Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

A to Polska właśnie (Republika Okrągłego Stołu)...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Czw Lut 21, 2013 9:02 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cechą charakterystyczną Republiki Okrągłego Stołu jest to, że zarówno premier jak i przywódca opozycji plotą bzdury na zamówienie i nikogo to nie dziwi, nie oburza i nie skłania do cofnięcia poparcia w wyborach.

Cytat:
Źródło: Grzegorz Marynowicz - Bankier.pl
Grzegorz Marynowicz - Bankier.pl
Donald Tusk - mistrz medialnych wrzutek

Z dużej chmury mały deszcz - takimi słowami można określić ogłoszone wczoraj zmiany w rządzie. Najczęściej typowani do odwołania ministrowie Budzanowski, Nowak i Arłukowicz odetchnęli z ulgą. Takiej decyzji szefa rządu uważny obserwator sceny politycznej mógł się spodziewać. Nie pierwszy raz Donald Tusk zagrał na nosie czwartej władzy.

W ubiegły czwartek swoją konferencję prasową premier zakończył zaskakującą zapowiedzią o zmianach w rządzie. Media natychmiast podchwyciły temat i rozpoczęła się karuzela kandydatów do dymisji. Tydzień medialnych spekulacji zakończył się awansem ministra Jacka Rostowskiego i zmianą na stanowisku szefa MSWIA. Zamiast dymisji najsłabszych ministrów usłyszeliśmy zapowiedź gruntownej przebudowy rządu w połowie roku. Historia pokazuje, że szef rządu jest mistrzem wrzucania do dyskursu publicznego tematów zastępczych, które rozgrzewają media, ale przy okazji przysłaniają rzeczywiste problemy. Oto 5 najbardziej znanych "wrzutek".

1. Jesienna ofensywa legislacyjna

We wrześniu 2010 roku Donald Tusk zapowiedział jesienną ofensywę legislacyjną. Wystarczyło zwykłemu pakietowi planowanych ustaw nadać odpowiednią nazwę, by uwaga mediów skupiła się tylko na szefie rządu. Mało kto sprawdził po kilku miesiącach, że z zapowiadanych 64 projektów ustaw ostatecznie uchwalono 25.

2. Premier przenosi się do Sejmu

Ofensywie legislacyjnej rządu towarzyszył inny temat, którym żyły media głównego nurtu. Szef rządu w trosce o tempo i jakość prac nad pakietem ustaw zapowiedział przeprowadzkę z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Sejmu. - Codziennie będę w Sejmie, tak że będziecie mogli monitorować moje działania na rzecz pracy nad tym pakietem ustaw, bo to jest dla mnie naprawdę śmiertelnie poważne zadanie i do Gwiazdki zdążymy z większością projektów - mówił do dziennikarzy premier. Powrót premiera z Sejmu do kancelarii odbył się już po cichu i bez kamer.

3. Afera hazardowa i "wojna" w Sejmie

1 października 2009 "Rzeczpospolita" ujawniła sensacyjne stenogramy z podsłuchu rozmów szefa klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Zbigniewa Chlebowskiego z biznesmenem z branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem. Poseł został szybko zawieszony, a ze swoimi stanowiskami pożegnali się Mirosław Drzewiecki, Grzegorz Schetyna, Rafał Grupiński, Andrzej Czuma, Sławomir Nowak oraz szef CBA Mariusz Kamiński. Premier nazwał nagrania rozmów politycznym wykorzystywaniem CBA i zapowiedział konfrontację w Sejmie. - Do tej wojny potrzebuję ludzi najlepszych, twardych. Dlatego to otoczenie będzie teraz pomagało Grzegorzowi Schetynie bić się w Sejmie z PiS-em. Ten atak nie zostanie bez odpowiedzi- mówił Donald Tusk. Jedną wypowiedzią premier skutecznie przeniósł ciężar dyskusji z nieprawidłowości przy pracy nad ustawą na tradycyjny podział PO vs PiS.

4. Polska w strefie euro w 2011 roku

Jedną z najbardziej zaskakujących "wrzutek" premiera była wypowiedź podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy w 2008 roku. - Składam przed przedsiębiorcami obietnicę, że naszym celem jest przystąpienie do strefy euro w 2011 r. Rząd będzie dążył do wejścia Polski do strefy euro w 2011 roku - oświadczył Donald Tusk. Zaskoczenia nie kryli eksperci, opozycja, ale nawet parlamentarzyści rządzącej partii. Niemożliwa do spełnienia obietnica stała się przedmiotem dyskusji na wiele dni.

5. Urząd ds. wykluczonych

W maju 2011 roku premier w blasku fleszy ogłosił powstanie urzędu ds. wykluczonych. Pełnomocnikiem rządu w tym obszarze został kojarzony wówczas z SLD Bartosz Arłukowicz. Przekazując tekę ministra, szef rządu tłumaczył, że urząd ma pomóc "przy budowaniu relacji administracji państwowej i rządu z ludźmi, którzy czują się wykluczeni". Nominacja Arłukowicza przez kilka dni nie znikała z "żółtych pasków" telewizji informacyjnych. Jedną decyzją premierowi udało się przykryć inne problemy i osłabić opozycyjną partię lewicową. Nowe stanowisko funkcjonowało jednak tylko 7 miesięcy. Po wygranych przez rządzącą partię wyborach urząd został zlikwidowany, a Bartosz Arłukowicz został posłem Platformy Obywatelskiej i ministrem zdrowia.

Grzegorz Marynowicz

Bankier.pl


http://www.bankier.pl/wiadomosc/5-najwiekszych-medialnych-wrzutek-Donalda-Tuska-2765216.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 12 Lis 2019
Posty: 123

PostWysłany: Wto Lis 12, 2019 8:01 pm    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Pawel Sabuda



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 368

PostWysłany: Nie Lut 24, 2013 7:50 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tym razem jest inaczej. Jest reakcja na bzdury opowiadane przez szefa rządu i szefa opozycji. To przebudzenie Aleksandra Wielkiego. Wróżę mu wielki sukces wyborczy i powrót do władzy.
Obstawiam, że zostanie zawarty układ: Wasz Prezydent - nasz Premier.
Niech PO-PiS gryzie się do upadu pod żyrandolem w oparach wiadomej mgły, a Aleksander Wielki weźmie rząd i większość sławnych 300 mld złotych do "rozprowadzenia".
Szkoda!

_________________
Pawel Sabuda
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sro Lut 27, 2013 8:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

Konina w mięsie wołowym w Polsce
27.02.2013

W mięsie wołowym z trzech polskich zakładów znaleziono końskie DNA - ustaliła IAR. Chodzi o zakłady w województwach: mazowieckim, łódzkim i warmińsko-mazurskim.

Końskie DNA wykryto w 3 spośród 121 próbek mięsa. Kolejne 80 próbek jest obecnie analizowane.

Główny lekarz weterynarii Janusz Związek dodał, że w tej chwili trwa procedura sprawdzania dokumentacji oraz źródła pochodzenia tego mięsa. - To jest bardzo żmudna procedura, dlatego należy się uzbroić w cierpliwość. Mamy wiele śladów, łącznie ze śladem holenderskim - mówi. Dodaje, że kolejnym badaniem będzie sprawdzaniem procentowej zawartości koniny.

Główny lekarz weterynarii podkreśla, że mamy do czynienia z oszustwem, które powinno być ścigane przez odpowiednie służby. Dodaje, że prokurator został już powiadomiony.

Janusz Związek dodał, że kiedy zostanie ustalone źródło pochodzenia mięsa, będzie można mówić w jakich produktach się znajdowało.

O polskim wątku europejskiej afery z koniną w mięsie wołowym pisał wcześniej tygodnik "Der Spiegel". Według jego ustaleń, Kontrolerzy z Europejskiego Systemu Szybkiego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności wpadli na polski trop badając wyroby jednego z niemieckich producentów konserw, w których stwierdzono końskie mięso. Okazało się, że firma z Brandenburgii kupowała mięso między innymi w Polsce.

Galeria: dzień na zdj


http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/791696,Konina-w-miesie-wolowym-w-Polsce

========================================

A jeszcze niedawno ten arbuz z PSL-u tak przekonująco kłamał...

Cytat:

Stanisław Kalemba: Polska czysta w kwestii koniny w produktach wołowych
PAP | dodane 2013-02-25

Jeśli chodzi o podejrzenia dodawania koniny do produktów wołowych, to dotąd Polska jest "czysta jak łza", a informacje podawane przez niemiecki tygodnik "Der Spiegel" są wyjaśniane - oświadczył w Brukseli minister rolnictwa Stanisław Kalemba.

- Dzisiaj Polska pod względem tych zastrzeżeń, jeżeli chodzi o fałszowanie mięsa wołowego koniną, jest poza podejrzeniami, a ta nowa sprawa, która była podana w "Spieglu", jest wyjaśniana. Nie wolno podawać niesprawdzonych informacji - powiedział Kalemba polskim dziennikarzom wchodząc na spotkanie ministrów rolnictwa w Brukseli.

Kalemba odniósł się w ten sposób do wcześniejszych zarzutów Irlandii, która twierdziła, że konina zawarta w irlandzkich burgerach była importowana z Polski. - Wskazanie ze strony Irlandii było nieuczciwe, to jest skandal nawet w ujęciu unijnym, przecież dzisiaj wiadomo, że nie ma najmniejszego podejrzenia (...), wiadomo, że ślady prowadzą zupełnie gdzie indziej - podkreślił minister. - Dzisiaj o sprawę koniny, o którą posądzała nas Irlandia, jest podejrzanych co najmniej kilkanaście państw Europy i Ameryki Południowej - dodał.

Szef polskiego resortu rolnictwa zapewnił, że Polska przestrzega wszystkich standardów, a polska żywność ma świetną renomę. Powiedział, że na posiedzeniu ministrów powiadomi, że dopóki polska strona nie sprawdzi ostatnich doniesień niemieckiego tygodnika, nie będzie udzielać informacji na ten temat.

Czescy inspektorzy znaleźli niezadeklarowane końskie mięso w wołowo-wieprzowych klopsikach, wyprodukowanych w Szwecji dla grupy IKEA i w polskich hamburgerach wołowych - poinformowała w poniedziałek agencja CTK.

Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" wymienił w swoim najnowszym wydaniu Polskę, obok Włoch, wśród krajów, z których prawdopodobnie pochodziła konina dodawana do wyrobów sprzedawanych jako wołowina w krajach zachodnioeuropejskich. Podał, że niemiecka firma Brandenburger Dreistern Konserven GmbH, producent sprzedawanego w sieci tanich sklepów Aldi Sued gulaszu wołowego, kupowała mięso od pośrednika Transmeat Schoeller GmbH, który z kolei importował je od jednej z polskich firm.

Jak twierdzi redakcja, nazwa polskiego producenta pojawiła się już przy okazji wykrycia pierwszych partii koniny w brytyjskich burgerach. Według gazety właśnie ta polska firma, wraz z jeszcze jedną polską rzeźnią, dostarczała mięso irlandzkiemu handlarzowi mięsem - McAdam, który sprzedał towar producentom Silvercrest i Rangeland Foods. Jak pisze "Der Spiegel", Irlandia poprosiła na początku lutego polskiego producenta o wyjaśnienia. Strona polska twierdziła - pisze "Der Spiegel" - że oryginalne nalepki na ładunku zostały sfałszowane.

Kalemba podkreślał, że polskie służby weterynaryjne po inspekcji w Irlandii doszły do wniosku, że partie mięsa z Polski były przepakowywane, a metki zmieniane.


http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/791696,Konina-w-miesie-wolowym-w-Polsce
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pawel Sabuda



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 368

PostWysłany: Sro Lut 27, 2013 9:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ok. Tyle, że konina to mięso 100 razy lepsze dla ludzi niz wołowina i wieprzowina. Koń je tylko czystą karmę, a świnia i krowa nie ! Więc w czym problem?
A przy okazji!!! Najlepsza jest koźlina, potem jagnięcina (czyli mięso jagniąt, które nie jadły nic poza mlekiem matki). I tak dalej.
Nie mam najmniejszego pojęcia, o co ta awantura!!!

_________________
Pawel Sabuda
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sro Lut 27, 2013 9:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja tez nie wiem, o co chodzi. Przecież sól przemysłowa w produktach spożywczych była dla zdrowia ludzi obojętna a trutka na szczury w mleku nadawała produktom mlecznym wyrafinowanego smaku.

Tylko zła unia czepia się profesjonalizmu naszych polityków odpowiedzialnych za produkcję rolną. Właśnie w wyniku wrogiego spisku zabrali nam 400 milionów! Żądania, aby urzędasy zatrudnione przez Republikę Okrągłego Stołu winne tych zaniedbań poniosły jakąkolwiek karę są przejawem złośliwości.

Cytat:
Polska przegrała z Komisją Europejską w Luksemburgu
27.02.2013

Sprawa przed unijnym sądem dotyczyła funduszy rolnych w latach 2005 i 2006. Bruksela zarzuciła Polsce błędną identyfikację gruntów.

Według KE chodzi o uchybienia, głównie administracyjne, w określaniu za pomocą zdjęć lotniczych obszarów rolnych, za które przysługiwały dopłaty. Komisja argumentowała, że to powodowało niedopuszczalne luki, możliwość nadużyć i nałożyła karę w wysokości prawie 400 milionów złotych.

Warszawa zaskarżyła tę decyzję. Podkreślała, że krajowe kontrole na podstawie wypisu z rejestrów gruntów były dostatecznie szczelne. Według niej komisja nie wzięła tego pod uwagę przy ocenianiu prawidłowego działania systemu identyfikacji gruntów, a jedynie ograniczyła się do stwierdzenia, że nie było pełnej wektoryzacji. Sędziowie w Luksemburgu podzielili jednak argumenty Komisji Europejskiej i odrzucili wniosek polskiego rządu. Warszawa może jeszcze odwołać się od wyroku do unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

IAR/agkm


http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/791142
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Mar 01, 2013 9:47 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Autostrady złodziei
Marcin Kowalski
28.02.2013 ,

Na budowie A1 panował klimat z PRL-u. Kto mógł, ten kradł. Od stróża po menedżera. Przecież kiedy walec znikał na cały dzień, żeby tłuc fuchę w Ciechocinku albo Toruniu, musieli wiedzieć o tym wszyscy. A przy rozliczeniu każdy dostawał działkę

Na budowie A1 panował klimat z PRL-u. Kto mógł, ten kradł. Od stróża po menedżera. Przecież kiedy walec znikał na cały dzień, żeby tłuc fuchę w Ciechocinku albo Toruniu, musieli wiedzieć o tym wszyscy. A przy rozliczeniu każdy dostawał działkę

Sprzedawali asfalt na boku, zawyżali koszty, partaczyli robotę, dawali łapówki. Złodziejstwo i korupcja na budowie polskich dróg przyjęły rozmiary, w które trudno uwierzyć

Dopiero teraz wychodzi to na jaw, bo drogi się sypią. Wciąż czytamy o remontach kilkuletnich nawierzchni, pękających wiaduktach itp. Dlaczego?

- Irlandczycy z A1 kursowali po okolicy, zajeżdżali na każdą przyzwoicie wyglądającą posesję - opowiada toruński biznesmen z branży komputerowej. - Chciałem akurat kłaść kostkę brukową. Zaoferowali asfalt połowę taniej. Donice i dziesięć worków angielskiej trawy dostałem gratis.

- Na A1 kto mógł, ten kradł. Od stróża po menedżera - mówi przedsiębiorca z Wielkopolski, dostawca piasku dla firm budujących autostrady. - Brygady asfaltowe były przynajmniej trzy, działały z pełnym błogosławieństwem kierownictwa. Ci, którzy napędzali klientów na asfalt, jeździli w teren w ciągu dnia, służbowymi samochodami.

Irlandzkie przekręty to kropla w morzu afer drogowych, które w ostatnich latach zalały Polskę. Zbigniew K., były szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, powołany przez rząd PiS, został już zatrzymany przez ABW. Prokuratura zarzuca mu udział w zmowie cenowej - tej samej, przez którą Komisja Europejska zamroziła nam prawie 4 mld zł na budowę dróg. Nie wiadomo, kiedy te pieniądze zostaną odblokowane. Ale dzięki podsłuchom ABW wiemy, jakiego szyfru używali prezesi spółek budowlanych. Nie mówili np. o cenie robót w milionach, tylko o numerach pokojów w hotelu. Pod hasłem "podciągnąć gumę od majtek" kryli sztuczne podwyższanie wartości robót. Teraz oskarżenie dotyczy budowy ekspresówki Jeżewo - Białystok, przebudowy gierkówki na odcinku Piotrków Trybunalski - Rawa Mazowiecka oraz budowy podkarpackiego odcinka autostrady A4 Radymno - Korczowa. Na ławie oskarżonych zasiada 11 osób, większość to przedstawiciele drogowych gigantów.

Krzysztofowi R. - byłemu dyrektorowi śląskiego oddziału GDDKiA - oraz jego zastępcy Henrykowi P. prokuratura katowicka zarzuca przyjęcie prawie 2 mln zł łapówek. Zasada była prosta - firma wykonująca usługi utrzymywania dróg musiała doliczyć do każdej faktury pięć procent na wziątkę. I tak przez dziewięć lat.

- Patologie miały miejsce do 2009 roku - twierdzi Urszula Nelken, rzeczniczka prasowa Generalnej Dyrekcji. - Teraz zainwestowaliśmy w doposażenie nowoczesnych laboratoriów ponad 100 mln zł. Specjalistyczne samochody wjadą w każde miejsce na budowie. W 2009 roku pobieraliśmy 700 próbek, dzisiaj jest ich ponad 60 tys. I widać efekty. Na autostradzie A2 koło Strykowa trzeba było rozebrać ponad 9 km warstwy wiążącej asfaltu i położyć od nowa. Pod koniec ubiegłego roku podsumowaliśmy łączny koszt robót poprawkowych - wyszło 670 mln zł.


http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,129976,13482156,Autostrady_zlodziei.html#MT

====================================

Określenie obecnej ekipy mianem "złodzieje" jest zbyt delikatne i eleganckie. To jest zdrada stanu! Zmarnowanie szansy na westernizację Polski. Czeka nas gigantyczny kryzys, analogiczny do tego, po okresie rządów Gierka...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Pawel Sabuda



Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 368

PostWysłany: Pią Mar 01, 2013 8:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeszcze w kwestii mięsnej.
Ja doskonale rozumiem, że są tacy, dla których opinia brukselskiego urzędnika ma pierwszeństwo przed kilusetletnim doświadczeniem polskiego chłopa, ale tak czy inaczej - konina w wołowinie nie ma prawa czemukolwiek zaszkodzić, a zdrowiu zwłaszcza.
Cieszę się wszak, że nader biegli w rolnictwie brukselscy technokraci poświęcają tyle uwagi temu, że w 100 gramach hamburgera wołowego jest 3% koniny, że w 100 gramach gulaszu wieprzowego jest 2 gramy psininy, a nie mają ani minuty na zauważenie, że konie, świnie, krowy, owce - w transportach do miejsc uboju są - zgodnie z euro-normą poddawane nieludzkim torturom, jadąc bez dostępu do wody na połamanych nogach.
I na tym zakończę mięsne dywagacje.

_________________
Pawel Sabuda
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Mar 03, 2013 8:27 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kontynuując wątek lotniska w Modlinie (zob. http://www.polonus.mojeforum.net/viewtopic.php?p=11910#11910 ) warto przypomnieć pare faktów dot. tej afery:

Cytat:
Marszałek Struzik o Modlinie: Ja za to nie odpowiadam, nie ja mieszałem beton
31.12.2012 , aktualizacja: 31.12.2012 18:33

Marszałek województwa mazowieckiego nie poda się do dymisji w związku z problemami samorządowego lotniska w Modlinie - poinformowało Polskie Radio. Adam Struzik stwierdził, że to nie on był odpowiedzialny za realizację inwestycji.

O wartej ponad 400 mln złotych inwestycji rozmawiają radni Sejmiku województwa mazowieckiego. Jak informuje Polskie Radio, marszałek Adam Struzik zapewnił, że nie odpowiada za działalność lotniskowej spółki oraz jej problemy i dymisji nie rozważa.

- Nie ma żadnego powodu, żebym podawał się do dymisji. Inne organy odpowiadają za realizację inwestycji. Ci, którzy twierdzą, że ja osobiście tam mieszałem ten beton są w błędzie - zaznaczył marszałek. Struzik przyznał też, że ws. lotniska były różne ekspertyzy, o które będą pytane władze spółki.

Budowany wg. zasady "szybko i tanio"

O sprawie problemów z pasem startowym na lotnisku w podwarszawskim Modlinie pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Port lotniczy, budowany według zasady "szybko i tanio", zaczął się sypać już kilka miesięcy po oficjalnym otwarciu. 22 grudnia lotnisko zostało zamknięte dla samolotów pasażerskich, bo na betonowych 500-metrowych końcówkach jedynego pasa pojawiły się dziury w nawierzchni.

Jak się okazało, Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych już w kwietniu informował władze lotniska, że pas startowy został źle wykonany i nie nadaje się do użytku. Teraz opozycja w Sejmiku województwa mazowieckiego zarzuca władzom samorządu, że mimo wiedzy o problemach z pasem, otworzyły lotnisko dla swojego prestiżu. - Urząd dopuścił lotnisko do użytkowania i naraził wielu pasażerów na niebezpieczeństwo - stwierdził w rozmowie z Polskim Radiem Grzegorz Pietruczuk z klubu SLD w sejmiku wojewódzkim.

Po Bożym Narodzeniu kilkudziesięciu robotników i ekspertów zaczęło naprawiać popękany betonowy pas startowy. 4 stycznia ma być wiadomo, co dalej z lotniskiem. Na razie z mazowieckiego portu nie mogą korzystać samoloty rejsowe.

Cały tekst: http://plock.gazeta.pl/plock/1,35681,13125007,Marszalek_Struzik_o_Modlinie__Ja_za_to_nie_odpowiadam_.html#ixzz2MSYu6vlM



Cytat:
Modlin do kontroli. Kto zawinił przy lotnisku?
02.03.2013

- Przyjdzie czas na odpowiedzialność indywidualną - tak marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik komentuje sytuację na lotnisku w Modlinie.

W grudniu ubiegłego roku inspektor nadzoru budowlanego zamknął dwa betonowe odcinki pasa startowego. W rezultacie droga startowa skróciła się, co uniemożliwiło obsługę dużych samolotów. Pas startowy trzeba wybudować od nowa.

Port lotniczy jest spółką prawa handlowego i ma czterech udziałowców, powołana przez nich komisja sprawdza cały proces inwestycyjny.

- I jeżeli kontrola się zakończy i będą znane odpowiedzi na wszystkie pytania, przyjdzie czas na odpowiedzialność indywidualną - podkreślił marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik.

Właścicielami lotniska w Modlinie są: Agencja Mienia Wojskowego, Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze, samorząd województwa mazowieckiego oraz miasto Nowy Dwór Mazowiecki.

IAR, tj


http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/793622,Modlin-do-kontroli-Kto-zawinil-przy-lotnisku

Sprawa interesuje jedynie opozycję postkomunistyczną. PiSu i SP to nie interesuje?

Cytat:
Struzik patronem lotniska?

O rozpoczęcie procedury nadania honorowego imienia lotnisku imienia marszałka wystąpił klub radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej w sejmiku Mazowsza. SLD przyznaje, że wniosek jest wyrazem bezradności wobec zaniechań koalicji PO-PSL w sprawie zamkniętego od połowy grudnia portu lotniczego.

– Mając na względzie wybitne zasługi dla Mazowsza jako największego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, a także mając na względzie olbrzymi wysiłek i wkład osobisty w realizację tak istotnej inwestycji w regionie, której wartość opiewa na zawrotną kwotę niespełna pół miliarda złotych, klub radnych SLD wnioskuje, aby Port Lotniczy w Modlinie nosił honorowe imię Marszałka Adama Struzika – czytamy w piśmie.
Uhonorować "architekta inwestycji"

SLD argumentuje wniosek wielką troską o rozwój Mazowsza, którą wykazał się marszałek. – Tak istotna inwestycja, która z całą pewnością animuje rozwój gospodarczy regionu, przyczynia się do zmniejszenia bezrobocia, tworzy realny klimat inwestycyjny oraz popularyzuje Mazowsze w kraju i poza granicami, zasługuje na to, aby w ten symboliczny sposób uhonorować głównego autora – przekonują radni, a Struzika nazywają "głównym architektem inwestycji".

SLD przyznaje, że wniosek jest wyrazem bezradności wobec zaniechań koalicji PO-PSL w sprawie lotniska.

- Ciągle słyszymy, że na lotnisku wszystko jest w porządku, że mimo zamknięcia lotnisko wciąż generuje zyski, dlatego postanowiliśmy uhonorować wielkiego budowniczego Mazowsza marszałka Struzika - ironizuje Grzegorz Pietruczuk, przewodniczący klubu radnych SLD.

Jak zapewnia polityk, mimo humorystycznego charakteru akcji, wniosek formalny jeszcze dzisiaj trafi do przewodniczącego sejmiku.
Problem z pasem startowym

W poniedziałek do zawieszenia marszałka sejmiku Mazowsza oraz skarbnika województwa w związku z problemami Lotniska Modlin wezwało Warszawskie Forum Lewicy.

Kłopoty podwarszawskiego lotniska zaczęły się w grudniu 2012 roku. Decyzją inspektora nadzoru budowlanego zamknięte zostały dwa 500-metrowe, betonowe odcinki na początku i końcu pasa startowego. Rejsy zostały przeniesione do innych portów lotniczych, głównie na Lotnisko Chopina.

Według ostatnich wypowiedzi dyrektora Erbudu, czyli firmy, która wykonała pas, otwarcie lotniska może nastąpić dopiero w grudniu 2013 roku.


http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,struzik-patronem-lotniska-br-jest-oficjalny-wniosek,76777.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pon Mar 04, 2013 7:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tekst sprzed kilku miesięcy, ale w kontekście bardzo wysokiego odszkodowania o które wystąpił (i które uzyskał) Zbigniew Romaszewski nabiera nowego znaczenia.

Ryszard Piekart jest członkiem - założycielem Konfederacji Polski Niepodległej - http://www.polonus.mojeforum.net/viewtopic.php?t=1434

Cytat:
Sądowe łajdactwa w odszkodowaniach dla opozycjonistów za pozbawienie wolności w stanie wojennym
Aktualizacja: 2012-10-28 8:36 pm

Klasycznym przykładem sędziowskiego draństwa do osób osób internowanych jest wyrok Sądu Okręgowego Wydziału Karnego w Siedlcach z dnia 9.02.2012 r. o sygn. akt: II 2 Ko 172/11 dot. zadośćuczynienia i odszkodowania za decyzję o internowaniu.

Sąd Siedlecki orzekał o zadośćuczynieniu i odszkodowaniu byłemu internowanemu, okrutnie pobitemu, który został inwalidą. W uzasadnieniu wyroku napisano m.in. że „poszkodowany może dochodzić roszczeń w sądzie cywilnym (gdy tymczasem sądy cywilne wszystkie takie sprawy oddalają!). Poszkodowany uzyskał korzyści podczas internowania, bo nie ponosił kosztów utrzymania w czasie pobytu w więzieniu, a nawet z tego tytułu zaoszczędził osiągając korzyść majątkową, która powinna być odliczona od zasądzonego odszkodowania. Dalej sąd stwierdził, że niemoralne i niestosowne jest wzbogacanie się w przypadku działalności patriotycznej. Poszkodowany żadnej szkody materialnej nie poniósł (oprócz tego że opuszczał zakład karny na noszach zostając inwalidą). Za utratę zdrowia oraz wynikłe z tego cierpienia fizyczne i psychiczne odszkodowanie jest wg. sądu nieuprawnione i niestosowne.Ponadto internowany leczył się bezpłatnie w placówkach społecznej służby zdrowia. Sąd uznał, że to Skarb Państwa poniósł straty utrzymując podsądnego przez okres 9 miesięcy w więzieniu na swój koszt. Ponadto Skarb Państwa nie ma pieniędzy”, ale tylko dla ofiar prześladowań.

Na dobrą sprawę to najwięcej umęczyli się ci, co internowanego katowali kopiąc i pałując gdzie popadnie. I jak słusznie sąd stwierdził, było to na koszt Skarbu Państwa i za sowitą opłatą oprawców przez Skarb Państwa. Innymi słowy internowany nic nie dał, ale za to dużo dostał.

W apelacji od wyroku adwokat napisał m.in. że “Ryszard P. spotkał się po raz kolejny w swym życiu z tzw. “chichotem historii”. Zaskarżone orzeczenie jest dla represjonowanego kolejnym policzkiem, jaki odebrał za swą walkę i poświęcenie… roszczenie jego należy oceniać ze szczególną wrażliwością i w żadnej mierze nie wolno przykładać do sztampowych ocen i szablonów… Charakter roszczeń osoby represjonowanej powinien zobowiązywać Sąd do szczególnej wrażliwości w ich ocenie poprzez pryzmat osoby represjonowanej, jej czynów i zasług dla dzisiejszego społeczeństwa i Państwa… Z przykrością jednak należy zauważyć, że zaskarżony wyrok jest smutnym przykładem pokutującego w niektórych sądach przywiązania do wskazań zawartych w orzecznictwie Sądu Najwyższego z czasów “demokracji ludowej”… i tym podobne niedorzeczności… które dziś straciły rację bytu… kojarzyły się z “jałmużną”… Tego typu stanowisko dzielące poszkodowanych na “lepszych i gorszych” nie może być podstawą orzecznictwa w kraju demokratycznym… nieprzystające do obecnego poziomu cywilizacyjnego i kulturowego społeczeństwa… Sąd I instancji rozstrzygając w niniejszej sprawie stwierdza też cyt: „Przebywając w ośrodkach, jako internowany wnioskodawca nie ponosił kosztów swojego utrzymania, które zobowiązany byłby ponieść przebywając na wolności, osiągając z tego tytułu oszczędności, które de facto stanowiły uzyskaną przez niego korzyść majątkową podlegającą odliczeniu od zasądzonego odszkodowania”. Z niniejszego stwierdzenia nie sposób odnieść wrażenia, jakoby Ryszard P. przebywał na koszt państwa w ośrodku wypoczynkowym z pełną obsługą, w związku z czym koszty tego “wypoczynku” należy mu odliczyć od żądanej kwoty zadośćuczynienia/odszkodowania”.

Nadmieniamy, że Ryszard P. nie przebywał też na obozie kondycyjnym lecz w komunistycznym więzieniu, które opuścił na noszach, pozostając inwalidą do dnia dzisiejszego.

Nasz inwalida otrzymuje dziś emeryturę w „słusznej” wg. Sądu wysokości 665,- zł.

Warto nadmienić, że „nasi” sędziowie protestowali p-ko zamrożeniu ich płac waloryzowanych z urzędu co rocznie. Nikt nie ma wynagrodzeń tak waloryzowanych, a płace ich to drobne 8-10 tys. zł miesięcznie.

A jak wyglądają zasądzane odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszne uwięzienie, z powodów politycznych niepolitycznych ?

1. Europejski Trybunał Praw Człowieka zasądził na rzecz osoby pozbawionej wolności przez okres 2 dni kwotę 5.000,-zł (informacja zawarta wPostanowieniu Sądu Okręgowego w Płocku o sygn. akt II Ko 59/08 z dnia 15.05.2008 r.).

2. w dniu 14.11.2008 r. media donosiły, że Konrad Kornatowski otrzymał 10 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę, której doznał podczas 7 – godzinnego zatrzymania– tak orzekł 13 listopada 2008 r. Sąd Okręgowy w Warszawie. Kornatowski: od połowy lat 80. pracował jako prokurator w Trójmieście: był m.in. prokuratorem rejonowym w Gdyni i prokuratorem wojewódzkim w Gdańsku. Był również szefem Wydziału Śledczego i rzecznikiem prasowym w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku, od listopada 2005 zastępcą szefa Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, a od września 2006 szefem Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej w Prokuraturze Krajowej. Od 12 lutego 2007 do 8.08.200 r. był Komendantem Głównym Policji.

3. Gazeta Wyborcza z dnia 3.01.2007 r. informowała, że „Sąd Najwyższy uwzględnił kasację w części dotyczącej odszkodowania za “nieludzkie traktowanie” tj. pobyt w zatłoczonych celach (norma trzech metrów – i tak niższa, niż zaleca Europejski Komitet Zapobiegania Torturom – nie została dotrzymana. W Europie to 5-12 m kw.). W rogu umywalka i kibel. Zero intymności. W takich warunkach: 2,25 m kw. spędzał (poza godzinnym spacerem) całą dobę skazany na pięć i pół roku więzienia Adam D.”. Adam D. siedział w zakładzie karnym we Wrocławiu za narkotyki. Adam zaprotestował przeciw “nieludzkiemu traktowaniu” zażądał 150 tys. zł odszkodowania.Więzień ma swoją godność i państwo musi się z tym liczyć – taki jest sens precedensowego wyroku, jaki zapadł przed Sądem Najwyższym. Walkę o 150 tys. zł toczył od ponad trzech lat. SN uwzględnił jego kasację w części dotyczącej odszkodowania za pobyt w zatłoczonych celach. Skazany na pięć i pół roku “zwiedził” kilka aresztów i zakładów karnych.

4. 30.09.2010 r. Sąd Apelacyjny II Wydz. Karny w Katowicach wyrokiem II AKa 162/10 za niesłuszne zatrzymanie (Adama Słomki) na okres 3 godziny w dniu 16.01.2007 r. zasądził zadośćuczynienie w wys. 4.000,- zł.

5. 14.04.2011 r. Sąd Okręgowy w Suwałkach wyrokiem II Ko.119/10 przyznał mieszkańcowi Augustowa Janowi S. za niesłuszne pozbawienie wolności przez okres 10 m-cy zadośćuczynienie i odszkodowanie w wys. 78.750,- zł. Sąd Apelacyjny natomiast wyrokiem II Aka 147/11 z dnia 24.11.2011 r. zasądził kwotę 116.250,- zł (odszkodowanie = 26.250,- zł i zadośćuczynienie = 90 tys. zł).

6. 300 tys. zł. zadośćuczynienia zasądził 9.12.2010 r. dla sędziny Grażyny Zielińskiej Sąd Apelacyjny w Białymstoku. Sygn. akt II AKa 135/10 z dnia 9 grudnia 2010 r. Suwalska sędzinaprzebywała w areszcie 3,5 m-ca w białostockim areszcie (od lutego do lipca 2006r.).

7. 6. Sąd Apelacyjny w Lublinie w dniu 31.01.2011 r. przyznał Władysławowi Szczeklikowi komendantowi Policji w Białej Podlaskiej odszkodowanie w wysokości 400.000,- zł za 5 m-cy aresztu (sygn. akt: II AKa 337/10)(wyrok SO: sygn. IV Ko 452/09),

8. Sąd Okręgowy w Warszawie w dniu 23 lutego 2012 r. przyznał odszkodowanie w wys. 20 tys. zł Januszowi Kaczmarkowi za „niesłuszne zatrzymanie” w dniu 30 sierpnia 2007 r.

9. Były minister gospodarki E. Wąsacz za jedenastogodzinne zatrzymanie w dniu 18.09.2006 r. dostał 160 000 zł. wyrokiem SO w Gdańsku z września 2007 r.

10. PAP. 15.09.2011 Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku w dniu 15.09.2011 r. odbyło się postępowanie odwoławcze w sprawie odszkodowania za niesłuszny areszt dla kardiochirurga Tomasza Hirnle, prawomocnie uniewinnionego od zarzutu przyjęcia łapówki.
W czerwcu tego roku Sąd Okręgowy w Białymstoku przyznał Tomaszowi Hirnle 90 tys. zł :
20 tys. zł odszkodowania i 70 tys. zł zadośćuczynienia za prawie 2 miesiące aresztu.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku uchylił zasądzenie lekarzowi 20 tys. zł odszkodowania. Jednocześnie sąd odwoławczy nie zmienił wysokości zasądzonego zadośćuczynienia w wysokości 70 tys. zł. W tym zakresie wyrok jest prawomocny.
Sąd Okręgowy w Białymstoku jeszcze raz ma zająć się sprawą odszkodowania za niesłuszny areszt wobec kardiochirurga Tomasza Hirnle uniewinnionego od zarzutu przyjęcia łapówki – zdecydował Sąd Apelacyjny w Białymstoku .

W 2005 roku Hirnle został zatrzymany w wyniku policyjnej prowokacji i trafił na prawie dwa miesiące do aresztu. Po dwóch procesach został prawomocnie uniewinniony. Potwierdził to Sąd Najwyższy. Okazało się, że za całą akcją stał podwładny lekarza, a dowody były zbierane niezgodnie z prawem.

11. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu w dniu 13.12.2011 r. przyznał 234.720,70 złodszkodowania i zadośćuczynienia mieszkańcowi Stalowej Woli, który po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku, na blisko 1 rok został internowany.

12. Dnia 23.04.2012 r. 300 tys. zł zadośćuczynienia zasądził Sąd Okręgowy w Suwałkach Mirosławowi Basiewiczowi, działaczowi związkowemu Milicji Obywatelskiej, za straty związane z 7 miesięcznym internowaniem w stanie wojennym (syg. akt: II.Ko251/11


http://www.bibula.com/?p=62523
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sro Mar 13, 2013 9:32 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Milionowe premie dla urzędników od Euro 2012
12.03.2013

Szef spółki PL 2012 Marcin Herra otrzymał 1.330.436 złotych, a wiceprezes Andrzej Bogucki 1.307.713 złotych premii. To były nagrody za pracę przy organizacji Euro 2012.

Wypłata tych kwot wynikała z kontraktów zawartych z prezesami.

Po zakończeniu i roliczeniu Euro 2012 państwowa spółka nie została zlikwidowana, lecz przekształcona. Obecnie zarządza Stadionem Narodowym w Warszawie.

Czym konkretnie przed i podczas Euro 2012 zajmowała się PL2012? Spółka została powołana, bo UEFA, faktyczny organizator turnieju, standardowo wymaga się tego od krajów-gospodarzy. Wykonywała "działania koordynacyjne i kontrolne związane z przygotowaniami do Euro 2012 realizowanymi przez stronę publiczną."

Nadzór nad spółką sprawował i sprawuje minister sportu. Jak czytamy w informacjach zamieszczanych przed turniejem na stronach rządowych i Wikipedii, "spółka realizuje swoje działania w oparciu o tzw. Mapę Drogową, czyli precyzyjny plan działań we wszystkich obszarach przygotowań kraju do Turnieju. W realizację poszczególnych projektów i zadań zaangażowanych jest dziś ponad 170 podmiotów w całym kraju, których działania są koordynowane w imieniu Ministra Sportu i Turystyki właśnie przez PL.2012. (...) Spółka celowa Ministra Sportu i Turystyki PL.2012 koordynuje i kontroluje także ponad 200 projektów organizacyjnych, które będą miały kluczowe znaczenie dla jakości Turnieju w 2012 roku. Projekty te obejmują takie obszary, jak na przykład bezpieczeństwo, opieka medyczna i ratownictwo, organizacja transportu, wolontariat oraz jakość obsługi gości."

Oprac. Mad, interia.pl, wikipedia


http://rebelya.pl/post/3633/milionowe-premie-dla-urzednikow-od-euro-2012

=======================

W 2013 r. Stadion Narodowy przyniesie 21 mln zł strat. "Zacznie zarabiać dopiero w 2015 r."

Data dodania: 2012-12-20

Miało być 227 tys. zł zysku, tymczasem w 2013 roku Stadion Narodowy straci ponad 21 milionów (dokładnie 21 mln i 318 tys.) - takie są wyniku audytu wykonanego przez zarządzające obiektem do końca grudnia Narodowe Centrum Sportu. Zmusiły one nowego operatora stadionu (od 1 stycznia będzie nim nadzorująca do tej pory przygotowania do Euro spółka PL.2012) do poważnej weryfikacji biznesplanu.

- Rafał Kapler mijał się z prawdą - nie kryła irytacji minister sportu Joanna Mucha, podsumowując zebrane informacje. Delikatnie powiedziane, bo bardziej pasowałoby dosadniejsze stwierdzenie pod adresem byłego szefa NCS (podał się do dymisji w lutym, po kompromitacji związanej z odwołaniem meczu o Superpuchar). Podobnie jak pod adresem jego następcy Roberta Wojtasia (odwołany w październiku po słynnym meczu Polska - Anglia i kompromitacji z dachem).

- Byłam zapewniana, że są również umowy na wynajem lóż. Niestety, okazuje się, że na piśmie jest tylko jedna - przyznała minister Mucha podczas czwartkowej konferencji na Stadionie Narodowym. O biurach nawet nie wspominała, bo na razie duża część powierzchni przeznaczonej na ten cel nie jest nawet wykończona. Nic nie słychać również o chętnych na kupno praw do nazwy.

- W tym roku w grudniu odbyło się raptem kilka imprez komercyjnych, a mogło by się odbyć kilkadziesiąt - przyznał obecny na spotkaniu prezes PL.2012 Marcin Herra. - Nasz stadion znajduje się w pierwszej piątce najpiękniejszych i najlepszych obiektów w Europie, obok Wembley i Emirates Stadium w Londynie czy Allianz Areny w Monachium. Za to w kwestii zarządzania nie jesteśmy nawet w środku tabeli, ale raczej na jej szarym końcu - dodał.

Według nowych wyliczeń pierwszym miesiącem, w którym przychody przewyższą koszty utrzymania stadionu będzie grudzień 2014 roku. Obiekt ma zarabiać na siebie od 2015 r.

Jednym z potencjalnych źródeł przychodów może być wynajęcie powierzchni na nową siedzibę PZPN. Jak zapewnił Herra, trwają rozmowy z nowymi władzami związku.[/quote]

http://www.polskatimes.pl/artykul/724545,w-2013-r-stadion-narodowy-przyniesie-21-mln-zl-strat,id,t.html

===============================

Motto tego rządu...

Cytat:
Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy. Niechaj Chmielnicki przy Ukrainie się ostaje, niech Szwedzi z Brandenburczykiem o Prusy i wielkopolskie kraje się rozprawiają, niech Małopolskę bierze Rakoczy czy kto bliższy. Litwa musi być dla księcia Janusza, a z jego córką – dla mnie!

=======================================

Cytat:
PL.2012 odpiera zarzuty. "Za ciężką pracę należą się godziwe pieniądze"
13.03.2013

Premie dla prezesów zostały wypłacone zgodnie z prawem - powiedział IAR rzecznik spółki Mikołaj Piotrowski.

IAR poinformowała we wtorek, że dwaj szefowie rządowej spółki PL 2012 zainkasowali po ponad milion trzysta tysięcy złotych. Sprawa wywołała oburzenie wśród polityków opozycji. SLD skieruje wniosek do prokuratura generalnego w tej sprawie. PiS apeluje o oddanie premii na cele dobroczynne.

Mikołaj Piotrowski z PL.2012+ odpiera wszelkie zarzuty i mówi, że nie ma żadnych wątpliwości co do prawidłowości wypłaconych premii. - Kontrakty zostały podpisane zgodnie z prawem. W związku z tym premie także zostały wypłacone zgodnie z prawem - podkreśla rzecznik spółki.

Piotrowski dodaje, że nie ma mowy o żadnej niegospodarności.

- Trzeba pamiętać o skali projektu przy jakim się pracowało. Normalne jest, że za ciężką pracę która kończy się takim efektem jaki wszyscy widzieliśmy w czerwcu 2012 roku należy się godziwe wynagrodzenie - dodaje rzecznik spółki.

Premie wypłacone przez ministerstwo sportu zostały przyznane za przygotowania i pracę przy projekcie Euro 2012. Szef spółki PL.2012 Marcin Herra otrzymał dokładnie 1.330.436 złotych, a wiceprezes Andrzej Bogucki 1.307.713 złotych.


http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/801060,PL2012-odpiera-zarzuty-Za-ciezka-prace-naleza-sie-godziwe-pieniadze

Prawo to jedno, elementarna przyzwoitość w okresie kryzysu to drugie.

No i dlaczego zasada, na która powołuje się rzecznik spółki nie obowiązuje w druga stronę, tzn. za byle jaką pracę nie nalężą się żadne pieniądze. I co co niew ybudowali w terminie autostrad, stadionów itd niech oddają kasę.

No i ciągle nie wiem, za co ci goście otrzymywali pensję, skoro za ciężką prace należy się im milionowa premia.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Mar 24, 2013 9:33 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

Mięso z martwych zwierząt. Powstanie lista odbiorców
23.03.2013

Nawet kilkanaście firm z całego kraju mogło kupować mięso z martwych bądź chorych zwierząt z ubojni w okolicach Białej Rawskiej.

Prokuratura pracuje nad ustaleniem listy odbiorców do których mogło ono trafiać.

- Chcemy sprawdzić, czy osoby, które kupowały mięso z tej ubojni, miały wcześniej zastrzeżenia co do jego jakości. Być może możliwe będzie zbadanie mięsa, które mają u siebie – powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.

Kopania wyjaśnił, że do prokuratury wpłynęły doniesienia podpisane przez powiatowego lekarza weterynarii dotyczące dwóch lekarzy, którzy badali mięso w feralnej ubojni. - Włączone zostały do materiału. Liczymy na pomoc służb weterynaryjnych w tej sprawie - dodał Kopania.

W piątek, po wpłaceniu kaucji w wysokości 150 tys. złotych, właściciel ubojni opuścił areszt. W poniedziałek prokuratura skieruje zażalenie do sądu okręgowego w Łodzi w tej sprawie. Według śledczych oskarżony powinien spędzić w areszcie 3 miesiące ze względu na obawę matactwa, a także grożącą wysoką karę.

Zobacz galerię - Dzień na zdjęciach >>>

Oskarżony usłyszał zarzuty, oszustwa i naruszenia przepisów karnych ustawy o ochronie zdrowia zwierząt. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

IAR, tj



http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/808849,Mieso-z-martwych-zwierzat-Powstanie-lista-odbiorcow

=============================
Właściciela ubojni, który wprowadził do obrotu mięso martwych lub chorych zwierząt zwolniono za kaucją, co w Polsce po Okrągłym Stole oznacza, że nigdy nie uda się go ukarać za to co zrobił.
Kolejna afera z arbuzami w roli głównej... Z wierzchu zieloni, w środku czerwoni i słoma z butów wychodzi.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pon Maj 06, 2013 10:14 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Premier łgał w żywe oczy w sprawie tego, że to jego rzad odpowiada za utratę 80 mln złotych, które będziemy musieli zwrócić Unii Europejskiej. Które to juz kłamstwo, na którym złapano Tuska? Dziesiąte? Setne?
Prorządowe media za każdym razem udają, że nic sie nie stało. Nic sie nie stało, że straciliśmy taką kasę i nic sie nie stało, że mamy premiera, który nagminnie kłamie.
Strach zapytać Tuska o godzinę, bo na pewno także powie fałszywą, tak na wszelki wypadek. Albo z nawyku.

http://natemat.pl/60059,polska-musi-oddac-prawie-80-mln-euro-premier-sklamal-wskazujac-winnych
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sro Cze 12, 2013 12:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Partie okrągłostołowe żyją z pieniędzy budżetowych i skutecznie blokują naturalny rozwój życia politycznego w Polsce.

Niektóre informacje o tym, kogo finansują partie polityczne z budżetowych pieniędzy jest jednak szokująca. Roi się od nazwisk wielu dziennikarzy (jak to pogodzić z etyką dziennikarską?!), w tym takich, którzy mają za sobą piękną przeszłość opozycyjną (np. Kornel Morawiecki). Cóż - pecunia non olet!

Oto kilka przykładów osób finansowanych pośrednio z pieniędzy Platformy Obywatelskiej:

* 400 tys. zł od Platformy dostała w 2012 r. fundacja Świat ma sens, założona m.in. przez Witolda Beresia, Krzysztofa Burnetko i Artura Więcka ''Barona''

*Ok. 48 tys. zł zarobiła też na PO firma Bereś Baron Media Production.

* Fundacja, Za Wolność Naszą i Waszą, dostała ponad 200 tys. zł, a zajmuje się ''programami z zakresu promowania zasad demokracji w Polsce i jej wschodnich sąsiadów''. W radzie fundacji jest m.in. Kornel Morawiecki, radykalny opozycjonista z czasów PRL i założyciel Solidarności Walczącej.

* 790 tys. zł - na Platformie zarobiła ATM - firma produkująca programy telewizyjne i seriale (np. ''Świat według Kiepskich). W zarządzie tej firmy zasiada Maciej Grzywaczewski, szef telewizyjnej Jedynki w latach 2004-06.

Osoby finansowane (pośrednio) przez PiS:
* fundacja LUX Veritatis ojca Rydzyka: 20 tys. zł;
* prof. Andrzej Zybertowicz z Torunia: kilka tysięcy złotych;
* Stanisław Janecki: ok. 40 tys. zł;
* Radio Wnet Krzysztofa Skowrońskiego, znanego dziennikarza niegdyś Trójki i Radia ZET: 140 tys. zł.

Więcej na ten temat - http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,133047,14083901,Jak_PIS_i_PO_wydaja_miliony_z_budzetu.html#MT
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Cze 16, 2013 7:33 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z mejla od Ryszarda Bociana:
Cytat:

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kraj/1277771-byly-zbrodnie-nie-ma-winnych.html
Powyżej W krakowskim Dzienniku Polskim dobra robota dziennikarska o perypetiach Rokity.
Miałem osobiście okazję współpracować z Janem Rokitą przez kilka lat od 1985 r. w krakowskiej
"Inicjatywie Przeciw Przemocy". Robiliśmy to samo, co w na początku lat 80. Rokita w swojej sejmowej
komisji "Rokity", i po raz kolejny tenże Rokita w Komisji ds. Rywina. Próbowaliśmy ścigać zbrodniarzy
komunistycznych..
W Inicjatywie ... z 1985. Rokita był, jak mi się po latach wydaje, najbardziej czynny spośród
parędziesięciu uczestników. A na pewno najbardziej upierdliwy w stosunku do ściganych przez nas
głównie milicjantów, zamieszanych w morderstwa na komisariatach.
Po 1989 r. rzadko miałem z Janem Rokitą wspólny pogląd na cokolwiek. Delikatnie mówiąc ...
Niemniej prześladowanie przez sądy Rokity o którym ostatnio dowiedziała sie opinia publiczna -
jest po prostu za ściganie zbrodniarzy komunistycznych. I w tej dziedzinie, tak jak w latach 80.
za komuny - stoję z Rokitą bez wahania ramię w ramię. I wzywam do takiej postawy wszystkich kolegów,
ktorzy w latach 80. odważyli się jawnie przeciwstawić komunie.
Ryszard Bocian

P. s.
Tu link do krótkiej biografii J. Rokity. Proszę zwrócić uwagę na "zwischenrufy" Rokity w ostatniej części.
Wielu ludzi po prostu musiało go znienawidzić ....
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Rokita

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 12 Lis 2019
Posty: 123

PostWysłany: Wto Lis 12, 2019 8:01 pm    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Wrz 08, 2013 11:11 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Emigracja z wolnej Polski - największa hańba republiki Okrągłego Stołu!

Cytat:
Dzieci odchowane, oszczędności zebrane. Ludzie po pięćdziesiątce wynoszą się z Polski, bo chcą pożyć
Publikacja: 6 września 2013,

Przeciętna emerytura wynosi w Niemczech ok. 1,5 tys. euro. To ponad 6 tys. zł. W Polsce średnia emerytura wynosi 1,5 tys. zł

Można by znaleźć setki, jeśli nie tysiące podobnych przykładów. Ludzi jeszcze w sile wieku, z ogromnym doświadczeniem zawodowym, z dorosłymi dziećmi, takich, którzy z dnia na dzień mogą się przeprowadzić. Znudzeni i zmęczeni życiem w Polsce poszukują takiej życiowej drogi, która pozwoli im po prostu cieszyć się codziennością.

Przykład numer 1. Danuta wyjechała do Włoch w 2001 r., jeszcze przed kompleksowym otwarciem rynku pracy dla Polaków. Mieszkanie w bloku na warszawskim Ursynowie zostawiła synowi, który chciał założyć rodzinę. Włoskiego nauczyła się dość szybko, choć w chwili wyjazdu miała już 51 lat. Była salową w szpitalu w Palermo, potem opiekowała się starszym małżeństwem w Syrakuzach, w końcu została przedszkolanką w Katanii. Tam żyje do dzisiaj, już osiem lat. Powrotu do Polski nie planuje. A nawet wracać nie chce. Bo i do czego? Musiałaby mieszkać w wielkiej płycie z synem, synową i wnukiem, nie miałaby nawet własnego pokoju, bo mieszkanie ma tylko 58 mkw. Przede wszystkim straciłaby zaś dobre, legalne źródło zarobkowania. W Polsce po sześćdziesiątce nie przyjęto by jej nawet do pracy przy kasie. W Katanii natomiast wynajmuje 70-metrowe mieszkanie w willowej dzielnicy, jeździ popularnym we Włoszech i drogim w Polsce fiatem 500, stać ją na pomoc rodzinie w Warszawie, może pozwolić sobie na regularnie jadanie w dobrych restauracjach i częste rozrywki. Ma również zapewnioną opiekę medyczną na poziomie wyższym niż polski, a pracodawca płaci jej dodatkowe składki emerytalne. To wszystko ma miejsce w teoretycznie ogarniętej recesją Italii.

Przykład numer 2. Anna wprawdzie do pięćdziesiątki jeszcze kilku lat brakuje, ale niedawno podjęła najodważniejszą decyzję w życiu. Razem z mężem i 8-letnią córką postawiła wszystko na jedną kartę i wyjechała do Irlandii. W Polsce nie miała raju, bo biuro księgowe, którym kierowała w małym mieście na Pomorzu, podupadło razem z kryzysem, ale nie było na tyle źle, by nie wiązać końca z końcem. Tylko że tak żyć nie chciała. Dzisiaj córka mówi już po angielsku lepiej od niej, ona dostała pracę w dziale księgowości sieci marketów budowlanych, a mąż architekt robi już pierwsze samodzielne projekty. Stać ich na dom, dwa auta, wakacje. Ale nie w Polsce, bo do Polski ich nie ciągnie.

Przykład numer 3. Katarzyna ma 53 lata, od 3 lat odpowiada za marketing w dużej firmie transportowej, jednym z liderów rynku w Polsce. Firma niestety słynie z tego, że nie ma szczęścia do prezesów, a atmosfera jest tu co najmniej wybuchowa. Ludzie zmieniają się jak w kalejdoskopie, nikt szczególnie nie przywiązuje się do posady. Ona również. Zarabia nieźle, ale od chwili, kiedy przekroczyła próg firmy, wie, że to kontrakt czasowy, nie dłuższy niż 3–4 lata. Czyli, jak dobrze pójdzie, jeszcze rok. Dlatego kiedy jej mężowi bankowcowi zaproponowano intratny bezterminowy kontrakt we Francji, w pakiecie z pięknym domem, za wynajęcie którego zapłaci pracodawca, spadł jej kamień z serca. Jak twierdzi, bez żalu pożegnałaby się z Polską. Dzieci są już dorosłe, samowystarczalne. Pracują, mieszkają oddzielnie, z rodzicami widują się może trzy razy w miesiącu. Poza tym żałować nie ma czego bo, jak mówi, życie w naszym kraju oznacza ciągłą bezsensowną walkę i konieczność stałego brania się za bary z przeciwnościami losu. Ona ma już tego serdecznie dość. A Francja, z jej winami, serami, szacunkiem dla pracowników, melodyjnym językiem, wieżą Eiffla i Lazurowym Wybrzeżem zawsze ją fascynowała.
Przyszłość jest gdzie indziej

Można by znaleźć setki, jeśli nie tysiące podobnych przykładów. Ludzi jeszcze w sile wieku, z ogromnym doświadczeniem zawodowym, z dorosłymi dziećmi, takich, którzy z dnia na dzień mogą się przeprowadzić. Znudzeni i zmęczeni życiem w Polsce poszukują takiej życiowej drogi, która pozwoli im po prostu cieszyć się codziennością. Można by jednak również wskazać wiele słabiej wykształconych osób, od miesięcy lub lat borykających się z problemami na rynku pracy, takich, których ze względu na wiek mało kto bierze pod uwagę przy zatrudnianiu. Ich tu trzyma jeszcze mniej. Sfrustrowani, niedowartościowani, obwiniający siebie i innych za swoje niepowodzenia mają Polski dość w jeszcze większym stopniu. Dlatego wyjeżdżają i będą wyjeżdżać. Bo dla nich kryzys nigdy się nie skończy.

– Trudno dziwić się ludziom w tym wieku, że nie widzą dla siebie przyszłości w Polsce, bo to czytelny efekt tego, co się tu dzieje – ocenia Andrzej Sadowski, wiceszef Centrum im. Adama Smitha. – Bez względu na to, czy są profesjonalistami, czy bezrobotnymi bez kwalifikacji, coraz częściej tracą ochotę na kopanie się z koniem, rzeczywistością, w której żyją. Jesteśmy, wbrew temu, co wypada mówić publicznie, w coraz większym stopniu krajem zamykających się możliwości, a nie rozwoju. Tak właśnie reagujemy na zaklinanie rzeczywistości przez premiera. Pakując walizki i wsiadając do samolotu. Z tym że bilet mamy w jedną stronę. Emigracja, i młodych, i starszych, boleśnie dla rządzących weryfikuje ich oświadczenia o tym, że w Polsce wreszcie znowu zacznie świecić słońce wzrostu gospodarczego. Widać wyraźnie, że na czary-mary jest już za późno.

Jak przekonuje Andrzej Sadowski, dzisiaj Zachód potrzebuje nowej jakości pracy, która będzie przejawiać się choćby tym, że nikt nie myśli o weekendzie już w czwartek i stara się skończyć pracę w piątek rano. Polacy zaś również nie koncentrują się w zmniejszaniu czasu swojej zawodowej aktywności, przeciwnie – profesjonalnie podchodzą do obowiązków. Są odpowiedzialni, szczególnie jeśli zajmują specjalistyczne, dobrze płatne stanowiska. Jednak widać to wyraźnie dopiero, gdy wyjadą na Zachód i zostaną zatrudnieni w tamtejszych firmach. One bowiem są w stanie docenić trud pracowników znacznie bardziej niż firmy polskie. Choć oczywiście jak zawsze bywają wyjątki.

– Niedawno rozmawiałem z polskim przedsiębiorcą, który jest już po pięćdziesiątce. W Polsce osiągnął sukces, ale nie dzięki czemuś, lecz wbrew. Wbrew kłodom, które rzucała mu pod nogi piętrząca trudności administracja. Szczerze przyznał, że nie ma już mentalnych problemów, by dowolnego dnia zamknąć firmę, a następnego otworzyć ją w innym kraju. Sam się dziwi, że jeszcze tego nie zrobił – dodaje Andrzej Sadowski.

Jak niedawno pisaliśmy w DGP, w okresie 2000–2012 niemal 300 tys. osób podjęło decyzję o wymeldowaniu się z Polski. Oznacza to, że przynajmniej przez jakiś czas, zapewne długi, nie planują mieszkania nad Wisłą. Tym samym żyją i pracują na emigracji. Dzisiaj o opuszczeniu kraju na stałe decydują głównie kryteria ekonomiczne, a nie jak w latach 70. i 80. polityczne. Są one jednak na tyle istotne, że spowodowały większy odpływ Polaków za granicę, niż miało to miejsce po stanie wojennym, w czasach największej komunistycznej beznadziei.

Z najnowszego spisu powszechnego wynika, że za granicą przez ponad rok przebywa 1,5 mln Polaków. Ogółem liczbę osób, które wyjechały do pracy od chwili wejścia Polski do UE (część z nich wróciła), szacuje się na ponad 2 mln osób. Na przestrzeni lat zmieniły się główne kierunki stałych wyjazdów. W 1998 r. prawie jedna trzecia polskich emigrantów mieszkała w USA (głównie w Chicago i Nowym Jorku), poniżej 30 proc. w Niemczech i tylko 5 proc. w Wielkiej Brytanii. Po tym jak w chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej Wielka Brytania otworzyła przed nami szeroko drzwi do legalnego zatrudnienia proporcje te musiały się radykalnie zmienić. W 2007 r. aż jedna trzecia polskich emigrantów żyła właśnie w Wielkiej Brytanii, 18 proc. w Niemczech, 12 proc. w Irlandii i tylko 6 proc. w Stanach Zjednoczonych.

Większość „uciekinierów” w naturalny sposób stanowią ludzie młodzi. Nie ma szczegółowych statystyk dotyczących tych, którzy na wyjazd z Polski decydują się po 50. roku życia, ale analizując dane z Narodowego Spisu Powszechnego z 2011 r. oraz fragmentaryczne informacje z poszczególnych województw, gdzie samorządy monitorują sytuację, można zakładać, że stanowią kilkanaście procent wszystkich emigrantów, czyli ok. 150–180 tys. osób. Ogółem bowiem, jak podaje GUS, 65 proc. Polaków żyjących z dala od kraju jest w wieku mobilnym, a aż 83 proc. w produkcyjnym. W przedprodukcyjnym (dzieci i młodzież) i poprodukcyjnym (emeryci: po 60. kobiety i po 65. roku życia mężczyźni) tym samym jest ok. 17 proc. Najliczniejsza grupa, co nie jest zaskakujące, to ludzie w wieku 25–29 lat, których wyjechało aż 243 tys. Niewiele mniej, bo 232 tys. stanowią osoby między 30. a 34. rokiem życia. 151 tys. emigrantów jest w wieku 35–39 lat, a 101 tys. w przedziale 20–24 lata.

Co ciekawe, np. na Podkarpaciu odsetek osób w wieku poprodukcyjnym, które decydują się na czasowy wyjazd za granicę, jest niemal trzykrotnie niższy niż tych, które definitywnie zamykają za sobą drzwi, sprzedają mieszkanie, samochód, działkę i wyjeżdżają. W jakimś stopniu te nieodwołalne decyzje są spowodowane chęcią dołączenie do dzieci, które od lat dobrze radzą sobie na emigracji, ale czy jest to czynnik dominujący? Zdaniem ekspertów nie, ponieważ ludzie w określonym wieku, dopóki pozwala im na to zdrowie, wolą być samodzielni i decydować o swoich sprawach na własną rękę, a nie opierać się na dzieciach i ich sytuacji życiowej. Większość stałych emigrantów po pięćdziesiątce zatem podejmuje ryzyko głównie z uwagi na własne, indywidualne potrzeby dokonania życiowych zmian.

Ze wspomnianego Podkarpacia rocznie wyjeżdża między 70 a 80 osób w wieku poprodukcyjnym. W porównaniu z osobami produkcyjnymi, których jest średnio 3 tys., jest to liczba znikoma. Trzeba jednak pamiętać, że ludzie pięćdziesięcioletni również mieszczą się w tej drugiej grupie. Jeśli statystykę dotyczącą osób najstarszych rozszerzyć na cały kraj, ostrożnie można szacować, że każdego roku opuszcza Polskę około tysiąca osób po 60. roku życia. Ile realnie jest tych o 10 lat młodszych, nie wiadomo, ale zapewne kilka razy więcej.

Zdaniem specjalistów emigracja będzie procesem nasilającym się, mimo że teoretycznie wskaźniki ekonomiczne i powiązane z nimi zadowolenie społeczne powinny rosnąć.

– Dzisiejsze 2 mln osób na emigracji zmieni się w 3, a może 5 mln za kilka lat. Liczba Polaków mieszkających nad Wisłą będzie proporcjonalna do tego, jak trudno będzie w Polsce i o pracę, i o godziwe świadczenie emerytalne. A na działania polityków odwracające tę tendencję na pewno liczyć nie możemy – przewiduje dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Na razie nasz kraj pod kątem ekonomicznym niewiele może zaproponować ludziom zdecydowanym na wyjazd. Średnia pensja w Polsce to 3,8 tys. zł brutto, co realnie daje mniej niż 3 tys. zł na rękę miesięcznie. W Wielkiej Brytanii jest to w przeliczeniu 11,1 tys. zł, we Włoszech 8,5 tys. zł, w Irlandii nawet 12,8 tys. zł. Nie każdy emigrant będzie, przynajmniej na początku, tyle zarabiał, ale skala rozbieżności pokazuje, że bez głębokich zmian w Polsce jednoznaczne decyzje emigracyjne będą, zgodnie z opinią dr. Wojciecha Jabłońskiego z UW, podejmowane coraz częściej.

W kontekście ostatnich decyzji emerytalnych rządu (podniesienie wieku, ograniczenie roli OFE) sprzyjać będzie im bez wątpienia również statystyka dotycząca wysokości emerytur w Europie. W Niemczech średniej wielkości świadczenie stanowi obecnie ok. 50 proc. pensji odchodzącego na emeryturę. Przy średnich niemieckich zarobkach na poziomie ok. 3 tys. euro osoby w wieku poprodukcyjnym mogą liczyć na comiesięczne 1500 euro. To ponad 6 tys. zł. W Polsce średnia emerytura waha się w okolicach 1,5 tys. zł, jest więc cztery razy niższa. Minimalne świadczenie w Hiszpanii to ok. 600 euro (2,5 tys. zł), w Wielkiej Brytanii 400 funtów (2 tys. zł), we Włoszech 506 euro (2,2 tys. zł). W Polsce mniej niż 800 zł.

Jak szacuje na podstawie danych Banku Światowego dr Karolina Drela z Wydziału Zarządzania i Ekonomiki Usług Uniwersytetu Szczecińskiego, kluczowe przyczyny wywołujące emigrację w kontekście światowym to perspektywy wyższych zarobków, poprawy standardu życia oraz rozwój osobisty lub zawodowy. Dzisiaj w Polsce możemy być pewni, że dotyczą one indywidualnie każdej osoby wyjeżdżające na stałe za granicę, jak i masy emigrantów jako spójnej społecznej całości. Niestety.


http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/730302,praca-za-granica-ludzie-po-piecdziesiatce-wynosza-sie-z-polski.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum







Załóż forum phpbb2 lub phpbb3 za darmo na Forumoteka.pl





Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group