Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Męczeństwo Janusza Lewandowskiego

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Nie Mar 15, 2009 11:48 am    Temat postu: Męczeństwo Janusza Lewandowskiego Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Janusz Lewandowski uniewinniony
2009-03-12

Krakowski sąd uniewinnił byłego ministra przekształceń własnościowych Janusza Lewandowskiego od zarzutów nieprawidłowej prywatyzacji dwóch krakowskich spółek Skarbu Państwa na początku lat 90.

Sąd Okręgowy w wydziale odwoławczym nie uwzględnił apelacji prokuratora i utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, uniewinniający byłego ministra. Tym samym wyrok jest prawomocny.

Jak podkreślił sąd w ustnym uzasadnieniu, prokuraturze nie udało się wykazać, że istniał układ, który pozwalał się uwłaszczać na majątku państwa, a przy prywatyzacji krakowskich spółek popełniono przestępstwo. "Okazało się tylko, że istnieją pewne nieprawidłowości i że dopuszczono się zaniedbań" - podkreślił sąd. Nieprawidłowości te uzasadnił specyfiką ówczesnych przekształceń własnościowych i brakiem stosownych doświadczeń.

Całą sprawę sąd określił mianem "porażki organów ścigania" - bowiem sprawa dotyczy wydarzeń z początku lat 90. - oraz wymiaru sprawiedliwości, ponieważ akt oskarżenia skierowano do sądu w 1997 roku.

Prokuratura zarzuciła Lewandowskiemu, że jako minister przekształceń własnościowych działał na szkodę interesu publicznego i prywatnego, przekraczając uprawnienia i nie dopełniając obowiązków przy prywatyzacji na początku lat 90. dwóch krakowskich spółek Skarbu Państwa: Techmy i KrakChemii.

Chodziło m.in. o pomijanie korzystniejszych ofert, poświadczenie nieprawdy w antydatowanym dokumencie i wyrażenie zgody na sprzedaż akcji pomimo upływu terminu, przyjęcie zaniżonej stopy kredytu refinansowego, nienaliczanie odsetek karnych i doprowadzenie do stworzenia mechanizmu samofinansowania zakupu spółki poprzez przejęcie przez nabywców dywidendy i spłacanie należności w ratach. Szkody tak wyrządzone oszacowano w akcie oskarżenia na 2 mln 389 tys. zł.

W procesie, oprócz Lewandowskiego, oskarżonymi byli krakowscy przedsiębiorcy uczestniczący w prywatyzacjach: Andrzej G. i Henryk K. oraz były urzędnik Ministerstwa Przekształceń Własnościowych Tomasz G. Prokuratura zarzucała im poświadczenie nieprawdy w dokumentach, co umożliwiło m.in. skorzystanie z prawa pierwokupu dalszych akcji spółek.

Akt oskarżenia w tej sprawie powstał w styczniu 1997 r. Sprawę przekazano wtedy do Warszawy i tam przeleżała trzy lata, po czym odesłano ją do Krakowa z uwagi na przeciążenie warszawskiego sądu. We wrześniu 2000 r. Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie umorzył postępowanie przeciwko Lewandowskiemu, ponieważ chronił go immunitet poselski.

Prokuratura ponownie podjęła postępowanie po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2001 roku, który potwierdził, że można kontynuować sprawy karne przeciw parlamentarzystom, wszczęte przed uzyskaniem przez nich immunitetu. Prokuratura powtórnie wniosła akt oskarżenia 5 marca 2002 roku, a proces rozpoczął się w kwietniu 2003 r. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. W marcu 2005 r. wszyscy zostali uniewinnieni.

Od wyroku odwołała się prokuratura. W styczniu 2006 roku Sąd Okręgowy uchylił wyrok uniewinniający byłego ministra w zarzucie dotyczącym nieprawidłowości w prywatyzacji. Utrzymał wyrok uniewinniający go od zarzutu poświadczenia nieprawdy w dokumentach - uznając, antydatowany dokument nie miał znaczenia prawnego. Z powodu przedawnienia utrzymał także w mocy uniewinnienie od zarzutu przekroczenia uprawnień przez byłego ministra w tym zakresie.

Sąd odwoławczy utrzymał też w mocy wyrok uniewinniający pozostałych oskarżonych uznając, iż podpisując antydatowane dokumenty, na podstawie których faktycznie skorzystali z prawa pierwokupu, nie byli oni funkcjonariuszami publicznymi, zaś same dokumenty stanowiły jedynie umowę cywilnoprawną, tj. nie miały charakteru prawnego.

Ponowny proces byłego ministra rozpoczął się w maju 2006 roku. Janusz Lewandowski ponownie nie przyznał się do winy i złożył kolejne oświadczenie, w którym polemizował z zarzutami prokuratury. Wskazywał w nim, że "sprawa prywatyzacji Techmy i KrakChemii powinna być oceniana na tle uwarunkowań tamtego okresu i jako fragment świadomego planu gospodarczego".

Jego zdaniem, prywatyzacje krakowskich spółek były częścią szerokiego planu prywatyzacji przedsiębiorstw z udziałem polskich przedsiębiorców, którzy nie dysponowali odpowiednim kapitałem do udziału w prywatyzacji. Były to prywatyzacje udane. Natomiast proces zahamował te przekształcenia i był źródłem szkody gospodarczej, a dla niego źródłem upokorzeń i "nieprawdziwym argumentem w porachunkach politycznych".


W wyroku, który zapadł w czerwcu 2008 roku przed Sądem Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia, sąd uniewinnił oskarżonego od stawianych mu zarzutów. Od tego wyroku odwołała się prokuratura. Sąd nie podzielił jednak argumentów prokuratury i utrzymał w mocy wyrok uniewinniający.

"Oskarżony i inne osoby uczestniczące w prywatyzacji przyznali, że nie mieli doświadczenia, a wiedza ekspertów z zachodu nie przystawała do polskiej rzeczywistości. Podjęli ryzyko. Oczywiste jest, że mogło dojść i doszło do zaniedbań i nieprawidłowości, ale zdaniem sądu nie doszło do złamania prawa" - powiedział w uzasadnieniu sędzia Tomasz Kudla. Jak podkreślił, oferta polskich przedsiębiorców była mniej korzystna od konkurencyjnej tylko o ok. 6 tys. zł.

Oskarżonego Janusza Lewandowskiego nie było w czwartek w sądzie. We wtorek, podczas rozprawy odwoławczej, w rozmowie z PAP skarżył się, że trwająca kilkanaście lat sprawa zakłóca mu wykonywanie jego obowiązków poselskich w Parlamencie Europejskim i stanowi źródło osobistego upokorzenia.

Po ogłoszeniu wyroku oskarżyciel publiczny prok. Paweł Baca powiedział PAP, że po wnikliwym zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku prokuratura podejmie decyzję, czy będzie występować z wnioskiem o kasację, ponieważ - jego zdaniem - niektóre aspekty sprawy nie zostały dostatecznie wyjaśnione.

Janusz Lewandowski, obecnie eurodeputowany z listy PO, był ministrem przekształceń własnościowych w rządach Jana Krzysztofa Bieleckiego (styczeń-grudzień 1991) i Hanny Suchockiej (lipiec 1992-październik 1993).

pap, em


http://www.wprost.pl/ar/155847/Janusz-Lewandowski-uniewinniony/


Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia Pon Mar 23, 2009 10:44 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 11:46 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Nie Mar 15, 2009 11:59 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Relacja w GW przypomina stare, dobre czasy początku lat 90. i propagandowy klimat tamtego okresu. Ech, łza się w oku kręci, gdyż teraz już mało kto potrafi tak pisać. Jeden z ostatnich to autor artykuł - Witold Gadomski - kolega Janusza Lewandowskiego z KLD (Kongres Liberalno - Demokratyczny - "Żadnych haseł - same afery", jak wówczas parafrazowano na murach hasło wyborcze tej partii).

Cytat:

Gorzka satysfakcja Janusza Lewandowskiego
Witold Gadomski
2009-03-14,

Po 12 latach sąd wydał prawomocny wyrok uniewinniający b. ministra prywatyzacji. Sędzia stwierdził, że była to porażka organów ścigania. Powiedziałbym mocniej - proces był skandalem, festiwalem niekompetencji prokuratorów

Nasze państwo jest często bezradne wobec rzeczywistych przestępców. Ale od czasu do czasu jakiś prokurator budzi się z drzemki, wychyla głowę znad sterty papierów i wskazuje palcem na potencjalną ofiarę, którą obiecuje zaprowadzić za kratki, gdyż takie jest zapotrzebowanie społeczne.

"Społeczeństwo", a konkretnie niektóre media i politycy żądali ukarania tych, którzy sprzedawali "narodowe dobra". "Lewandowski wielokrotnie złamał prawo" - krzyczał z trybuny sejmowej Bogdan Pęk. "Sprzedaż po zaniżonej cenie" - ogłaszał "Ekspres Wieczorny" związany z ówczesną partią braci Kaczyńskich, Porozumieniem Centrum. Niejaki Janusz Szewczak, podający się za eksperta rozmaitych populistycznych partii, nazywał Lewandowskiego "polskim Alem Capone".

Ci obrońcy "polskich dóbr" nawet się nie zająknęli, gdy z powodu zaniechania prywatyzacji upadały firmy, a wraz z nimi szły w błoto miliardy złotych, które państwo w nie wpompowało.

Prokuratorzy wiedzieli, że jest zapotrzebowanie na ściganie prywatyzacji. O przygotowaniach do procesu ministra opowiadał dziennikarzom Zbigniew Wassermann - wówczas rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Tak zaczął karierę polityczną.

Jakie były zarzuty? Jesienią 1991 r. Ministerstwo Prywatyzacji sprzedało przedsiębiorstwa Techma i Krakchemia dwóm krakowskim biznesmenom. Po jakimś czasie kontrolerzy NIK uznali, że doszło do naruszenia prawa.

Nawiasem mówiąc - dla NIK niemal każda prywatyzacja jest pasmem błędów i wypaczeń. Kontrolerom chodzi zazwyczaj o sprawy formalne - gdzieś nie ma na dokumencie odpowiedniej parafki, minister nie skonsultował czegoś ze swym kolegą z rządu, brakuje jakiegoś załącznika. Nie lekceważę tego. Byłoby lepiej, gdyby urzędnicy dokładnie przestrzegali przepisów, którzy sami kształtują. Ale nie zawsze jest to możliwe.

Inspektorzy NIK zauważyli np., że jeden z dokumentów podpisany był w styczniu 1992 r., a datowany w grudniu 1991 r. Choć nie wiązały się z tym żadne konsekwencje finansowe, a Lewandowski tłumaczył, że minister nie może sprawdzać dokładnie każdego papierka, który podpisuje, NIK, za nim prokuratura uznały, że doszło do fałszerstwa dokumentów.

Inna sprawa - firmy sprzedawane były na raty, a minister ustalił zdaniem kontrolerów zbyt niską stopę procentową. Minister tłumaczył, że była to świadoma strategia promowania polskich przedsiębiorców, którzy wówczas nie dysponowali dużym kapitałem. Ale kontrolerów i prokuratorów argumenty merytoryczne nie interesowały.

Tropem NIK poszli prokuratorzy, którzy w 1997 r. postawili Januszowi Lewandowskiemu zarzuty, z których wynikało, że naraził skarb państwa na stratę w wysokości 2,4 mln zł. Jak to wyliczyli? Bardzo prosto. Uznali, że minister wybrał gorsze oferty zamiast lepszych. Różnica między nimi to właśnie 2,4 mln zł.

Jednym z tych potencjalnych inwestorów, których ofertę zakupu Techmy Janusz Lewandowski odrzucił, był Andrzej C. Twierdził, że ma pieniądze na zakup firmy, i pokazywał promesę kredytową udzieloną przez Bank Creditanstalt z Wiednia na kwotę 4 mln szylingów austriackich. Ale firma doradcza działająca na zlecenie Ministerstwa Prywatyzacji sprawdziła, że promesa była nic niewarta, gdyż wiedeński bank wymagał gwarancji Banku Handlowego w Warszawie w takiej samej kwocie, a ten odmówił jej udzielenia.

Podobnie było z ofertą na Krakchemię złożoną przez Tomasza T. ze spółki Atlanta. Oferent, przymuszony przez ministerstwo do zapłaty pierwszej raty w wysokości 3 mld starych złotych w 14 dni od podpisania umowy, oświadczył, że wycofuje się z transakcji.

Czyli - korzystniejszych ofert nie było. Żeby to stwierdzić, wystarczyło zapoznać się z dokumentami i mieć odrobinę dobrej woli, by je zrozumieć.

Studenci prawa muszą na pierwszym roku zdać egzamin z logiki. Dla wielu jest zbyt trudny. Nie wiem, jakim cudem egzamin ten zaliczyli prokuratorzy, którzy przez lata nękali Lewandowskiego absurdalnymi zarzutami: Krzysztof Dratwa, który rozpoczął sprawę, Paweł Baca, który doprowadził do ponownego oskarżenia uniewinnionego już w 2006 r. ministra, Zbigniew Wassermann, który sprawę kontrolował, pracując w prokuraturze apelacyjnej.

Przez lata Janusz Lewandowski musiał dziesiątki razy stawiać się na wezwanie prokuratury i odpowiadać na absurdalne zarzuty. Był upokarzany przez politycznych chuliganów, którzy powołując się na oskarżenia stawiane przez prokuratorów, nazywali go złodziejem. Gdzie są dzisiaj? Gdzie są powiązane z Radiem Maryja media, które świadomie lub przez brak rozeznania kłamliwie przedstawiały sytuację. Czy ktoś z tych, którzy rzucali w Lewandowskiego obelgi, przeprosi go po wyroku sądu? Politycy PiS, LPR, Samoobrony, wy, którzy wciąż powołujecie się na chrześcijańskie, katolicko-narodowe wartości - czy dawanie fałszywego świadectwa o bliźnim przestało już być grzechem?

Źródło: Gazeta Wyborcza


http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6382087,Gorzka_satysfakcja_Janusza_Lewandowskiego.html?utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4189158
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Nie Mar 15, 2009 12:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To może warto przypomnieć fakty? Na nadużycia przy prywatyzacja "Techmy" i "Krakchemii" zwracałem uwagę w debacie sejmowej dotyczącej odwołania Janusza Lewandowskiego z funkcji ministra prywatyzacji w rządzie Hanny Suchockiej. Oto fragmenty mojego wystąpienia sejmowego z dnia 1 kwietnia 1993 roku:

Cytat:

Przedstawię przykład jednej z takich spółek z mojego okręgu wyborczego, spółki ˝Techma˝. Powstała ona jako jednoosobowa spółka skarbu państwa w dniu 2 stycznia 1991 r.

1) Uchwałą walnego zgromadzenia z dnia 31 maja została przekształcona w spółkę z o. o. Kapitał zakładowy wyniósł 5 mld zł. Minister przekształceń własnościowych i rada nadzorcza spółki nie zakwestionowali uchwały zarządu spółki nr 18 z 11 kwietnia 1991 r. w sprawie dokonania podziału zysku za rok 1990. Uchwała w tej sprawie zgodnie z art. 390 § 2 Kodeksu handlowego należała do kompetencji walnego zgromadzenia.

2) Tantiemy dla rady nadzorczej spółki w kwocie 147 mln zł pochodziły z zysku wypracowanego w roku 1990 przez ten podmiot, a był on wtedy przedsiębiorstwem państwowym.

3)
W lipcu 1991 r. minister przekształceń własnościowych wystosował zaproszenie do osób prawnych i fizycznych, krajowych i zagranicznych, do rokowań mających na celu sprzedaż 80% udziałów w spółce. Zlecił przeprowadzenie tych rokowań firmie konsultingowej ˝Polinwest˝ w Krakowie. W raporcie z przeprowadzonych negocjacji firma ˝Polinwest˝ wytypowała jako najkorzystniejszą ofertę spółki cywilnej, nazwijmy ją ˝X˝, w Krakowie. Działając w imieniu skarbu państwa, minister bez sporządzenia wyceny przewidzianej w art. 20 ust. 1 ustawy prywatyzacyjnej sprzedał spółce ˝X˝ w dniu 15 października 1991 r. 60% udziałów za 4,2 mld zł. Określona w ten sposób cena spółki, 7 mld zł, wynosiła mniej niż 40% jej aktualnej wartości księgowej. Skarb państwa odsprzedał swe udziały o łącznej wartości 7 mld zł, zobowiązując nabywców do podwyższenia kapitału zakładowego po podziale zysku za 1991 r. do wysokości 9,5 mld.

4) Sprzedaż spółki nastąpiła w momencie, gdy znany był już osiągnięty przez poprzedniego właściciela, to jest skarb państwa, wynik finansowy ­ za 9 miesięcy roku 1991 zysk netto wynosił 6,5 mld zł i został przejęty przez prywatnych nabywców spółki. Wszyscy nabywcy udziałów otrzymali w roku 1992 dywidendę za rok 1991 w wysokości stanowiącej około 60% kwoty zapłaconej za udziały. Zapłata za sprzedane firmie ˝X˝ udziały skarbu państwa rozłożona została przez ministra przekształceń własnościowych, bez zgody ministra finansów, wymaganej art. 27 ust. 3 ustawy prywatyzacyjnej, na dwie raty.


http://orka2.sejm.gov.pl/Debata1.nsf/idWWW?OpenView&RestricttoCategory=206


Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia Nie Mar 15, 2009 2:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Nie Mar 15, 2009 12:29 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przy okazji przypomnę ówczesne wystąpienie posła Tuska - kolegi klubowego ministra Janusza Lewandowskiego:
Cytat:

Poseł Donald Tusk:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Właściwie jestem chyba zwolniony z obowiązku prowadzenia merytorycznej debaty. Od 6 lat my wszyscy ­ minister Janusz Lewandowski, koledzy z mojego klubu, Kongres Liberalno-Demokratyczny ­ staramy się tłumaczyć, właśnie w merytoryczny sposób, na czym polega wielka szansa dla Polski związana z programem powszechnej prywatyzacji, z prywatyzacją jako taką i również (oczywiście przy zachowaniu proporcji) z działalnością jej autora, jej realizatora ­ od 3 lat z pewną przerwą ­ ministra Janusza Lewandowskiego. Dlatego ten króciutki czas pozwolę sobie wykorzystać w trochę inny sposób.

W trakcie pracy liberałów, w trakcie pracy ministra Lewandowskiego nad prywatyzacją usłyszeliśmy setki, tysiące oszczerstw, pomówień, najzwyczajniejszych głupstw na temat prywatyzacji i działalności samego ministra Lewandowskiego. Nigdy do tej pory nie angażowaliśmy się w kłótnie i w dyskusje na ten temat. Zawsze wierzyliśmy, i praktyka to potwierdza, że w Polsce da się robić prywatyzację ­ także tę najtrudniejszą, choć najbardziej oczekiwaną, a więc prywatyzację powszechną ­ mimo zalewu pomówień, mimo niezrozumienia ­ tak widocznego szczególnie w jednym klubie naszego parlamentu. Dlatego też chciałbym zwrócić dziś uwagę tylko na kilka kwestii związanych z niezwykle pryncypialną i konsekwentną postawą Konfederacji Polski Niepodległej ­ nieustannego wnioskodawcy ustaw oraz pomysłodawcy rezolucji politycznych godzących w liberałów, godzących w program wolnorynkowy w Polsce. Składanie wniosków np. o postawienie przed Trybunałem Stanu takich osób jak Janusz Lewandowski, Leszek Balcerowicz, Tadeusz Syryjczyk bądź wniosków o wotum nieufności jest faktycznie stawianiem wniosku o wotum nieufności dla tego, co przez 3 lata udało nam się w Polsce zrobić. A udało nam się to zrobić bez pomocy Konfederacji Polski Niepodległej ­ tej pomocy zresztą od Konfederacji Polski Niepodległej nie oczekujemy. (Oklaski) Myślę, że nikt rozsądny w Polsce tej pomocy nie potrzebuje i nie chce. Dzisiejsza debata ­ a szczególnie dzisiejsze wystąpienie przedstawiciela wnioskodawcy, pana posła Lewandowskiego ­ wzbudziła we mnie bardzo mieszane emocje. Nie będę wracał do kwestii gilotyny, chociaż nie dziwię się, że właśnie z ust posła tego klubu pada słowo ˝gilotyna˝, jako że od dłuższego już czasu skojarzenia związane z klubem Konfederacji Polski Niepodległej są bliskie właśnie takim przedmiotom. Mam jednak nadzieję, że Konfederacja Polski Niepodległej będzie również bardzo pryncypialna wobec np. tych partii politycznych, które kupując czasopisma od skarbu państwa do dzisiaj nie płacą za nie pieniędzy. (Oklaski) I nie chodzi tutaj o setki, tylko o miliardy złotych. Mam nadzieję, że KPN będzie zajmowała pryncypialne stanowisko również wobec nie zawsze legalnych sposobów zarobkowania, np. na granicach ościennych państw. (Oklaski) W tę uczciwość KPN bardzo głęboko wierzę i myślę, że ta debata jest niezłym pretekstem, aby usłyszeć od Konfederacji Polski Niepodległej także parę słów na ten temat, jako że z reguły KPN lubi mówić nie o prywatyzacji, ale o uczciwości, o kradzieży, o rozboju. Mam pewne wątpliwości co do tej pryncypialności. Miałem okazję ­ nie powiem: przyjemność ­ uczestniczyć we wszystkich negocjacjach rządowych od czasu powstania naszego parlamentu; w niektórych z nich uczestniczyła KPN. Wtedy, kiedy chodziło o zrealizowanie snu o Kasztance, konfederaci byli gotowi powierzyć liberałom nie tylko prywatyzację, ale całą gospodarkę. (Wesołość na sali) Jeśli chodzi o tę wątpliwość, też oczekiwałbym odpowiedzi od Konfederacji Polski Niepodległej. Mam takie wrażenie i nadzieję, że nie jest to klub, który z naszej prywatyzacji robi grabież narodową tylko wtedy, kiedy KPN nie ma szansy brać udziału we władzy, np. wspólnie z liberałami.

Kończąc to moje krótkie ­ i być może niekoniecznie na temat ­ wystąpienie, życzę sobie i życzę Konfederacji Polski Niepodległej ­ ale tę śmiałość mam tylko dlatego, że mamy dzisiaj dzień 1 kwietnia ­ zdrowego rozsądku jutro. (Oklaski) Jutro będzie już 2 kwietnia. Jestem głęboko przekonany, że na ten zdrowy rozsądek będę mógł liczyć we wszystkich pozostałych klubach, czego sobie i państwu serdecznie życzę. (Oklaski)


Cytat:
Minister Przekształceń Własnościowych Janusz Lewandowski:
(...)
Pan Lewandowski uzasadniając wniosek o odwołanie mnie przytoczył fragment raportu Najwyższej Izby Kontroli. Od tego czasu wielokrotnie spotykaliśmy się z przedstawicielami Najwyższej Izby Kontroli i doszliśmy do pewnych konkluzji, które mówią o tym, ile szkody może wyrządzić procesowi prywatyzacji na przykład beztroska w operowaniu wartością księgową czy niepoddawanie się logice wartości rynkowej. I wydaje mi się, że każdy następny raport NIK będzie musiał uwzględniać te proste zasady ekonomii, aby nie powodować trwałej straty czy na trwałe utrudniać w ogóle dzieła prywatyzacyjnego w Polsce. Rzeczywiście mieliśmy kłopoty z firmą NICOM i dlatego nie zapłaciliśmy tej firmie pełnej ceny. Jeżeli chciałby pan porozmawiać o ˝Techmie˝, to proszę spotkać się w Krakowie z właścicielem ˝Techmy˝ w otwartej debacie telewizyjnej. Notabene szczególny cynizm polityczny KPN w tej materii polega na tym, że właściciel tej firmy jest jednym z tych, którzy najbardziej pomogli waszemu przewodniczącemu w stanie wojennym. A teraz wysyłacie tam bez przerwy prokuraturę czy izbę skarbową, czy inne tego typu instytucje. (Poseł Zbigniew Skorecki: Ale noblesse oblige.) Ten przypadek mógłby nas bardzo wiele nauczyć, jeśli chodzi o ekonomię: Czym jest zysk malowany? Czym jest zysk papierowy? (Poseł Zbigniew Skorecki: Ale pan mówi o więzieniach czy o uczciwości?)


Cytat:
Poseł Mirosław Lewandowski:
(...)
Poruszono sprawę gilotyny, do czego nawiązał pan poseł Tusk, i co szczególnie chciałbym sprostować, bo propagandowo może to być wykorzystane przeciw autorom tej uchwały. Otóż intencją naszą było ukazanie państwu, że kontynuacja dotychczasowej polityki jest wynikiem braku wyobraźni i ten brak wyobraźni polega na tym, że nie przewiduje się, iż, nie KPN, tylko społeczeństwo w którymś momencie ­ tak jak to miało miejsce we Francji czy w innych krajach, w których dokonała się rewolucja ­ zgotuje swoim elitom gilotynuję. I tak należy nas rozumieć. W żadnym razie nie była to groźba, że gilotyna będzie przygotowana przez KPN. Na przykład w czasie jednej z ostatnich demonstracji pod Urzędem Rady Ministrów to nie członkowie z KPN, tylko demonstujący ludzie spowodowali, że jeden z ministrów musiał uciekać. Była to jakby namiastka gilotyny i to wcale nie był KPN. Przestrzegaliśmy przed tym.

Pan minister Lewandowski mówił o ˝Techmie˝. Otóż również chciałbym zwrócić uwagę, że nie atakujemy osoby, która kupiła ˝Techmę˝. Mamy pretensję do urzędnika, który w imieniu skarbu państwa tę ˝Techmę˝ tak parszywie sprzedał. Temu, że ktoś kupił, trudno się dziwić. Podobnie nasuwa się pytanie, jeśli chodzi np. o ˝Wedla˝. Kto jest temu winien, że nazwa ˝Wedla˝, nazwa firmy ˝Pepsico˝ w tak negatywnym kontekście pojawiają się od tak dawna w środkach przekazu czy też jest przywoływana na tej mównicy. Kto jest temu winien? Ten, kto spartaczył umowę sprzedaży, czy ten, kto dzisiaj tę sprawę podnosi? Kto jest temu winien?

Wydaje mi się, że dyskusja ogólnie miała charakter merytoryczny, z wyjątkiem dwóch prób stworzenia magla, tzn. z wyjątkiem dwóch wycieczek personalnych wyraźnie nie związanych z przedmiotem debaty. Mam na myśli wystąpienie pana posła Tuska, który przypuścił wyraźnie personalne ataki nawiązując do zupełnie innych spraw oraz wypowiedź pana ministra Lewandowskiego skierowaną pod adresem pana Tomasza Gruszeckiego, chodzi zwłaszcza o wypowiedź ­ jestem do tego upoważniony, by stwierdzić, że to nieprawda ­ dotyczącą rzekomej pomocy, jaką Leszek Moczulski otrzymywał w okresie stanu wojennego od osoby, o której mówił pan minister. (Oklaski)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Nie Mar 15, 2009 12:32 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

I jeszcze jedna uwaga, szczególnie aktualna w świetle dzisiejszych oburzenia PO na Waldemara Pawlaka - otóż osobą, która kupiła "Techmę" w sposób przedstawiony wyżej, był kolega Janusza Lewandowski - działacz KLD w Krakowie.

"Tak hartowała się stal".

Któż z nas nie chciałby otrzymać od kolegi mienia państwowego za 40% jego wartości księgowej (cena płatna w ratach), a jeszcze znaleźć "w środku" miły prezent - 60% zapłaconej ceny?

Cóż się dziwić, że polski wymiar sprawiedliwości potrzebował 16 lat, aby uznać, że ten przekręt był zgodny z prawem.

A swoja drogą sędzia Tomasz Kudla marnuje się w wymiarze sprawiedliwości:

Cytat:
"Ta sprawa miała być wielka aferą pokazującą, że w ówczesnym ministerstwie przekształceń własnościowych istniała grupa trzymająca władzę, pozwalająca kolesiom uwłaszczać się na majątku państwowym. Miała być też sądem nad pewną formacją polityczną, która podjęła się przekształceń własnościowych w naszym kraju - mówił z naciskiem sędzia Tomasz Kudla".


Z takimi wyrazistymi poglądami politycznymi miałby duże perspektywy w polityce albo w dziennikarstwie...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Nie Mar 15, 2009 4:37 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z bloga Janusza Wojciechowskiego:

Cytat:
Uniewinnienie ministra i polityczne sumienie sądu
12.03.2009.

1. Dzisiejsze serwisy prasowe donoszą, że po 17 latach od rozpoczęcia śledztwa krakowski sąd ostatecznie uniewinnił byłego ministra Janusza Lewandowskiego, któremu prokuratura zarzucała nieprawidłowości przy prywatyzacji Krakchemii i Techmy.

"Krakowski sąd okręgowy odrzucił w czwartek apelację prokuratora, domagającego się zmiany wyroku z pierwszej instancji uniewinniającego Janusza Lewandowskiego. - Ta sprawa miała być wielka aferą pokazującą, że w ówczesnym ministerstwie przekształceń własnościowych istniała grupa trzymająca władzę, pozwalająca kolesiom uwłaszczać się na majątku państwowym. Miała być też sądem nad pewną formacją polityczną, która podjęła się przekształceń własnościowych w naszym kraju - mówił z naciskiem sędzia Tomasz Kudla".

2. Przyjmuję do wiadomości uniewinniający wyrok w sprawie Janusza Lewandowskiego, obecnego europosła i zapewne przyszłego polskiego komisarza Unii Europejskiej. Jeśli nie ma dowodów winy, to trzeba człowieka uniewinnić i tylko ubolewać, że trzeba było na to czekać aż 17 lat. Sad nierychliwy....

Nie akceptuję jednak słów, które wypowiedział pan sędzia Kudla (o ile przekaz prasowy jest wierny, a słowa nie zostały wyrwane z kontekstu lub wypaczone). Jeśli bowiem pan sędzia rzeczywiście wypowiedział cytowane słowa, to nie były one faktycznym ani też prawnym uzasadnieniem wyroku. Te słowa stanowiły polityczna tyradę, do której wygłoszenia sędzia, ubrany w toge, z orłem na piersi, nie ma prawa.

3. Odbieram słowa sędziego jako demonstrację jego politycznych poglądów, sprzyjających tej formacji, która "podjęła się przekształceń własnościowych w naszym kraju".

Ciekawe jakąż to formację polityczną pan sędzia miał na myśli. Kongres Liberałów, Unię Wolności, a może ZChN albo PSL? Która formacja tak ofiarnie parła do prywatyzacji, panie sędzio?. Prosimy o uzupełnienie, skoro już pan ten wątek polityczny rozpoczął. Chciałbym wiedzieć której formacji politycznej mam dziękować za tak udaną prywatyzację, bo dotychczas sądziłem błędnie, że prywatyzacją zajmowały się nie formacje polityczne, lecz konstytucyjne władze, to znaczy kolejne rządy oraz Sejm i Senat. Wiem coś o tym, bo jako prezes NIK za prywatyzację wylewałem kubły pomyj na rządy, na ministrów, ale nigdy na formacje polityczne. Tak mi się wydawało, że kontroli państwowej, podobnie jak wymiarowi sprawiedliwości, od formacji politycznych i w ogóle od polityki wara.

4. Pan sędzia Kudla twierdzi, ze sprawa Lewandowskiego to była pokazowa afera, mająca udowodnić tezy polityczne. Śmiem oponować i twierdzić, że tak nie było. Tzw. afera Lewandowskiego rozgrywała się w medialnej ciszy, a prasa była nią dziwnie mało zainteresowana. Janusz Lewandowski bywał krytykowany, bywał politycznie atakowany, ale akurat w sprawie "Krakchemii", która trafiła do sadu, krytycy zachowywali wzniosły umiar. Teza o pokazowym charakterze tej afery jest moim zdaniem całkowicie dowolna i oderwana od rzeczywistości.

5. Gdyby jednak sprawa Lewandowskiego miała polityczny podtekst, to sędzia orzekający w tej sprawie jest ostatnią osoba, która ten podtekst powinna dostrzegać. Dla sędziego liczyć się muszą tylko fakty, dowody i ich prawne oceny. Żaden klimat polityczny nie powinien go obchodzić, żadna medialna otoczka nie powinna go interesować. Po to Temida ma opaskę na oczach, żeby politycznego kontekstu sprawy nie dostrzegać.

6. Pan sędzia Kudla w tych kilku zdaniach odsłonił swoje polityczne poglądy, najwyraźniej bliskie tej formacji, która - jak to wyraził z wdzięcznym uznaniem - podjęła się przekształceń własnościowych w naszym kraju.


Z takimi poglądami pan sędzia Kudla nie miał wyjścia. Musiał Lewandowskiego uniewinnić. Inaczej zagryzłoby go jego własne sumienie polityczne.


http://januszwojciechowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=774&Itemid=42
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 10 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 10, 2016 11:46 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9116

PostWysłany: Pon Mar 23, 2009 10:30 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fragment rozmowy z Januszem Lewandowski z dzisiejszej Rzepy. Rozmawia Małgorzata Subotić:

Cytat:

Rz: Ile razy był pan przesłuchiwany przez ostatnie 12 lat, gdy toczyło się przeciwko panu śledztwo, jako byłemu ministrowi prywatyzacji?

Janusz Lewandowski: Nie zliczę. Wole zapomnieć, niż liczyć. Donosów było dużo, na początku lat 90. specjalizował się w nich KPN. W jednym, jedynym przypadku zamieniło się to w kilkunastoletni proces, jakby pisany przez Franza Kafkę.

To po co panu było to ministrowanie?

To nie było zwykłe ministrowanie, to była robota ustrojowa. Poznałem koszt bycia na zakręcie historii. Wtedy codziennością były decyzje, jakie dziś zdarzają się od wielkiego dzwonu. Ryzyko też było większe. Ale nie żałuję.

Chyba jednak cały czas jest pan na celowniku Radia Maryja jako czarny charakter.

Radio Maryja aktualizuje swój katalog bohaterów negatywnych. Byłem w pierwszej trójce w połowie lat 90. Teraz jestem w peletonie, raczej z tyłu.

Czuje się pan nadal liberałem?

Pragmatycznym liberałem. Można być ekscentrycznym liberałem, tak jak Janusz Korwin-Mikke Tylko to jest mało praktyczne – buja się w obłokach, nie dotykając ziemi.

Nie chce pan wrócić?

Najciekawszy epizod polskich przemian już był. Niezwykły, ryzykowny i trochę romantyczny. To się już się nie powtórzy. Świeżym doświadczeniem jest polski debiut w Unii Europejskiej.

W czerwcowej kampanii do europarlamentu będzie pan wykorzystywał, fakt że wreszcie uwolniono pana od zarzutów?

Nie. Było to dla mnie upokorzenie osobiste, zawsze gdy przekraczałem próg sądu. Było, minęło. Uwielbiam Kraków (tam odbywał się proces - red.) i chciałbym tam wracać dla przyjemności.

Ktoś się na pana uwziął?

Nie jestem wyznawcą teorii spiskowych. Ale przewlekłość postępowania i determinacja by powtarzać rozmaite bzdury — bo były to bzdury — nawet po pierwszym wyroku uniewinniającym, nokautującym oskarżenia, sugeruje, że prokuratorzy niekoniecznie robili to z własnej, nieprzymuszonej woli. Niczego mi nie zaoszczędzono, łącznie z tzw. wywiadem środowiskowym, czyli rozpytywaniem sąsiadów, czy on pije, czy się awanturuje itp. Może z wyjątkiem pokazowego zatrzymania.


Całość http://www.rp.pl/artykul/107684,280450_Boksowalismy_ponizej_naszej_wagi_.html

Warto przypomnieć fakty:

1) "Donosy" KPN na Janusza Lewandowskiego to dwa wnioski o votum nieufności, które przeciwko temu ministrowi złożyliśmy w roku 1992 i w 1993. Wnioski te za każdym razem opierały się na faktach zawartych w raportach Najwyższej Izby Kontroli.

2) Postępowanie karne przeciwko Januszowi Lewandowskiemu zostało wszczęte w wyniku zawiadomienia prokuratury przez krakowski Urząd Kontroli Skarbowej, który zauważył "nieprawidłowości" przy prywatyzacji "Techmy".

3) Przewlekłość postępowania, na która skarży się Janusz Lewandowski była spowodowana głównie tym, że korzystał on z ochrony immunitetu poselskiego (a przecież mógł się zrzec tego immunitetu). Dopiero gdy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że w takiej sprawie immunitet poselski nie chroni oskarżonego, postępowanie mogło być kontynuowane.

4) W rozmowie nie padło ani jedno pytanie nt programu Narodowych Funduszy Inwestycyjnych (zwanego programem powszechnej prywatyzacji), którego autorem był Janusz Lewandowski. A szkoda? Kompromitacja tego programu była jednym z największych skandali prywatyzacyjnych w Polsce. Skandal ten rozegrał się na oczach całego społeczeństwa, a straciło na nim wiele milionów Polaków. Szkoda, że Małgorzata Subotić nie wykorzystała okazji, aby Janusz Lewandowski - kreujący się na eksperta od ekonomii - wytłumaczył się ze swego chybionego pomysłu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group