Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kolejna ksiązka z cyklu "SB a coś tam"

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pią Lut 18, 2011 9:59 pm    Temat postu: Kolejna ksiązka z cyklu "SB a coś tam" Odpowiedz z cytatem

Chodzi o książkę Romana Graczyka - CENA PRZETRWANIA? SB a „Tygodnik Powszechny”

Pointa z góry możliwa do przewidzenia - "Koniec legendy TP" - wieszczy Graczyk.

http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/graczyk-koniec-legendy-tygodnika-powszechnego,1596572

Zróbmy mały eksperyment. Niech ktoś wyobrazi sobie opracowanie "PiS w oczach Moniki Olejnik", "Unia Europejska w oczach Radia Maryja". Na podstawie każdego z tych opracowań przedmiot badań wypadłby bardzo mizernie. Tygodnik Powszechny nie miał szans...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 1:14 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pią Lut 18, 2011 10:13 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oto przykład pierwszy z brzegu:

Cytat:
W archiwum krakowskiego IPN-u zachowały się dokumenty z operacyjnej inwigilacji Józefy Hennelowej z lat 1965 – 1989 81. We wczesnych latach 70. znajdujemy dwie zapiski tego typu, obie pochodzą od adiustatorki „Tygodnika” Sabiny Kaczmarskiej. W pierwszej, z 1970 r., czytamy: „Z-ca red. nacz. »Tygodnika Powszechnego«, Józefa Hennelowa, od chwili powrotu z podróży do Niemiec, a przede wszystkim od wizyty w wydz. ds. Wyznań MRN u p. Króla […] stała się pewniejsza siebie, bardziej się w swoim przekonaniu licząca w »TP«. Wydaje się, że urosła przynajmniej o głowę. Jej zachowanie jest możliwe do wytłumaczenia. Dotychczas mimo, że z redaktorami »TP« są przy różnych okazjach przeprowadzane rozmowy przez przedstawicieli władz, Hennelowa była w tym względzie pomijana. Zresztą w redakcji, chociaż jest z-cą red. nacz. również nie dopuszcza się jej do decyzji politycznych. Stąd wytworzył się u niej pewnego rodzaju kompleks, który został przełamany wizytą w MRN. Kierownik Wydz. ds. Wyznań rozmawiał z Hennelową jako z partnerem poważnym, liczącym się, mogącym reprezentować »TP« na zewnątrz. Hennelowa poczuła się w ten sposób niezwykle dowartościowana, ustawiona na właściwej pozycji”.

Z kolei w zapisce z roku następnego czytamy: „Józefa Hennelowa[…] jest urzeczona uroczystościami rzymskimi z okazji beatyfikacji o. Kolbego. Twierdzi, że polscy pielgrzymi zawojowali w tym okresie Rzym, że uroczystości stały się manifestacją o znaczeniu narodowym. (…)

Hennelowa bardzo pozytywnie ocenia postawę przedstawicieli władz państwowych w Rzymie. (…) Zdaniem Hennelowej zaprezentowali się b. korzystnie nie tylko eleganckimi strojami, ale poważnym udziałem w nabożeństwie. Zostali ponadto przyjęci przez papieża, który miał się później b. pochlebnie o nich wyrażać. Hennelowa twierdzi, że przyjęcie przedstawicieli władz naszego kraju przez papieża i późniejsze pozytywne jego opinie na temat tych ludzi świadczą o daleko posuniętych negocjacjach między rządem a władzami kościelnymi i rokują nadzieję na pozytywne rozwiązanie spraw państwo-kościół”.

Donos pierwszy pokazuje, że Józefa Hennelowa postrzegała urzędowy kontakt z wykonawcą polityki wyznaniowej Partii w Krakowie Leonem Królem jak czynność jak gdyby nobilitującą. Donos drugi z kolei pokazuje, że zastępczyni Turowicza zupełnie bezproblemowo widziała – jak wiemy, koniunkturalny i propagandowy – udział władz komunistycznych w uroczystościach beatyfikacyjnych o. Kolbego. Krótko mówiąc, mamy tu obraz raczej bezkonfliktowej współpracy „Tygodnika” z komunistami. Wiemy skądinąd, że ta współpraca nie była bezkonfliktowa. Niemniej jednak był to czas, z tego punktu widzenia, raczej w wykonaniu „Tygodnika” defensywny. To by korespondowało ze sposobem, w jaki Hennelowa odnosi się wtedy do komunistów: są to, może niechciani i niewybierani, ale jednak partnerzy. Nie ma zresztą powodu, by dopatrywać się tu jakiejś odrębności postawy Hennelowej. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że taki wyrozumiały stosunek do funkcjonariuszy komunistycznego państwa charakteryzował wtedy i pozostałych redaktorów „TP”. Zupełnie inny obraz stosunku do władz odmalowany w redakcyjnych rozmowach znajduje się w donosach na Józefę Hennelową z lat 80. (o tym będzie jeszcze mowa w tym rozdziale) i właśnie ta ewolucja jest warta podkreślenia.


Autor przytacza dwa dokumenty esbeckie nie poddając ich jakiejkolwiek krytyce i bezkrytycznie przyjmując, że ich treść w sposób prawdziwy i rzetelny odzwierciedla opinie Józefy Hennelowej w tym czasie.

Komentarz autora, który znajduje się poniżej wysuwa daleko idące wnioski oparte na milczącym założeniu, że tekstu esbeckie są w 100% wiarygodne!

Tymczasem materiały esbeckich teczek są jedynie jednym z wielu źródeł, na podstawie których można ustalić ówczesne opinie Józefy Hennelowej. Sa przecież jej oficjalne publikacje z tego okresu, są byc może jakieś jej prywatne listy, są ludzie, z którymi ona rozmawiała i którzy wtedy utrwalili jej poglądy albo dziś je pamiętają i zechcą zreferować. Trzeba to wszystko zebrać i skonfrontować ze sobą.

I dopiero po ustaleniu (a raczej przybliżeniu się do tego), jak na prawdę redaktorka TP oceniała fakty omawiane w tym fragmencie tekstu, możliwa byłaby analiza jej poglądów.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Sob Mar 12, 2011 4:39 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na łamach Plus-Minus (weekendowego dodatku do Rzepy, który jest zdecydowanie bardziej pluralistyczny niż, robiony - przecież niemal przez tych samych dziennikarzy - tygodnik "Uważam, że" z błędem) publikowana jest ciekawa polemika na temat książki Graczyka.

Najbardziej interesująca wydaje mi się ta część polemiki, która dotyczy metody badawczej, przyjętej przez Graczyka. Jest to bowiem sprawa kluczowa, gdy idzie o prace na temat historii najnowszej. Sprawa ta interesuje mnie tym bardziej, że (wraz z Maciejem Gawlikowskim) przygotowujemy kolejny tom historii krakowskiej KPN i zagadnienie metody badawczej ma dla nas znaczenie fundamentalne.

Henryk Woźniakowski sprzed tygodnia:

Cytat:
Ostatecznie po kilku latach otrzymaliśmy dzieło (...) oparte niemal wyłącznie na jednym rodzaju źródeł, mianowicie na zachowanej fragmentarycznej dokumentacji UB i SB. Dlatego też, gdy autor pisze w konkluzji: "opisałem zmagania TP z naporem komunistycznej władzy" - należy to stwierdzenie opatrzyć zasadniczym zastrzeżeniem. Autor opisał bardzo obszernie i niezmiernie szczegółowo - choć zarazem bardzo wybiórczo - problem budowania sieci agentów lub innego typu "współpracowników" w środowisku TP i na jego obrzeżach, dokonując klasyfikacji (pozyskania nieudane, udane, przypadki szczególne) i budując pewną ilość hipotez na temat rzekomej manipulacji środowiskiem i jego neutralizacji.

Temu jest poświęcona znaczna część książki Dwa pierwsze rozdziały przedstawiają natomiast autorską wizję sytuacji w środowisku "Tygodnika Powszechnego" w PRL i maja charakter bardziej ogólny, lecz i one nie sięgają do źródeł innych, niż archiwa służb. Rzeczywisty opis "zmagań z naporem komunistycznej władzy" musiałby znacznie poszerzyć bazę źródłową, a także pokazać role intelektualną i polityczną środowiska "TP" w PRL, która była zasadniczym czynnikiem tych zmagań oraz ich zwycięskim efektem.

Tymczasem autor w konkluzji wyrzeka się takich ambicji stwierdzając, że nie pisze książki o "ogólnej roli", tylko o inwigilacji. A jednak w tych pierwszych rozdziałach formułuje mocne tezy dotyczące "ogólnej roli". Albo zatem popada w sprzeczność, albo nadaje archiwom UB i kwestii inwigilacji status do tego stopnia uprzywilejowany, że wszystkie inne źródła i problemy dotyczące zmagań z komunistyczną władzą i jej wyników tracą w jego oczach znaczenie.


http://www.rp.pl/temat/621529.html

===========================

Roman Graczyk w dzisiejszym Plusie-Minusie:

Cytat:
Nie da się utrzymać twierdzenia, że praca jest oparta "niemal wyłącznie na jednym rodzaju źródeł", tzn. na dokumentacji Służby Bezpieczeństwa. Te źródła są szeroko konfrontowane przede wszystkim z tekstami drukowanymi na łamach "Tygodnika" w czasach, o których opowiadają dokumenty tajnej policji PRL. Woźniakowski radykalizuje swój - i tak już wypaczony - sąd - gdy pisze, że rozdziały pierwszy i drugi, będące "autorską wizją sytuacji środowiska >>TP<< w PRL (...) nie sięgają do źródeł innych niz archiwach służb". Czyżby? Zadałem sobie trud przeanalizowania charakteru przypisów do tych rozdziałów. Co się okazało? Na 170 przypisów aż 100 nie dotyczy w żaden sposób akt SB. Są w nich odwołania miedzy innymi do tekstów z "TP", literatury przedmiotu, dokumentów z Archiwum Państwowego w Krakowie i z archiwum Jerzego Turowicza.

Gdyby policzyć wszystkie teksty z "TP" przywołane w książce, dałoby to prawdopodobnie około 100 pozycji. Nie liczyłem całościowo, ale mam wrażenie, że proporcjonalny udział poszczególnych rodzajów źródeł w całej książce przedstawia się w przybliżeniu tak: 70 procent - źródła UB/KBP/SB; 20 procent - teksty z "TP", 10 procent - pozostałe.


http://www.rp.pl/temat/625172.html

===================================

M.zd. proporcje przedstawione przez Romana Graczyka potwierdzają zarzut, że jego praca opiera się głównie (choć oczywiście nie wyłącznie) na źródłach ubeckich. Sam autor podaje, że proporcje przypisów opartych na źródłach ubeckich do przypisów opartych na innych źródłach kształtują się jak 7:3.

Ale przecież istota zarzutu stawianego Graczykowi jest inna. Chodzi o to, czy Graczyk konfrontuje źródła ubeckie z innymi źródłami, tzn, czy sprawdza wiarygodność tego, co napisali ubecy, z innymi źródłami. Należy przy tym podkreślić, że niewystarczające jest konfrontowanie meldunków ubeckich z tekstami TP (które stanowią 2/3 przypisów opartych na nieubeckich źródłach), gdyż teksty te podlegały PRL-owskiej cenzurze i trudno znaleźć w nich dowody pozwalające ocenić wiarygodność meldunków funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Trzeba konfrontować te teksty z innymi jeszcze źródłami: z relacjami uczestników tamtych wydarzeń (z obu stron barykady), z dokumentami cenzury, z zachowaną prywatną korespondencją, pamiętnikami, materiałami opublikowanymi w innych mediach (krajowych i zagranicznych) itd.

Trudno powiedzieć skąd bierze się ta fascynacja ubeckimi papierami przez wielu współczesnych historyków. W przypadku ludzi młodych, którzy nie pamiętają czasów PRL jest ona może w jakiś sposób zrozumiała. W przypadku osób w wieku Graczyka (i starszych), którzy przecież pamiętają jakie były ówczesne realia, doprawdy trudno to zrozumieć.

Proponuje, aby jakiś historyk zafascynowany tymi papierami, spróbował napisać historię PRL zachowując proporcje, które przyjął Graczyk:
70% - źródła ubeckie,
20% - oficjalne publikacje gazetowe z tego okresu,
10% - inne źródła.
I zobaczymy jaki będzie efekt.

Albo jeszcze dosadniej.

Historia krakowskiego getta w czasach II wojny światowej, oparta na źródłach historycznych w podobnej proporcji:
70% - źródła Gestapo i SS,
20% - oficjalne publikacje prasowe z tego okresu,
10% - inne źródła.

A przecież lwia część dzisiejszych publikacji na temat czasów PRL pisana jest właśnie w taki sposób!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Wto Mar 15, 2011 11:14 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Polecam fragment książki Graczyka dotyczący Stefana Dropiowskiego - agenta SB, który rozpracowywał krakowski ROCPCiO a potem krakowską KPN - http://www.polonus.mojeforum.net/post-vp8126.html?highlight=#8126 .

Opierając się na materiałąch SB z lat 1964-1972 dotyczących Dropiowskiego i zakładając, że - gdy idzie o naturę relacji Dropiowski - SB - są one wiarygodne, warto zastanowić się, kto w tym tandemie był bardziej dupowaty: TW "Magister" czy też jego oficerowie prowadzący?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group