Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Muzealnicy odchodzą z PiS
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Sob Lis 06, 2010 8:57 pm    Temat postu: Muzealnicy odchodzą z PiS Odpowiedz z cytatem

Jan Ołdakowski - obok Pawła Kowala - to m.zd. elita polityków PiS. Warto posłuchać jego opinii.

Cytat:

Jan Ołdakowski: Lechowi Kaczyńskiemu nie spodobałyby się decyzje brata
Dzisiaj, 6 listopada (09:58)

Agnieszka Burzyńska: Wciąż jeszcze poseł klubu Prawa i Sprawiedliwości?

Jan Ołdakowski: A to niestety przez chwilę musi być tajemnicą. Reagując na wczorajszą decyzję, którą wczoraj podjął komitet polityczny, napisałem list do przewodniczącego klubu Mariusza Błaszczaka...

Agnieszka Burzyńska: Jest tam rezygnacja?

Jan Ołdakowski: ...list, w którym odnoszę się do tej sytuacji. Dopóki adresat go nie dostanie i nie przeczyta, to wolałbym o nim nie mówić.

Agnieszka Burzyńska: Chciałby pan odejść w imię przyjaźni?

Jan Ołdakowski: Myślę, że ci ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, co tam jest napisane, ale jak mówię, nie chciałbym tego komentować, zanim nie przeczyta tego adresat.

Agnieszka Burzyńska: Ja też podejrzewam, że tam jest rezygnacja.

Jan Ołdakowski: To mogę się już tylko uśmiechnąć i powtórzyć poprzednie zdanie.
(...)
Agnieszka Burzyńska: Myśli pan, że na Joannie Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiecie Jakubiak się skończy?

Jan Ołdakowski: To jest taki trudny moment w polskiej polityce. Moment, w którym kolejny raz okazało się, że polityka strasznie zdziecinniała, że dzisiejsza debata przypomina mi rozmowy z moimi małymi dziećmi, które godzinami potrafią mi opowiadać, każde z nich, jak wiele złego podczas zabawy wyrządziły im te dwa pozostałe. Dzisiaj w zasadzie polityka polega na skarżeniu się jednych liderów na innych. I nikt nie mówi o długu publicznym, nikogo nie interesuje to, że ostatnie obligacje skarbu państwa były wypuszczane na 10 procent, a ludzie, którzy np. mają kredyty we frankach, powinni się takimi rzeczami interesować.

Agnieszka Burzyńska: Ma pan dość takiej polityki?

Jan Ołdakowski: Trochę tak. To jest już trochę nieznośne, bo to na pewno nie służy Polsce, a ja bym chciał żyć w dumnej, silnej Polsce, która nie tylko mówi, że nie ma kłopotów, ale też tych kłopotów w przyszłości nie będzie miała.

Agnieszka Burzyńska: Odpowiedział pan sobie na pytanie, co dalej z panem?

Jan Ołdakowski: Na pewno zadaje sobie takie pytanie. Zadaje sobie to pytanie tak naprawdę od Smoleńska. To tu, w tym studiu złożyłem deklarację, którą pani nazywała być może naiwną. Miałem nadzieję, że 10 kwietnia zamyka...

Agnieszka Burzyńska: Powiedział pan, że wierzy pan w zakończenie wojny polsko-polskiej.

Jan Ołdakowski: Wierzyłem. Dziś nawet jestem w stanie bronić tego, że to nie była skrajna naiwność, że tak naprawdę można było inaczej poprowadzić debatę o Polsce po Smoleńsku i zamknąć tę wojnę. Z jakiegoś powodu główne siły polityczne, liderzy tych sił, uznali, że lepiej jest poprowadzić tę debatę w totalnym sporze, uciekając od meritum. To jest taka zdziecinniała polityka, zdziecinniała debata, w której wszyscy skarżą się na innych, sami siebie tłumacząc. Czyli zawsze występujący lider mówi, że zrobił wszystko, żeby było dobrze, a jego przeciwnik zrobił wszystko źle. Świat nie jest czarno-biały.

Agnieszka Burzyńska: Joanna Kluzik-Rostkowska mówi, że prezes PiS jest gotów podpalić Polskę, żeby tak spolaryzować scenę, że król jest nagi. Zgadza się pan?

Jan Ołdakowski: To są bardzo ostre słowa, które mówi Joanna, w dość specyficznej sytuacji. W sytuacji, w której została bardzo niesprawiedliwie potraktowana. W sytuacji w której trzy miesiące jej ciężkiej pracy na rzecz kampanii, na rzecz zbudowania wizerunku, który był wizerunkiem polityka odpowiedzialnego, kandydata na prezydenta odpowiedzialnego za państwo. Trzy miesiące pracy nie tylko poświęcenia własnego, ale też czasu własnych dzieci, własnej rodziny, męża, te wszystkie osoby jakby pracowały na rzecz kampanii pośrednio. Okazuje się, że za kilka wypowiedzi medialnych zostaje usunięta z partii. W sytuacji, w której wynik wyborczy, który udało się temu sztabowi osiągnąć, był naprawdę imponujący.

Agnieszka Burzyńska: Widzi pan siebie w tym klubie? W tym klubie kierowanym przez Mariusza Błaszczaka i Jarosława Kaczyńskiego?

Jan Ołdakowski: Na pewno w tej chwili dzieje się wiele złych rzeczy. Ja się nie mogę zgodzić z wyrzuceniem Elżbiety Jakubiak, z którą jestem prywatnie zaprzyjaźniony, bo uważam, że relacje międzyludzkie, że przyjaźń w polityce też jest ważna, że są oddzielną wartością. Przecież jeszcze 5-10 lat temu polskie partie opierały się na przyjaźni. Było po kilku liderów.

Agnieszka Burzyńska: Dziś liderzy mówią, że liczy się lojalność - absolutna.

Jan Ołdakowski: Tak. I wydaje mi się, że ten rodzaj lojalności, którego wymagają liderzy, to jest lojalność zła. Dlatego, że tak naprawdę liczą się też inne wartości i trzeba zacząć dyskutować, jak ta poważna polityka, taka polityka oparta na odpowiedzialności, powinna wyglądać.

Agnieszka Burzyńska: Jarosław Kaczyński odsuwa krąg przyjaciół Lecha Kaczyńskiego - tak mówi marszałek sejmu. Odczuwa pan to?

Jan Ołdakowski: Trochę tak. Osoby wyrzucone, to są bliscy współpracownicy śp. Lecha Kaczyńskiego.

Agnieszka Burzyńska: Potrafi pan to wytłumaczyć?

Jan Ołdakowski: Nie, nie potrafię wytłumaczyć, ale wiem jedno. Lechowi Kaczyńskiemu, można powiedzieć tak: ci wszyscy ludzie mówili do niego per "Leszku" w czterech ścianach gabinetu, Leszkowi by się to bardzo nie podobało. Byłoby bardzo smutne. On umiał pracować z osobami twórczymi, umiał pracować z ludźmi, którzy byli lojalni, ale też czasami mieli niepokorną naturę. Byli dzięki temu wydajni, potrafili pracować bardzo dużo na rzecz Polski, potrafili budować zespoły, potrafili przygotowywać reformy. Wydaje mi się, że śp. Lech Kaczyński nigdy by się na taką sytuację nie zgodził, a gdyby musiał się na nią zgodzić, bardzo by się źle czuł.

Agnieszka Burzyńska: To dziwny sposób dbania o pamięć brata - pozbywanie się jego najbliższych współpracowników.

Jan Ołdakowski: Tak. My też, te osoby, które są z nim związane, odbieramy to jako bardzo zły sygnał. Sygnał taki, że debata o Smoleńsku również jest podporządkowana tylko jednemu wymiarowi, a wydaje mi się, że nie powinna być prowadzona na jednych wymiarach, bo najbardziej przegraną osobą jest tutaj Lech Kaczyński, jego pamięć. Mam wrażenie, że o nim się coraz mniej pamięta, a ja chciałbym jeszcze kiedyś zbudować wystawę poświęconą Lechowi Kaczyńskiemu, chciałbym żeby był bohaterem, chciałbym żebyśmy go pamiętali takiego, jakim go przez chwilę pamiętaliśmy po 10 kwietnia 2010 roku.

Agnieszka Burzyńska: Jego brat to niszczy?

Jan Ołdakowski: Nie wiem czy tylko jego brat. Na pewno na dziś ta sytuacja, ten rodzaj debaty, na pewno nie pozwala pokazywać Lecha takiego, jakim był, takiego, jakim go zapamiętaliśmy.
(...)


http://www.rmf24.pl/opinie/wywiady/przesluchanie/news-jan-oldakowski-lechowi-kaczynskiemu-nie-spodobalyby-sie,nId,306197


Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia Pon Lis 08, 2010 10:04 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 1:32 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pon Lis 08, 2010 10:02 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Marek A. Cichocki: Elżbieta Jakubiak wyrzucona z PIS

To się musiało stać. Pozostawała do rozstrzygnięcia kwestia, kiedy i w jaki sposób.

Już zawieszenie Elżbiety Jakubiak wywołało wśród wielu osób w PiS i wokół niego konsternację. Inaczej niż Joanna Kluzik-Rostkowska, kojarzona przede wszystkim z łagodnym obliczem kampanii prezydenkiej Jarosława Kaczyńskiego, Jakubiak utożsamia przede wszystkim związek z polityką zmarłego tragicznie Lecha Kaczyńskiego. Jej wykluczenie z PiS, niejako przy okazji sporu z byłą szefową kampanii prezydenckiej, oznacza pozbycie się przez Jarosława Kaczyńskiego zbędnego balastu, a z drugiej strony rozwiązanie więzów lojalności wobec prezesa i jego partii przez szeroko rozumiane środowisko tzw. muzealników.

Tak więc: to musiało się stać i dobrze, że się stało. To jeden z tych momentów, okruchów, które pozwalają wierzyć, że w przyszłości pojawi się perspektywa wyjścia polskiej polityki poza sytuację, w której wszyscy i wszystko definiowane jest wobec totalnej wojny Tuska z Kaczyńskim.

Jak rozumieć to, co się stało? Po pierwsze, jako środowisko muzealników czujemy się przede wszystkim lojalni wobec politycznej spuścizny nieżyjącego prezydenta. Muzeum Powstania Warszawskiego to tylko jeden z istotnych znaków tej spuścizny. Drugim jest otwarte właśnie Centrum Nauki Kopernik, powstałe dzięki decyzji Leszka. Trzecim – polityka wschodnia, prowadzona przez niego już jako prezydenta Polski. Byliśmy bardzo blisko niego, widzieliśmy go w różnych sytuacjach. Widzieliśmy jego wielkość, ale także jego słabości. Leszek był autentycznym człowiekiem, a nie spiżowym pomnikiem czy ikoną. Pochodnie nie dodają mu splendoru. To jego marzenia o podmiotowej, samoświadomiej, nowoczesnej Polsce są właśnie tą spuścizną, wobec której czyjemy zobowiązanie, a po jego strasznej śmierci, to zobowiązanie nabiera siłę imperatywu! To główny powód, dla którego to, co stało się w piatek z Elżbietą Jakubiak, musiało się stać. PiS nie jest partią (i nigdy nie było) Lecha Kaczyńskiego.

Drugi powód leży w tym, że nie umieliśmy przekonać Jarosława Kaczyńskiego, że wartości i cele tej Leszkowej wizji polityki i Polski można realizować w i poprzez PiS. Jarosław dokonał innego wyboru, radykalnie zmieniając retorykę po przegranych wyborach prezydenckich. Miał do tego prawo i w tej sytuacji, która powstała teraz, nie ma między nami niczego osobistego. PiS to jego partia.

Wreszcie powód trzeci dotyczy przyszłości. Nie chcemy bowiem, aby przyszła twarz polskiej centroprawicy w Polsce była twarzą Donalda Tuska i Zbigniewa Ziobry. A to jest przyszłość, którą gotuje nam Jarosław Kaczyński. Mamy świadomość, że są po prawej stronie ludzie, inteligentni, z profesorskimi tytułami, którzy w takiej przyszłości dobrze sie odnajdują i dlatego zawsze za Jarosławem będą podążać – my nie. I dlatego, chociaż w wielu sprawach nadal będzie nam zapewne bliżej do polityki PiS-u niż PO, myślimy raczej o tym, jak będzie wyglądać Polska za dziesięć lat, kiedy po post-solidarności pozostaną tylko dymiące zgliszcza.

Odwagi, wszystko trzeba zbudować od nowa!

Marek A. Cichocki

Teologia Polityczna


http://teologiapolityczna.salon24.pl/247441,marek-a-cichocki-elzbieta-jakubiak-wyrzucona-z-pis
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pon Lis 08, 2010 2:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Kto ma prawo do spuścizny po Lechu Kaczyńskim


Przyznam, kiedy usłyszałem Jana Ołdakowskiego mówiącego, że „Leszkowi to by się nie spodobało”, miałem wątpliwości. Teraz Marek Cichocki z niezwykle przeze mnie cenionego środowiska Teologii Politycznej napisał bardzo ważny manifest, w którym ogłosił pożegnanie muzealników z Prawem i Sprawiedliwością. „Jako środowisko muzealników czujemy się przede wszystkim lojalni wobec politycznej spuścizny nieżyjącego prezydenta”. Pomijając to, że nagle zaczął też – niezbyt zręcznie moim zdaniem - pisać o „leszkowej wizji polityki”, pytanie, które należy postawić brzmi: Czy prawo do spuściczny politycznej Lecha Kaczyńskiego może mieć kto inny niż brat, najbliższy towarzysz w prywatnym i polityczny życiu zmarłego prezydenta – Jarosław Kaczyński?
Pytanie jest dramatycznie trudne, bo wszyscy wiedzą dobrze, że wizje braci powstawały, rozwijały się i realizowały razem. Że Jarosław i Lech dzwonili do siebie wiele razy dziennie nie tylko po to, by informować się o zdrowiu ale też omawiali polityczne strategie i taktyczne ruchy. Mówienie dziś o tym, że ich wizje były rózne byłoby nieprawdziwe. Mówienie o tym, że dziś „Leszkowi coś by się spodobało co coś nie” jest ryzykowne. Po pierwsze nie bardzo chyba wypada, po drugie ja tam nie wiem, jakby to było. Z braćmi różnie bywało.
Muzealnicy, czyli zarówno posłowie związani z Muzeum Powstania Warszawskiego, jak i „mądrale” jak ich zwano, czyli intelektualiści, którzy tworzą dziś „Teologię Polityczną” byli bardzo blisko związani z nieżyjącym prezydentem i współpracowali z nim przy wielu projektach. Zwłaszcza przy jednym bardzo niebanalnym – spotkaniach naukowców, polityków i twórców w Lucieniu. Wiem, że uczestniczyli w niejednej długiej rozmowie o polityce, ideach i celach. Myślę, że wzajemnie na siebie wpływali, choć dzieje ich znajomości były też burzliwe.
Środowisko Teologii i muzealnicy to niewątpliwie jedno z najciekawszych, jeśli nie najciekawsza grupa intelektualno-polityczna we współczesnej Polsce. To nie są ludzie, którzy wzięli się znikąd i nagle próbują się do pod coś podczepić. To ludzie z bardzo mocnym backroundem intelektualnym, którzy stworzyli niegdyś Warszawski Klub Krytyki Politycznej, pismo Teologia Polityczna, niezwykłą Fundację Świętego Mikołaja, a potem dzieło, którego znaczenie daleko wykracza poza samą dzialaność tej konretnej instytucji - Muzeum Powstania Warszawskiego.
Jarosław Kaczyński jest oczywistym spadkobiercą, kimś kto niósł będzie sztandar dzieła swego zmarłego tragicznie brata.Nie możemy jednak nikomu odbierać prawa do określania się wobec spuścizny Lecha Kaczyńskiego. Był on prezydentem całej Polski, osobą ważną dla wielu ludzi i środowisk.
Dlatego nie można odmawiać muzealnikom tego, by na swojej nowej politycznej drodze jako jeden z drogowskazów ustawili myśl i polityczną spuściznę Lecha Kaczyńskiego. I nie stoi to w niczym w sprzeczności w tym, że podobny drogowskaz stał będzie na drodze Prawo i Sprawiedliwości.
Każdy ten drogowskaz może dziś rozumieć inaczej i jest to rzecz naturalna. Nie ma w tym niczego złego i niespotykanego. Świadczy to o tym, że jest się do czego odwoływać.
Ważne, by te środowiska nie poszły dziś na noże, bo nie jest przecież wykluczone, że w nie tak wcale odległej przyszłości będą ze sobą współpracować w jakiejś koalicji. Co nie byłoby najgorszym rozwiązaniem dla Polski.



http://jankepost.salon24.pl/247527,kto-ma-prawo-do-spuscizny-po-lechu-kaczynskim
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Wto Lis 09, 2010 10:44 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Sasin: Liberałowie chcieli wysadzić PiS w powietrze

Konrad Piasecki: Wyrzucenie Kluzik i Jakubiak to sabotaż?

Jacek Sasin: - Wyrzucenie to sabotaż? Myślę, że raczej to, co było przyczyną tego wyrzucenia, można nazwać sabotażem.

Ale zrobić coś takiego w szczycie kampanii to, jakby powiedział Talleyrand, "to gorzej niż zbrodnia, to błąd".

- To czy błąd, czy nie błąd, to nie chciałbym się wypowiadać. Natomiast na pewno błędem było wywoływanie dyskusji o polityce partii, o jej wewnętrznych sprawach, w czasie kampanii wyborczej. To rzeczywiście błąd i to niewybaczalny błąd, i on stanął u źródła tego wyrzucenia.

Ale ta dyskusja trwała i oba skrzydła ją uprawiały. Zgoda, uprawiała ją Jakubiak, Kluzik, Poncyliusz. Ale uprawiali ją też Ziobro, Kurski. Oni też mówili, jaka powinna być polityka i taktyka partyjna.

- Jednak myślę, że nie w tym samym zakresie. Jakbyśmy to prześledzili, to jednak niekoniecznie tak było. Tak naprawdę cała dyskusja zaczęła się na drugi dzień po ostatnim kongresie PiS-u, kiedy Jarosław Kaczyński został wybrany prezesem na kolejną kadencję. Właściwie tego samego dnia czy na drugi dzień usłyszeliśmy od jednego z polityków tej frakcji, zwanej liberalną, o tym, że ten wybór to tragedia dla PiS-u. To jednak nie w porządku.

Kara musiała nastąpić, może odłożona, chociaż ten polityk jeszcze pozostał w PiS-ie.

- To nie jest kwestia kary. Ci politycy powinni się zdecydować, czy chcą być w PiS, czy też chcą pójść własną drogą. Nie można utrzymywać takiej sytuacji, że jest się w PiS-ie, a tak naprawdę dąży się do tego, żeby to Prawo i Sprawiedliwość wysadzić w powietrze.

A uważa pan, że oni dążyli do wysadzenia PiS-u w powietrze?

- Ja nie znam oczywiście kulis, celów, które przyświecały tym politykom. Ale jeśli zobaczymy to, co dzieje się teraz, to co w tej chwili - Ela Jakubiak i Joanna Kluzik-Rostkowska - mówią, to wydaje mi się, że taki był plan. Zdemaskował ten plan tak naprawdę również w ostatnią niedzielę minister Graś, który przyklasnął tym działaniom i powiedział, że plan rozbicia PiS-u, który realizują posłanki, to dobry plan z punktu widzenia PO.

Ale czy to jest tak, że wyrzucono je, pańskim zdaniem, za spiskowanie czy za złe wypowiedzi? Czy obawiano się, że w gruncie rzeczy coś tam dzieje się za kulisami takiego, co ma sprzyjać albo obaleniu Jarosława Kaczyńskiego, albo utworzeniu nowego "PiS-u light", jak to się mówi?

- Nie jestem członkiem komitetu politycznego, nie brałem udziału w tym głosowaniu i nie wiem też, jak przebiegała ta dyskusja, ale moim zdaniem tego się nie da rozdzielić. Te wypowiedzi, o których mówimy, te medialne wystąpienia, one były pochodną tego, że chciano właśnie dokonać rozłamu w PiS.

A dlaczego stało się to akurat teraz? Dlaczego nie można było poczekać jeszcze dwa tygodnie na to, aż przejdzie kampania samorządowa?

Wydaje mi się, że i tak ten okres oczekiwania był bardzo długi. Problem nabrzmiał. Tak naprawdę wejście w tej chwili w decydujący moment kampanii wyborczej, ostatnie dwa tygodnie przed wyborami, z rozwijającym się konfliktem, a nie konfliktem jednak zakończonym, byłoby gorsze niż ta trudna decyzja, która nastąpiła.

A może bano się wysokich oczekiwań, jakie stawiali przed wami Kluzik i Poncyliusz. Oni mówili: "Pokażcie, co potraficie, zróbcie przynajmniej taki wynik, jak my w kampanii prezydenckiej, a wtedy porozmawiamy".

- Kampania samorządowa jest absolutnie inną kampanią niż kampania prezydencka. Kampania prezydencka polega na pewnej polaryzacji. Osiąganie dużego wyniku w kampanii prezydenckiej jest po prostu dużo łatwiejsze niż w kampanii samorządowej.

Pan wie, że ten wynik jest nie do powtórzenia.

- Ja myślę, że żadna z głównych partii nie powtórzy wyniku z kampanii prezydenckiej. W kampanii samorządowej dużą część głosów biorą kandydaci niezależni, kandydaci z lokalnych komitetów.

Ale są listy w wyborach do sejmików wojewódzkich, które są takim najlepszym papierkiem lakmusowym poparcia partyjnego.

- Ale też i w tych wyborach do sejmików wojewódzkich startują komitety lokalne, chociażby komitet prezydenta Dutkiewicza na Dolnym Śląsku, komitet Wspólnoty Samorządowej, który w całej Polsce występuje. One jakąś część głosów zabiorą i oczekiwanie, że te wyniki będą takie same, jest graniem na to, żeby pokazać, że teraz nagle, w momencie kiedy nie ci politycy odpowiadają za kampanię, to jest gorzej niż było wtedy.

Tak z ręką na sercu, nie pomyślał pan sobie w piątek: ale mi prezes kłopotu narobił?

- Na pewno ta sytuacja nie jest sytuacją komfortową i na pewno nie jest tak, że to pomaga w kampanii samorządowej, no bo w tej chwili spotykamy się chociażby tutaj i rozmawiamy tylko i wyłącznie o sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości, a nie o wyborach samorządowych, nie o tym jaki mamy program i z czym do tych wyborów idziemy.

A ja się jeszcze zastanawiam, co pan teraz pocznie z tymi wszystkimi ulotkami, billboardami, wiecami, na których miały wystąpić obie panie?

- Ja nie widzę tutaj żadnego problemu. Jeśli chodzi o ulotki, no to każdy kandydat robi te ulotki dla siebie i tam również zamieszcza według swojego uznania głosy osób, które go popierają.

Jeśli na tych ulotkach jest napis Kluzik-Rostkowska i jest napis Prawo i Sprawiedliwość, to nie ma problemu?

- To są ulotki, jak mówię... Joanna Kluzik-Rostkowska występuje tylko jako osoba popierająca kandydatów, więc nie widzę w tym żadnego problemu, że może popierać kandydatów Prawa i Sprawiedliwości.

Jest logo PiS-u i nazwisko Kluzik-Rostkowskiej. To nie jest żaden problem?

- Nie widzę w tym żadnego problemu. Natomiast jeśli chodzi o wiece wyborcze, spotkania wyborcze, to wczoraj Joanna Kluzik-Rostkowska zadeklarowała, że nie będzie brała w nich udziału, więc nie widzę tutaj żadnego zgrzytu.

A jakby zadeklarowała, że weźmie, to by pan widział?

- Ja myślę, że to byłby też wybór tych, którzy te wiece organizują. Jeśli chodzi o kampanię wyborczą do samorządu, to my centralnie organizujemy tylko te przedsięwzięcia, gdzie uczestniczy prezes Jarosław Kaczyński. Inne są organizowane w terenie przez kandydatów.

I nie ma jakiegoś partyjnego okólnika: Kluzik i Jakubiak nie zapraszać?

- Nie ma żadnego takiego okólnika. Mogę pana zapewnić i zapewnić wszystkich państwa. Nie polega to na jakimś ostracyzmie, naprawdę ta kampania jest kampanią prowadzoną w gminach, w powiatach - tam działacze decydują, jak przebiegają ich spotkania wyborcze.

I mogą zapraszać kogo chcą?

- Mogą zapraszać kogo chcą.

"Leszkowi by się to wszystko nie podobało" - mówi Jan Ołdakowski.

- Ja nie rozumiem tej wypowiedzi. Powiem szczerze, nie rozumiej jej, bo...

Myśli pan, że Lechowi Kaczyńskiemu spodobało by się wyrzucenie Elżbiety Jakubiak?

- Ale może odwróćmy to pytanie, panie redaktorze. Czy Lechowi Kaczyńskiemu spodobałoby się to, co Elżbieta Jakubiak i Joanna Kluzik-Rostkowska mówią teraz i mówiły wcześniej o Prawie i Sprawiedliwości?

I jak pan odpowiada na to pytanie?

- Myślę, że to by się akurat Lechowi Kaczyńskiemu nie podobało i wiem, że na pewno rozmawiałby z obiema paniami i przekonywał do tego, żeby jednak powściągnęły swoje ambicje i swoje wypowiedzi. Natomiast chciałbym też zaprotestować przeciwko temu, co się ostatnio mówi, że to jest tak, że teraz wycina się ludzi Lecha Kaczyńskiego w Prawie i Sprawiedliwości. Ja jestem dobrym przykładem - jestem w Prawie i Sprawiedliwości, jestem człowiekiem Lecha Kaczyńskiego, cała moja kariera polityczna to kariera przy Lechu Kaczyńskim i ja się nie czuję się wycinany z Prawa i Sprawiedliwości.

Zobaczymy czy po kampanii wyborczej nie usłyszy pan, że Sasin to tylko ładna twarz.

- No nie wiem. Co do mojej ładnej twarzy, to bym się nie wypowiadał. Myślę, że są ładniejsi, natomiast nawet jeśli tak usłyszę, no to pewnie można też tego typu dyskusję prowadzić: czy działa się dobrze czy źle. Każda dyskusja jest dozwolona.


http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/wywiady/news/liberalowie-chcieli-wysadzic-pis-w-powietrze,1555132
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Wto Lis 09, 2010 10:53 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
PiS-light za dwa miesiące?
Katarzyna Borowska , Maciej Walaszczyk , Wojciech Wybranowski 08-11-2010,

Elżbieta Jakubiak i Joanna Kluzik-Rostkowska budują nowe ugrupowanie. – Mogę powiedzieć, że jestem umówiona z wieloma osobami, które mają podobną wizję polityki, będziemy rozmawiać i rozważać różne warianty, co dalej – mówi "Rz" poseł Joanna Kluzik-Rostkowska, wyrzucona w piątek z PiS. Według Elżbiety Jakubiak, także usuniętej przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego, z Klubu PiS może teraz wyjść kilkunastu posłów, a w kraju – z partii – nawet 600 działaczy.

Z informacji "Rz" wynika, że grupa Kluzik-Rostkowskiej liczy na zamieszanie, które wybuchnie w PiS w grudniu, najdalej w styczniu przyszłego roku. Partia zacznie wtedy układać listy kandydatów na kolejne wybory parlamentarne. Jak ustaliła "Rz", zabraknie na nich miejsca dla wielu obecnych posłów. To na ich niezadowolenie liczą "liberałowie".

Na listach ma zabraknąć tych polityków PiS, którzy nie angażowali się w kampanię prezydencką i samorządową, narazili się prezesowi niefortunnymi wypowiedziami w mediach czy też są podejrzewani o "nielojalność". – Około 30 proc. obecnych posłów nie znajdzie się na listach wyborczych. Część z nich sama rezygnuje z pracy w parlamencie, ale są tacy, którzy po prostu się nie sprawdzili – mówi "Rz" jeden z członków Komitetu Politycznego PiS, ciała, które decyduje o kształcie list wyborczych. W partii głośno jest i o tym, że już teraz posłowie, którzy podpadli Kaczyńskiemu bądź jego świcie z dawnego PC (np. niefortunnymi wypowiedziami w mediach), nie są nawet zapraszani na regionalne konwencje czy terenowe spotkania z prezesem.

- Jeśli nie będzie mnie już na wstępnej liście wyborczej, odejdę z PiS i wstąpię do partii Joanny, o ile taka powstanie – mówi inny polityk.

I ta kalkulacja leży za nagłą rezygnacją z zapowiadanej wcześniej wizyty Kluzik-Rostkowskiej na konwencji PiS w Rudzie Śląskiej. W specjalnie wydanym oświadczeniu poseł Grzegorz Tobiszowski z PiS, organizator konwecji, napisał, że zrezygnowano z jej obecności, aby "wyeliminować z dyskusji wątki personalne". Ale to tylko niewielka część prawdy.

– Joasia zrezygnowała z tego wyjazdu, by za wcześnie "nie spalić" ludzi, z którymi już jest po rozmowach, a którzy mogą zasilić jej partię za dwa miesiące – mówi "Rz" bliski znajomy Kluzik-Rostkowskiej, i zarazem jej doradca marketingowy. Objazd kraju jednak będzie, tylko później.

– Kilka dni przed ciszą wyborczą Joanna się uaktywni, zacznie spotykać się z działaczami i pojawiać na konwencjach PiS – mówi jej współpracownik.

Ma to być wyraźny sygnał: jeśli wynik was rozczaruje, idźcie z nami.

Grupa Kluzik-Rostkowskiej otrzymała mocne wsparcie ze strony frakcji "muzealników" w PiS (należała do niej Elżbieta Jakubiak, a oprócz niej tworzą ją także Jan Ołdakowski [dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego – jego odejście praktycznie już jest przesądzone], posłanka Lena Dąbkowska-Cichocka oraz europoseł Paweł Kowal [odmówił "Rz" odpowiedzi na pytanie o swoje odejście z PiS]).

W specjalnym oświadczeniu "muzealników" Marek A. Cichocki ostro skrytykował wyrzucenie z partii Elżbiety Jakubiak. Podkreślił, że "muzealnicy" czują się przede wszystkim lojalni wobec politycznej spuścizny nieżyjącego prezydenta. I że PiS to nie była partia Lecha Kaczyńskiego. A na koniec wzywa do budowy nowej prawicy, która złamie monopol Tuska i Kaczyńskiego: "Odwagi, wszystko trzeba zbudować od nowa!".

Do tej grupy dołączy prawdopodobnie Paweł Poncyljusz, który na razie nie komentuje ostatnich wydarzeń w PiS. Z kolei europoseł Marek Migalski mówił "Polska The Times": – Nie ukrywam, że w tej chwili jestem krytycznie ustosunkowany zarówno do PiS, jak i do PO, więc jeśliby się ukonstytucjonowała taka partia centroprawicowa, to chętnie bym oddał swoje zdolności i czas, by odniosła sukces.

Według naszych informacji Kluzik-Rostkowska nie może natomiast liczyć na uważanych za partyjnych liberałów Adama Hofmana i Mariusza Kamińskiego. Z PiS nie wyjdzie też kojarzony z Pawłem Poncyljuszem Zbigniew Girzyński.

– Wszedłem do PiS, kiedy jeszcze nikt nie słyszał o Elżbiecie Jakubiak i Joannie Kluzik-Rostkowskiej, zapisałem się do tej partii ze względu na ideały i wartości, którym hołduje PiS – mówi "Rz" Girzyński.

Większość działaczy lokalnych także nie spieszy się z poparciem dla nowej inicjatywy. Raczej martwią się tym, że cała awantura może zaszkodzić PiS w wyborach samorządowych.

– Los Jakubiak i Kluzik-Rostkowskiej tak naprawdę ludzi z mojego regionu nie interesuje. Ale narasta rozgoryczenie, że wyrzucenie teraz to strzał w kolano. Działacze winą za to obarczają Kaczyńskiego – mówi nam jeden z działaczy samorządowych PiS z centralnej Polski. – Mówią, że mógł nie angażować się w konflikt, tylko jak mąż stanu powiedzieć, że młodzi się kłócą, a on ich godzi. Tymczasem on przegrywa w mediach, gdzie wszyscy stoją po stronie wyrzuconych.

Przedmiotem niekończących się spekulacji jest kwestia: dlaczego posłanki wyrzucono akurat teraz?

Bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego mówi "Rz", że prezes był przekonany, iż musi wyprzedzić ruch liberałów: próbę przejęcia władzy w partii. – Taki plan był jeszcze przed katastrofą smoleńską – twierdzi jeden z działaczy "głównego nurtu" PiS i jako argument przytacza wywiad, jakiego udzielił wtedy Paweł Poncyljusz. Sugerował w nim, że Jarosław Kaczyński powinien zrezygnować, że miejsce prezesa PiS jest w Sulejówku. Wydawało się, że katastrofa smoleńska zmieniła wszystko w PiS. Poncyljusz został rzecznikiem sztabu wyborczego, a jego szefową Joanna Kluzik-Rostkowska.

– Adam Bielan wymyślił, że Joanna będzie twarzą tej kampanii – mówi osoba ze sztabu. – Walka o prezydenturę miała przebiegać pod hasłem zmiany wizerunku i zgody narodowej.

Zmiana tonu była dobrze odbierana przez większość komentatorów. Wynik Jarosława Kaczyńskiego (47 proc. w II turze) okrzyknięto sukcesem. Jednak wkrótce zaczęły się pojawiać w PiS głosy krytyki wobec "zmiękczenia" języka. Kluzik-Rostkowska była coraz bardziej rozczarowana krytyką. Jak mówią nieprzychylni jej politycy – jej apetyt na władzę zwiększył się podczas kampanii.

Według ustaleń "Rz" grupa "liberałów" wpadła na pomysł utworzenia własnego ugrupowania na przełomie sierpnia i września, krótko po tym, jak po krytycznym wobec prezesa PiS liście, Jarosław Kaczyński kazał usunąć europosła Marka Migalskiego z delegacji PiS do Parlamentu Europejskiego. Migalski był gorącym zwolennikiem nowego języka partii i wspierał Kluzik-Rostkowską.

Pod koniec wakacji w jednej z warszawskich kawiarni zaczęły się rozmowy: Elżbiety Jakubiak, Pawła Poncyljusza i Joanny Kluzik-Rostkowskiej.

– Motorem napędowym była Joanna i "Poncyl", którzy zdawali sobie sprawę, że praktycznie są już na wylocie – mówi "Rz" bliski współpracownik Kluzik-Rostkowskiej. Dodaje, że pierwotnie w koncepcji nie był brany pod uwagę udział, na tak wczesnym etapie, Jakubiak. – Elka miała zostać jeszcze w PiS. Sama się wychyliła. Za wcześnie i zupełnie niepotrzebnie – dodaje.

Wieści o planach budowy nowej partii dotarły do Kaczyńskiego i to one były prawdziwym powodem oskarżenia Kluzik-Rostkowskiej o "działanie na szkodę PiS" i jej wyrzucenia z partii.

– Nic o tym nie wiem, nie komentuję, to chyba zbyt daleko idące hipotezy – przekonuje poseł Jarosław Zieliński, członek Komitetu Politycznego PiS.

Pod koniec września jeden z polityków PiS powiedział "Tygodnikowi Powszechnemu", że Kluzik-Rostkowska mogłaby stanąć na czele nowego politycznego bytu i wcielić się w rolę "polskiej Angeli Merkel". Kim jest ten polityk? Niemal wszyscy, z którymi udało nam się porozmawiać, typują Adama Bielana. I podkreślają, że od początku lipca także on jest w niełasce u prezesa.

W myśl tej teorii to tzw. grupa spin doktorów (prócz Bielana także Michał Kamiński i Tomasz Dudziński) namawiała "liberałów" do rokoszu, bo też zamierza odejść. Ale tę wersję kolportują głównie politycy ze skrzydła Zbigniewa Ziobry.

Joanna Kluzik-Rostkowska unika jasnej odpowiedzi na pytanie, czy stworzy własną partię. I żartuje: – Tak, pewnie już w 1977 roku o tym myślałam. Bądźmy poważni: to ja zostałam wyrzucona, a nie odeszłam z partii do czegoś własnego.

Ale na razie wszystko wskazuje, że "coś własnego" będzie miała jeszcze w tym roku.
Rzeczpospolita


http://www.rp.pl/artykul/15,561172-PiS-light-za-dwa-miesiace--.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Wto Lis 09, 2010 9:06 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

Kluzik: Kaczyński szuka winy tylko na zewnątrz. Jest niezdolny do autorefleksji

Trudno poważnie komentować niepoważne oskarżenia - w ten sposób Joanna Kluzik-Rostkowska odniosła się w rozmowie z PAP do wtorkowego listu Jarosława Kaczyńskiego do działaczy PiS. W liście tym prezes partii tłumaczy powody wykluczenia z PiS Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiety Jakubiak.

W liście, do którego dotarła PAP, prezes PiS napisał m.in., że wybór Joanny Kluzik-Rostkowskiej na szefa jego sztabu w wyborach prezydenckich oraz jej decyzje personalne spowodowały "wyeksponowanie kilkorga osób".

"Przebieg kampanii wyborczej zachęcił tę grupę - marginalną w PiS, ale przekonaną o swojej wyższości - do działań, których celem miałaby być zmiana władz i charakteru partii" - podkreślił Kaczyński.

W tym kontekście szef PiS napisał, że "znamienne jest tutaj żądanie p. Joanny Kluzik-Rostkowskiej objęcia funkcji wicemarszałka Sejmu i jednocześnie powierzenia jej funkcji przewodniczącej zespołu ds. katastrofy smoleńskiej".

Kluzik-Rostkowska zaprzeczyła w rozmowie z PAP, by miała żądać dla siebie funkcji przewodniczącego parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej.

- W życiu nie zamieniłam słowa z Jarosławem Kaczyńskim na temat bycia szefem zespołu ds. katastrofy. Taka rozmowa nie miała miejsca - oświadczyła.

Jak powiedziała, po wyborach prezydenckich rozmawiała z Kaczyńskim na temat jej roli w partii; w tej rozmowie - dodała - zadeklarowała chęć objęcia funkcji wicemarszałka Sejmu.

- Miała miejsce rozmowa dotycząca zagospodarowania mnie po kampanii prezydenckiej, prezes Kaczyński uważał, że lepiej, gdybym była wiceprezesem partii, ja uważałam, że mogłabym się bardziej przydać jako wicemarszałek Sejmu, bo sprawowanie tej funkcji daje możliwość takiej "pracy u podstaw" - podkreśliła posłanka.

Kluzik-Rostkowska oceniła, że z listu prezesa PiS "wyłania się obraz człowieka, który z jednej strony ma poczucie, że kontroluje partię, a z drugiej strony zupełnie nad tą partią nie panuje".

- Jakiś czas temu z wielkim zdziwieniem przeczytałam w jednym z wywiadów (prezesa PiS), że Jarosław Kaczyński przez trzy miesiące prowadził kampanię, z którą się fundamentalnie nie godził, dzisiejszym listem jestem równie zadziwiona - powiedziała posłanka.

- Byłam lojalnym członkiem PiS, pracowałam na rzecz tej partii, zostałam doceniona przez kolegów i koleżanki między innymi poprzez prośby o pomoc w kampanii samorządowej, prowadziłam kampanię prezydencką w najlepszej wierze - przekonywała Kluzik-Rostkowska, odnosząc się do sformułowanego w liście prezesa PiS zarzutu w sprawie podejmowania działań "o szczególnym natężeniu złej woli", zmierzających do rozbicia lub zasadniczego osłabienia PiS.

- Jestem przekonana, że ktoś, kto jest szefem poważnej partii opozycyjnej powinien być zdolny do autorefleksji, a tymczasem ten list jest wyrazem poszukiwania winy wyłącznie na zewnątrz - powiedziała posłanka.

Według niej w tej chwili należałoby się skupić m.in. na tym, dlaczego wyniki sondażowe PiS są coraz gorsze i dlaczego rośnie nieufność do Jarosława Kaczyńskiego. "Od poważnego przywódcy oczekuje się autorefleksji" - dodała.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP


http://fakty.interia.pl/polska/news/kluzik-o-kaczynskim-wylania-sie-obraz-czlowieka,1555657
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Sro Lis 17, 2010 9:56 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

Jakubiak i Kluzik wrócą? "Proszę nie pytać, jakie mam buty"
15 lis, 11:54

- Proszę mnie nie pytać, jakie mam buty, to naprawdę nie jest ważne - tak Jarosław Kaczyński odpowiedział na pytanie, czy Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak mogą wrócić do Prawa i Sprawiedliwości.

Prezes PiS powiedział też, że "nie będziemy się zajmowali Pawłem Poncyljuszem". Poncyljusz zapowiedział dzisiaj w wywiadzie dla "Wprost" tworzenie nowej formacji politycznej. - Proszę nawet nie zadawać takich pytań, nie mam tu nic do powiedzenia. Mamy 32 tys. kandydatów startujących w wyborach samorządowych - powiedział Kaczyński, sugerując, że o tym powinno się rozmawiać.

Prezes PiS, zapytany o ocenę trzech lat rządów PO, które przypadają jutro, odpowiedział, że przyjdzie na to czas później. - Nie ukrywam, że jestem człowiekiem zajętym. Jest kampania wyborcza. Przyjdzie taki czas, że ocenimy dokładnie trzy lata tego rządu. Daty są ważne, ale nie najważniejsze - powiedział.

- Zazdroszczę Donaldowi Tuskowi jednego, jego pozycji w PO. On tam może wszystko. Ja jestem ograniczony statutem, zarządem. On stworzył partię nie mającą nic wspólnego z demokracją. Nasza partia jest czystą demokracją - zakończył były premier.

(TSz)


http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jakubiak-i-kluzik-wroca-prosze-nie-pytac-jakie-mam,1,3786231,wiadomosc.html

Cytat:
Kluzik Rostkowska powiedziała, że wypowiedź Kaczyńskiego sprzeczna jest z etosem inteligenckim. - Na inteligenckim Żoliborzu, takim, jaki znam, nie porównuje się kobiet do butów - stwierdziła wyrzucona z PiS posłanka.

http://news.money.pl/artykul/kluzik-rostkowska;nie;porownuje;sie;kobiet;do;butow,19,0,710675.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pią Lis 19, 2010 9:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Już nawet wierni zwolennicy PiS są oburzeni:

Cytat:
Schadzka pod kinem Moskwa
Robert Mazurek 18-11-2010,

Po tym, jak dla secesjonistów skończył się tydzień darmowych wizyt na kozetkach w TVN i w przychodni ogólnej przy ul. Czerskiej, za diagnozowanie wzięli się medycy bardziej doświadczeni, wychowani w starej szkole, hołdujący zasadzie, że lekarstwo nie może być smaczne i w ogóle musi boleć.

Najpierw jednak głos zabrał Pierwszy Lekarz, który oznajmił, że Kluzik-Rostkowska i Jakubiak w zasadzie nie są już nawet ładnymi buziami. Zapewne kiedy to mówił, był na silnych lekach, bo teraz mu się obie panie nie z twarzami, ale z obuwiem kojarzą. W każdym razie skojarzenie zostało zakonotowane i do pracy zabrali się chirurdzy z galanterią szewca. Ale nie pora na delikatność, gdy mamy do czynienia z ludźmi z nizin społecznych wychowanymi na podwórkach. Czegóż to my się teraz o nich dowiadujemy!

Wiemy już, że Kowal z Kamińskim zjedli kolację z jakimś Ukraińcem, który sprzedał Ukrainę Ruskim, bo jest kagiebistą. Nie jest jasne, czy Kowal z Kamińskim mu w tej transakcji pomagali, czy też obrotny kagiebista ma teraz zamiar ich z kolei opchnąć Kremlowi, ale odpowiednie służby już się tym zajmują. Nie chcemy ich wyręczać, ale czy przypadkiem kilka dni temu widziano Kowala kilkaset metrów od redakcji "Nie"? Czy prawdą jest, że odbierał stamtąd instrukcje od Urbana i człowieka, którego nazwisko w tym felietonie nigdy nie padnie? Tłumaczenia Kowala, że mieszka nieopodal, są kompletnie niewiarygodne i tylko go pogrążają, bo teraz już wiemy, czemu zamieszkał koło kina Moskwa.

Lada dzień okaże się, że ci wszyscy muzealnicy z Ołdakowskim na czele tak naprawdę zamierzali zbudować mauzoleum żołnierzy Armii Czerwonej i tylko interwencja Andrzeja Urbańskiego w ostatniej chwili zniweczyła te plany. Zresztą, wyobraźnia felietonisty i tak nie dorówna pomysłom dworzan prezesa.

Mogę tylko, zupełnie za friko, podrzucić im pomysł, jak ocieplić wizerunek Jarosława Kaczyńskiego skuteczniej niż czerstwymi spotami. Trzeba by go w tym całym PiS zawiesić. No, chłopaki, do dzieła! To działa.
Rzeczpospolita


http://www.rp.pl/artykul/243943,565971-Mazurek--Schadzka-pod-kinem-Moskwa-.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Sob Lis 20, 2010 6:50 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Bielan, Kamiński i Poncyljusz odeszli z PiS
Sobota, 20 listopada (13:14)

Europosłowie Adam Bielan i Michał Kamiński oraz poseł Paweł Poncyliusz zrezygnowali dziś z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości.

Poncyljusz powiedział, że swoją rezygnację przesłał faksem w sobotę rano. Nie chciał mówić o powodach tej decyzji.

- Jest to związane z coraz większą różnicą między naszymi poglądami, a poglądami kierownictwa partii - powiedział Bielan. Zaznaczył, że on i Kamiński decyzję podjęli już wcześniej, jednak nie chcieli jej upubliczniać w czasie kampanii przed wyborami samorządowymi.

Także Michał Kamiński podkreślił, że rezygnacja z członkostwa w PiS "nie była krokiem łatwym, ale została podyktowana zasadniczą różnicą w poglądach na temat linii politycznej PiS i brakiem możliwości dyskusji na ten temat".

Kamiński zastrzegł, że decyzja ta nie ma nic wspólnego z powstaniem stowarzyszenia "Polska jest najważniejsza", bo - jak podkreślił - stowarzyszenie nie zastąpi partii politycznej.

Dzisiaj zebrał się Komitet Polityczny PiS. Politycy z kierownictwa PiS zapewniali dziennikarzy po ponad dwugodzinnym posiedzeniu Komitetu, że nie zapadły na nim żadne decyzje personalne.

- Był poświęcony podsumowaniu kampanii wyborczej i przygotowaniu do drugiej tury. Rozmawialiśmy tylko i wyłącznie na ten temat. Nie było żadnych decyzji - powiedział szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

- Zajmujemy się tylko kampanią wyborczą. Bardzo przykro, że część naszych kolegów zajmuje się jakimiś rozłamami w partii - mówił wiceszef PiS Adam Lipiński.
(...)
źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Sob Lis 20, 2010 6:55 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Opierając się na anonimowych informatorach Tomasz Nieśpiał i Wojciech Wybranowski z Rzepy usiłują zdyskredytować secesjonistów z PiS, przedstawiając ich jako ludzi, którzy "walczą o stołki" i "dzielą przyszłe łupy" -
http://www.rp.pl/artykul/565975-Secesjonisci-z-PiS-juz-dzisiaj-dziela-przyszle-lupy.html .

Zaiste styl ludzi z PiS oraz sprzyjających im mediów to "retoryka parciana".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Nie Lis 21, 2010 11:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Kolejni politycy odchodzą z PiS
13 minut temu
Paweł Kowal i Tomasz Dudziński zrezygnowali z członkostwa w PiS. To kolejni politycy, którzy w ostatnich dniach odeszli z partii Jarosława Kaczyńskiego.


http://fakty.interia.pl/polska/news/kolejni-politycy-odchodza-z-pis,1560871

Odejście Kowala, podobnie jak Ołdakowskiego, to wielki cios dla PiS. Wśród liderów tej partii nie ma już chyba nikogo, o kim można byłoby powiedzieć uczciwy, profesjonalny, inteligentny...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pon Lis 22, 2010 9:12 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

Kaczyński: Wygralibyśmy, gdyby nie perfidna akcja
Niedziela, 21 listopada (22:59) Aktualizacja: Poniedziałek, 22 listopada (00:31)

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów samorządowych, że jego partia mogła te wybory wygrać, gdyby nie "zaplanowana, perfidna, przeprowadzona z pełną premedytacją akcja". Stwierdził też, że czas PO się kończy.

- Gdyby nie ta zaplanowana, perfidna, przeprowadzona z pełną premedytacją akcja, my byśmy te wybory wygrali. Ona była po to, żebyśmy ich nie wygrali - powiedział prezes PiS, który uczestniczył w wieczorze wyborczym swej partii w Radomiu.

W ten sposób odniósł się do powstania stowarzyszenia "Polska jest najważniejsza", które powołała grupa byłych polityków PiS.

- Dziś mamy wszelkie podstawy sądzić, że jeżeli tylko będziemy potrafili uniknąć tej sytuacji, która wytworzyła się w trakcie wyborów, uniknąć tego rodzaju ludzi, to z całą pewnością mamy szanse na zwycięstwo. Już w tych wyborach, gdyby nie ta czarna groteska, w której ci sami powoływali się na spuściznę Lecha Kaczyńskiego i przyznawali się do rozmów z Palikotem, żeby nie ci ludzie, mielibyśmy zwycięstwo - powiedział prezes PiS.
(...)
Szef PiS był proszony także o komentarz do rezygnacji kolejnych dwóch polityków PiS z członkostwa w partii: eurodeputowanego Pawła Kowala i posła Tomasza Dudzińskiego. - Dawno było wiadomo, że odchodzą, więc po co komentować - odpowiedział. Według niego, posłowie działali "z premedytacją, na szkodę PiS". - Gdyby tej akcji nie było, to my byśmy z całą pewnością wygrali te wybory - powtórzył prezes PiS.

Również szef klubu PiS Mariusz Błaszczak ocenił, że grupa, która zdecydowała się utworzyć stowarzyszenie "Polska jest najważniejsza", wybrała własną drogę polityczną. - Wiemy, bo pisała o tym prasa, że przygotowania były czynione dużo wcześniej - dodał.

- Jest czymś bardzo niestosownym, że ludzie ci z jednej strony odwołują się do pamięci po Lechu Kaczyńskim, a z drugiej strony paktują z posłem Palikotem, który przecież w tak brutalny sposób atakował nieżyjącego prezydenta tak za życia, jak i po śmierci. To jest rzeczywiście coś tragiczno-groteskowego - mówił Błaszczak.

Stwierdził, że nie jest zaskoczony odejściem posłów. Według niego, składanie rezygnacji na dzień przed wyborami, zaważyło na wyniku wyborów, który mógł być dla PiS lepszy. W ocenie Błaszczaka, było to działanie na szkodę PiS. W sobotę o swojej rezygnacji z członkostwa PiS poinformowali eurodeputowani Adam Bielan, Michał Kamiński oraz poseł Paweł Poncyljusz.

Do słów prezesa PiS o "perfidnej akcji", która uniemożliwiła tej partii zwycięstwo w wyborach, odniósł się w niedzielnej rozmowie z PAP Poncyljusz, który jest jednym z inicjatorów powstania stowarzyszenia "Polska jest najważniejsza". - Nie jest wykluczone, że PiS wygrałoby te wybory, gdyby nie to, że popełniono kilka błędów, po pierwsze usunięcie Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiety Jakubiak było rozpoczęciem fali niepokoju wobec PiS-u - powiedział Poncyljusz.

Ocenił, że to prezes PiS sam przyczynił się swoimi działaniami do takiego, a nie innego wyniku. Poncyljusz stwierdził, że PiS uzyskał gorszy wynik w wyborach samorządowych, niż J.Kaczyński w prezydenckich. W ocenie posła, PiS stracił około 2,5 mln głosów.

Z kolei europoseł Michał Kamiński, który również jest jednym z założycieli stowarzyszenia "Polska jest najważniejsza" powiedział w TVN24, że "źle się dzieje, iż prezes Jarosław Kaczyński znowu operuje językiem agresji i nienawiści".

Jak zaznaczył, gdyby był złośliwy to mógłby powiedzieć, że "rzeczywiście mocno perfidni ludzie musieli stać za wywiadem, w którym prezes Kaczyński w "Newsweeku" zaatakował Joannę Kluzik-Rostkowska, później przyznał się, że zaprosił wiceprezesa partii Zbigniewa Ziobrę do ataku na Kluzik-Rostkowską, a później przyjęto uchwałę Komitetu Politycznego zakazującą dyskusji na ten temat". - Za tym rzeczywiście coś perfidnego musiało stać - dodał.

Podkreślił, że nie chce wchodzić w polemikę z prezesem PiS. Jak powiedział, nie rozumie bowiem zmiany, jaka w nim nastąpiła po wyborach prezydentach. - Ubolewam nad tą zmianą, ale w dalszym ciągu uważam, że jest człowiekiem o niesłychanych zasługach dla Polski i z całą pewnością dobrych intencjach - oświadczył Kamiński.
(...)
źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

http://fakty.interia.pl/raport/wybory-samorzadowe/news/kaczynski-wygralibysmy-gdyby-nie-perfidna-akcja,1560874
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pon Lis 22, 2010 10:45 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurski także przekonuje, że wynik PiSu w wyborach samorządowych jest sukcesem tej partii:

Cytat:

Kurski: PO czuje nasz oddech na plecach
1 godz. 9 minut temu

Konrad Piasecki: Po piątych z kolei przegranych przez PiS wyborach pana wiara w geniusz prezesa pozostaje niezachwiana?

Jacek Kurski: Trend jest dobry panie redaktorze, ostatnie wybory przegraliśmy z Platformą 17 punktami, te prawdopodobnie tylko 7, w związku z czym z całą pewnością wniosek jest jeden. Platforma czuje nasz oddech na swoich plecach i jedyną porządną, rozsądną, obliczalną alternatywą i taką, która może pokonać Platformę jest Prawo i Sprawiedliwość. I to jest wniosek na listopad na przyszłoroczne wybory do parlamentu.

Panie pośle niech się pan nie ogranicza, bo prezes już ogłosił, że to koniec rządów Platformy. Nie ponosi go nieco optymizm?

Nie. Początek końca. Nie słuchał pan dokładnie panie redaktorze. To jest początek końca rządów Platformy i Platforma jest paradoksalnie, oczywiście pomimo wielu sukcesów w tych wyborach, najbardziej przegrana w perspektywie przyszłości. Dlatego, że miał być nokaut, miało być w niektórych sondażach 50, Prawo i Sprawiedliwość miało spaść poniżej 20, jest tymczasem 33 do 27, w związku z czym nawiązaliśmy kontakt z liderem i jeżeli Polacy chcą zmiany w Polsce, to będą w przyszłym roku głosować na Prawo i Sprawiedliwość. Chyba jest to oczywiste dla pana.

Platforma jak twierdzicie rządzi fatalnie, Tusk ma krew na rękach, a Polacy - co by nie mówić - jak głosowali na Platformę, tak głosują. Skąd pan bierze tę wiarę i nadzieję na przyszłość.

Ja nie mówię, że Tusk ma krew na rękach, niech pan tak sobie nie ustawia przeciwnika. To nie jest żadne stanowisko partii, w związku z czym nie ustawiajmy się. Ja wierzę w to, że do Polaków dojdzie ta bardzo przykra prawda, że całe rządy Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej, to z jednej strony jest PR, który do tej pory się sprawdzał, ale powoli przestaje oraz zadłużanie państwa. To znaczy fatalne rządzenie, które jest kamuflowane i pokrywane z długu, za który przyjdzie płacić naszym dzieciom. Fundusz rezerwy demograficznej, sięgnięcie po pieniądze OFE do ZUS-u, sto miliardów deficytu, siedemset miliardów długu publicznego, to są dwie różne rzeczy, prywatyzacja PKO, Lotosu, który mają kupić Rosjanie, sięganie już po lasy. Rozpoczyna się dyskusja o prywatyzacji lasów państwowych. Platforma po prostu chce sięgnąć do kieszeni ostatnich rezerw majątkowych naszego narodu, w związku z czym ta prawda dojdzie do Polaków.

Tylko jednocześnie w całej tej sytuacji dostajecie dużo mniej niż prezes Prawa i Sprawiedliwości w pierwszej turze wyborów prezydenckich. To nie jest znak, że ta twarda powyborcza linia się nie sprawdza?

Panie redaktorze, te wybory są zupełnie nieporównywalne. Na 36 procent Jarosława Kaczyńskiego złożyło się bardzo dużo głosów m.in. PSL-u, który w wyborach na prezydentach bierze 1,5 procent czy komitetów lokalnych, które w ogóle tam nie występują, a w wyborach samorządowych te głosy wracają do PSL-u czy do komitetów lokalnych. W związku z czym Jarosław Kaczyński, który wygrał na wsi w wyborach prezydenckich, siłą rzeczy te 36 procent musiało zostać skorygowanych o to, co wróci do PSL-u. W związku z czym odpowiednikiem 36 Jarosława Kaczyńskiego w pierwszej turze wyborów prezydenckich było jakieś 29-30 w wyborach samorządowych. I gdyby nie ta fatalna akcja rozłamowa grupy naszych koleżanek i kolegów, Prawo i Sprawiedliwość przekroczyłoby z dużą rezerwą 30 procent i moim zdaniem mogłoby się pokusić nawet o niespodziankę zagrożenia pozycji Platformy.

Ale naprawdę pan wierzy, że jak mówi prezes, wszystko przez perfidną, rozbijacką robotę Kluzik i jej kampanii?

Sam pan przed chwilą mówił, że żyjemy w dobie mediów i w dobie przekazu, i jeżeli przekazem przez ostatnie 3 tygodnie zamiast pozytywnego przekazu i oferty Prawa i Sprawiedliwości dla samorządów, nasz impuls rozwoju, rezerwy, rozwojowy w każdej gminie, nowe ciekawe pomysły, były cały czas peregrynacje dwóch czy trzech posłów po wszystkich studiach wrogich Prawu i Sprawiedliwości i przekazem był rzekomy rozłam w Prawie i Sprawiedliwości i koniec naszej formacji, to nic dziwnego, że to zaważyło na naszych wynikach.

Tylko, że równocześnie Zbigniew Ziobro mówił, że to jest incydent, który nie będzie miał żadnego znaczenia dla wyników wyborów. Czyżby "Zizu" się aż tak bardzo mylił?

Nie mylił się, tylko nie było sensu dolewać jeszcze oliwy do ognia i demobilizować naszych wyborców. Trzeba było ich zmobilizować. Tym niemniej teraz już na zimno można powiedzieć, że ta akcja zaszkodziła ładnymi paroma procentami, które mielibyśmy gdyby nie ta akcja. Liczyłem na ładniejszy styl rozstania się z PiS tych, którym jest nie po drodze, a którzy tej partii tak wiele zawdzięczają, w sensie osobistych karier, awansów, rozpoznawalności. Liczyłem na wyższą klasę i ładniejszy styl. Szkoda, że tak się stało.

Kluzik, Jakubiak, Poncyljusz, Kamiński, Bielan, Kowal - smutno i samotnie będzie panu teraz w PiS-ie.

Lepsza prawda i oparcie się na prawdziwych przyjaciołach niż na fałszywych. Ci, którzy zostają w PiS, a to jest przygniatająca większość, możemy mówić wręcz o pojedynczych osobach, które z PiS odeszły, to jest fenomen polskiej sceny politycznej, to jest kapitał na przyszłość i to jest jedyna realna alternatywa wobec PO.

Tylko, że frakcja młodych to teraz tylko pan i Ziobro.

Myli się pan. Jest jeszcze mnóstwo innych ludzi: Mariusz Błaszczak, Janek Dziedziczak, Adam Hofman, Mariusz Kamiński.

A nie boi się pan, że PiS to będzie teraz taki szary, smutny zakon, że wreszcie i na pana przyjdzie też zły czas?

Nie boję się. Jak nie będziecie PiS przedstawiać tak właśnie szaro i brzydko, to wyjdzie prawda o nas, która jest kolorowa, wielobarwna i bardzo przyszłościowa i optymistyczna. Partia Prawo i Sprawiedliwość to jest partia optymizmu, nie wiem czy pan zauważył.

A kto teraz będzie optymistycznymi ustami PiS, czyli rzecznikiem prasowym? Pan?

Nie sądzę. Mam liczne zaangażowania, chociażby w Parlamencie Europejskim. Na pewno ktoś z nowych koleżanek czy kolegów. Może koleżanka. Bardzo bym chciał.

A co teraz będzie z europarlamentem? Co z delegacją PiS-u? Co z frakcją? Zostaniecie wszyscy razem, czy się rozejdziecie?

Nie, jesteśmy przed zasadniczymi rozmowami z naszymi partnerami z Wielkiej Brytanii, konserwatystami, i z Czech. Z pewnością jakieś zmiany frakcje czekają, ale za wcześnie o tym teraz mówić.

Ale Kamiński powinien pozostać liderem frakcji?

Myślę, że sam Michał Kamiński podjął decyzję co do swojej przyszłości, atakując formację, której zawdzięczał wszystko. W związku z tym myślę, że ta sprawa jest już przesądzona.

Kamiński odejdzie?

Nie chcę zamieniać naszego wywiadu w rozmowę na temat przyszłości frakcji, do czego nie mam upoważnienia. Po tym, co zrobił, sam się postawił poza nawiasem poważnej polityki i poza Prawem i Sprawiedliwością, która jest konstytutywną częścią frakcji Europejskich Reformatorów i Konserwatystów.

Wczoraj wieczorem na zapleczu prezes nie zdradzał żadnej chęci odejścia, przekazania władzy w partii? Nie był załamany?

Nic podobnego, wprost przeciwnie - cieszył się, że PO czuje nasz oddech, cieszył się, że mimo tej fatalnej akcji rozłamowej, która nam zabrała ładnych 7, 8 procent, PiS jest jedyną alternatywą. Przypominał, że po raz kolejny sondaże się skompromitowały i to, co miało być nokautem, tak naprawdę było nokautem, ale dla aspiracji PO, która chciała mieć już 50 proc., a ma 33. Krótko mówiąc sporo optymizmu, ale też mnóstwo pracy i potrzeby konsolidacji wewnątrz PiS.

Wy się chyba już przyzwyczailiście do porażek.

Nie przyzwyczailiśmy się, to PO musi się zacząć przyzwyczajać do klęski, która z pewnością, gdy społeczeństwo odpłaci za jej fatalne rządy, przyjdzie w przyszłym roku w listopadzie w wyborach do Sejmu i Senatu.

źródło informacji: RMF


http://fakty.interia.pl/raport/wybory-samorzadowe/news/po-czuje-nasz-oddech-na-plecach,1561018
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pon Lis 22, 2010 4:17 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

Posłanka zrezygnowała z członkostwa w klubie PiS
Poniedziałek, 22 listopada (11:52)

Lena Dąbkowska-Cichocka zrezygnowała z członkostwa w klubie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości. Posłanka powiedziała, że decyzja i sposób wykluczenia z partii Elżbiety Jakubiak są dla niej niezrozumiałe i niesprawiedliwe.

Dąbkowska-Cichocka nie należała do partii PiS. Jest wśród założycieli stowarzyszenia "Polska jest najważniejsza" (...).

Dąbkowska-Cichocka rezygnację z członkostwa w klubie PiS przekazała szefowi klubu PiS Mariuszowi Błaszczakowi. Jak powiedziała, poinformowała o swojej decyzji także prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, któremu podziękowała za współpracę.


http://fakty.interia.pl/polska/news/klub-pis-stracil-kolejna-poslanke,1561150
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 05 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pon Gru 05, 2016 1:32 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pon Lis 22, 2010 4:20 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Marek A. Cichocki, "Orędzie" Adama Michnika

Adam Michnik przyzwyczaił nas od czasu afery Rywina do tego, że zabiera głos bardzo rzadko.

Właściwie nie wypowiada się na temat spraw krajowych, jakby były one wszystkie zbyt małe dla niego. Jeśli już mówi, to na temat spraw naprawdę wielkich: krach finansowy, Putin, Chiny, ewentualnie z dawnej swej pasji historyka napisze długi esej o francuskich jakobinach.

I tutaj niespodzianka, zaraz przed wyborami lokalnymi, na sołtysów i burmistrzów, redaktor zabrał głos, doniośle, obficie, w wywiadzie dla jednego z zaprzyjaźnionych tygodników. Tego przeoczyć nie wolno. Gazeta Wyborcza ma bowiem dla polskiego życia politycznego moc partii politycznej, tyle, że nie jest w parlamencie i nie można na nią bezpośrednio zagłosować. Wywiad Redaktora można więc czytać jak referat wprowadzający na plenum, wygłoszony celem dania obowiązującej wykładni obecnej sytuacji politycznej.

Niespodziewane jest, że Michnik udziela w swym wywiadzie wsparcia Jarosławowi Kaczyńskiemu w tych trudnych ostatnio dniach rozłamu w PiS. Stwierdza, że Jarosław Kaczyński jest nadal politykiem o znaczącym potencjale dla polskiej polityki, i że nowy ruch polityczny nie ma większej szansy. Pocałunek śmierci? Nic podobnego! Raczej paląca, uświadomiona konieczność.

Michnik, moim zdaniem, wyraża obawę obecnego, panującego układu politycznego w Polsce przed zmianą. Dzisiaj, wobec rozłamu w PiS należy wesprzeć Jarosława, zdaje się sugerować w swej wypowiedzi Redaktor. To absolutnie zrozumiałe. Perspektywę pojawienia się sensownej centroprawicowej partii w Polsce trzeba zadeptać, zanim nawet zaroi się w głowie. Bo cóż robiłaby dzisiaj Gazeta Wyborcza bez Jarosława Kaczyńskiego, co zrobiłby bez niego Donald Tusk i Bronisław Komorowski? On jest im potrzebny jak powietrze!

Dzisiaj sytuacja Jarosława Kaczyńskiego (i jego PiS) nabiera nieoczekiwanie tragicznego posmaku, bowiem wbrew własnej woli, Jarosław Kaczyński stał się funkcjonalnie niezbędnym elementem.

Marek A. Cichocki

http://www2.teologiapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3534&Itemid=113
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group