Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Leszek Długosz - spotkanie w Krakowie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Nie Paź 26, 2008 7:27 pm    Temat postu: Leszek Długosz - spotkanie w Krakowie Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Drogi Ryszardzie, Leszek Długosz będzie u nas w środę o godz. 18. Temat spotkania: "Tradycja, ciężar i podpora".
Pozdrawiam Rysiek


Cytat:
Serdecznie zapraszam do krakowskiego Klubu Gazety Polskiej, Szewska 4 (Kawiarnia Molier), w najbliższą środę 29 bm, godz. 18.00 na spotkanie z Leszkiem Długoszem - poetą, piosenkarzem i odważnym człowiekiem. Wbrew ostracyzmowi części środowiska "Piwnicy pod Baranami' z którą nasz środowy gość był związany przez kilkadziesiąt lat - otwarcie napiętnował tchórzliwe milczenie tego środowiska w/s TW "Nowaka" - Michała Ronikiera. Mało milczenie - wyrażanie desinteressement przez piwniczan donosicielską przeszłością tego dlugoletniego kapusia SB. Kliniczny przypadek zbiorowego moral insanity.

Do zobaczenia w środę.

RB

P. s. Zaproszenie znakomitego gościa zawdzięczamy naszemu Nadprezesowi. Dzięki.

RB


Tekst wykładu wygłoszonego na konferencji PiS (za Krakowską Gazetą Internetową http://www.krakowska.info/?id=polityka6 )

Cytat:

Czas Tombaku...
Leszek Długosz
27.06.2008

Tekst wygłoszony przez Leszka Długosza podczas konferencji zorganizowanej przez PiS, poświęconej sprawom kultury, w Krakowie w czerwcu 2008 r

Parę spostrzeżeń, trochę przemyśleń i podpowiedzi z własnych doświadczeń, z własnego podwórka…To będzie głos wieloletniego obserwatora , konsumenta , wciąż niezniechęconego pracownika - wolnego najmity na polu kultury. Jak postępować , aby wliczając nieuniknione zapewne pomyłki , nie dać się poprostu na tym polu nabrać ? - Na zamęt celowo wywołany , z założenia wynikającą prowokację , cyniczną zuchwałość?
- Jakim opiniom , jakich rzeczoznawców, komu ufać ?

Nie mogę pominąć faktu, że zabieram głos na konferencji pod Wawelem jako doświadczony ( w rozmaitym znaczeniu tego słowa ) mieszkaniec ścisłego centrum .Centralnie więc usytuowany obserwator krakowskiej opowieści . Konsument , bywało zachłanny i uważny, tu w tym czasie wyprodukowanych dóbr .Wreszcie jako tu uformowany i wypowiadający się artysta, twórca . I to w paru dyscyplinach .
Bez zobowiązań i sentymentów patrząc w stronę przeszłości , muszę stwierdzić : - W ostatnim półwieczu powstały tu dzieła, stanowiące najwybitniejsze osiągnięcia w wielu dziedzinach. Niektóre osiągnęły rangę uniwersalną , znaczącą w skali międzynarodowej.
Między Jaszczurami, a Baranami, na niewielkiej przestrzeni , mieliśmy do dyspozycji – Teatr Kantora w Krzysztoforach, najwspanialszy okres Teatru Starego - Teatr Swinarskiego , premiery utworów Pendereckiego, Lema, Mrożka . Cokolwiek nie sądzić o różnych aspektach całości dzieła – wiersze Szymborskiej, Miłosza . .. Ot tak , skrótowo wyliczając.
- Przecież dorzucić należy działalność grup studenckich, Grupę Krakowską, znaczące i to nie lokalnie, ośrodki - telewizyjny i radiowy. - Zdarzyły się dzieła i zjawiska artystyczne , stanowiące niedościgłe i dziś punkty odniesienia .
Ani przez chwilę nie uważam , że rozkwit ten zawdzięczamy opiekuńczemu klimatowi PRL. To prawda , system gwarancji materialnych, instytucjom zwłaszcza, oferował poczucie stabilności, stwarzał jednak dylemat . - Na pasku cenzury , odgórnych dyrektyw , na państwowym garnuszku byt względnie bezpieczny, w miarę syty - za jaką cenę ? Za wytłumienie pamięci, sumienia, za zgodę na wybór wskazanej ekspresji artystycznej ? A czemu by nie więcej ? Korzyści i ordery, może i status wybitności - na jakich warunkach ? W jakim punkcie określić granicę przyzwoitości ?
Jak wiadomo , dogadywano się różnie. I rożnie wybierano .

Nie umiałbym rozstrzygnąć , czy system polityczno ekonomiczny, stanowi podłoże znaczące w takich kwestiach jak - inwencja, wyobraźnia , ambicja, siła i rodzaj ekspresji artysty ? Skłaniam się nawet ku opinii, że to w czasie restrykcyjnym, jakby na przekór złu , przebija się i tym mocniejszy daje odpór – skoncentrowana ( bywa że zrozpaczona ) siła jednostki twórczej. Tym mocniej usiłująca wyrazić i ocalić swoją godność.
W każdych czasach , zawsze pozostaje wybór : - dzieło ocalone , zgodne z intencją , wyobrażeniem artysty, lub jakiś...- j a k i kompromis ? Wybory są różne.
Niewielka zdarza się liczba wybrańców szczęśliwców , którym los pozwolił stworzyć dzieło wybitne, znaczące i jednocześnie uzyskać komfort materialny, psychiczny , moralny .

Paradoks oto z dzisiejsza datą . - W czas wolności obywatelskich w okresie wolnego rynku, artystę i jego przydatność społeczną, odesłano do niszy. Jeszcze nie do krypty, ale to już bliskie sąsiedztwo. Wolny rynek nie postawił na ten „ produkt ‘’. Ambitny twórca, a ściślej jego sztuka, nie są ani poszukiwanym ani cenionym dziś towarem .- Wyraźna postawa ideowo moralna, to może trącić fundamentalizmem? Bożkiem wyniesionym ponad inne, stała się poprawność , wygodny bezkształt tolerancji. Do dekoracji nadają się lepiej innego rodzaju walory. Innej jakości popularność, prestiż innych rankingów.

Dla środowisk pretendujących obecnie do roli elity, twórcy nowej generacji zaczęli wytwarzać nowego gatunku towar. Rodzaj ersatzu. Nastał czas tombaku .
Do roboty wzięli się dekoratorzy . Zaczęto podrabiać stare formy, zachowując fasadę, wnętrze zaś napełniając papką, kiczem ewidentnym. Te nowe, quasi dzieła ( jakoby wyższego gatunku ) zaczęły zalecać się starymi tytułami. Dla klienteli ledwo rozgarniającej przestrzeń kulturową, dla lokatorów nowych rezydencji, uczestników nowych świetnych zgromadzeń, potrzeba sztuki możliwej do strawienia. Nie za trudnej. Nie wymagającej przygotowania, nie stawiającej oporu . Znaleźli się dostawcy takiego towaru . Nowo - zorientowani krytycy z kadzidłem pospieszyli.

Odniosły więc sukces i przyniosły niezłą kasę , zbiory kiczowatych tekstów i melodii grające rolę poważniejszych dzieł, wyższej rangi. Brak profesjonalizmu, banalność tworzywa , wszystko to podniesiono , „wymakijażowano” przy pomocy najnowszej technologii , elektroniki . Z a g r a ł też i bardziej „cienki” sposób . - Ubóstwo motywów i inwencji, brak profesjonalnej obróbki warsztatowej , mało wyrobionej publiczności zaczęto sprytnie przedstawiać jako wyrafinowany , świadomie zamierzony minimalizm . A to po prostu pozór, produkt na niby, tombak ! Hochsztaplerka odgrywająca wyrafinowany zamysł ideowo estetyczny. Posypały się więc rozmaitego rodzaju nieszpory ( zamiast mszy ) rzekome requia , nowe kantaty , nowe opery.
Wspomożenie przyniosły „ wartości dodane”. - Psalmy, fragmenty Biblii, rocznice historyczne . Przydatne okazały się okoliczności żałoby , staropolszczyzna, rodzima przyroda . Nadużywany z nieprzystojną namolnością , okazał się jak przydatny , najświętszej cierpliwości Jan Paweł II, przyczepiany do byle okazji . Podnoszący w ten sposób rangę i bliżej niesprecyzowaną, za to niekwestionowaną duchowość. Miłosiernie zasłaniający w ten sposób ,obłudę , pustosłowie, pozór .Ględzenie w najczystszej czasem postaci.
Z przeciwnej jakby też strony , zaczęto korzystać ze szczególnej zdobyczy , z osobliwie rozumianej wolności słowa . W tym najbardziej prostackiego, wulgarnego. Z nagości wszelako możliwej . Dwupłciowej, a nawet transseksualnej.

Jako wydarzenia artystyczne transmitowane są zgromadzenia , dla których pretekstem są premiery takich dzieł. - Przyznawanie kolejnych statuetek, odznaczeń. Dla potomności , odciska się stopy , dłonie pełne zasług . I u nas dokonuje się imitacji ,gdzie indziej już zsakralizowanych ceremoniałów na czerwonym chodniku. Na planie pierwszym pozostaje jednak okazałość bankietu ! Zestaw twarzy! - Rewia pozycji, oglądalności, list rankingowych. Obowiązkowe chyba już , przy takich uświetnieniach , produkcje rozmaitych królowych , drag queens
Wreszcie doczekaliśmy! - Kwadryga z Apollem ląduje i nas. I umieszcza się na frontonie Teatru Wielkiego w stolicy. - Oto wersja nowej Operetki, której Gombrowicz nie doczekał. W kraju około 40 milionowym, gdzie nie ocalał ani jeden ( nie licząc tygodniowych dodatków do paru dzienników ) ani jeden tygodnik poświęcony kulturze !

Nie ma kryteriów .Rozmyły się . Po pierwsze wynika to z obecnego stadium rozwoju sztuki i literatury. - Zacierają się granice, mieszają gatunki, wdziera się rzeczywistość przedtem niewyobrażalna . Nie bądźmy zgredami , godzimy się. W sztuce jest to zjawisko nie tylko dopuszczalne , jest nawet pożądane. - Ale kto wskaże i uzasadni j e d n a k granicę rozsądku i przyzwoitości ?
- Wszelakiej maści nowy brutalizm, poetyka rynsztoku ma swoich entuzjastów. Nowość krocząca od dołu okazuje moc ! Usytuowani w redakcjach (niezależnych i opiniotwórczych ) w najszacowniejszych państwowych instytucjach , namaszczający apologeci ( nowe atrybuty kompetencyjne – zagraniczny staż, często szczególna seksualność, chorągiew feministyczna, albo i całościowo tęczowa, rzeczywiste lub życzeniowe relacje z ośrodkami zachodnimi , chętnie na głowie dredy , chętnie odbiegająca od normy dykcja ) uzasadniają ambicję tej nowej siły. Wreszcie należną jej , uzasadnioną historycznie szansę , do zajęcia pozycji dominującej. Termin nowoczesny zastępuje bodaj zakres dawnego wyróżnika – postępowy .
Jak Lud , który wszedł do śródmieścia , w programowym poemacie Ważyka , tak do burżuazyjnego salonu Zachęty wkroczyły i zainstalowały się kultowe bez wątpienia ( po tym akcie artystycznym ) obierane ziemniaki.

Nie ma też kryteriów z powodów zasadniczych. - Nie za wielu przerobiło podstawowe, klasyczne zadanie. Odbyło właściwą lekturę. We właściwej kolejności - od fundamentów po dach, poznając DOM cały . Niewielu poświęciło odpowiednią ilość godzin , czyli wysłuchało i zrozumiało właściwą ilość opusów muzycznych. Nauczyło się rozpoznawać, to jest - słyszeć walory i różnice, kojarzyć związki i odniesienia…

Na koniec : - Nie wszyscy maja odwagę ogłosić swoje rzeczywiste sądy. Nie opłaca się. Można się narazić decydującym gremiom, naruszyć ułożone rankingi, zaklepane hierarchie. W praktyce zmącić rozdział dóbr – przydział grantów, stypendiów, dofinansowań, atrakcyjnych wyjazdów , obsadę stanowisk itd. I tak jeszcze dalej i podobnie .

W Krakowie
Mieszkanie w takim miejscu jak Kraków jest rodzajem obdarowania. Podpowiedzią słyszalną na każdym kroku .
Jeszcze i ten aspekt funkcji Miasta Ocalonego należy spostrzec .- Takie historyczne podwórko jest napomnieniem. Ochroną przed głupstwem, pospiesznym efektem, łatwym zadowoleniem. - Popatrz ile wcześniej, inni to już zrobili. Z jaką klasą ? Czy w takiej skali, w tych proporcjach masz coś do dorzucenia ? Dla rzetelnego kandydata na artystę to b. pożyteczna szkoła. Jeśli mamy grać na właściwym , czyli na pierwszym boisku. A nie na doraźnym środowiskowym placyku.
Artysta bowiem prawdziwy, gra na boisku z wszystkimi konkurentami , z wszystkim partnerami ( to lepszy termin ) z przeszłości.
Dopiero takie rozumienie zadań , wyznacza wkład i skalę dzieła. – Czy mam coś do dorzucenia ? Ja, oto dziś żyjący ? Od siebie, czyli moim własnym sposobem , własnym językiem ? W moim imieniu, w imieniu czasu, w którym ja oto żyję .

Aktualne poniekąd odkrycie i wyniesienie międzynarodowe Krakowa na ile jest trwałe ? Jak to Miasto chronić. ? Zaczynając od materialnej jego substancji? Obawiam się analogii. - Gdzie jest przekroczona, nadmierna komercjalizacja ( całkiem jak w mediach ) szanse zagarnia, najbardziej opłacalna, a w praktyce i prostacka propozycja. I taka też klientela. Czym to grozi ? Ano odpustem , wszystkimi bębnami naraz ! Tyle sygnalizacji podwawelskich. Choć to sprawy lokalne i nie tylko .

Jedźmy dalej . Nasza obecność w Unii Europejskiej to rzeczywistość realnie, nie tylko publicystycznie, oswojona . Nawet już o tym nie mówimy. – Z czym my tam do gości ? Z jakim naszym bigosem kulturowym ? Wypowiem głośno, to co pewnie Większość myśli. – Jakby dziś naszą sytuację spostrzegał, co by postulował taki Gombrowicz ?
Jakkolwiek nie oceniając jego rozumienia : odpowiedzialności artysty wobec własnej prawdy , własnej egzystencjalnej sytuacji ( owoż słynne : Ja ! Ja ! Ja ! ) jego zmaganie sie z polskością ( w wielu aspektach jako garbem , obciążeniem , ale i jako niezbywalnym rdzeniem owego wybujałego JA ) dało rezultat o znaczeniu historycznym . Pozostawił obraz sporu : człowieka z polakiem, polaka z europejczykiem . Polaka obciążonego historią i polaka usiłującego odrzucić bagaż historii. Dał obraz i diagnozę otwartą , płodną dla dyskusji po dziś.
Na wspólnym, wymieniającym się rynku towarów wszelkich - wartości, tradycji, estetyk, historycznych obciążeń, ambicji - jak grać ?... Przy czym obstawać, czego oczekiwać ?..

Po tej fanfarze , chyba nawet patetycznej i na wysoki ton strojonej, wypowiem parę uwag samodzielnie zebranych. Z własnego podwórka. , z maleńkich doświadczeń własnych.
Bywałem ci i ja trochę w szerokim świecie… Musiałem się bronić własną legitymacją . Z nazwiskiem nie do wypowiedzenia, nic tam nie mówiącym . Ja oto z moim indywidualnym kontem , ale i przecież – chcąc nie chcąc , ja artysta polski, reprezentant kraju, tradycji. Sytuacja nieunikniona. Na wejściu - zła czy dobra ?
Podejmowałem ją bez kompleksu. Nigdy nie byłem żle potraktowany. Ale też dodam od razu , nigdy nie pozwoliłem się żle traktować. Co to znaczy – nie pozwoliłem ? To znaczy – zdobywałem się na reakcję. Prawdę mówiąc , chyba z wyjątkiem dwóch przypadków nie zdarzyła mi się taka potrzeba. Raz bodaj na jakimś spotkaniu, uchodzącym za intelektualno artystyczne ( w tamtejszych kryteriach ) na uniwersytecie w Grenoble, człowiek mieniący się uczonym , zapytał mnie - czy w kraju, z którego przybywam , znana jest taka dyscyplina naukowa jak filozofia ? Zrewanżowałem się pytaniem o Uniwersytet w Krakowie . Innym razem na wejściu do redakcji Radia France Culture, w drzwiach, zanim usłyszeć mógłbym cokolwiek innego , padło na dzień dobry : – ach pan z Polski, zapewne jest pan antysemitą ? Pani redaktor , cóż… usłyszała parę pytań dotyczących tradycji francuskich i dorobku francuskiego w tym zakresie .Zwłaszcza w czasie okupacji. Uczciwie powiem, skończyło się o wiele lepszym zrozumieniem. Odpuśćmy. Poza tymi incydentami czułem się wszędzie dobrze odbierany i jako twórca. I jako przybysz z Polski.

Co radziłbym ?

1. Pierwsze i zasadnicze. - Trzeba mieć interesująca ofertę . Po prostu . Taką, która ma szansę wzbudzić zainteresowanie. (Może tam jako nowość ? Odmienność , zaskakująca choćby innym aspektem niuansem ? )
2. Co jest poza wszelką polityką, geografią - trzeba aby poziom merytoryczny, profesjonalny , wzbudzał respekt. Co najmniej. Nie , równi pod tym względem, powinniśmy być lepsi !
3. Trzeba być komunikatywnym. Czyli umieć się skomunikować. Co oczywiste.
4. Po trzecie , po trzykroć nie nudzić ! Usprawiedliwieniami przybysza ze wschodu , z Polski, z gorszej strefy , w ogóle poczuciem gorszości Po minucie wywołuje to ziewanie.

Na szczęście w strefie kultury, nie poziom technologii, zasobność materialna, decyduje. Ale wciąż jeszcze – inwencja, wyobraźnia, oryginalność, wdzięk wreszcie jeśli to możliwe , śmiałość, odwaga … prawda. Prawda odsłonięta dogłębnie, dotkliwie. I ta człowiecza prawda przekona .Będzie przyjęta , wywoła wzruszenie, namysł. Będzie zapamiętana. Czyli zwycięży.
. Jestem przekonany, ze przy zachowaniu takich argumentów i postawy, możemy : być spostrzegani równorzędnie .Wzbudzić zainteresowanie i uznanie . Dalej : - to my możemy próbować podpowiadać. A nawet przejmować kierownicę. Nie dla kompleksów ( że my tez jesteśmy w stanie trzymać kierownicę) ale dlatego, że przy zamęcie, kryzysie wartości, postaw ,kierunków, pomieszaniu estetyk, możemy być po prostu pomocni ? - Możemy nawet poprowadzić ?. .Mamy argumenty i dzieła wciąż jeszcze tam do sprzedaży, tak to skrótowo określam. Jeszcze są zjawiska w naszych zasobach ( w naszej tradycji ) atrakcyjne, tam nieznane . Jeszcze jest dość w naszej muzyce , plastyce ( cóż, to jednak wciąż dalej - grafika plakat, sztuka animacji, film ) Na tle kryzysowej sytuacji w teatrze, coś się i z naszych propozycji przebić może ?A gdyby tak dobre tłumaczenia z właściwie zbudowanej oferty literackiej ? ( Niekoniecznie z preferencją określonej kanapy towarzyskiej ? Określonych wydawnictw , „ zestawu nazwisk „ z wyraźnie faworyzowaną tematyką i tzw. programem ? To sprawy szczegółowe, zostawiam je na inną okazję do rozwinięcia ) - Gdyby się udało dotrzeć do istotnych ośrodków opiniotwórczych, medialnych ? Jeszcze jesteśmy zaskoczeniem , specyficznym konglomeratem walorów . Na Zachodzie już niemożliwym . Np. Kraków ? Mający w pewnych aspektach rangę metropolii kulturowej, oprawionej w prowincjonalny urok, w atrakcyjną jakość pobliskiej natury .- Atuty, uroki pociągające, w takim zestawieniu rzadko naraz możliwe.
Korzystając z pewnego już doświadczenia - w Brukseli ( to znowu skrót ) aktywniej trzeba występować tam z naszą promocją historyczną kulturową. To statutowo jest oczywiste, a forum zobowiązujące. Trzeba by dobrze pilnować tej pieczeni.
Podpowiedź konkretna ciśnie mi się. Czemu (tu przywołuję głos reżyserki węgierskiej w Polsce ) nie udało się Polakom dotąd , nakręcić , zaproponować Światu – filmu poświęconego dwukrotnej noblistce, pochowanej w narodowym Panteonie Francji. Mówię naturalnie o Marii C. Skłodowskiej . – Nikt na ten pomysł dotąd nie wpadł ?
Dochodzą niepokojące głosy o likwidacji , reorganizacji zasłużonych placówek, przedstawicielstw kulturalnych naszych w wielu krajach. Tylko sygnalizuję ten problem. Nie znam faktów, ale wiadomości o likwidacji Instytutu Kultury w Paryżu, przyjąłem nie tylko ja , ze zdumieniem !!! Idzie cała seria tych likwidacji. Zza granicy dzwonią alarmistyczne telefony, brońcie, działajcie ! - Co z dobytkiem, archiwaliami, dokumentacją przez lata gromadzoną ? Nie rozumiem tłumaczeń. Obawiam się tej samej prawidłowości - jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo …
W tym tradycyjnym pędzie na Zachód , nie można zapominać o powiązaniach i zobowiązaniach wobec najbliższego sąsiedztwa. Dla którego tradycyjnie stanowiliśmy punkt odniesienia, kulturowy pomost Na zgłaszane moje wątpliwości, co do atrakcyjności naszej oferty kulturowej w Moskwie, w obecnym momencie, usłyszałem przed paroma dniami od prof. Jerzego Pomianowskiego opinię , że się mylę, że jest wręcz przeciwnie .Zainteresowanie wcale się nie zmniejszyło. I że dotyczy to nie tylko tej „ publiczności z dawnych lat ‘’ , ale i najnowszej inteligenckiej młodzieży. ( Można by mniemać, że dla niej , tradycyjne związki z polską inteligencją i z kulturą , wyczerpały się. Jest przeciwnie , ta grupa wykazuje chęć kontynuowania „ życzliwie aktywnej ‘’ postawy wobec kultury polskiej) Jeśli tak jest, nie powinniśmy szans zaniedbywać. Należy wspierać konkretną obecność Nowej Polszy, miesięcznika fundowanego przez stronę polską. Dociera oważ Polsza do bibliotek, uniwersytetów, słowem do środowisk inteligencji na obszarze Rosji . Także do ośrodków rusycystyki na całym świecie . A więc dla środowisk opiniotwórczych. Nie moją zasługą jest ta inicjatywa, ale z satysfakcją informuję - w czerwcowym numerze , czytelnik rosyjski, znajdzie płytę moją z Pieśniami Jana Kochanowskiego. Także i tekst , autorską moją prezentacje poety z Czarnolasu , publiczności rosyjskojęzycznej. Jako że i Kochanowski ( i polski renesans ) zjawisko w Rosji kompletnie nieznane , pomysł uważam za nader trafny ! To oczywiście inicjatywa i działanie Redakcji.
Nie pomijałbym chętnego ,zorientowanego ku nam, środowiska na Słowacji. Dostępność i pobliskość podpowiada wspólne możliwości, spora liczba inteligentów ze Słowacji odbywała studia w Polsce. Język nie jest przeszkodą. Jest skłonność w naszą stronę . Nigdy nie prowadziliśmy wojny.
Ukraina , Litwa, Białoruś to inne jeszcze obowiązki. Wspominam tylko. Specyfika i zakres tego problemu to byłby materiał na inny rozdział, pewnie i referat cały.
Nie wiemy jak się rozstrzygną losy mediów publicznych. Jakie będą miały warunki do pełnienia swych statutowych obowiązków ?
Marzy mi się w telewizji publicznej jedna godzina w tygodniu programu szczególnego.(Jedna w tygodniu, no to 50 w roku ? ) Godzina spokojna skupiona ,oddana na poznanie niekwestionowanego dorobku - twórcy, artysty, człowieka przez duże C. Myślę , jest duże zapotrzebowanie w społeczeństwie na tego rodzaju „ bliskie spotkanie ‘’. Po prostu na poznanie takich ludzi . – Zapoznanej elity . Twórców, osobistości pomijanych, lub dotąd odmawiających udziału w obecnych mediach . Pora by przybliżyć takie Jednostki. - Poprzez rodzaj myślenia, zaangażowania , poprzez postawę i osiągnięcia swoje , wiodące to społeczeństwo. - W skali roku takich 50 portretów ? W skupionej wyciszonej konwencji , we właściwej porze , bez względu na oglądalność, dochodowość? Czy nie jesteśmy tego warci ? - Społeczeństwo nie zasługuje na taki luksus poznawczo edukacyjny ?
Czy nie zasługuje również – nie w paśmie TV Kultury – ale w ogólnie dostępnym programie , na transmisje koncertów tzw. muzyki poważnej ? Choćby raz na dwa tygodnie ? Choć raz w miesiącu ? Na transmisje , omówienia z konkursów muzycznych, znaczących festiwali ? Niechby i dla niektórych był to rodzaj snobizmu. Żeromski już , nie podnosił wszak jego też pozytywnych aspektów ? ( Snobizm jako dźwignia postępu. )

Niechbym też doczekał czasów, żeby zmieniła się jakość, stylistyka polszczyzny „ płynącej z góry ‘’. Żeby np. w przemówieniach prominentów, pojawiały się jakieś pięknie wyrażone myśli ? Jeśli już nie samodzielne, to choćby ciekawie przywołane cytaty ? Wynikające jeśli nie z oczytania, ze znajomości literatury , to przynajmniej z dobrej podpowiedzi ? A nie, odniesienia i konwencja utrzymana na wysokości boiska. W porywie inwencji oratorskiej , ot jakże oryginalne rozdawanie czerwonych lub żółtych kartek dla swoich ministrów. - No chyba , że jest to stylistyka nie tyle Przywódcy , co aktualnie Rozgrywającego ?

Na koniec chcę się podzielić obrazkiem z jesiennej akcji wyborczej . Jako kandydatowi , zdarzyło mi się wylądować na wsi deskami zabitej. Pomiędzy problemami – wody ,drogi, szkoły , dziurą w moście , wypadło mi zabrać głos .Usprawiedliwić swoją obecność i ewentualną przydatność. Sprawę postanowiłem „ postawić fundamentalnie ‘’ – Po co człowiekowi kultura ? Co to jest i gdzie ona jest ? Ta… kultura ? Skąd się ona bierze ? Kto ją stwarza, w jakim celu ? Oczywiście zacząłem od tego , że kultura, to nie tylko twórczość artystyczna. Bo to jeszcze innego rodzaju zagadnienie i inna robota. Zebranym , w szkolnej salce klasowej, starałem się uświadomić ( podpowiedzieć ? ) istotę ? - Że kultura ( tak w praktyce, rzeczowo , na zdrowy rozum ) to jest rodzaj wyboru… - Jakości życia, wartości, samopoczucia .To szansa wypełnienia życia lepszą treścią, ciekawszym programem .Szansa na zniwelowanie pustki, nudy ,chaosu, osamotnienia . - Może i na ład, harmonię ?
Że to lepsze ustawienie relacji z przyrodą ? Ciekawsza droga do drugiego człowieka…Może i tędy też i szansa do Boga ?
I że ta kultura , to ona się sama nie stwarza ? Ktoś za nią odpowiada. Ktoś ją p o d p o w i a d a ? Nie jakaś niewidzialna ręka . Nie ma próżni, ktoś zawsze staje – w szkole, w mediach , w redakcjach, w „ telewizorze ‘’ , w rozmaitych pracowniach i to my w ogromnym stopniu decydujemy – kto to jest ? - Komu te sprawy powierzamy ?
Wobec tych ludzi, zajętych na swoim terenie swoim małym gospodarstwem, starałem się wyłuszczyć sprawy niewidzialne, a jednak konkretne i nieproste. Jeden z trudniejszych egzaminów do jakich publicznie stanąłem. Musiałem usprawiedliwić rodzaj i sens takiej, czyli m o j e j p r a c y . Innymi słowy , nie tylko przecież moją - krzątaninę na polu kultury.
Bez fałszywej skromności , byłem poruszony faktem , z jaką uwaga i powagą byłem słuchany .

Na koniec w tych okolicznościach , w tym towarzystwie…
Byłoby fatalnie, gdyby na skutek zacietrzewienia taktyczno - politycznego, zaczęto dzielić kulturę na „ naszą ” i jakąś tam jeszcze .
Nawet przyjąwszy, że termin „ postawa pisowska „wyraża określony wybór. ( kryteriów , priorytetów, tradycji ) rozumienia pojęcia kultura nie można zawężać . Bez względu na jakiekolwiek zaszeregowanie ( polityczne, organizacyjne itd.) Zawiera się w nim ta sama nadrzędność . - Kultura wyraża godność każdego , stanowiąc zarazem osłonę tej godności . Jest wyrazem świadomości każdej egzystencji . Manifestacją jej różnych, bywa, jakże różnorodnych ekspresji…
Ze wspomnianej jesieni , zostało mi na papierze zdanie, które jak uproszczenie, jak redukcja w matematyce , proponuje pewien wynik . Chyba i zarazem program ?...Wyszło mi mianowicie : Kultura to intencje i sposób podawania ręki…
W praktycznym zastosowaniu, ta poniekąd metafora, akcentuje element szacunku, wagę i możliwość porozumienia się .Szansę przerzucania pomostu - od jednego, ku drugim. Obok wartości ideowych artystycznych, dokumentacyjnych , prócz magazynowania pamięci ( czym w sposób oczywisty jest też twórczość ) ta funkcja emocjonalno- integracyjna, stanowi sedno, sól pojęcia – kultura.
Nad tym - skąd brać ową sól, czyli kulturę ? Jak dzielić , używać i jak ją zachowywać ? Zastanawiajmy się .
( Tak się składa , że to akurat dziś w Krakowie , koło Wieliczki )


Zob. też rozmowę Joanny Lichockiej z Leszkiem Długoszem - "To już nie moja Piwnica" na stronie "W Krakowie i w okolicach"

http://krakjw.wordpress.com/2008/10/26/spotkanie-z-leszkiem-dlugoszem/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 9:27 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group