Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Lustracja Macieja Kozłowskiego

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Sob Kwi 30, 2011 9:53 am    Temat postu: Lustracja Macieja Kozłowskiego Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Kozłowski: prowadziłem z SB swoistą grę

dodane 2011-04-29

PAP |

W piątek sąd, na wniosek IPN, wszczął wobec Kozłowskiego postępowanie lustracyjne. W przypadku stwierdzenia "kłamstwa lustracyjnego" grozi utrata pełnionej funkcji oraz od 3 do 10 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych. IPN już w 2000 r. podejrzewał Kozłowskiego, byłego opozycjonistę skazanego w "procesie taterników", o kłamstwo lustracyjne. Proces został wtedy umorzony, ponieważ Kozłowski odszedł z funkcji podlegającej lustracji. Kozłowski już wtedy zapewniał, że nie był agentem SB.

"Czterdzieści jeden lat temu, w tym samym gmachu stawałem przed sądem. Wówczas byłem oskarżony o współpracę z Jerzym Giedroyciem i paryską +Kulturą+, co według logiki ówczesnych prokuratorów oznaczało współpracę z CIA. Dziś jestem oskarżony o kłamstwo lustracyjne, co według logiki ustawy lustracyjnej oznacza współpracę z SB. Nie byłem ani współpracownikiem CIA, ani Służby Bezpieczeństwa" - oświadczył w piątek Kozłowski.

"Wtedy skazano mnie na cztery i pół roku więzienia, w obecnym procesie grozi mi kara, moim zdaniem, znacznie surowsza, a mianowicie kara infamii" - dodał.

Wyjaśniał, że SB zainteresowała się nim z powodu licznych podróży zagranicznych - studiował i pracował dorywczo w Anglii, jeździł wspinać się we francuskich Alpach, podróżując przez Paryż, gdzie poznał Giedroycia, założyciela paryskiego Instytutu Literackiego, i skąd przywoził zakazaną w PRL "Kulturę".

Kozłowski powiedział, że w latach 60. wzywano go na rozmowy na komendę milicji, ale SB nie wiedziała o jego kontaktach z Instytutem Literackim w Maisons-Laffitte, postanowił więc przekazywać SB informacje powszechnie dostępne, bez znaczenia i takie, które nie mogły nikomu zaszkodzić, w tym informacje o niektórych osobach, z którymi miał kontakt podczas podróży. Wyjaśnił, że po jednym z przesłuchań funkcjonariusz SB skłonił go do podpisania pseudonimem informacji o tym, gdzie w Anglii pracował i gdzie się uczył.

"Podjąłem swoistą grę, SB nie wiedziała o moich kontaktach, jeździłem za granicę, przywożąc ogromne ilości +bibuły+. Gdy zorientowałem się, że SB chce mnie zwerbować, zerwałem wszelkie kontakty z całą świadomością grożących mi konsekwencji" - powiedział. Podkreślił, że nic nie wiedział, że zarejestrowano go jako kandydata na tajnego współpracownika.

Przypomniał, że po wyjściu z więzienia z powodu interwencji SB przez lata nie chciano go nigdzie zatrudnić i zdecydował się na emigrację. "Była to decyzja dramatyczna, w ówczesnych warunkach oznaczała podróż w jedną stronę" - dodał.

"Ustawa lustracyjna jest tak skonstruowana, że nie pozwala na opisanie stanu faktycznego, nakazuje stwierdzać zerojedynkowo: tak - nie. Gdyby było pytanie, czy miałem kontakty z SB i jak wyglądały, opisałbym je. Niestety ustawa na to nie pozwala" - powiedział.

Odczytał list Giedroycia z 2000 r., w którym szef "Kultury" uznał oskarżenie lustracyjne za haniebne i krzywdzące, i zaświadczał, że Kozłowski nie ukrywał, iż nachodzi go SB. "Potrafię zrozumieć, że dla IPN Jerzy Giedroyc nie jest żadnym autorytetem i że prawda jest zawarta tylko w dokumentach SB" - ironizował Kozłowski.

Wniosek o poddanie go lustracji czekał w warszawskim sądzie od grudnia 2009. Według IPN w latach 1965-1969 Kozłowski miał być najpierw kandydatem, a potem tajnym współpracownikiem SB w Krakowie. 67-letni Kozłowski zaprzecza, by złożył nieprawdziwe oświadczenie. O sprawie pisał w ubiegłym roku "Tygodnik Powszechny", według którego Kozłowski podpisał wprawdzie w 1966 r. zobowiązanie do współpracy z SB, ale ją pozorował, udzielając informacji ogólnodostępnych i unikając kontaktów z oficerem SB, a w czerwcu 1968 r. w ogóle ich odmówił.


http://info.wiara.pl/doc/848193.Kozlowski-prowadzilem-z-SB-swoista-gre
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 7:15 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Sob Kwi 30, 2011 9:58 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tekst Romana Graczyka w Tygodniku Powszechnym na temat Macieja Kozłowskiego - http://tygodnik.onet.pl/1,39206,druk.html

Odpowiedź Romana Graczyka na krytykę jego tekstu przez Macieja Kozłowskiego - http://tygodnik.onet.pl/0,65,39632,artykul.html

Krytyka Graczyka przez fana lustracji - http://zagloba.salon24.pl/279466,roman-graczyk-udowadnia-ze-wciaz-jest-czlowiekiem-gazety
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Czw Gru 06, 2012 8:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Sąd: Były wiceszef MSZ kłamcą lustracyjnym
1 godz. 48 minut temu

Maciej Kozłowski, b. wiceszef MSZ i opozycjonista z PRL, został uznany za kłamcę lustracyjnego. Według sądu zataił on swą tajną współpracę z kontrwywiadem w Krakowie w latach 60. Obrona zapowiada apelację.

W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie niejednogłośnie uznał, że 69-letni Kozłowski złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, w którym zaprzeczał współpracy z SB. Sąd zakazał mu na 3 lata pełnienia funkcji publicznych.

Kozłowski (pracownik MSZ) nie chciał komentować tego nieprawomocnego wyroku. Jego adwokat Czesław Jaworski mówił dziennikarzom o możliwości apelacji, powołując się na niejednogłośność wyroku oraz danie przez sąd prymatu dokumentom SB, na których oficerowie robili dopiski obciążające lustrowanego.

Prawomocne uznanie przez sąd czyjegoś oświadczenia lustracyjnego za nieprawdziwe oznacza utratę pełnionej funkcji oraz od 3 do 10 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych.

Pion lustracyjny IPN chciał uznania Kozłowskiego za kłamcę i 5 lat zakazu stanowisk. Kozłowski i jego obrońca wnosili, aby sąd oczyścił go z tego zarzutu.

Sąd w pełni podzielił wniosek IPN, że w latach 1965-1969 Kozłowski był najpierw kandydatem, a potem tajnym współpracownikiem SB w Krakowie o kryptonimie "Witold".

Kozłowski (skazany w 1969 r. przez sąd PRL za działalność opozycyjną) zaprzeczał, by złożył nieprawdziwe oświadczenie. Podpisał on wprawdzie w 1966 r. jako student UJ zobowiązanie do współpracy z SB, ale mówił, że chciał ukryć przed nią swe kontakty z emigracją i przemyt książek paryskiej "Kultury" do PRL. Twierdził, że pozorował współpracę, udzielając informacji ogólnodostępnych i unikając kontaktów z SB, a w czerwcu 1968 r. w ogóle ich zaprzestał.

Sąd podkreślił, że w lustracji nie ocenia się stopnia lojalności danej osoby wobec SB, tylko fakt, czy przekazała jej ona przydatne informacje. Sąd uznał, że Kozłowski udzielał SB informacji przydatnych w jej działalności oraz mogących zaszkodzić konkretnym osobom, o których opowiadał.
"Kara infamii"

W tej sprawie doszło do spełnienia pięciu przesłanek, koniecznych aby można było mówić o czyjejś tajnej współpracy - mówiła sędzia Anna Ptaszek w uzasadnieniu wyroku.

Dodała, że Kozłowski sam napisał zobowiązanie do współpracy, sporządził też kilka dokumentów dla SB o konkretnych osobach. Z notatek oficera prowadzącego Stefana Szczykutowicza ze spotkań z Kozłowskim wynika, że przekazał on informacje m.in. o swoim pobycie w Wlk. Brytanii i o hotelu prowadzonym tam przez Polaków; o wzywaniu jednego z nich do Home Office; o przyjeżdzających do Krakowa francuskich alpinistach, o pewnym Amerykaninie oraz pracowniku UJ.

Sąd przyznał, że potem Kozłowski zaczął unikać spotkań z esbekiem. Sędzia dodała, że do czasu aresztowania Szczykutowicz nic nie wiedział o kontaktach Kozłowskiego z emigracją i o szmuglowaniu przez niego książek.

Prokurator IPN Jarosław Skrok mówił wcześniej, że gdyby Kozłowski przyznał się do współpracy w swym oświadczeniu, to ten "wstydliwy epizod" jego życiorysu zostałby mu wybaczony. "On nie ujawnił współpracy w oświadczeniu, bo nie był współpracownikiem" - replikował adwokat mec. Jaworski.

Adwokat powoływał się na oceny nieżyjących przełożonych Szczykutowicza, że kilka jego rozmów z Kozłowskim to za mało by zarejestrować go jako TW. Zwrócił uwagę, że daty zatwierdzenia niektórych dokumentów SB ze sprawy wyprzedzają daty ich wystawienia.

Sąd odrzucił argumenty o manipulowaniu aktami SB, bo nie mogą o tym świadczyć "notatki i adnotacje" na dokumentach.

Kozłowskiego wyrzucono ze studiów w marcu 1968 r. za udział w protestach studenckich. Rok później został aresztowany w Czechosłowacji. W 1969 r. skazano go na 4,5 roku więzienia w tzw. procesie taterników - młodych ludzi oskarżonych o nielegalne przerzucanie przez granicę wydawnictw "Kultury".

- W obecnym procesie grozi mi kara, moim zdaniem, znacznie surowsza, a mianowicie kara infamii - mówił wcześniej Kozłowski.

Sąd odczytał list Jerzego Giedroycia, w którym zaświadczał on, że Kozłowski nie ukrywał, iż nachodzi go SB. Według sądu słowo "nachodzi" ma jednak różne znaczenia.

"Należy pochylić czoło nad pana zasługami na rzecz odzyskania suwerenności" - powiedziała na koniec sędzia Ptaszek. Podkreśliła jego "heroiczną" postawę przy przenoszeniu książek przez Tatry i wielką skalę represji za to oraz wyraziła "głęboki podziw".

W więzieniu Kozłowski spędził 2,5 roku. Po wyjściu z więzienia nie zaprzestał opozycyjnej działalności. W 1982 r. został członkiem redakcji "Tygodnika Powszechnego". Od 1990 r. pracuje w MSZ; był m.in. wiceszefem resortu i ambasadorem w Izraelu.

Dyplomaci to obecnie najliczniejsza - po samorządowcach - kategoria urzędników lustrowanych przez sądy na wniosek Instytutu.

PAP


http://fakty.interia.pl/polska/news/sad-byly-wiceszef-msz-klamca-lustracyjnym,1870788

===============================

Sędzia Anna Ptaszek jest znana z innych kontrowersyjnych orzeczeń:
- http://niezalezna.pl/32083-kuriozalne-uzasadnienie-ws-niesiolowskiego
- http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Umorzone-postepowanie-wobec-bezdomnego,wid,8640545,wiadomosc.html?ticaid=1fa7c
- http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,4584788.html .

Moim zdaniem lustracja sądowa jest bez sensu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pią Gru 07, 2012 9:53 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Znam te dokumenty: Maciej Kozłowski nie był t.w. "Jestem tym wyrokiem zaskoczony"

Dowiaduję się właśnie, że Maciej Kozłowski został uznany przez sąd I instancji za kłamcę lustracyjnego. Jestem tym wyrokiem zaskoczony.

Tak się bowiem składa, że dobrze znam te dokumenty. Pisałem o tym zaraz po wszczęciu postępowania lustracyjnego (Historia pewnej ucieczki, „Tygodnik Powszechny” 10 stycznia 2010) i chętnie teraz powtórzę.

Te dokumenty dowodzą dwóch rzeczy. Po pierwsze tego, że Kozłowski pozorował współpracę udzielając SB informacji już to nieistotnych, już to łatwo dostępnych, a wreszcie takich, które nie mogły realnie szkodzić (np. dotyczących polskich emigrantów w Anglii). Po drugie, że kluczył: unikał spotkań, nie wykonywał zadań, które były mu zlecane. Na koniec zerwał kontakty, co było konsekwencją jego wcześniejszej postawy w kontaktach z SB.

Nie jest to – w istocie rzeczy – dokumentacja współpracy, lecz dokumentacja prób wywikłania się z pułapki. W oparciu o te dokumenty można udowodnić tezę przeciwną do tej, jaką dzisiaj przyjął sąd.

Ufam, że w drugiej instancji wyrok będzie odwrotny. I tego życzę.

Ta historia nie weszła do mojej książki (Cena przetrwania? SB wobec Tygodnika Powszechnego, Czerwone i Czarne, Warszawa 2011) z prostego powodu. W czasie, kiedy te wydarzenia miały miejsce, Maciej Kozłowski nie był jeszcze dziennikarzem „Tygodnika”. Nie mam jednak wątpliwości, że kierując się tymi samymi kryteriami, których użyłem w książce, zaliczyłbym jego przypadek do rozdziału zatytułowanego: Odmowa współpracy czyli czapki z głów!

Dziennik Romana Graczyka


http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-romana-graczyka/42140-znam-te-dokumenty-maciej-kozlowski-nie-byl-tw-jestem-tym-wyrokiem-zaskoczony
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 07 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sro Gru 07, 2016 7:15 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pią Lut 14, 2014 8:15 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

C.d. - http://konfederat.pl/viewtopic.php?f=1&t=38
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group