Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

A to Polska właśnie (Republika Okrągłego Stołu)...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sob Kwi 14, 2012 11:20 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
28 mln zł przychodów PO, 23 mln zł PiS, PSL i SLD po 12 mln zł
Sobota, 14 kwietnia

Przychody Platformy Obywatelskiej w 2011 roku wyniosły ponad 28 mln zł, zaś PiS 23 mln zł - wynika ze sprawozdań finansowych tych partii. PSL i SLD zanotowały w ubiegłym roku przychody po około 12 mln zł.

Na początku kwietnia minął termin składania do Państwowej Komisji Wyborczej sprawozdań finansowych partii politycznych za 2011 rok. Krzysztof Lorentz, który odpowiada w PKW za finanse partii, poinformował, że do komisji dotarły sprawozdania m.in. PO, PiS, PSL, SLD i Ruchu Palikota.

Przychody Platformy Obywatelskiej w 2011 roku (z wyłączeniem Funduszu Wyborczego) wyniosły 28 mln 913 tys. zł, w tym: kwota subwencji - 25 mln 291 tys. zł, kwota pochodząca od osób fizycznych - 1 mln zł, darowizny - 1 mln zł, odsetki od środków na rachunkach i lokatach bankowych - 1 mln 312 tys. zł.

Na Fundusz Ekspercki została przekazana kwota 1 mln 264 tys. zł, na Fundusz Wyborczy - 19 mln 459 tys. zł. Wydatki na wynagrodzenia oraz ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia wyniosły 9 mln 148 tys. zł, zużycie materiałów i energii - 3 mln 394 tys. zł, usługi zewnętrzne, w tym korzystanie ze środków masowego przekazu - 13 mln 392 tys. zł., podatki i opłaty - 17 tys., pozostałe cele - 175 tys. zł.

Wpływy Funduszu Wyborczego wyniosły 30 mln 469 tys. zł., w tym wpłaty pochodzące od osób fizycznych - 8 mln 464 tys. zł, kwota pochodząca z subwencji - 19 mln 459 tys. zł.

Wydatki w związku z wyborami do Sejmu i Senatu wyniosły 30 mln 226 tys. zł, z wyborami uzupełniającymi do Senatu - 34 tys. 500 zł, z wyborami organów samorządu terytorialnego - 4 tys. 950 zł. Zobowiązania Komitetów Wyborczych PO wyniosły 79 tys. 540 zł, a prowizje bankowe - 708 zł.

Przychody PiS w 2011 roku (z wyłączeniem Funduszu Wyborczego) wyniosły 23 mln 909 tys. zł - poinformował skarbnik PiS Stanisław Kostrzewski. Kwota subwencji to 22 mln 122 tys. zł. Z działalności własnej i sprzedaży należących do partii składników majątkowych PiS zarobiło 27 tys. zł, kwota pochodząca od osób fizycznych - 315 tys. zł, składki członkowskie - 226 tys. zł, darowizny - ponad 89 tys. zł, odsetki od środków na rachunkach i lokatach bankowych - 518 tys zł.

Na Fundusz Wyborczy PiS wpłynęło - 30 mln 436 tys. zł, w tym wpłaty pochodzące od osób fizycznych opiewają na 7 mln 817 tys. zł. Wydatki na Fundusz Ekspercki to 1 mln 939 tys. Wydatki na cele statutowe niezwiązane z wyborami wyniosły 22 mln 121 tys.

Ludowcy w 2011 r. mieli 12 mln 530 tys. zł przychodów. Zdecydowana większość tej sumy to subwencja budżetowa 9 mln 452 tys. zł. Osoby fizyczne (składki i darowizny) wpłaciły na rachunek ludowców 1 mln 687 tys. zł.; 1 mln. 252 tys. zł PSL uzyskało ze sprzedaży majątku.

Jak powiedziała księgowa PSL Kamila Kurlej, partia przeznaczyła większość swoich środków na bieżące funkcjonowanie (czynsze, pensje pracowników itd.). Poważnym wydatkiem w zeszłym roku była wpłata na fundusz wyborczy 2 mln 479 tys. zł. Na fundusz ekspercki ludowcy przeznaczyli 472 tys. zł.

Sprawozdanie finansowe w terminie złożył też SLD. - Z rachunku wynika, że w 2011 roku mieliśmy przychodów 12 mln 236 tys. złotych plus przychód ze sprzedaży siedziby. Na rachunkach w tej chwili jest blisko 5 mln złotych - powiedział PAP skarbnik SLD Kazimierz Karolczak.

Według niego, z subwencji w ubiegłym roku Sojusz pozyskał 8 mln 96 tys. złotych, a ze składek członkowskich - 2 mln 343 tysięcy. 35 milionów złotych partia zarobiła na sprzedaży wieloletniej siedziby przy ul. Rozbrat w Warszawie.

Najwięcej środków finansowych w 2011 roku pochłonęła kampania wyborcza Sojuszu, na którą ogółem wydano ponad 24 miliony złotych: 14 mln 400 tys. pochodziło z budżetu partii; 10 milionów stanowiły wpłaty indywidualne kandydatów. Sporo partię kosztował też półroczny wynajem pomieszczeń sprzedanej siedziby przy ul. Rozbrat - około 250 tysięcy złotych.

Jeśli chodzi o wysokość subwencji, to w obecnej kadencji Sojusz niewiele stracił w porównaniu z kadencją poprzednią (z 7 mln 200 tys. zł na niecałe 6 mln 300 tys. zł). - To wynika z tego, że wcześniej byliśmy koalicjantem LiD (SLD+SdPl+UP+PD), więc dostawaliśmy tylko część subwencji należnej całej koalicji - wyjaśnił Karolczak.

Sporo oszczędności partii przyniosła sprzedaż siedziby. Według skarbnika Sojuszu, do tej pory utrzymanie Rozbrat kosztowało rocznie blisko 2 mln zł. Wynajem nowych pomieszczeń przy ul. Złotej będzie kosztował rocznie niecałe 240 tysięcy.

Jak wynika ze sprawozdania finansowego Ruchu Palikota - który jako partia funkcjonuje od czerwca 2011 r. - w ubiegłym roku łączne przychody partii osiągnęły nieco ponad 100 tys. zł. Większość z nich - ponad 95 tys. zł - pochodziła od osób fizycznych i została wpłacona na rachunek bankowy partii. Wchodzące w skład tej kwoty składki członkowskie wyniosły nieco ponad 3 tys. zł; resztę stanowiły darowizny (ponad 92 tys.). Ponadto ponad 5 tys. zł wpłacono do kasy partii.

Według sprawozdania, blisko 1,6 mln zł wyniosły wpływy na Fundusz Wyborczy partii, które w całości pochodziły od osób fizycznych. Wydatki Funduszu to około 1,75 mln zł, co oznacza, że były one większe od przychodów o około 150 tys. zł.

Jak wyjaśniła pełnomocnik finansowa RP Danuta Wójcik, zaległe zobowiązania finansowe podjęte w ramach Funduszu Wyborczego - za zgodą Państwowej Komisji Wyborczej - przejęła partia. Część z nich została już uregulowana, reszta zostanie spłacona po tym, gdy do kasy partii wpłynie pierwsza transza subwencji.

Każda partia polityczna, aby mogła funkcjonować zgodnie z prawem, zobligowana jest do corocznego przedkładania PKW sprawozdania finansowego ze swojej działalności za poprzedni rok. Termin złożenia sprawozdania mija 31 marca. Jednak w tym roku ze względu na to, że termin ten przypadał w sobotę, PKW zdecydowała się przedłużyć go do poniedziałku - 2 kwietnia.

Zgodnie z ustawą o partiach politycznych w sprawozdaniu powinny być uwzględnione informacje o źródłach pozyskania środków finansowych, w tym o kredytach bankowych i warunkach ich uzyskania oraz o wydatkach poniesionych ze środków Funduszu Wyborczego.

Dokumenty można składać osobiście w siedzibie PKW albo przesyłać pocztą; wtedy decyduje data stempla pocztowego. Nie można tego zrobić za pomocą internetu, gdyż dokument musi być oryginalny.

PKW ma pół roku na rozpatrzenie sprawozdania; może je przyjąć bez zastrzeżeń, ze wskazaniem uchybień, albo odrzucić.

W przypadku partii politycznej, która nie otrzymuje subwencji z budżetu państwa, odrzucenie sprawozdania finansowego nie pociąga za sobą żadnych skutków. Natomiast jeśli odrzucone zostanie sprawozdanie partii, która pobiera subwencję, wtedy traci ona do niej prawo na trzy lata.

Subwencje przysługują partiom politycznym, które w wyborach do Sejmu uzyskały w skali kraju co najmniej 3 proc. ważnie oddanych głosów oraz koalicjom partii politycznych, na które oddano co najmniej 6 proc. ważnie oddanych głosów.

PAP


http://fakty.interia.pl/polska/news/28-mln-zl-przychodow-po-23-mln-zl-pis-psl-i-sld-po-12-mln,1784633

=============================

Przerażające, jeżeli zestawić to z efektami działania tych organizacji.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 20 Paź 2019
Posty: 123

PostWysłany: Nie Paź 20, 2019 2:42 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pon Kwi 16, 2012 9:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Partyjna nomenklatura - system zbudowany przez ludzi Magdalenki i OS, radzi sobie nad wyraz skutecznie w czasach kryzysu. Urzędnicy biorą kasę podwójnie za wykonywana pracę - raz na etacie, a drugi raz - na umowy zlecenia i o dzieło.

Cytat:
Urzędy omijają umowy o pracę. Rośnie zatrudnienie na zlecenie

Urzędy zawierają coraz więcej umów-zleceń i umów o dzieło. W ten sposób omijają procedurę konkursową i nie wykazują przyrostu zatrudnienia.

W administracji państwowej rośnie liczba osób pracujących na tzw. umowach śmieciowych. Często za wyższe wynagrodzenie niż osoby zatrudnione na umowę o pracę. Takie kontrakty są zawierane praktycznie z dnia na dzień. Co więcej, działy kadr w urzędach bardzo często nie są w stanie ustalić, ile aktualnie osób jest zatrudnionych na tej podstawie, póki nie zapytają o to poszczególne departamenty. Tak wynika z sondy DGP przeprowadzonej w 65 jednostkach, w tym w ministerstwach, urzędach wojewódzkich, marszałkowskich i dużych miast.

W resorcie rolnictwa na umowy o dzieło i umowy zlecenia w 2011 r. wydano 3,5 mln zł. Z tej kwoty 290 tys. przeznaczył na składki na ubezpieczenia społeczne finansowane ze środków pracodawcy, a 36 tys. na Fundusz Pracy. W ubiegłym roku takich umów resort zawarł 79, w tym już 58. Małgorzata Książyk z Ministerstwa Rolnictwa, tłumaczy że przepisy pozwalają urzędom na zawieranie tego typu kontraktów.

Z kolei w resorcie skarbu w 2011 roku wydano na umowy-zlecenia i o umowy dzieło blisko 874 tys. zł, z tego 844 tys. zł trafiło do osób organizujących egzaminy na członków rad nadzorczych skarbu państwa. Po zmianie ministra zainteresowanie egzaminem wydaje się być większe, mimo że spółek skarbu państwa jest coraz mniej. W tym roku na wynagrodzenie dla egzaminatorów resort wydał już blisko 2 mln zł.

Wśród rekordzistów jest resort nauki i szkolnictwa wyższego, który wydał na umowy cywilnoprawne w ubiegłym roku 4,8 mln zł. Z tego 2,7 mln zł trafiło m.in. do prelegentów w trakcie polskiej prezydencji w UE. Średnio jedna umowa opiewała na 24 tys. zł.

W ministerstwie tym zlecano m.in. przygotowanie do publikacji tekstów o reformie szkolnictwa wyższego i opracowanie danych statystycznych. Ponadto zlecano też opiniowanie wniosków o przyznanie nagród ministra.

Wśród samorządów, które najchętniej zatrudniają na umowy-zleceń, są urzędy marszałkowskie. Wielkopolski Urząd Marszałkowski w ubiegłym roku zawarł 509 umów z osobami fizycznymi. Ich wartość sięgnęła blisko 2 mln zł. W pierwszym kwartale urząd ten zawarł już 79 tego typu umów.

Marszałkowie tłumaczą się, że część umów-zleceń lub umów o dzieło realizują ze środków pochodzących z UE. Na przykład Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego w ubiegłym roku zawarł ich 307, a w tym 73. Za ubiegły rok koszt tych umów wynosił 1,3 mln zł.

– Urząd finansował kontrakty na wartość blisko 392 tys. zł, a pozostałe pieniądze pochodziły ze środków unijnych – mówi Beata Górka z Lubelskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Podkreśla, że zawierane umowy najczęściej dotyczyły oceny projektów UE. W Rzeszowskim Urzędzie Marszałkowskim w 2011 roku podpisano ponad tysiąc umów.

– Kontrakty cywilnoprawne, zarówno w 2011 roku jak i bieżącym, dotyczyły przede wszystkim przeprowadzenia prelekcji, wykładów, tłumaczeń, ekspertyz, analiz – mówi Iwona Sinkiewicz-Potaczała z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego.

Dodaje, że podpisywane umowy dotyczyły także wykonania konkretnego dzieła, które nie było i nie jest możliwe do wykonania na bieżąco przez pracowników urzędu w ramach realizowanych przez nich zadań.


http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/609193,urzedy_omijaja_umowy_o_prace_rosnie_zatrudnienie_na_zlecenie.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Wto Kwi 17, 2012 9:18 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rząd deklarował najpierw, że autostrady na Euro będą gotowe.

Potem, że wprawdzie nie będą gotowe, ale będą przejezdne.

Teraz okazuje się, że nie będa gotowe i nie będą przejezdne.

"Polska w budowie" coraz bardziej przypomina "drugą Polskę", którą budował Gierek...

Cytat:
Prace na trasie między Łodzią a Warszawą idą wolniej niż na początku kwietnia. Wykonawcy wstrzymują deklaracje czy autostrada będzie gotowa na Euro 2012.

Do wczoraj firmy budujące zagrożone odcinki A i C autostrady A2 miały się zadeklarować, czy w trakcie Euro 2012 można skierować na nie ruch bez uszczerbku dla drogi i bez utraty gwarancji, mimo że nie zostanie położona ostatnia warstwa ścieralna. Powinny też określić sugerowane ograniczenia w ruchu, np. dopuszczalną maksymalną prędkość albo zakaz ruchu ciężarówek. Wbrew deklaracjom Eurovia ani Bogl a Krysl (w marcu przejął odcinek C po DSS) tego nie zrobiły.

– Wykonawca odcinka A powinien nam przekazać opinię o możliwości dopuszczenia do ruchu co najmniej po warstwie wiążącej. Bo w zapisie kontraktowym jest mowa o ewentualnym ruchu po niepełnej konstrukcji drogi – mówi rzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken. – Tej opinii na razie nie ma, ale zaawansowanie inwestycji daje nadzieję, że wykonawca ułoży wszystkie warstwy – uspokaja.

Podczas wizyty na A2 na początku kwietnia wicedyrektor GDDKiA Tomasz Rudnicki twierdził, że autostradowa agencja dysponuje specjalistyczną opinią, według której samochody mogłyby jeździć bez uszczerbku dla A2 nawet po samej podbudowie.

Wymaganej opinii nie ma też od niemiecko-czeskiej spółki Bogl a Krysl, która przejęła w marcu funkcję lidera konsorcjum od spółki DSS. Jak usłyszeliśmy wczoraj od przedstawicieli Bogl a Krysl, konkretne wytyczne co do warunków przejezdności będą dopiero pod koniec kwietnia.

Wykonawca twierdzi, że wiele zależy od pogody. – Rozbudowaliśmy bazę sprzętową, prace trwają siedem dni w tygodniu. Zrobimy wszystko, żeby odcinek C był przejezdny podczas Euro 2012 – mówi członek zarządu Bogl a Krysl Ivo Sochorek, który odpowiada za budowę odcinka C. Bogl a Krysl zobowiązał się w kontrakcie, że zapewni przejezdność, ale po wszystkich warstwach asfaltu, ale ich wylanie na czas graniczyłoby z cudem.

Najnowszy raport zaawansowania prac na zagrożonych odcinkach A i C budowanej autostrady A2 Łódź – Warszawa jest niepokojący. Między 10 a 16 kwietnia na odcinku C warstwy wiążącej przybyło tylko 1 proc., podczas gdy 10 kwietnia tygodniowy postęp prac sięgał 17 proc. W ostatnich dniach wykonawca skupił się na pracach przy warstwach mrozoodpornych na mniej zaawansowanych fragmentach. Jak wynika ze statystyk GDDKiA, spowolnieniu uległy prace na odcinku A – najbliżej Łodzi – za który odpowiada Eurovia.

– Nie ma absolutnie żadnych szans na przejezdność tych odcinków w trakcie mistrzostw. Wmawianie tej opcji opinii publicznej było idiotyzmem – mówi prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa Wojciech Malusi. – Oczekuję wyciągnięcia konsekwencji wobec urzędników, którzy wybrali z wolnej ręki niewiarygodną firmę DSS, niemającą doświadczenia i środków finansowych. Apeluję do resortu infrastruktury o dymisję dyr. GDDKiA Lecha Witeckiego – dodaje.


Z wniosku o upadłość wynika, że pół roku temu krótkoterminowe zobowiązania DSS wynosiły 616 mln zł. Na początku marca było to już 757 mln zł (czyli pięć razy więcej, niż wynosi majątek firmy). Komornicy zajmują akcje, udziały, wierzytelności i konta bankowe.

– Spółka Bogl a Krysl bez względu na sytuację prawną i finansową DSS realizuje w sposób niezakłócony prace na odcinku C autostrady A2 – stwierdził wczoraj zarząd Bogl a Krysl. GDDKiA zapewnia, że udział DSS w konsorcjum jest formalny, a rola firmy na placu budowy została zredukowana do zera.

Roboty na moście autostradowym A1 na odcinku Świerklany – Gorzyczki nie zostaną w najbliższym czasie wznowione. Śląski inspektor nadzoru budowlanego nie uznał wniosku GDDKiA w tej sprawie. 10 kwietnia nadzór wstrzymał roboty na moście MA532 przy granicy z Czechami. Według GDDKiA dwie awarie na budowie wynikały z błędów wykonawcy, ale nie powodują zagrożenia w użytkowaniu mostu. Lipcowy termin zakończenia robót jest już nieaktualny.


http://serwisy.gazetaprawna.pl/transport/artykuly/610565,euro_2012_kibice_nie_zostana_wpuszczeni_na_a2.html

==========================

Zwolnienie tych nieudaczników nic nie da, bo zastąpią ich inni znajomi ministra. Jedynie powiększy koszty, bo zapewne zwolnieni otrzymają milionowe odprawy (podobne do tej, o którą dopomina się zwolniony Prezes Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler - 570 tys. złotych).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Wto Kwi 17, 2012 12:01 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bezwstyd partyjnej nomenklatury w Polsce dorównuje tej, z czasów PRL.

Jedyna różnica, że wtedy były trzy partie a dziś jest ich trochę więcej. Ale zachłanność na publiczne pieniądze i przywileje taka sama.

Czy parlamentarzystów PO-PiSu i byłych ZSL-owców nie stać kupić sobie biletów na wolnym rynku na takich samych zasadach jak zwykli obywatele?

Czy pracownicy ministerstw, zwłaszcza tych, które odpowiadają za niewybudowanie autostrad, wadliwe stadiony, marnotrawienie publicznych pieniędzy zasługują na kolejne przywileje?

Czy członkowie obecnej klasy politycznej mają jeszcze poczucie wstydu i przyzwoitości?

Cytat:
Urzędnicy obejrzą mecze, ale nie finał
Izabela Kacprzak 16-04-2012,

Tylko dwa ministerstwa, Kancelaria Sejmu, Porty Lotnicze i jedna partia odmówiły UEFA zakupu w uprzywilejowany sposób biletów na mecze mistrzostw

UEFA przyznała dla pracowników administracji w Polsce 2 tys. biletów na mecze Euro 2012. W styczniu trafiły one do Ministerstwa Sportu, które rozdysponowało je wśród innych ministerstw i instytucji. Były to bilety dla osób i instytucji zaangażowanych w przygotowanie mistrzostwa.

Jak ustaliła "Rz", zakupu biletów z tej puli odmówiły tylko dwa resorty: sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych, Kancelaria Sejmu, Państwowe Porty Lotnicze i tylko jeden Klub Parlamentarny – Ruchu Palikota.

– Euro to dla MSW i podległych mu służb czas wytężonej pracy nad bezpieczeństwem. Osoby, które mogłyby skorzystać z zakupu, w tych dniach pracują, a nie kibicują – tłumaczy "Rz" Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSW.

– Minister Gowin jako znany orędownik gospodarki wolnorynkowej uznał, że pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości powinni konkurować o bilety Euro 2012 na wolnym rynku – przekazała nam zaś Patrycja Loose, rzeczniczka ministra.

Najwięcej biletów kupili urzędnicy Ministerstwa Sportu – 172 – oraz Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej wraz z podległymi mu urzędami (m.in. GDDKiA) – 156. Na trzecim miejscu jest Ministerstwo Finansów, które dostało 94 bilety do podziału.

Na liście instytucji, które otrzymały bilety z tej puli, jest m.in. NIK (15 biletów), Urząd Zamówień Publicznych (25), Polska Organizacja Turystyczna (45), Prokuratura Generalna (10) czy Urząd Patentowy (8 biletów). 24 bilety otrzymali do podziału wojewodowie.

Z klubów poselskich najwięcej – 104 bilety – kupili posłowie Platformy (PiS – 52, PSL – 14, a SLD – 12). Odmówił tylko Ruch Palikota. – Parlamentarzyści mają za dużo przywilejów – tłumaczy "Rz" poseł RP Artur Dębski.

Kancelaria Prezydenta kupiła 53 bilety, a Kancelaria Premiera – 69.

Urzędnicy zapłacili za bilety z własnej kieszeni, można je było wylosować. W puli biletów z UEFA było pięć ich rodzajów: za 250 euro za mecz otwarcia, 120 za mecze grupowe, 150 za ćwierćfinał, 270 za półfinał i 600 za finał, który odbędzie się w Kijowie. (...)
Rzeczpospolita


http://www.rp.pl/artykul/55270,861227-Urzednicy-obejrza-mecze--ale-nie-final.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2012 8:16 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Syn premiera nie ma w Polsce żadnych przywilejów i - jak każdy obywatel - ciężko pracuje, aby zarobić na życie. O żadnym nepotyzmie nie może być mowy. Co najwyżej - o złośliwości mediów...

Informacja sprzed roku:

Cytat:
Syn premiera Michał Tusk nie wygrał konkursu
Publikacja: 28.12.2010

Michał Tusk (28 l.), syn premiera Donalda Tuska (53 l.), wcale nie był laureatem konkursu "Człowiek roku - przyjaciel kolei" organizowanego przez PKP Polskie Linie Kolejowe - informuje serwis tvp.info.

Na początku grudnia syn szefa rządu pojechał do Chin wraz z polską delegacją, a za jego przelot (około 18 tys. złotych) zapłaciły PKP, tłumacząc, że Tusk był laureatem konkursu. Tymczasem według informacji serwisu był tylko jednym z nominowanych.


http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/syn-premiera-nie-wygra-konkursu_165460.html

Informacja aktualna:
Cytat:

Michał Tusk, syn premiera DOSTAŁ państwową posadę - ZARABIA 4 tysiące złotych
Publikacja: 18.04.2012

Michał Tusk (30 l.) dostał państwową fuchę! Jak dowiedział się "Super Express", syn premiera od kilku dni jest pracownikiem Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy. Od razu nasuwa się pytanie, czy nową pracę w państwowej spółce otrzymał dzięki znanemu nazwisku i wsparciu ojca?

Właścicielami portu im. Lecha Wałęsy są: gminy Gdańsk, Sopot i Gdynia, województwo pomorskie oraz nadzorowane przez Ministerstwo Transportu Przedsiębiorstwo Państwowe "Porty Lotnicze". Szefami większości tych instytucji są politycy PO. Czyżby więc Michał Tusk dostał robotę po politycznej linii? Przedstawiciele lotniska zaprzeczają: - Takie oskarżenia pojawiałyby się wszędzie tam, gdzie zostałby zatrudniony Tusk junior. Swoją wiedzą wielokrotnie już udowodnił, że zna się doskonale na obowiązkach, które mu powierzyliśmy - mówi Michał Dargacz, rzecznik prasowy gdańskiego lotniska.

Jednak potwierdza, że syna premiera zatrudniono bez żadnego konkursu. Na posadę zasłużył podobno... tekstami, które publikował w gdańskim dodatku "Gazety Wyborczej". - Wiele artykułów, które Michał Tusk pisał jako dziennikarz, dotyczyło właśnie spraw lotniczych. Wielokrotnie podpowiadał nam rozwiązania, które potem były wdrażane. I rzeczywiście. Młody Tusk wiele razy pisał o porcie im. Lecha Wałęsy. Najczęściej rozpływał się w pochwałach: "Na tle innych dużych lotnisk regionalnych wynik jest rewelacyjny" - pisał w 2010 roku, informując o liczbie pasażerów, którą obsługuje gdański port. "Ostatni i kluczowy element gdańskich przygotowań do EURO 2012 na finiszu. Gotowe są już wszystkie inwestycje gdańskiego lotniska, oprócz wykańczanego terminalu".

Jednak Michał Tusk zapewnia, że o pracę na lotnisku wcale nie zabiegał.

- Od półtora roku kuszono mnie tą propozycją. W końcu się zgodziłem - mówi nam krótko syn premiera. Według naszych informacji zarabia ok. 4 tysięcy złotych miesięcznie. Ma się zajmować kontaktami portu z przewoźnikami. Jego znajomi już od dawna żartują, że jest ekspertem w wyszukiwaniu tanich lotów.


http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/michal-tusk-syn-premiera-dosta-panstwowa-posade-zarabia-4-tysiace-zlotych_251907.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2012 8:28 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Minister rządu Kaczyńskiego skazany za korupcję
2012-04-17

Wyrok zapadł. Były minister sportu w rządzie PiS Tomasz Lipiec został skazany za korupcję na 3,5 roku więzienia i 10-letni zakaz sprawowania stanowisk państwowych. Jakie zarzuty uznał sąd?

Lipcowi prokuratura stawiała pięć zarzutów - m.in. taki, że jako minister uzależniał powołanie Tadeusza M. na wiceszefa Centralnego Ośrodka Sportu od korzyści majątkowej i przyjął od niego co najmniej 70 tys. zł oraz 30 tys. zł. Ponadto jako minister miał polecić Tadeuszowi M. fikcyjne zatrudnienie pewnego człowieka jako swego osobistego kierowcy, któremu płacił więcej niż zarabia się na tym stanowisku.

Jeszcze jako szef warszawskiego OSiR-u, Lipiec w latach 2004-05 miał zażądać 170 tys. zł łapówki za realizację umowy na remont lodowiska na Stegnach. Kolejny zarzut dotyczył fikcyjnego zatrudnienia w COS opiekunki do dziecka, za co wypłacono 34 tys. zł. Ponadto w latach 2006-2007 jako minister miał polecić, by zatrudnić w COS pewną osobę w dziale obsługi stadionu X-lecia, choć obiekt ten miał być zlikwidowany.

Z wyroku odczytanego przez sędzię Ewę Grochowską-Szmitkowską wynika, że Lipiec został skazany za 4 z 5 zarzuconych mu przestępstw - łącznie na 3 i pół roku więzienia oraz zakaz sprawowania stanowisk w administracji publicznej. Były minister ma też naprawić wyrządzoną szkodę i oddać warszawskiemu OSiR i COS 31,5 tys. zł, które instytucje te wypłaciły na pensje dla kierowcy i dla pomocy domowej ministra.

Trwa ustne uzasadnienie wyroku, w którym podane zostaną szczegóły. Na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata skazana została też żona Lipca - za nakłanianie pomocy domowej do fałszywych zeznań w sprawie jej fikcyjnego zatrudnienia.

Członek gabinetu politycznego Lipca Arkadiusz Ż. został skazany łącznie na 3 lata więzienia za 5 z 9 zarzuconych mu przestępstw. Ma też oddać 170 tys. zł łapówki, której według sądu żądał i ją przyjął. Od czterech zarzutów został uniewinniony.
PAP Źródło: PAP


http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/387523,minister-sportu-w-rzadzie-jaroslawa-kaczynskiego-tomasz-lipiec-skazany-na-3-5-roku-wiezienia-za-korupcje.html

Zupełnie przypadkowo (?) wyrok w sprawie posłanki PO Sawickiej poznany zaraz po skazaniu Lipca.
Cytat:

Niedługo poznamy wyrok w sprawie Sawickiej
IAR
Petar Petrowicz 18.04.2012

We wtorek zostaną wygłoszone mowy końcowe byłej posłanki PO Beaty Sawickiej oraz burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego.

Na początku kwietnia Sąd Okręgowy w Warszawie zakończył proces w tej sprawie. Sawicka jest oskarżona o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, a w konsekwencji przyjęcie 100 tysięcy zł łapówki i powoływanie się na wpływy w organach władzy. O to samo oskarżono burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego.

Tuż przed wyborami w 2007 roku sprawę tę nagłośnił były szef CBA Mariusz Kamiński. Z podsłuchów posłanki wynikało, że dążyła ona do zrobienia interesów w związku ze spodziewaną po wyborach prywatyzacją w służbie zdrowia.

Z tego powodu przyjęła od agenta Tomka 100 tysięcy zł, które miały pomóc w kupieniu bardzo atrakcyjnej dwuhektarowej działki na Helu.

Po akcji CBA Sawicka została usunięta z PO. Na specjalnej konferencji w Sejmie płakała i przepraszała. Broniła się, że stała się ofiarą prowokacji. Mówiła, że została uwiedziona i wykorzystana przez udającego biznesmena - agenta CBA - Tomasza Kaczmarka, który jest obecnie posłem PiS.

W sprawie orzeka trzech sędziów zawodowych. Prokurator prawdopodobnie będzie wnosił o uznanie winy oskarżonych, obrona o uniewinnienie.


http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/587708,Niedlugo-poznamy-wyrok-w-sprawie-Sawickiej

Zbieżność czasowa ogłoszenia wyroku w obu sprawach jest oczywiście zupełnie przypadkowa i stanowi dowód na niezależność władzy sądowniczej od polityki propagandowej rządu... :)

W obu sprawach od ujawnienia przestępstwa do ogłoszenia wyroku w pierwszej instancji minęło 5 lat. W Norwegii, w sprawie nieporównywalnie trudniejszej, od ujawnienia przestępstwa do skazania Breivika nie minie rok ( http://tvp.info/informacje/swiat/breivik-bedzie-kontynuowal-zeznania/7095153 ). I to jest ta różnica między normalnym wymiarem sprawiedliwości a wymiarem sprawiedliwości państwa zbudowanego w Magdalence i przy Okrągłym Stole.

=================================

Cytat:
Prokurator: Sawicka przyjęła łapówkę, powinna być ukarana
Środa, 18 kwietnia

Była posłanka PO Beata Sawicka i burmistrz Helu Mirosław Wądołowski przyjęli od przedstawiających się jako biznesmeni przedmioty o wysokiej wartości i już z tego tytułu powinni ponieść karę - uznał prokurator w mowie końcowej w procesie Sawickiej i Wądołowskiego. Zażądał on dla Sawickiej 5 lat więzienia i grzywny, a dla Wądołowskiego 3,5 roku pozbawienia wolności.

Dziś prok. Tomasz Maćkowiak rozpoczął wygłaszanie mowy końcowej w tej sprawie. Po nim głos zabiorą obrońcy Sawickiej i Wądołowskiego oraz sami oskarżeni. Następnie sąd uda się na naradę, po której ogłosi wyrok - nie nastąpi to raczej w środę. Obojgu oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

- Korupcja narusza demokrację, godzi w stabilność rozwoju społeczeństwa, obok przestępczości zorganizowanej to największe zagrożenie dla instytucji państwowych - oświadczył na wstępie oskarżyciel.

Według niego prowokację policyjną wobec Sawickiej i Wądołowskiego zastosowano prawidłowo, w zgodzie z prawem polskim, międzynarodowym oraz zgodnie z orzecznictwem trybunałów międzynarodowych. - I Sawicka, i Wądołowski przyznali, że przyjęli przedmioty o obiektywnie wysokiej wartości - od biznesmenów - jako posłanka na Sejm i jako burmistrz. Choćby z tego powodu ich zachowanie powinno podlegać karze - uznał.
Kryptonim "Święta"

Prokurator ujawnił także, że operacja rozpracowania podejrzewanej przez CBA ówczesnej posłanki PO nosiła kryptonim "Święta".

Oskarżyciel wrócił do stycznia 2007 r., gdy trwał organizowany przez pewną firmę kurs dla członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa (po którym zdaje się państwowy egzamin). Jak podkreślił prok. Maćkowiak, CBA skierowała na ten kurs swego człowieka ("agenta Tomka", znanego pod kryptonimem Tomasz Piotrowski - to dzisiejszy poseł PiS Tomasz Kaczmarek - red.) wcześniej, niż zapisała się na niego grupa posłów.

Prokurator przypomniał, że uczestnicy kursu zeznawali, iż "Piotrowski nikomu się nie narzucał". - Posłowie zresztą nie ujawniali, że są parlamentarzystami - zaczęła o tym mówić Sawicka. Mało tego, Sawicka podjęła działania w celu załatwienia zdania egzaminu państwowego na członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Była o tym mowa na kolacji, jaką Sawicka zorganizowała w hotelu Sheraton, ale osoba, którą posłanka o to poprosiła, odmówiła spełnienia tej prośby - powiedział prok. Maćkowiak.

To po tych zdarzeniach w kierowanym przez Mariusza Kamińskiego CBA miała zapaść decyzja o rozpoczęciu rozpracowywania Sawickiej, która następnie podjęła się skontaktowania "biznesmenów" z burmistrzem helu Mirosławem Wądołowskim. W tym celu nawiązała kontakt z pomorskim posłem PO Markiem Biernackim, który jednak - jak zapewniła prokuratura - nie podjął się tej roli i nie miał pojęcia, że Sawicka się na niego powoływała. Poprosiła też "biznesmena" o butelkę dobrego alkoholu dla posła.

Dano jej 30-letnią szkocką whisky za 2,3 tys. zł - rzekomo dla Biernackiego, a dla niej - ekskluzywne pióro z brylantem za ponad 2 tys. zł. Biernacki kategorycznie odmówił przyjęcia butelki, ale Sawicka zapewniała agenta CBA, że "razem z Markiem pili tę whisky".

Posłanka rozmawiała też z agentem o pieniądzach na kampanię wyborczą - mówił prokurator, wskazując, że namawiała, by nie przekazywać jej pieniędzy bezpośrednio tak przeznaczonych. - Każdy z nas jakiś biznes prowadzi - powiedziała agentowi. Pytana, jak te pieniądze miałaby otrzymać, odparła: "przynosi się w torbie, nic więcej". - W politykę się nie musicie mieszać, tylko dajcie kasę - mówiła innym razem do udających biznesmenów agentów CBA.

Na spotkaniu z Wądołowskim - mówił prokurator - biznesmen pytał, co chce on w zamian za to, że kupią nieruchomość pod kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy. Wądołowski miał odpowiedzieć, że w zamian będzie chciał zarządzać tym kompleksem, gdy już powstanie. Według prokuratury "jest to fakt bezsporny". Otrzymał od agentów elegancki zegarek za 8 tys. zł oraz markową skórzaną teczkę, a w niej 150 tys. zł. Prokuratura podtrzymuje, że Wądołowski zapewniał "biznesmenów" poleconych mu przez Sawicką, że za pośrednictwem swoich ludzi w samorządzie dokona zmian w planie zagospodarowania przestrzennego Helu tak, aby mogli kupić nieruchomość pod kompleks wypoczynkowo-rekreacyjny.

CBA zatrzymało Sawicką, ówczesną posłankę PO, w październiku 2007 r., gdy przyjmowała - jak uznano w akcie oskarżenia - łapówkę za ustawienie przetargu na zakup dwuhektarowej działki na Helu. Szczegóły nagłośnił ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński tuż przed wyborami w 2007 r. Z przedstawionych przez niego podsłuchów posłanki wynikało, że liczyła ona też na robienie interesów w związku ze spodziewaną po wyborach prywatyzacją w służbie zdrowia.

Sprawa wywołała wątpliwości PO i części mediów co do domniemanego politycznego tła operacji specjalnej CBA wobec Sawickiej (usuniętej wtedy z PO). Ona sama prosiła w emocjonalnym wystąpieniu szefa CBA, by jej "nie linczował publicznie". Twierdziła, że padła ofiarą prowokacji agenta CBA. Uznała, że oficerowie CBA przekroczyli uprawnienia, podejmując wobec niej inwigilację i że namawiali ją do przestępstwa. Kamiński temu zaprzeczał.

Już po wygaśnięciu jej immunitetu Sawicka została zatrzymana w listopadzie 2007 r. przez CBA, po czym prokuratura postawiła jej zarzuty. Sąd zwolnił ją za 300 tys. zł kaucji.

Akt oskarżenia poznańska prokuratura wysłała do sądu w czerwcu 2008 r. Za niewiarygodną uznano wersję Sawickiej o "kuszeniu" jej przez agentów. Oskarżona jest o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, przyjęcie 100 tys. zł korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. O to samo oskarżono Wądołowskiego.

Sawicka zeznała, że agent "Tomasz Piotrowski" (ma w procesie nadal status tzw. świadka incognito, choć wiadomo, że chodzi o emerytowanego oficera CBA, obecnie posła PiS Tomasza Kaczmarka) prowokował ją do zachowań, które dziś kwalifikowane są jako korupcyjne. Opowiadała, jak zbliżył się on do niej emocjonalnie, słuchał o małżeńskim kryzysie, całował w tańcu, słał bukiety róż owinięte sznurami pereł.

Z zawiadomienia Sawickiej lubelska prokuratura badała, czy funkcjonariusze CBA, "uciekając się do wyrafinowanych i nieetycznych praktyk, przekraczając swoje uprawnienia, mogą bezkarnie wzbudzać u obywateli zamiar popełnienia przestępstwa". Postępowanie umorzono w 2010 r., uznając, że funkcjonariusze działali w ramach prawa.

PAP


http://fakty.interia.pl/polska/news/prokurator-sawicka-przyjela-lapowke-powinna-byc-ukarana,1786094
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Czw Kwi 19, 2012 8:49 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zostać poklepanym po plecach przez zagranicę - bezcenne!

Cytat:
Polska zasili konto MFW 8 miliardami dolarów
Czwartek, 19 kwietnia

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Polska zdecydowała się dofinansować Międzynarodowy Fundusz Walutowy kwotą 8 miliardów dolarów.

"Gorąco dziękuję polskim władzom za decyzję w sprawie dofinansowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego" - oświadczyła Christine Lagarde podkreślając, że jest to część wspólnej akcji wielu krajów.

Szefowa Funduszu podkreśliła, że decyzja Polski pokazuje chęć wspólnego działania na rzecz wzmocnienia stabilności światowej gospodarki.

W osobnym oświadczeniu Christine Lagarde podziękowała władzom Szwajcarii za decyzję o udzieleniu Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu pożyczki w wysokości 26 miliardów dolarów.

Po decyzji Polski i Szwajcarii łączna kwota dodatkowego wsparcia Międzynarodowego Funduszu Walutowego przez kraje członkowskie sięgnęła 320 miliardów dolarów. Na sumę tę składają się między innymi pożyczki krajów strefy euro w wysokości 200 miliardów dolarów, Japonii - 60 miliardów dolarów oraz Szwecji i Norwegii po 10 miliardów dolarów.

Christine Lagarde oświadczyła, że liczy na deklaracje wsparcia od kolejnych krajów członkowskich Funduszu.


http://fakty.interia.pl/polska/news/polska-zasili-konto-mfw-8-miliardami-dolarow,1786529

Ci, którzy wydają zagranicą nasze pieniądze mają szansę na kariery w organizacjach międzynarodowych (jak Jerzy Buzek, skompromitowany autor "czterech wielkich reform" czy Janusz Lewandowski - skompromitowany autor Programu Powszechnej Prywatyzacji).

A co z tego będzie miała Polska?

Mniej więcej tyle samo, ile ze zgody na lokalizację na naszym terenie więzień CIA...

=========================
Nie tak dawno mowa była o mniejszej kwocie:

Cytat:
Minister finansów Jacek Rostowski mówił w poniedziałek w wywiadzie dla radia RMF FM, że Polska udzieli Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu pożyczki rzędu 6 mld euro. - Mówimy o takim rzędzie wielkości.

http://fakty.interia.pl/swiat/news/strefa-euro-daje-150-mld-euro-polska-sie-dolozy,1736627,4

Dokładają się głównie kraje, których banki najwięcej stracą w razie bankructwa Grecji czy Portugalii:

Cytat:
największy ciężar poniosą Niemcy: 41,5 mld euro, Francja - 31,4 mld, Włochy - 23,5 mld oraz Hiszpania - 14,9 mld i Holandia - 13,6 mld euro. Nie zapłacą za to najmocniej dotknięte przez kryzys i same korzystające ze wsparcia Grecja, Portugalia, Irlandia i Estonia.


http://fakty.interia.pl/swiat/news/strefa-euro-daje-150-mld-euro-polska-sie-dolozy,1736627,4

Wielka Brytania, która podobnie jak Polska nie należy do strefy Euro, zapowiedziała, że nie dołoży ani funta:

Cytat:
"Zjednoczone Królestwo było zawsze gotowe do rozważenia dodatkowych środków dla MFW, ale w ramach jego światowej misji", czyli nie w określonym celu wsparcia strefy euro - głosi komunikat brytyjskiego rządu rozesłany w poniedziałek w Brukseli.


http://fakty.interia.pl/swiat/news/strefa-euro-daje-150-mld-euro-polska-sie-dolozy,1736627,4

Najważniejsze jest jednak to, że nasza klasa nieuków, czyli tzw. klasa polityczna, zajęta awanturami wokoło smoleńskimi, nie jest w ogóle zainteresowana tego typu problemami...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pawel Sabuda



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 368

PostWysłany: Czw Kwi 19, 2012 9:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie do końca prawda z tym całkowitym brakiem zainteresowania polityków, z powodu zaangażowanie w tematykę smoleńską. Dziś rano w PR I poseł Hoffman ostro atakował rząd za tą decyzję. Był potem cytowany przez inne stacje.

POwcy będą wykonywać takie ruchy coraz częściej. Wszak stołki w UE, MFW, EBOiR, BŚ itd. już czekają.

Ach - ten blichtr, te limuzyny, te sekretarki..Mniam, mniam! Very Happy I te roje klientów z całego świata.

A Polska? Wtedy to będzie mniej niż dzisiaj Sopot ! Crying or Very sad

_________________
Pawel Sabuda
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Czw Kwi 19, 2012 9:40 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hofman odpowiedział bardzo bardzo ogólnie na pytanie dziennikarza:

Cytat:
Krzysztof Grzesiowski: Może zacznijmy, jeśli pan pozwoli, od tych informacji, które były przed chwilą na naszej antenie w serwisie Jedynki. Chodzi o decyzję w sprawie dofinansowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego kwotą 8 miliardów dolarów przez Polskę. Szwajcarzy dołożyli 26, w sumie już ów Fundusz wynosi 320 miliardów dolarów, z czego strefa euro zaproponowała miliardów 200. Krótko mówiąc, to dobra decyzja czy zła?

A.H.: Jeśli byśmy opływali w luksusy i rzeczywiście żyli jak Szwajcarzy, to pewnie trzeba być solidarnym z biedniejszymi krajami, ale w Polsce musimy pracować do 67. roku życia niebawem, dlatego że nie ma środków na wypłatę emerytur, że po prostu jest duża dziura budżetowa, wiele cięć tłumaczy się sprawami budżetowymi, leki coraz droższe dla pacjentów, bo nie ma w Ministerstwie Zdrowia odpowiednich środków, a przekazujemy 8 miliardów dolarów. I proszę pamiętać, to jest na ratowanie różnych gospodarek, ale jeśli dobrze pamiętam, to ostatnio ratuje się gospodarkę grecką, teraz hiszpańską, także tymi środkami, a jak sprawdzę jakość życia, czyli PKB na mieszkańca, to jesteśmy daleko, daleko za Grecją, daleko, daleko za Hiszpanią. Czy racjonalne jest przez biedniejsze kraje ratowanie bogatszego? No, każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie.


http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/588661

A gdyby dziennikarz z SLD-owskiej "Jedynki" go o to nie zapytał, to Hofman by o tym nie mówił!

PiSu nie interesują jakieś tam miliardy wydawane z publicznej kasy na pomoc dla MFW!

Gdyby PiS interesowały takie sprawy, to prezes partii nie pieprzyłby głupot o zamachu a wiceprezes o wojnie polsko-rosyjskiej, tylko wszyscy politycy PiS w rozmowach z dziennikarzami wałkowaliby ten temat. Byłaby zwołana konferencja prasowa, wypowiedzi ekspertów...

Ale przede wszystkim nie byłaby to prosta krytyka, że rząd źle robi (bo coś takiego to ja potrafię w 5 minut patrząc w sufit), tylko rozwinięty i spójny wywód poparty przykładami i liczbami.

Jaki konkret podał Hofman w odpowiedzi na pytanie dziennikarza? On nawet nie wie, ile wynosi PKB na głowę w Polsce i w Grecji, nie wie na co idą te środki (" jeśli dobrze pamiętam, to ostatnio ratuje się gospodarkę grecką, teraz hiszpańską, także tymi środkami"), nie wie że Rostowski zapewniał, że Polska wyda mniej (6 miliardów) a teraz wydaje więcej, nie wie (bo by o tym powiedział), że Wielka Brytania odmówiła udziału w tym programie. On się na tym po prostu kompletnie nie zna.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pawel Sabuda



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 368

PostWysłany: Pią Kwi 20, 2012 5:08 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak...Coś w tym jest.
Najgorsze jest to, że przez Macierewicza, a w ślad za nim Kaczyńskiego - teza o zamachu w Smoleńsku jest "z urzędu" wyśmiana.

Jako prawnik i polityk wiesz przecież, że jej odrzucenie "a priori" jest niedopuszczalne. Zwłaszcza, gdy są realne poszlaki, że tak właśnie mogło być!

_________________
Pawel Sabuda
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Kwi 20, 2012 6:35 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bogusław Radziwiłł tłumaczył Kmicicowi:
Cytat:

"Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy."


Słowa te doskonale opisują jak Niepodległą traktują stronnictwa wyrosłe z Magdalenki i z Okrągłego Stołu.

Tekst stary, ale nie słyszałem, aby ktoś zakwestionował podane tu fakty.

Cytat:
Kochalskiego kariera od zera do milionera


09 stycznia 2009

Przez dwa lata kierowania spółką Ciech, Mirosław Kochalski piastujący wcześniej funkcję komisarza Warszawy, zbił niemałą fortunę – ponad 6 mln zł.

Według obliczeń „Dziennika”, od lipca 2006 r., kiedy z rekomendacji rządzącego wówczas PiS został szefem chemicznej spółki Ciech (prawie 40 proc. akcji należy do państwa), Kochalski zarobił przeszło 5 mln zł. Złożyły się na to pensje prezesa zarządu, premie, nagrody z zysku i wynagrodzenia za pracę w radach nadzorczych spółek zależnych Ciechu. Kolejny milion ma wpłynąć jeszcze w tym roku na jego konto z tytułu zakazu konkurencji.

- Wszystkie informacje na temat mojego uposażenia znajdą się w sprawozdaniach rocznych, które do publicznej informacji zostaną podane za kilka miesięcy. Sam nie mogę ich ujawnić, gdyż wiąże mnie tajemnica - powiedział lakonicznie były prezes Ciechu. - On miał rzeczywiście tak świetnie zabezpieczony gigantyczny kontrakt, że czy go wypełnił do końca, czy nie, to i tak miał zagwarantowaną wypłatę uposażenia - twierdzi w rozmowie z „Dz” wysoki rangą urzędnik z resortu skarbu.

Kochalski to nie jedyny z menadżerów, który otrzymał gigantyczną odprawę. Szef Kancelarii Prezydenta RP Piotr Kownacki, a wcześniej prezes PKN Orlen otrzymał 1,5 mln zł z tytułu zakazu konkurencji. Według nieoficjalnych informacji Adam Glapiński z Polkomtela dostał 600 tys., zaś Krzystof Skóra z KGHM - 350 tys. zł. Krzysztof Bondaryk, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, choć kieruje największą tajną służbą nadzorującą m.in. spółki telekomunikacyjne, otrzymał od poprzedniego pracodawcy - telefonii komórkowej Era - blisko pół mln zł netto.

Kariera Mirosława Kochalskiego nabrała rozpędu w IV RP Prawa i Sprawiedliwości. W ciągu zaledwie trzech lat awansował ze średniego rangą urzędnika stołecznego samorządu na prezesa jednej z większych spółek kontrolowanych przez państwo. W grudniu 2005 r. został sekretarzem Warszawy i komisarzem stolicy. - Jego fenomen polegał na tym, że w ratuszu, w którym pracowało wielu niezbyt dobrze radzących sobie ludzi, był superprofesjonalnym urzędnikiem. I przede wszystkim nie miał ambicji politycznych - uważa jeden z polityków PiS.


http://biznes.newsweek.pl/kochalskiego-kariera-od-zera-do-milionera,35495,1,1.html

A tu mamy tekst dzisiejszy. Wynika z niego, że tzw. kryzys jest znany nomenklaturze partyjnej jedynie z telewizji. W portfelach partyjnych nominatów nie ma bowiem żadnego kryzysu - kasy publicznej ciągle starcza. A jak nie starcza, to się podniesie podatki i mrówy zapłacą!

Cytat:
Spór o zarobki nowych szefów PKP
Izabela Kacprzak 20-04-2012,

Prezes spółki będzie zarabiał ponad 60 tys. zł brutto, zastępcy – po ok. 40 tys. zł

Spółka PKP odmówiła ujawnienia zarobków członków zarządu. Poinformowała tylko wczoraj, że nowy trzyosobowy zarząd (poprzedniemu, pięcioosobowemu skończyła się kadencja) będzie zarabiał miesięcznie w sumie 139 tys. zł brutto. Według informacji „Rz" nowy prezes PKP Jakub Karnowski, ekonomista i były prezes PKO TFI, ma zarabiać ponad 60 tys. zł brutto, zastępcy: dotychczasowa prezes PKP Maria Wasiak i Piotr Ciżkowicz – po ok. 40 tys. zł. Wszyscy mają kontrakty menedżerskie. Ja podkreśla Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP: – Oceny kandydatów do zarządu dokonała międzynarodowa firma Egon Zehnder zajmująca się rekrutacją personelu zarządzającego.

(...) Państwową spółkę obowiązuje ustawa kominowa pozwalająca na wynagrodzenie zarządu do sześciu średnich krajowych pensji. Jednak według opinii firmy doradczej, która pracowała na zlecenie rady nadzorczej PKP, ustawa kominowa dopuszcza wynagrodzenie kontraktowe dla menedżerów (te z definicji są objęte tajemnicą kontraktu).

– Część rady, która reprezentuje związki zawodowe, się z tym nie zgadza. Złożyliśmy sprzeciw. To niemoralne i szkodliwe, by w spółce zadłużonej i tak niedofinansowanej zarząd zarabiał tak dużo – mówi „Rz" członek rady nadzorczej Leszek Miętek ze Związku Maszynistów Kolejowych.
(...)
Kontrakt nowego zarządu przewiduje też roczną odprawę i premię w wysokości półrocznego wynagrodzenia (poprzedni mógł liczyć na trzymiesięczną premię). Zarząd może też otrzymać roczną premię ekstra „po osiągnięciu wyznaczonych celów określonych przez organ właścicielski spółki". Te cele to m.in. zmniejszenie długu kolei i znalezienie funduszy na rozwój. Ale nie będzie mógł dorabiać w radach nadzorczych spółek PKP, jak poprzednicy.
(...)
Rzeczpospolita


http://www.rp.pl/artykul/182403,863055-Spor-o-zarobki-nowych-szefow-PKP.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Kwi 20, 2012 8:51 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No i oczywiście trzeba znowu podnieść podatki. Opozycja nie zauważy, zajęta szaleństwem smoleńskim, a rząd potrzebuje kasy dla siebie, znajomych no i jeszcze dla ratowania Grecji...

Cytat:
Minister finansów coraz głębiej zagląda do naszych kieszeni
Piątek, 20 kwietnia (06:16)

Obszerna nowelizacja ustawy o VAT autorstwa Ministerstwa Finansów, która znajduje się obecnie w uzgodnieniach wewnątrzresortowych, zakłada sporo zmian w wysokości opodatkowania. W sumie kasa państwa zyska na nich 67 mln zł. Zrzucimy się na tę sumę wszyscy.
(...)
Ewa Matyszewska

Firmy poniosą ogromne koszty na dostosowanie się do zmian w VAT

- Projekt nowelizacji VAT wymaga jeszcze wielu poprawek. Dostosowanie do dyrektywy UE polega nie na kopiowaniu jej przepisów, ale osiągnięciu tego samego celu - mówi Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w KMPD, w rozmowie z Ewą Matyszewską.

Ministerstwo Finansów opracowało projekt nowelizacji ustawy o VAT. O części rozwiązań, m.in. przedłużaniu zakazu odliczania VAT od paliwa, informowaliśmy jako pierwsi w DGP z 2 kwietnia. Jednak zmiany obejmą sporą część przepisów. Czy rzeczywiście są potrzebne?

- Zmiany są drugim imieniem VAT. Rok 2012 jest w tym zakresie przełomowy, bo to cały rok bez zmian w VAT. W historii obowiązywania VAT w Polsce będzie to trzeci rok bez zmian VAT w trakcie - poprzednio było tak w 1996 r. i wcześniej w 1994 r. Pewnie Ministerstwo Finansów nie chce, by podatnicy się nudzili, więc znów pomysł nowelizacji. Projekt nie ma jeszcze ostatecznego kształtu, ale za to ma bardzo szeroki zakres. Część zmian jest konieczna, część potrzebna, choć pewnie kilka uznalibyśmy za zbędne, ale nie to nas powinno martwić.

A co jest niepokojące w proponowanej nowelizacji?

- Każda zmiana wymaga dostosowania systemów księgowych, szkoleń pracowników i powoduje liczne błędy w okresach przejściowych - to duże obciążenie dla przedsiębiorców, tym bardziej w czasach kryzysu. Planowane zmiany dotkną praktycznie wszystkich przedsiębiorców w Polsce. Może to zaburzyć długofalowe planowanie i przyjęte strategie w rozliczania podatku, zatem nad tym projektem nikt nie może przejść obojętnie. Rewolucja nie ominie też podatników z VAT zwolnionych.

Ale zmiany te resort finansów przedstawia jako probiznesowe. Czy takie nie są?

- Niestety dość ciężko ułatwić życie przedsiębiorcom, nie rozumiejąc ich problemów, a z tym po stronie urzędników nie jest u nas najlepiej. Pokutuje też błędne nastawianie do konsultacji społecznych i lobbingu. Na świecie konsultuje się pomysły, a nie dopiero gotowe projekty i to na pewno lepsza droga. Zmiany proponowane przez biznes do gotowego projektu są często odrzucane jako lobbingowe, bez szczegółowej analizy. W efekcie zmiany nie przynoszą zakładanych rezultatów po żadnej ze stron, jedynie podnoszą koszty funkcjonowania przedsiębiorców, a ciągłe dostosowywanie się do zmian generuje błędy w rozliczeniach, co potem kończy się decyzjami wymiarowymi.
(...)

Dziennik Gazeta Prawna


http://biznes.interia.pl/podatki/news/minister-finansow-coraz-glebiej-zaglada-do-naszych-kieszeni,1787137,4211
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pon Kwi 23, 2012 8:50 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Andrysiak: Unijne dotacje - nadszedł czas płacenia rachunków

Gdyby nie 68 mld euro, które w latach 2007 – 2013 w sumie dostaniemy z Unii, ani nie bylibyśmy zieloną wyspą, ani nie moglibyśmy się z takim dystansem przyglądać kryzysowi pustoszącemu kolejne kraje Europy. Autostrady, oczyszczalnie ścieków, dopłaty bezpośrednie dla rolników, mosty, obwodnice – finansowy bilans przystąpienia Polski do Unii jest dodatni i – mimo chóru malkontentów – widoczny na co dzień.

Ale jest też druga strona, ciemniejsza. Niepotrzebne inwestycje, zbędne programy, nieprzemyślane szkolenia. Tajemnicą poliszynela jest sposób wykorzystania dotacji dla bezrobotnych na rozruszanie biznesu, które zamiast na uruchomienie firmy przeznaczane bywały na umeblowanie domu. Któż nie słyszał o szkoleniach aktywizujących, dotowanych w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, przynoszących korzyści jedynie ich organizatorom albo o setkach tysięcy złotych przeznaczanych na uruchomienie projektów internetowych, działających dokładnie tyle, ile wymagały regulaminy konkursów i ani tygodnia dłużej. Co prawda daleko nam do jeszcze do kreatywności Niemców czy Węgrów (ci pierwsi dali 2,5 tys. euro dotacji Wolfgangowi Porsche, jednemu z najbogatszych ludzi Europy, na renowację domu myśliwskiego, drudzy za 2,1 tys. euro w mieście Vargesztes wybudowali parking dla rowerzystów składający się z dziesięciu wbitych w ziemię palików), ale zbliża się czas płacenia rachunków. W szale wydawania brukselskich miliardów zapomnieliśmy, że pieniądze trzeba wydawać z sensem. Wiejskie świetlice, wybudowane, bo przecież były dotacje do wzięcia, dziś stoją zamknięte, bo gminy nie pomyślały, że takie miejsca zimą trzeba ogrzewać, a to kosztuje. Takich inwestycji będzie więcej.

No ale były przecież pieniądze, to trzeba było brać – powie ktoś. Problem w tym, że nie trzeba. Można, jak Hiszpanie, za unijne dotacje wybudować lotnisko, z którego nikt nie lata, i chwalić się, że skorzystaliśmy z okazji. A potem upaść pod ciężarem kosztów utrzymania tego lotniska. Ale to chyba zbyt wyrafinowany sposób na samobójstwo.


http://biznes.gazetaprawna.pl/komentarze/595474,andrysiak_unijne_dotacje_nadszedl_czas_placenia_rachunkow.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Wto Kwi 24, 2012 8:09 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kolejna spektakularna porażka nieudolnego rządu Tuska. A opozycja zajęta napierdalanką smoleńską z rządem nawet tego nie zauważy...

Cytat:
Cyfrowa klapa polskich urzędów. UE wstrzymała nam 3,7 mld zł
1 godz. 47 minut temu

Komisja Europejska zamroziła wypłatę pieniędzy na stworzenie polskiej e-administracji. Minister Boni przyznaje: "Ten projekt stał na głowie". I zapowiada Państwo 2.0 - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Bruksela wstrzymała nam 3,7 mld zł. Za te pieniądze miał powstać system, dzięki któremu mieliśmy się kontaktować z urzędami przez internet, za pomocą e-dowodu podpisywać zdalnie dokumenty. Zapomnieć wreszcie o noszeniu zaświadczeń, wypisów i odpisów, bo wszystkie byłyby dostępne w urzędowej bazie danych w wersji elektronicznej.

Decyzja Komisji to efekt śledztw CBA i prokuratury. W końcu października CBA zatrzymało b. dyrektora Centrum Projektów Informatycznych przy MSWiA Andrzeja M., jego zastępcę Piotra K. (obu odwołano latem 2010 r.) oraz kierowniczkę działu promocji w tym Centrum. Zarzuty: korupcja i pranie pieniędzy z łapówek.

Polska przewidywała, że dojdzie do zamrożenia pieniędzy z UE. Dlatego z wniosków o unijne dofinansowanie wycofano projekty najbardziej "skażone" na łączną kwotę 148 mln euro.

Czy to koniec polskiego e-snu? Szef resortu administracji i cyfryzacji Michał Boni jest daleki od tak pesymistycznej wizji. Zamrożenie pieniędzy nie oznacza, że unijne środki przepadną. Wstrzymana zostaje jedynie decyzja o ich wypłacie, ale projekty będą realizowane, tyle że z pieniędzy polskiego budżetu.

15 maja Boni spotyka się z unijnym komisarzem Johannesem Hahnem, by przedstawić mu nasz punkt widzenia. To, że sami wycofaliśmy niektóre projekty, może działać na naszą korzyść.

Wczoraj Boni przedstawił też surową diagnozę problemów z informatyzacją państwa w programie "Państwo 2.0. Nowy start dla e-administracji".

INTERIA.PL/ Gazeta Wyborcza


http://fakty.interia.pl/polska/news/cyfrowa-klapa-polskich-urzedow-ue-wstrzymala-nam-37-mld-zl,1788537

===================================

Pełniejszy obraz bałaganu w administracji rządowej PO-PSL daje raport NIK sprzed kilku miesięcy:
Cytat:

Wielka kontrola NIK odkryła: system e-administracji padł

2,5 mld zł miała kosztować informatyzacja polskiej administracji w latach 2007 –2010. Plan nie został wykonany, a w nieskoordynowanych projektach utopiono setki milionów złotych. Teraz trzeba wydać kolejne 6 mld zł, by zadziałało to, co miało już funkcjonować.

Publikacja: 13 grudnia 2011,

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadza audyt wdrażania e-administracji. Do końca roku mają być skontrolowane 62 urzędy: od ministerstw przez sądy, na urzędach gmin kończąc. „DGP” dotarł do kilkunastu protokołów zakończonych już kontroli. Wnioski są przerażające. Z 28 planowanych projektów w miarę sprawnie działa tylko 5. Reszta stoi, a w zasadzie leży.

Oto przykład: w urzędach miejskich Bydgoszczy i Sławkowa oraz gminnym Stężyca nie działa aplikacja ZMOKU (Zintegrowany Moduł Obsługi Krańcowego Użytkownika), mimo że został kupiony sprzęt. Brakuje jednak oprogramowania, które miało zapewnić MSWiA. Utrzymanie systemu w Bydgoszczy kosztowało 70 tys. zł.

NIK na razie nie jest w stanie oszacować całościowych strat, jakie powstały z chaotycznego wprowadzania informatyzacji, bo nikt się nie rozliczył z planu. Z 2,5 mld zł aż 2 mld miały pochodzić z funduszy unijnych. Jego kontynuacja w latach 2011 – 2013 miała kosztować kolejny miliard, ale rząd już zwiększył tę kwotę do 6 mld 464 mln złotych.

– Większość z zadań e-administracji niestety żyje własnym życiem. Mimo obietnic, że będzie można sprawnie wydawać dokumenty, rejestrować działalność gospodarczą czy poszukiwać pracy, przeciętny człowiek nie widzi udogodnień – ocenia Wiesław Paluszyński, członek Rady Informatyzacji przy MSWiA.

Coraz więcej z wydanych na te projekty pieniędzy jest kwestionowanych. NIK ocenia na przykład, że Centrum Informatyzacji Ochrony Służby Zdrowia niegospodarnie i według niezgodnych z prawem zasad wydało ponad 30 mln zł na ekspertyzy, usługi doradcze i studia wykonalności.

Do tego dochodzą kary, jakie nakłada na nas Komisja Europejska. W lipcu ukarała polską policję kwotą 1 mln euro za zakwestionowany konkurs na system SIS II (kontrola ruchu w strefie Schengen).

Jeszcze poważniejsze konsekwencje może przynieść śledztwo prowadzone przez CBA pod nadzorem prokuratury w Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. Odkryto tam korupcyjne mechanizme przy wyłanianiu wykonawców. W efekcie KE może nam cofnąć finansowanie dla największych projektów, które już pochłonęły setki milionów złotych.

Czy pani wie, co to jest elektroniczna administracja? – pyta kobietę czekającą w kolejce w urzędzie przystojny brunet. Tak zaczyna się telewizyjny spot zachwalający informatyzację pracy urzędników. Zamówiło go dawne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Aktor tłumaczy, że e-administracja pozwoli załatwić wszystkie urzędowe sprawy w domu, można się też będzie zapisać do lekarza. – Jak pierwszy raz zobaczyłem ten spot, mało nie spadłem z krzesła. Szczyt bezczelności reklamować coś, czego nie ma i wydawać na to pieniadze – zżyma się jeden z ekspertów zajmujących się informatyzacją, niegdyś pracujący w administracji publiczne


http://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad/artykuly/575176,wielka_kontrola_nik_odkryla_system_e_administracji_padl.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 20 Paź 2019
Posty: 123

PostWysłany: Nie Paź 20, 2019 2:42 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Wto Kwi 24, 2012 8:27 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Państwo po Okrągłym Stole nie zapewnia swym obywatelom nawet minimum bezpieczeństwa. Po soli z pierwiastkami ciężkimi, która dodawano do produkcji wędlin jest kolejna informacja - tym razem dotyczy jajek. Wytłumaczenie jest banalnie proste - jakiś gostek, który produkował zatruta żywność miał krewniaka w miejscowym Sanepidzie.

Oczywiście, jak zwykle u nas, żaden z nich nie poniesie odpowiedzialności...

Cytat:
Producenci w całym kraju dodawali do jedzenia toksyczny susz jajeczny

Susz jajeczny z Kalisza zawierał toksyczny kadm, ołów i bakterie coli. W całym kraju dodawano go do jedzenia, alarmuje "Gazeta Wyborcza".

Publikacja: 16 kwietnia 2012,

Krzysztof Z., biznesmen z Kalisza, właściciel firmy Viga, został zatrzymany cztery miesiące temu za wyłudzenia. Przy okazji wyszło, że fałszował susz jajeczny, dodawany przez producentów np. do makaronów, pasztetów czy ciastek. W suszu był toksyczny kadm i ołów, za to najmniej było w nim... jajek.

Skąd wiadomo, że susz z kadmem trafiał do jedzenia? Bo Krzysztof Z. i firmy z nim współpracujące zaopatrywali producentów słodyczy i wypieków w całej Polsce. Ale ich nazw prokuratura w Ostrowie Wielkopolskim nie chce ujawnić.

Jak podaje "GW" szwagrem Krzysztofa Z. jest szef kaliskiego Sanepidu, co mogłoby tłumaczyć fakt, że dopiero gdy susz docierał w inne rejony kraju, wykrywano w nim salmonellę.

PAP


http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/610277,producenci_w_calym_kraju_dodawali_do_jedzenia_toksyczny_susz_jajeczny.html

Cytat:
biegli, którzy zbadali w laboratorium niewielką partię proszku ocenili, że produkt był szkodliwy dla zdrowia.

Susz jajeczny, inaczej sproszkowane jajko lub samo żółtko bądź białko, wykorzystywany jest w produkcji m.in. makaronów, lodów, wędlin, pasztetów - w cukiernictwie i garmażerce oraz wszędzie tam, gdzie zastępuje jajka.


http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/605298,niebezpieczny_susz_jajeczny_z_polski_mogl_trafic_do_czech_sprawe_bada_komisja_europejska.html

Oczywiście lista firm, które produkowały żywność wykorzystując do tego trujący susz jajeczny jest tajna. To samo dotyczy listy firm, które kupowały tanią sól, zawierającą szkodliwe dla zdrowia substancje

Cytat:
Andrysiak: Afera solna niby jest, a jakby jej nie było

Publikacja: 7 marca 2012,
(...)
Konsumenci od tygodnia domagają się upublicznienia listy firm, które stosowały taką sól. Sprawa dotyczy naszego zdrowia, więc mamy prawo do informacji, argumentują. Prokuratura i sanepid twardo się bronią, twierdząc, że dopiero prowadzą śledztwo i nic nie jest przesądzone. Problem w tym, że nie upubliczniając tej informacji, narażają się na zarzut narażenia zdrowia konsumentów, jeśliby sól wypadowa okazała się jednak szkodliwa.

O co tu tak naprawdę chodzi? Jak zwykle, o pieniądze. Ujawnienie listy producentów może mieć katastrofalne konsekwencje dla branży. Utrata zaufania konsumentów, spadki obrotów, dodatkowo problemy z eksportem, bo nietrudno sobie wyobrazić, że będą zainteresowani, by wypchnąć polskie firmy z zagranicznych rynków.

Mówiąc wprost: interesy konsumentów i interesy producentów są tutaj sprzeczne i nie do pogodzenia. Państwo wybrało, które są ważniejsze. Do wyborców należy ocena, czy dobrze.


Cały artykuł - http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/600577,andrysiak_afera_solna_niby_jest_a_jakby_jej_nie_bylo.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 2 z 7
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum






Załóż forum phpbb2 lub phpbb3 za darmo na Forumoteka.pl





Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group