Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

pomóżcie ustalić nazwiska esbeków

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dobrowolski



Dołączył: 04 Wrz 2009
Posty: 274

PostWysłany: Nie Wrz 26, 2010 11:17 pm    Temat postu: pomóżcie ustalić nazwiska esbeków Odpowiedz z cytatem

Kto to jest Marek P. ? P...?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 06 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Wto Gru 06, 2016 10:51 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mirek Lewandowski



Dołączył: 07 Maj 2008
Posty: 492

PostWysłany: Pon Wrz 27, 2010 5:56 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

Esbek i archidiecezja krakowska

Zgodnie z prawem kanonicznym biskup ordynariusz odpowiada za dobra materialne, w tym też za nieruchomości, danej diecezji. Tłumaczenie więc rzecznika prasowego archidiecezji krakowskiej jest tak dziecinne, jak i nieuczciwe. Co jeszcze musi sie zdarzyć, aby metropolita krakowski zaczął wreszcie reagować. A może ten brak reakcji jest celowy?

Zabieram głos w tej sprawie również dlatego, że prowadzona przeze mnie Fundacja im. Brata Alberta poniosła już wiele strat z powodu mylenia jej przez wielu darczynców z Towarzystwem Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta, ktorego pełnomocnikiem w handlu nieruchomościami jest były esbek. Oczywiście władze archidiezji krakowskiej milczą w tej sprawie jak zaklęta, choc doskonale wiedzą, o co chodzi.

Piotrowski działa na styku biznesu i Kościoła. Spółka Platinum Hospitals w warszawskim budynku elżbietanek tworzy prywatny szpital. W jej radzie nadzorczej zasiada człowiek powiązany z byłym esbekiem. Spółka dzierżawi nieruchomość od zakonnic poprzez firmę Piotrowskiego

Marek Piotrowski to tajemnicza postać, unika rozgłosu. – Bo pieniądze lubią ciszę – mówi jego były znajomy.

Nazwisko Piotrowskiego wypłynęło przed kilku laty z powodu kontrowersji towarzyszących pracom Komisji Majątkowej przy MSWiA, od której Kościół uzyskuje rekompensaty za grunty zagrabione po wojnie przez komunistów.

Piotrowski w ciągu ośmiu lat był w komisji pełnomocnikiem nyskiej i poznańskiej prowincji Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, parafii bazyliki Najświętszej Maryi Panny w Krakowie oraz Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im św. Brata Alberta w Krakowie – należącego do albertynek. W ich imieniu składa wnioski o wydanie państwowych gruntów. Wskazuje konkretny grunt, z teczki wyciągając jego wycenę, która jest wielokrotnie niższa od cen rynkowych. W ten sposób np. dla towarzystwa związanego z albertynkami Piotrowski uzyskał prawie 1500 hektarów za utracone w PRL 63 hektary. W ciągu ostatnich dziewięciu lat dzięki niemu Kościół odzyskał tysiące hektarów – na Śląsku, w Małopolsce, w Białołęce pod Warszawą, w Krzesinach koło Poznania.

MO, SB i żyła złota

Piotrowski, rocznik 1945, pochodzi z Krakowa. O tym, że pracował w Służbie Bezpieczeństwa, napisał cztery lata temu „Newsweek”. Dziennikarka „Rz” pierwsza przeczytała jego teczkę w IPN.

Wynika z niej, że do milicji, a potem SB, zaciągnął się z powodu biedy w rodzinnym domu. Matka, nauczycielka w podstawówce, i ojciec, pracownik umysłowy Centrali Przemysłu Naftowego, żyli w separacji. Po liceum Piotrowski zaczął studiować filologię rosyjską w Studium Nauczycielskim, ale rzucił studia dla pracy doręczyciela telegramów na poczcie. Wytrzymał pół roku.

W 1966 r., mając 21 lat, zaczął karierę w MO, w sekcji remontowo-budowlanej. „Poziom ogólny dobry, prezencja dobra, śmiało i pewnie odpowiada na zadane pytania” – zanotowała ppor. Irena Gradek, milicyjny kadrowiec. W ankiecie wpisała: bezwyznaniowy. Był harcerzem, należał do Związku Młodzieży Socjalistycznej.

„Operatywny w swojej pracy, ale niedokładny. Postawa moralno-ideologiczna bez zarzutu” – napisze później w notatce przełożony. Piotrowski łączył pracę z nauką – w ciągu dwóch lat skończył Studium Nauk Społecznych przy Komitecie Wojewódzkim PZPR.

Później poprosił o przeniesienie do Katowic – do wydziału dochodzeniowego Wojewódzkiej Komendy Milicji Obywatelskiej, zaczął prawnicze studia zaoczne na Uniwersytecie Śląskim. Po półtora roku napisał kolejny wniosek o awans: tym razem na inspektora wydziału śledczego Służby Bezpieczeństwa. Był już wtedy aktywnym członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Zajmował się przestępstwami gospodarczymi. Miał 12 kontaktów operacyjnych, trzech tajnych współpracowników. W lipcu 1974 r. rozpoczął szkolenie w Szkole Oficerskiej SB. Ale wtedy nie miał już dobrej opinii u przełożonego. „Mimo długotrwałego stażu w MO i SB nie ma doświadczenia w pracy operacyjnej” – ocenił naczelnik wydziału II SB, czyli kontrwywiadu, ppłk W. Leś. W teczce IPN nie ma informacji o efektach kontrwywiadowczej pracy Piotrowskiego.

30 września 1974 r. Piotrowski na własną prośbę skończył karierę w SB. Tłumaczył, że chce pracować w wyuczonym zawodzie. Odszedł do urzędu wojewódzkiego, potem wyprowadził się do Bielska, gdzie po rozwodzie do dziś mieszka z drugą żoną (to jeden z wielu adresów, które podaje w różnych dokumentach).

Według rozmówców „Rz” Piotrowski w latach 80. zajął się biznesem. M. in. w Spółdzielni Pracy Pryzmat handlował częściami motoryzacyjnymi. – Taka spółdzielnia to była żyła złota dla elity, dla swoich. Niskie podatki, duże dochody – tłumaczy „Rz” jeden z byłych pracowników bielskiej skarbówki. W 1985 r. wyjechał do Niemiec. – Zniknął nam z pola widzenia na dziesięć lat – przyznaje nasz informator. Co robił w latach 90. – nie wiadomo.

Niespodziewanie wypłynął w 2000 r. jako pełnomocnik zakonów, parafii i towarzystwa albertynek.

Ten od błyskawicznych zwrotów

Jak dotarł do kościelnych instytucji? – Został nam polecony przez wiarygodne instytucje – mówi „Rz” s. Rozalia Piszczek, wikaria generalna albertynek. Ale nie precyzuje, o jakie instytucje chodzi.

Piotrowski ma wyjątkowy dar skuteczności w Komisji Majątkowej przyznającej Kościołowi rekompensaty za mienie utracone w PRL. – Tylko te instytucje, które wynajęły Piotrowskiego, błyskawicznie otrzymują zwrot ziem, w innych przypadkach sprawy ciągną się latami – mówi nam osoba związana z komisją. Przekonały się o tym poznańskie elżbietanki. Ich wniosek o rekompensatę złożony w 1991 r. przeleżał w Komisji Majątkowej dziesięć lat. Został błyskawicznie rozpatrzony w styczniu 2001 r., kiedy pełnomocnikiem sióstr został właśnie Piotrowski.

Do dziś jako pełnomocnik odzyskał on dla elżbietanek 67 hektarów, w tym cenne, przeznaczone pod zabudowę 47 ha w warszawskiej Białołęce. Za jego pośrednictwem elżbietanki od razu ten teren odsprzedały.

Piotrowski wykracza bowiem poza funkcję pełnomocnika. Pośredniczy między kościelnymi właścicielami odzyskanych gruntów a biznesmenami, którzy są zainteresowani nabyciem niebywale taniej atrakcyjnej ziemi. To jego nazwisko widnieje w aktach notarialnych towarzyszących sprzedaży gruntów. Jak wynika ze śledztwa „Rz”, Piotrowski sprzedawał grunty tylko jednej osobie – poprzez spółki i osoby rodzinnie z nią powiązane. To Jacek Domogała, śląski miliarder i wielki darczyńca Kościoła.

Co ciekawe, Piotrowski odsprzedawał odzyskaną przez Kościół ziemię bez wymaganego prawem kanonicznym upoważnienia kościelnej władzy zwierzchniej. Ale hierarchowie przymykali na to oko, nie wstrzymując żadnej z jego transakcji. Jak pisała „Rz”, kres temu położył dopiero niedawny wyrok Sądu Najwyższego. Uznał on, że taka sprzedaż bez zgody władz Kościoła nie jest prawnie wiążąca.

Z księdzem – stok narciarski

Pierwsze interesy Piotrowskiego na kościelnym gruncie opisał w 2003 r. „Newsweek”. Dzięki temu, że był współpracownikiem księdza Tadeusza Nowoka, ówczesnego współprzewodniczącego Komisji Majątkowej i proboszcza jednej z bielskich parafii, w 1994 r. stał się właścicielem atrakcyjnych gruntów w Bielsku-Białej, które Nowok przyznawał parafiom.

Piotrowski ma prawie 34 hektary na stokach Dembowca, gdzie gmina chce za unijne pieniądze wybudować wyciąg narciarski. – Rozmawiamy o ewentualnej dzierżawie – przyznaje Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego magistratu.

– Wtedy Kościół zobaczył, że Piotrowski robi doskonałe interesy na ziemi – mówi nam kościelny hierarcha. Większość rozmówców „Rz” nie chce o byłym esbeku mówić pod nazwiskiem.

– Piotrowski wszedł w łaski Kościoła na plecach księdza Bronisława Fidelusa – opowiada nam jeden z krakowskich księży. Fidelus to proboszcz krakowskiej bazyliki. Jego brat stryjeczny jest księdzem diecezji bielskiej, znajomym ks. Nowoka. Ks. Fidelus zapewnia, że nikomu Piotrowskiego nie polecał. – W episkopacie się o nim dowiedziałem, że jest skuteczny. Przez 16 lat walczyłem przed Komisją Majątkową sam i nic z tego nie wynikało, wynająłem Piotrowskiego, odzyskaliśmy co nasze, sprawa zamknięta – mówi. Czy wiedział o jego przeszłości w instytucji prześladującej Kościół w czasach PRL? – Nam oficjalnie nikt dokumentu o tym nie przedstawił, to skąd mam wiedzieć? – odpowiada ks. Fidelus.

Przeszłość Piotrowskiego w SB wyszła na jaw w 2003 roku. Ale również wtedy kościelne instytucje nie zerwały z nim współpracy. – Bo ma opinię skutecznego w odzyskiwaniu majątków, a poza tym na takie praktyki nie reaguje kardynał Stanisław Dziwisz, arcybiskup krakowski – komentuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, od lat walczący o lustrację w Kościele.

Ks. Robert Nęcek, rzecznik kard. Dziwisza, nie zgadza się z takim zarzutem. – Pan Piotrowski nie ma nic do czynienia z arcybiskupstwem krakowskim. O ile wiem, nie miał z nim nic wspólnego także w przeszłości – podkreśla.

Po tekście „Newsweeka” ksiądz Nowok odszedł z Komisji Majątkowej, a zastąpił go pięć lat temu ksiądz Mirosław Piesiur, odpowiedzialny za finanse katowickiej kurii. Wspomniany już śląski przedsiębiorca Domogała od lat wspomaga finansowo archidiecezję katowicką.

Ksiądz Piesiur odmówił spotkania z „Rz”, poprosił o pytania na piśmie. O swej znajomości z byłym esbekiem napisał: „Pan Piotrowski od kilku lat jest osobą znaną jako jeden z wielu pełnomocników podmiotów kościelnych, którzy prowadzili postępowania regulacyjne przed Komisją Majątkową”.

Z elżbietankami – szpital

Kontakty z Kościołem ułatwiły Piotrowskiemu stworzenie sieci własnych interesów.

„Rz” prześledziła sądowe rejestry spółek związanych z byłym esbekiem. Powtarzają się w nich nazwiska trzech osób: 39-letniego Dariusza Moskały, byłego bielskiego radnego i członka zarządu miasta (dziewięć lat temu kandydował z listy Samoobrony na prezydenta Bielska), jego 41-letniej siostry Ireny K. oraz Małgorzaty B.-W., córki byłego naczelnika wydziału kryminalnego policji w Bielsku. Najważniejszy jest Moskała, który w rozlicznych spółkach pełni funkcje prezesa lub członka rady nadzorczej.

W 2004 r. Piotrowski założył w Krakowie spółkę akcyjną Żywieckie z kapitałem zakładowym 500 tys. zł. Był jedynym akcjonariuszem, ale w lutym tego roku wszystkie akcje przepisał na 24-letniego syna Konrada. Spółka w ciągu dwóch lat wzbogaciła się o grunty i budynki warte ponad 3,5 mln zł.

Jej prezesem jest Moskała. W radzie nadzorczej zasiadają Piotrowski, K. i B.-W. Spółka żyje głównie z innej firmy Moskały o nazwie Super-Nowa, wydającej w Bielsku dwutygodnik. Pobiera prowizję z reklamy na 14 wiatach w Bielsku-Białej, które należą do Super-Nowej. Dostała też od niej 200 tys. zł pożyczki.

W maju 2008 r. Moskała wszedł do rady nadzorczej warszawskiej spółki Platinum Hospitals, której prezesem jest Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu w rządzie SLD. Z KRS wynika, że tego samego dnia, gdy do rady dołączył Moskała, kapitał zakładowy spółki wzrósł z 0,5 do 2 mln zł. Moskała reprezentuje w radzie zakon elżbietanek – ten sam, dla którego ziemię odzyskiwał Piotrowski. Z kolei Platinum Hospitals dzierżawi nieruchomość od elżbietanek za pośrednictwem spółki Piotrowskiego Żywieckie. W wydzierżawionym budynku spółka Platinum tworzy prywatny szpital.

Z cystersami – biuro podróży

Piotrowski jako pełnomocnik podaje w dokumentach jedynie adres korespondencyjny. To adres kancelarii adwokackiej w Krakowie należącej do mecenasa Krzysztofa Mazura, również pełnomocnika związanego z albertynkami i zakonem cystersów w Krakowie-Mogile. W aktach notarialnych Piotrowski podaje dwa adresy zamieszkania: jeden w Ustroniu, drugi w Krakowie.

W maju 2007 r. dzięki orzeczeniu Komisji Majątkowej cystersi otrzymali 66,5 mln zł odszkodowania w gotówce (w kontrowersyjnych okolicznościach, bo wniosek złożyli po terminie, a wcześniej podpisali z gminą Kraków ugodę mówiącą o zwrocie 20 ha gruntów, co powinno im zamknąć drogę do rekompensaty). Kiedy odszkodowanie od państwa wpłynęło na konto zakonników (pierwsza transza wynosiła 40 mln zł), w czerwcu 2007 r. cystersi za 10 mln zł kupili biuro turystyczne Eureka. Od kogo? Od Moskały, który według „Kroniki Beskidzkiej” kupił biuro trzy lata wcześniej za około 60 tys. zł. Po kilku tygodniach cystersi udziały Eureki oddali w użytkowanie spółce Żywieckie. Spółka Piotrowskiego zobowiązała się do użytkowania udziałów przez 20 lat. Zapłaci za to cystersom 3,2 mln zł.

Rzecznik Opactwa Cystersów w Mogile o. Wincenty: – To forma wieloletniej lokaty. Dochody uzyskiwane na obecnym etapie są przeznaczone na działalność charytatywną oraz konserwację i utrzymanie zabytkowego zespołu klasztornego.

Prokuratura sprawdza działki

Własne interesy mogą zapewnić Piotrowskiemu miękkie lądowanie, gdy – na co wiele wskazuje – eldorado w Komisji Majątkowej już się skończy. Transakcje oraz wyceny, które dostarczał komisji, prześwietlają prokuratury w Gliwicach i Warszawie. Dwa miesiące temu Komisja Majątkowa odmówiła towarzystwu albertynek wydania kolejnego tysiąca hektarów. Dlaczego? „Wszystkie dokumenty w tej sprawie zostały zabrane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne” – odpowiedziano „Rz”.

Z Markiem Piotrowskim nie sposób się spotkać. Pod żadnym z adresów, które podaje, nie przebywa. Nie odbierał od nas telefonu, nie oddzwonił.

Ksiądz Isakowicz-Zaleski ma żal do kardynała Stanisława Dziwisza i nuncjusza apostolskiego za brak reakcji na niejasności związane z handlem kościelnymi gruntami. – To szkodzi całemu Kościołowi. Tak właśnie zaczynała się przecież afera Stella Maris w Gdańsku. Potem będzie za późno – ostrzega.
Rzeczpospolita, 13 maja 2009 r.


http://www.bibula.com/?p=9280

_________________
Mirek Lewandowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirek Lewandowski



Dołączył: 07 Maj 2008
Posty: 492

PostWysłany: Pon Wrz 27, 2010 5:56 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Akcja „Komisja Majątkowa”
Izabela Kacprzak , Piotr Nisztor 18-11-2009,

O godz. 6.15 ekipa ABW weszła do domu Marka Piotrowskiego w Bielsku- Białej, później pojawiła się w siedzibach wszystkich jego spółek w Bielsku i Krakowie, m.in. firmy Żywieckie, która administruje nieruchomościami należącymi do krakowskich albertanek i cystersów. Agenci zjawili się też w Super-Nowej, spółce Piotrowskiego wydającej dwutygodnik o tej samej nazwie. – Mieli broń – opowiada pracownik jednej z przeszukanych firm. ABW zabrała większość dokumentów. Funkcjonariusze wkroczyli też do ośrodka wczasowego Fregata w Łebie. Należy on do cystersów, ale zarządza nim spółka Piotrowskiego. Według naszych informacji ABW zabrała listy gości Fregaty. Wśród nich jest członek Komisji Majątkowej mec. Krzysztof Wąsowski. – Nie ma faktury, by Wąsowski zapłacił za pobyt – mówi „Rz” jeden ze śledczych. Mecenas miał przebywać w ośrodku w wakacje dwa lata temu.

– Za pobyt nie zapłaciłem, bo byłem gościem Dariusza Moskały (były wspólnik Piotrowskiego, dziś są w ostrym konflikcie – red.) – przyznaje Wąsowski. Potwierdza, że zna Piotrowskiego, ale od dwóch lat nie utrzymuje z nim kontaktu.

– Normalni goście płacili za pobyt. Przy specjalnych nazwiskach wpisywaliśmy „gość Piotrowskiego” albo „gość Moskały” i ci nie płacili – mówi „Rz” jeden z pracowników Fregaty.

Oficjalnie ABW pracuje przy śledztwie prowadzonym przez prokuraturę w sprawie gruntu w podwarszawskiej Białołęce. 47 ha atrakcyjnej ziemi pod budownictwo mieszkaniowe poznańskie elżbietanki dostały jako rekompensatę za ziemie utracone w PRL. Rzeczoznawca zakonu wycenił odzyskany grunt na 30 mln zł. Według władz Białołęki jest wart dużo więcej, nawet 240 mln zł. Niedoszacowanie potwierdzają niezależni rzeczoznawcy wynajęci przez prokuraturę.

Elżbietanki sprzedały od razu ziemię milionerowi z Pomorza.

Transakcję prowadził Piotrowski.

Według naszych informacji wczorajsza akcja ma związek z większym śledztwem – pod kątem korupcji w rządowo-kościelnej Komisji Majątkowej. „Rz” ustaliła, że ABW ma mocne dowody na nieformalne powiązania biznesmena z komisją. Są nimi m.in. relacje ze spotkań członków komisji z Piotrowskim w Brodle pod Krakowem.

Piotrowski, były funkcjonariusz śląskiej SB, słynie z wyjątkowej skuteczności w odzyskiwaniu ziemi dla Kościoła. Od sześciu lat jest pełnomocnikiem zakonów, parafii i towarzystw kościelnych. O kontrowersyjnych transakcjach z jego udziałem „Rz” pisała wielokrotnie. W listopadzie z funkcji wiceszefa Komisji Majątkowej ze strony Kościoła nagle zrezygnował ks. Mirosław Piesiur, ekonom Kurii Metropolitalnej w Katowicach, z którą współpracuje Piotrowski. Zastąpił go mec. Wąsowski.

Radio RMF i „Gazeta Wyborcza” ujawniły też, iż Moskała zeznał, że osobiście przekazał członkowi komisji Piotrowi P., adwokatowi z Warszawy, dokumenty i 20 tys. zł od byłego esbeka. 25 września 2008 r. funkcjonariusze CBA, które pracuje dla innego śledztwa dotyczącego Komisji Majątkowej i handlu gruntami kościelnymi, sfilmowali spotkanie Moskały i mec. P. w warszawskim hotelu InterContinental.

– Prokuratura została wprowadzona w błąd przez Moskałę – mówi „Rz” o wczorajszej akcji Piotrowski. – Nie mam zastrzeżeń do niej, wszystko odbyło się bardzo grzecznie, choć uważam, że zaangażowanie 60 funkcjonariuszy w taką sprawę to przesada. Nigdy nie byłem właścicielem ośrodka wypoczynkowego. Do połowy 2007 r. właścicielem Fregaty był Moskała. Nie wiem, kogo gościł.


Cytat:
Dziwne interesy na kościelnej ziemi

Tylko reprezentowane przez Marka Piotrowskiego Towarzystwo Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie w ciągu półtora roku otrzymało dzięki Komisji Majątkowej 1500 hektarów ziemi na Śląsku i w Małopolsce, choć po wojnie straciło tylko 69 ha. Prokuratura ma dowody, że wyceny gruntów, które komisji przedstawiał Piotrowski, były wielokrotnie zaniżone.

Zakony i towarzystwa często odsprzedają zyskane grunty. W transakcjach pośredniczy Piotrowski. Jak ujawniła „Rz”, kilka miesięcy temu na Śląsku ponad 600 hektarów, które z komisji dostało towarzystwo związane z albertynkami, kupiła rodzina miliardera Tomasza Domogały (największego darczyńcy kurii katowickiej), właściciela grupy Famur. Ujawniliśmy, że ojciec Tomasza – Jacek Domogała – zna Piotrowskiego od lat. Ponad dziesięć lat temu utworzył spółkę Polski Dom Brokerski w Katowicach. Dziś czerpie ona korzyści z pośrednictwa w ubezpieczeniach nieruchomości zakonów, którymi zarządza spółka Żywieckie, należąca do Piotrowskiego.

W dwóch spółkach należących do Domogały pracuje członek Komisji Majątkowej ze strony Kościoła Małgorzata Bryk. W jednej jest dyrektorem biura zarządu, w drugiej – wiceprezesem.

W śledztwie związanym z komisją zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentach usłyszała też szwagierka śląskiego miliardera Weronika G-S.

—i.k.


http://www.rp.pl/artykul/69745,393931_Akcja__Komisja_Majatkowa_.html

_________________
Mirek Lewandowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group