Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dramatyczny apel Jerzego Jachowicza

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pią Maj 20, 2011 12:30 pm    Temat postu: Dramatyczny apel Jerzego Jachowicza Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Dramatyczny apel Jerzego Jachowicza

Portal wPolityce.pl zamieścił poniższy apel Jerzego Jachowicza - znanego dziennikarza śledczego:

Dokument, który Państwo czytacie, jest konsekwencją stanu Polskiego Wymiaru Sprawiedliwości - dziś bowiem ponoszę dramatyczne konsekwencje publikacji poświęconej byłemu esbekowi - płk Ryszardowi Bieszyńskiemu, zamieszczonej kilka lat temu w dawnym "Dzienniku". Był to komentarz związany z obroną przez płk Bieszyńskiego, amerykańskiego biznesmena polskiego pochodzenia - Edwarda Mazura przed sądem w Chicago. W odwecie za krytyczny tekst płk Bieszyński oskarżył mnie o naruszenie jego dóbr osobistych i wytoczył mi proces – nie z Kodeksu Cywilnego, lecz z art. 212 Kodeksu Karnego, wprowadzonego do polskiego prawa w stanie wojennym w 1984 r.

Polski sąd, który latami nie jest w stanie wydać wyroku w wielu głośnych sprawach związanych z działalnością byłych funkcjonariuszy SB - m.in. w procesie, w którym oskarżony jest sam płk Bieszyński (proces o przekroczenie uprawnień) - szybko i sprawnie skazał mnie. Wyrok ten jest skandalem. Nie dość, że sąd uznał mnie za winnego, to w dodatku nałożył na mnie drakońską karę finansową w wysokości ponad 16 tys zł !! (mając świadomość, iż nie jestem w stanie jej sprostać – pieniądze na rzecz fundacji są tylko częścią wymierzonej kary - muszę się spodziewać komorniczej egzekucji i jej pozostałych składników).

Mój pełnomocnik zwrócił się z prośbą o ułaskawienie do obecnego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Przygotowuje też skargę do Europejskiego Trybunału w Strasburgu, jednakże rozstrzygnięcia w obydwu tych przypadkach są kwestią dalekiej przyszłości. Ich wszczęcie nie wstrzymuje niestety egzekucji komorniczej.

Co najbardziej skandaliczne w tym wyroku, który sprowadził w konsekwencji do tak sympatycznego miejsca jak Radio Wnet - komornika - to nawet nie był artykuł - czyli publikacja mająca charakter informacji, tylko... komentarz. A  ten dotyczył wystąpienia byłego esbeka - płk Ryszarda Bieszyńskiego, który podjął wyprawę aż do Chicago, aby bronić Edwarda Mazura, którego polskie państwo oskarżyło o zlecenie zabójstwa gen. Marka Papały. Znajomość między płk. Bieszyńskim a Edwardem Mazurem trwa co najmniej od połowy lat 80 tych, kiedy to Edward Mazur był Tajnym Współpracownikiem tegoż właśnie.

Otóż płk Bieszyński związany był z Edwardem Mazurem dosyć dawno, a ostatnio jako wysoki rangą funkcjonariusz ABW (był tam szefem Zarządu Śledczego) - spotkała ponownie Edwarda Mazura, tym razem jako oskarżonego. Mój komentarz sugerował, iż  wyprawa do Chicago płk. Bieszyńskiego nie była prywatną wycieczką, iż jakaś grupa zainteresowana była najprawdopodobniej tym, aby do ekstradycji Edwarda Mazura nie doszło.

Polski biznesmen mógłby bowiem powiedzieć w polskim sądzie zbyt wiele, a to skończyło by się kompromitująco - jeśli nie procesowo dla środowisk tych biznesmenów, którzy związani byli kiedyś ze Służbą Bezpieczeństwa.
Taki komentarz polski sąd uznał za uwłaczający dobremu imieniu płk. Bieszyńskiego. Uzasadnienie orzeczenia sądu było także skandaliczne. Młoda, bo trzydziestokilkuletnia sędzina, wydała wyrok nie mając pojęcia o mechanizmach, jakimi rządzą się służby specjalne i jej funkcjonariusze. Co ciekawe, większość takich spraw odbywa się w porządku prawa cywilnego. Ta natomiast wytoczona była z art. 212 kodeksu karnego - artykułu ustanowionego jeszcze w stanie wojennym. Problem z art. 212 jest poważny - mówiąc w skrócie nie ma praktycznie rzecz biorąc odwołania w przypadku „uznania za winnego".

Kara 16 tys. zł jest niebotyczna. Do tego koszta komornicze. Kara rośnie z miesiąca na miesiąc. Wyjściem z sytuacji byłby areszt - wikt państwowy i kontakt z zaprzyjaźnionymi mediami drogą telefoniczną, nie byłby taki zły - niestety - są najbliżsi, którym  muszę pomóc finansowo i którymi muszę się opiekować. Do aresztu więc pójść po prostu nie mogę. Kodeks karny jest o tyle niebezpieczny, iż sytuuje mnie w fatalnym najgorszym towarzystwie ludzi skazanych i to jest wielce smutne.

Dziennikarzy skazanych z tegoż artykułu można policzyć na palcach jednej ręki. A prawdziwych przestępców jest w tym rejestrze około 300 tysięcy. Pani sędzia powinna wstydzić się do końca życia, zrobiła bowiem rzecz straszną. Wydała bezwzględny wyrok za... komentarz dziennikarski. Dwóch ludzi o całkowicie innych poglądach, innej obywatelskiej postawie, innej mentalności i całkowicie odmiennym życiorysie stanęło naprzeciw siebie.

Jako dziennikarz starałem się sumiennie wypełniać swoje dziennikarskie powinności pisząc w zgodzie z sumieniem i zawodową etyką, patrzę ludziom w oczy bez strachu ani wstydu, bo wstydzić się lub bać nie mam czego - a naprzeciw mnie stanął człowiek oskarżony z kodeksu karnego, nie o słuszne poglądy, tylko o działania  - o przekroczenie swych zawodowych, bardzo szerokich zresztą kompetencji - ABW jest przecież, a przynajmniej może być – jedną najgroźniejszych sił w państwie - człowiek szarej strefy, który ma swoim koncie ma uczynki bynajmniej nie tylko kompromitujące. I to mówiąc krótko w głowie się nie mieści.


  Redakcja wPolityce prosi wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć red. Jachowicza o napisanie listu na adres: redakcja@wPolityce.pl. W tytule należy napisać "Jachowicz", proponowany tekst:

  Popieram prośbę pełnomocnika prawnego redaktora Jerzego Jachowicza o ułaskawienie. Redaktor Jachowicz cieszy się nieposzlakowaną opinią i oddał wielkie zasługi Polsce jako odważny dziennikarz śledczy i publicysta. Wyrok wydany w wytoczonej mu przez pana Ryszarda Bieszyńskiego sprawie karnej oceniamy jako niezgodny ze społecznym poczuciem sprawiedliwości.

  Redakcja portalu obiecuje wydrukować te listy i przekazać je Kancelarii Prezydenta RP jako wsparcie dla redaktora Jerzego Jachowicza.

Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 7:47 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Ireneusz Głażewski



Dołączył: 15 Sty 2009
Posty: 382

PostWysłany: Sob Maj 21, 2011 12:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To jest takie myślenie na bieżąco, bez żadnej perspektywy!
Jak żebrak, którzy zanim został żebrakiem wydał resztkę posiadanych oszczędności na przyjemności...

Zamiast zmienić system sprawiedliwości i ludzi, którzy tam pracują reaguje się dopiero na efekty ich wadliwej sprawy, otóż nie tędy droga Szanowni Państwo, z pewnością nie tędy.
Skazują Moczulskiego, aresztują Słomkę a w grubszych aferach idzie siedzieć jeden facet (za wszystkich, którzy byli zamieszani). A wszystko to w wolnej Polsce...
Wolnej...? No właśnie...
Dziś prokurator nie zajmie się żadną sprawą chyba, że każe mu to zrobić zwierzchnik, na którego naciska z kolei resortowy minister, ...albo gdy pojawi się artykuł w GW.
Zakładam, że Pan Jachowicz i wszyscy inni współcześni bohaterowie wiedzą o niedoskonałości tego systemu, ale liczą, że może im się uda, że może ta niedoskonałość ich ominie.
Może... ale raczej nie.
Zastanawiam się co wszyscy ci co mogli cokolwiek zrobić zrobili; wszak mineło 22 lata od czasu gdy "skończył się komunizm"
Dziennikarz coś może, ale np. ja nie mogłem i nic nie zrobiłem, ale np. wczoraj Słomka lekko bił się w piersi.
Żaden Premier (czy to L.Olszewski czy L.Miller, czy Suchocka, czy J.Kaczyński) nie zrobił nic, żaden Minister Sprawiedliwości (czy to L. Kaczyński, czy J. Kaczmarek czy R. Kalisz czy W. Dera czy Z. Ziobro) nie zrobili nic; zresztą jak im się krzywda stanie to będą mogli zapłacić bez zmrużenia oka tylko się będa odszczekiwać, że to wyrok polityczny!, a jak nie oni to ich partie,
W przypadku dziennikarza niewykluczam, że gazeta w której jest zatrudniony przyjmie to obciążenie na siebie.

A zwykli ludzie co mają robić, kto za nich zapłaci złoczyńcom gdy inni złoczyńcy taki wyrok zatwierdzili

Jeśli chcemy mieć zdrowe owoce zadbajmy wcześniej o glebę i korzenie, jeśli chcemy, aby nam się nie chwiał domek zadbajmy o silne fundamenty
Tu mamy sytuacje następującą:
-WSZYSCY narzekają na polityków (jak nie tej to innej partii),
-RZĄD kogo z kim by nie był czeka spadek w sondażach i lądowanie na kilkunastu %-ach
-Osoby nie czujące się reprezentowane w parlamencie (w SEJMIE!) narzekają na CAŁĄ klasę polityczną
...a co z sędziami... czemu na nich ludzie nie narzekają, chociaż sędzia myli się znacznie częściej niż polityk czy minister
A może się boją...? no to wówczas nie trzeba zajmować się sprawami kryminalnymi, ale zatrudnić w sklepie.

Wczoraj Leszek Moczulski powiedział, że są uczciwi sędziowie, ale nazwisk choćby jednego/jednej nie podał; być może spotkał kogoś takiego, w końcu żyje na ziemi o 30 lat dłużej niż ja i miał z nimi znacznie więcej do czynienia... Mad
Jednak ja nie mogę potwierdzić tych słów... nie mam na to żadnych podstaw
Być może w stanie wojennym też zdażali się sprzedawcy w sklepie mięsnym, którzy nie kradli lub nie oszukiwali.
Być może są piłkarze ekstraklasy, którzy nie sprzedawali meczów, ani w inny sposób nie dopuścili sie nieuczciwości np. pozorując faul
Być może...

To jest tak jak z komuną...potrzebna była lekka zachęta, trochę rozsądnych ludzi, kilka donośnych haseł... i się udałoRazz
...ale jeszcze kilka milionów ludzi za tym stanęło!
Jeśli czekacie, aż się ten stan zmieni bez Waszego udziału to się nie dziwcie, że sami będziecie skazywani... za cokolwiek, ze Wasze wnioski nie będą rozpatrywane w terminie, albo wcale
I co im zrobicie...? figę!!
A odszkodowanie-jeśli pprzyjdzie po latach to już Was może wśród żywych nie zastać, a i tak będzie pochodziło z Waszych pieniędzy Twisted Evil

Być może trzeba jeszcze kilkudziesięciu lat, może kilkunastu...?
Gwarantuję Wam, że żadna lustracja czy cokolwiek takiego niewiele da, prawie niczego nie zmieni, ot pierwszych kilkanaście miesięcy będą się pilnować i będzie tak jak gdzie indziej
Jedyny dobry projekt to trzeba się radykalizować, no chyba, że docelowo jedynym pomysłem jest wołanie o pomoc lub składanie kwiatów na grobach...np. Dariusza Ratajczaka,
Celowo pokazuję taki przykład obcego mi człowieka, z którym nawet nie sympatyzowałem, gdyż:
- jest względnie bieżący - to raz;
- aby pokazać, że szykany dotykają każdego, bez względu na wykształcenie -to dwa
- aby uświadomić, że nie trzeba być politykiem, aby doznać szykan - to trzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Wto Maj 24, 2011 1:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Redaktor Jachowicz dziękuje za wsparcie
Byłoby mi o wiele łatwiej mówić w czyjejś sprawie niż w swojej. Dlatego ograniczę się do słów najprostszych.
Bardzo, ale to bardzo dziękuję tym wszystkim, którzy wyrazili gotowość wsparcia mnie w  wybrnięciu z trudnej sytuacji, w jakiej znalazłem się w wyniku odwetu byłego esbeka. Na pomysł upublicznienia skutków przegranego przed polskim sądem procesu z byłym funkcjonariuszem SB płk. Ryszardem Bieszyńskim wpadło moje macierzyste Radio Wnet i jego szef Krzysztof Skowroński, którym wstrząsnął nakaz komornika o zajęciu mojego skromnego miesięcznego honorarium z radia.
Następnego dnia „Apel" nazwany od mojego nazwiska przejął portal, na którym ten tekst właśnie państwo czytacie. Od tego momentu  sprawa zaczęła nabierać niezwykle korzystnego dla mnie obrotu. Apel opublikowano na wielu znanych portalach i wszędzie spotykał się z przychylnym przyjęciem przez internautów. Ta ogromna fala gotowości poparcia i pomocy przerosła moje oczekiwania. Przywraca mi na powrót wiarę w rzecz, która stanowiła fundament naszego odrodzenia – w ludzką codzienną, a nie tylko wypisaną na rocznicowych sztandarach „Solidarność". Nie zapędziłem się za daleko? Czy nie wplątuję za dużych słów do swoich małych, bolesnych to prawda, ale jednakże prywatnych kłopotów?
Chciałbym wierzyć, że moja sprawa obudzi też drzemiące w każdym z nas poczucie wspólnoty i naturalny odruch wsparcia będącym w potrzebie, a jednocześnie jeśli nie scali, bo to chyba nierealne, to przynajmniej przybliży do siebie nawzajem i do swoich odbiorców rozedrgane, wstrząsane najróżniejszymi napięciami, a czasem i konfliktami środowisko dziennikarskie.
Po tak podniosłym, mimo odwrotnego wstępnego założenia, początku, chciałbym teraz na chwilę wrócić do dwóch istotnych punktów swojej sprawy, o których dotychczas nie mówiłem. Otóż, kiedy myślę o wyroku, dziś już z pewnego oddalenia, zdumiewa mnie stwierdzenie sądu znajdujące się w uzasadnieniu, a będące jednym z argumentów surowego ukarania mnie. Otóż, pani sędzia podkreśliła, że oskarżony, czyli ja, ma negatywny stosunek do oskarżyciela, czyli płk Bieszyńskiego, co uwidacznia się także na sali sądowej. Zarzut, który dla mnie jest kompletnie nie zrozumiały.
Po pierwsze, nie miałem nigdy i nie mam do dziś negatywnego stosunku do płk.Bieszyńskiego, podobnie jak nie mam żadnego stosunku emocjonalnego do dziesiątków tysięcy innych byłych esbeków. Nawet wtedy, kiedy znajduję dowody ich przestępczej działalności, niezależnie od tego, czy popełnionej za dawnych czasów PRL, czy już w nowej Polsce, piszę i mówię o tym, jedynie jako dziennikarz rejestrujący ich czyny. Nie chcę ich ani oskarżać, ani sądzić. Jedyne, czego się domagam, żeby byli osądzeni, jeśli na to zasługują. Ale też bez żadnego negatywnego do nich nastawienia emocjonalnego. Nawet wobec Jaruzelskiego i Kiszczaka. Co nie znaczy, że ma mi być odebrane prawo do wyrażenia publicznie mojej oceny działalności prokuratury czy sądu sprawach autorów stanu wojennego.
Gdyby płk Bieszyński nie dał się poznać jako funkcjonariusz ABW dowodzący operacją zatrzymania Andrzeja Modrzejewskiego w lutym 2002 r.,  ani byłoby mi w głowie pisanie o nim.
Powtórnie przypomniał o osobie Mazura, kiedy stanął przed sądem ekstradycyjnym w Chicago jako świadek obrony, świadczącym na korzyść Mazura, oskarżonego przez państwo polskie o zlecenie zabójstwa gen. Marka Papały.
Pani sędzia ferująca wyrok, dała w pełni wiarę słowom płk. Bieszyńskiego, że mój komentarz o jego „misyjnej" roli w Chicago, mającej zablokować przekazanie Mazura Polsce, jest dla niego przeszkodą w uzyskaniu zatrudnienia zgodnego z jego wykształceniem. To kolejna absurdalna niemal rzecz w moim procesie. Płk. Bieszyński odszedł z ABW w lipcu 2005 r., co było swoistego rodzaju rykoszetem afery związanej z zatrzymaniem Modrzejewskiego. Jak teraz twierdzi prokuratura – bezprawnym.
Jeśli cokolwiek miało by utrudniać dostanie pracy przez płk. Bieszyńskiego, to właśnie sprawa Modrzejewskiego,  o której pisało wiele mediów, od lata 2005 roku, kiedy prokuratura katowicka wszczęła śledztwo przeciwko płk. Bieszyńskiemu.
Sąd nie zapytał płk. Bieszyńskiego, czy się starał o pracę i gdzie oraz w „jakim zawodzie". Bowiem od czasu, gdy prawie bezpośrednio po studiach prawniczych prawie na UW, w lutym 1982 r. rozpoczął karierę esbecką, przez 23 lata pracował jako funkcjonariusz tajnych służb.
Jak ma więc właściwie zawód? To już pani sędzi nie interesowało. Przyjęła za ważne i prawdziwe, że tekst oskarżonego uniemożliwia płk. Bieszyńskiemu dostanie pracy.
A teraz rzecz najważniejsza. Płk. Ryszard Bieszyński, jak szef Zarządu Śledczego ABW, kierował śledztwem w sprawie zabójstwa gen. Papały. Osobą podejrzewaną o wydanie zlecenia był Edward Mazur, amerykański biznesmen polskiego pochodzenia, często bywający w Polsce.
Czy na początku lat 90 ktoś wyobrażał sobie, że były funkcjonariusz SB będzie w nowej demokratycznej Polsce kierował śledztwem,  w którym o zbrodnię podejrzewany jest jego były agent? A taki właśnie relacja z przeszłości łączy płk. Ryszarda Bieszyńskiego z Edwardem Mazurem. (Tak podają media, a płk. Bieszynski nigdy tego nie prostował ani nie wytaczał procesu o zniesławienie).  Czy można się dziwić, że płk. Bieszyński pojechałby na koniec świata, żeby bronić swego byłego agenta?
Komu i czemu zawdzięczamy, że dochodzi do takich sytuacji?
Jerzy Jachowicz
(za portalem wPolityce.pl)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Sro Maj 25, 2011 11:23 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w obronie Jachowicza

Szanowny Panie Prezydencie,
Zwracamy się do Pana z prośbą o skorzystanie z przysługujących uprawnień i ułaskawienie red. Jerzego Jachowicza.
Red. J. Jachowicz jest członkiem SDP, a w środowisku dziennikarskim uważany jest za klasyka polskiego dziennikarstwa śledczego. Jego pasja wykonywania zawodu, rzetelność dokumentacyjna spowodowały w 1990 r. atak na jego mieszkanie-za dziennikarską dociekliwość zapłacił wysoką cenę- zginęła wówczas jego żona.
Zawsze drążył sprawy trudne, narażał się nawet "wysoko" postawionym przestępcom, kierował się w swojej trudnej pracy interesem społecznym.
Nie dyskutujemy z wyrokiem Sądu Okręgowego Warszawie z 21 października 2010 r., nie chcemy oceniać zebranego w sprawie materiału dowodowego, prosimy jedynie o ułaskawienie znakomitego dziennikarza, którego publikacja spowodowała, że ten, który walczył z przestępczością został skazany i wpisany do rejestru skazanych.
W imieniu Zarządu Głównego SDP
Krystyna Mokrosińska
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Nie Maj 29, 2011 8:51 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Prawnik Agory w kuriozalnym liście pisze do Jachowicza, że piekny gest wsparcia ze strony SKOK-u winien go "mocno parzyć w ręce"

http://www.wpolityce.pl/view/12627/Prawnik_Agory_w_kuriozalnym_liscie_pisze_do_Jachowicza__ze_piekny_gest_wsparcia_ze_strony_SKOK_u_winien_go__mocno_parzyc_w_rece_.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pon Maj 30, 2011 9:47 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
„Odparzonymi rękami" Jachowicz odpowiada na kuriozalny list prawnika Agory.
opublikowano: 2011-05-29 16:15:25

Piotrze,

Twój list wprawił mnie w niemałe zakłopotanie. Przeczytałem go uważnie kilka razy i ciągle niejasne są dla mnie jego intencje. Nie jestem pewien też, czy chcesz rozmawiać ze mną jako osoba prywatna. Raczej nie. Taki sygnał odczytuję z twoich wypowiedzi, bo kilka razy nie tylko wspominasz marginalnie, ale wręcz występujesz również w interesie „Gazety" i „Agory".

No właśnie, gdy chodzi o „Gazetę" i „Agorę". Mój kłopot polega na tym, że kiedy po 16 latach pracy w „Gazecie", odchodziłem z niej latem 2005 roku, obiecałem sobie, że zachowam się wobec swojej wieloletniej firmy, na ile potrafię, w miarę przyzwoicie. Nie będę więc publicznie ujawniał jej mniejszych i większych zawirowań jako potężnego wpływowego medium. Nie będę opowiadał o wydarzeniach, z którymi nie zawsze się zgadzałem. O faktach, które nie wzbudzały mojego zachwytu, a nawet o tych rzadkich, które były mi przykre.

– Skoro byłeś, tam tyle lat, choć nie miałeś żadnego wpływu na wiele rzeczy, których byłeś świadkiem, przez sam fakt aktywnego uczestnictwa jako dziennikarz, jesteś w jakimś stopniu odpowiedzialny za wszystko, co się tam działo. Co znajdowało się w twoim zasięgu widzenia i nawet tych ograniczonych mocno możliwościach wpływania – myślałem.

– Tym bardziej, że sam nie jesteś nieskazitelny. Wystarczy uważnie i bez pobłażania popatrzeć na twoje dziennikarskie dokonania. Dziś nie ma już znaczenia za sprawą jakich mechanizmów i zdarzeń niektóre twoje teksty się ukazywały. Jeśli nie protestowałeś w sposób dla wszystkich widoczny i skuteczny wtedy, kiedy tam pracowałeś, pranie brudów po odejściu będzie objawem tchórzostwa, a nie odwagi – utwierdzałem się w swojej postawie.

Człowiek nie jest jednak ze skały. W ciągu tych sześciu lat, od momentu odejścia, raz czy dwa musnąłem „Gazetę". Delikatnie jak tylko potrafiłem. Reakcja była niewspółmierna. Zdrajcy należy mocno odpłacać - uznano widocznie.

Chciałbym też wskazać na drugą, równie ważną rzecz, która do dziś jest głównym motywem mojej wstrzemięźliwości przed publicznym roztrząsaniem tajemnic „Gazety", a która pewnie nie u wszystkich zyska mi sympatię. Otóż, cokolwiek bym nie powiedział, to „Gazeta" wykreowała mnie na dziennikarza określonego formatu. Dzięki "Gazecie" zyskałem rozgłos i – mam nadzieję, że nikt nie doszuka się w tym megalomanii – pozycję w środowisku i w dużym stopniu u czytelników.

„Gazeta" była też dla mnie – nie obdarzonego znowu jakimiś nadzwyczajnymi talentami – świetną szkołą dziennikarskiego rzemiosła. Z tych źródeł do dziś czerpię. Wreszcie motyw bardzo osobisty - do dziś mam tam kilku przyjaciół i wiele życzliwych mi osób. Także wśród dziennikarzy.

Kiedy czytam więc twój list, Piotrze, nie mogę się w nim doszukać życzliwości. Wydaje się, że ktoś podejrzliwy mógłby cię nawet posądzić o świadomy cynizm. Ja jednak zakładam czystość twoich intencji.

W liście skierowanym do mnie publicznie, wybacz więc, że taką samą drogą ci odpowiadam, skupiasz się na dwóch kwestiach. Widząc, jak wielu dziennikarzy, ale także nieznanych mi osobiście moich czytelników wsparło mnie w kłopotach związanych z ukaraniem przez sąd i egzekucją kary finansowej przez komornika, prosisz mnie o pomoc. O wstawiennictwo do instytucji, która mi poważnie pomogła finansowo, a z którą osobiście masz na pieńku. Odwołujesz się do naszej przeszłości, kiedy w różnych procesach broniłeś mnie jako prawnik „Gazety". Sugerujesz, że powinienem ci pomóc, ze względu na pamięć dawnej współpracy. Ta argumentacja przemawia do mnie. Ponieważ chcesz rozciągnąć wsparcie również o moich kolegów dziennikarzy, którzy mnie pomogli, myślę, że ci nie odmówią. Nie będę musiał ich nawet specjalnie do tego przekonywać. Ostatnie tygodnie poświadczają, że całe środowisko dziennikarskie gotowe jest połączyć siły w walce o zniesienie art. 212 kodeksu karnego, z którego – podobnie jak ja wcześniej – zostałeś oskarżony. Dobrze, że od razu zaznaczyłeś, iż akt oskarżenia przeciwko tobie jest „obrzydliwy". To pokazuje skalę twoich problemów. Przeciwko mnie „obrzydliwy" nie był, a jakie mam kłopoty, sam widzisz.

Chcesz, abym z innymi dziennikarzami zjednoczył siły i wymusił wycofanie aktu oskarżenia przeciw tobie. To byłoby najlepsze rozwiązanie. Widzisz problem w tym, że ja tam w „SKOK", która cię oskarża, nie znam nikogo, z kim miałbym rozmawiać o wycofaniu aktu oskarżenia. To oczywiście niewielkie pocieszenie. Ale może zbyt czarno widzisz wartość tego oskarżenia? Dlaczego sąd nie miałby cię uwolnić od niesłusznych zarzutów? Może niepotrzebnie i przedwcześnie całkiem tym wszystkim się zamartwiasz?

Druga kwestia, która cię poruszyła do tego stopnia, że zajmuje centralną pozycję w twoim liście, to pieniądze, jakie przekazał mi SKOK, chcąc mnie wesprzeć w kłopotach związanych z egzekucją komorniczą. Mój darczyńca, twierdzisz, jedną ręką daje jakiemuś dziennikarzowi (to mnie), a w drugiej trzyma bat, czyli kodeks karny i cywilny , którym chłosta i gnębi innych dziennikarzy i prawnika (to ciebie). Uważasz, więc, że ten gest obdarowania mnie przez SKOK jest „nieszczery i niewiarygodny". A mnie „te pieniądze winny parzyć w ręce"

Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, w jak trudnej sytuacji mnie stawiasz. Co mam zrobić? Mam obrazić darczyńcę, zwracając mu pieniądze? Skąd wiesz, że nie kierował się szlachetnością? Jesteś w stanie to wykluczyć?

Jak byś się czuł, gdybyś wsparł finansowo..., trudno mi tak od ręki znaleźć przykład... , dajmy na to socjologa, skąd..., dajmy na to z Torunia, a następnego dnia ktoś ogłosiłby publicznie, że jesteś obłudny typ? Owszem, pomagasz jakiemuś człowiekowi, ale robisz to na pokaz. Dla ukrycia tego, że przeciwko wielu innym smażysz już kilka pozwów do różnych sądów, aby ich pognębić i wyciągnąć od nich pieniądze.

Czy przyjąłbyś do siebie, jako prawdziwy zarzut, że jesteś kłamliwym hipokrytą?

Z koleżeńskim pozdrowieniem

Jerzy Jachowicz


http://wpolityce.pl/view/12644/_Odparzonymi_rekami__Jachowicz_odpowiada_na_kuriozalny_list_prawnika_Agory___Dla_ukrycia_tego__ze_przeciwko_innym_smazysz_juz_kilka_pozwow_.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 7:47 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pią Cze 03, 2011 8:47 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.wpolityce.pl/view/12900/Wspolnie_wygralismy_bitwe_o_wolnosc_zawodowa_Jerzego_Jachowicza___Jestem_szczesliwy__ze_ten_koszmar_sie_konczy_.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group