Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Andrzej Czuma - b. minister sprawiedliwości
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> ARCHIWUM
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Pią Paź 02, 2009 2:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Z ministrem sprawiedliwości Andrzejem Czumą rozmawia Wiktor Świetlik

Jest Pan przekonany, że przewodniczący klubu Platformy Zbigniew Chlebowski i minister Mirosław Drzewiecki są niewinni?
Nic takiego nie powiedziałem.

Ale bardzo mocno staje Pan w ich obronie…
Nieprawda. Nie powiedziałem, że jestem przekonany, że są niewinni. Natomiast powiedziałem, że w zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa, złożonym przez Mariusza Kamińskiego, nie widzę dowodów ich winy.

A mówiąc w ten sposób, nie naraża się Pan na zarzut wywierania pewnego wpływu na prokuraturę? Ktoś może powiedzieć: skoro minister nie widzi, to lepiej będzie, żebym i ja nie zobaczył.
Oceniłem tylko materiał, który dostałem, ale podkreślam: przekazałem ten materiał prokuratorowi krajowemu, a ten prokuratorowi okręgowemu w Warszawie. Wszczęte zostało postępowanie przygotowawcze. Materiały, które do tej pory otrzymaliśmy, są dowodowo i procesowo żadne. Proszę spojrzeć na to z drugiej strony: nie chcę ulegać presji tych gazet czy osób, które chcą, bym z miejsca orzekł o winie. Powiedziałem tylko, co sądzę o materiale, który otrzymałem.

Najmocniejszym fragmentem stenogramu przedstawionego przez "Rzeczpospolitą" są słowa Zbigniewa Chlebowskiego, który mówi wrocławskiemu biznesmenowi: "wiesz, biegam z tym sam... blokuję tę sprawę dopłat od roku... to wyłącznie moja zasługa". Brzmi to bardzo mocno. Gdyby okazało się, że to prawdziwe słowa, jakie skutki by to rodziło?
Na pewno byłoby to bardzo niedobrze dla Zbigniewa Chlebowskiego. Ale ja nie widziałem tego stenogramu. Mnie go nie przekazano. Nie wiem też, czy dziennikarze "Rzeczpospolitej" widzieli cały stenogram, czy widzieli zawiadomienie złożone przez CBA, w którym nie ma całego zapisu rozmów, a tylko ich powyrywane fragmenty poprzedzielane wielokropkami. A do tego dołączone jako "dowody" kopie dwóch wycinków z gazet.

Do Państwa całość nie dotarła?
Nie. Dlatego prokurator krajowy już zażądał uzupełnienia. My to naprawdę traktujemy poważnie. Pomimo braków, które widać gołym okiem.

Jak wyglądają Pana relacje z Mariuszem Kamińskim, jesteście w końcu antagonistami od początku tej kadencji Sejmu…
Nie jesteśmy. Pan ma na myśli prace komisji śledczej? Przypominam, że bardzo dziękowałem panu Mariuszowi Kamińskiemu za złożenie przed nią zeznań.

Zadowoliły Pana?
Bardzo. Nie chował niczego, nie krył się za tajemnicą służbową, mówił w sposób konkretny. Bardzo mnie to ucieszyło. Szanuję go za jego niektóre działania. Ale jego postawa w ostatnich miesiącach mnie zadziwia.


W trakcie konferencji prokurator krajowy Edward Zalewski nieustannie używał w odniesieniu do szefa CBA określenia "Mariusz K." Pan też raz użył takiego zwrotu. Tak się mówi o przestępcach….
To był żart.

Wyglądało to raczej jak zagrywka PR-owska obliczona na to, żeby ludzi przekonać, że to Kamiński, a nie Chlebowski i Drzewiecki, jest tak naprawdę winny…
Nie. Proszę nie nadinterpretować takich drobnych szczegółów. To było powiedziane z przymrużeniem oka. Może zresztą niepotrzebnie.

A dlaczego akurat teraz postawiono zarzut prokuratorski Mariuszowi Kamińskiemu? Nie nakłada się to z opisywanym przez "Rzeczpospolitą" wyciekiem informacji ze śledztwa w sprawie ustawy hazardowej?
To już jest jakaś literatura piękna, ale nieprawdziwa. W zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożonym przez pana Mariusza Kamińskiego nie zauważyłem żadnych dowodów przecieku.

Ale te dwa wydarzenia nakładają się faktycznie na siebie, może więc powstać zarzut, że zarzuty wobec Kamińskiego były ruchem wyprzedzającym.
Śledztwo w sprawie ewentualnych nieprawidłowości popełnionych przez funkcjonariuszy CBA w tak zwanej aferze gruntowej toczy się od sierpnia 2007 roku. Rozpoczęło się za rządów PiS! Już wtedy prokuratorzy rzeszowscy zobaczyli, że tam się mogło coś źle dziać. Mariusz Kamiński był w tej sprawie przesłuchiwany kilka miesięcy temu. Postawienie mu zarzutów to logiczna konsekwencja śledztwa, gdy jest domniemanie winy.


http://polskatimes.pl/fakty/kraj/168954,czuma-brakuje-dowodow-winy,id,t.html#material_2


Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia Wto Paź 06, 2009 3:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 31 Maj 2020
Posty: 123

PostWysłany: Nie Maj 31, 2020 1:21 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Wto Paź 06, 2009 2:52 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Minister Czuma przekroczył granice przyzwoitości
Rafał A. Ziemkiewicz 05-10-2009,

Minister Andrzej Czuma w zajadłej obronie partyjnych kolegów, których tak poważnie obciążyły nagrane przez CBA podsłuchy rozmów podejrzanej konduity biznesmenów od hazardu, nie poprzestaje na autorytatywnym stwierdzeniu, że są oni "absolutnie niewinni".

Przyjął również taktykę dezawuowania za pomocą niegodziwych chwytów szefa CBA oraz mediów, które skandal ujawniły i napiętnowały. W rozmowie z Moniką Olejnik – przy zupełnym braku reakcji z jej strony – posunął się do dwukrotnego nazwania "Rzeczpospolitej" "pisowską "Völkischer Beobachter"".

Nie jest do pomyślenia, aby w cywilizowanym kraju, respektującym standardy demokracji, szanujący się polityk pozwolił sobie ubliżać zarazem opozycyjnej partii i niezależnej gazecie, porównując ją do hitlerowskiej NSDAP i jej oficjalnego organu prasowego. A jeśliby się już czegoś takiego dopuścił, jego przełożony musiałby udzielić mu dymisji. Minister, zachowujący się tak, jak w sprawie afery hazardowej zachowuje się Andrzej Czuma, nikogo bowiem nie kompromituje bardziej niż tego, kto go ministrem uczynił.

Często w ostatnich latach formułowano postulat, by wysocy urzędnicy, obejmując stanowisko, "pozostawiali swe poglądy za drzwiami". Andrzej Czuma, obejmując funkcję ministra sprawiedliwości – a raczej, jak się, niestety, okazało, funkcję stróża partyjnych interesów w tym resorcie – pozostawił za drzwiami swą podziwianą niegdyś prawość i zwykłą przyzwoitość.

Skomentuj na blog.rp.pl/ziemkiewicz - http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/10/05/minister-czuma-przekroczyl-granice-przyzwoitosci/
Rzeczpospolita


http://www.rp.pl/artykul/9158,373402_Minister_Czuma_przekroczyl_granice_przyzwoitosci.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Sro Paź 07, 2009 9:58 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fragment wywiadu z Andrzejem Czumą w RMF.

Bez komentarza. Każdy może ocenić sam...

Cytat:

(...)

Panie ministrze, dzisiaj by pan powtórzył te słowa niewinności Drzewieckiego i Chlebowskiego?

Kto panu tak powiedział?

Pytam, czy pan powtórzyłby te słowa? Czy dzisiaj patrząc na materiały Centralnego Biura Antykorupcyjnego uważa pan ich nadal za osoby niewinne?

Ale ja w ogóle ich nie uważałem.

Nie, nie, nie.

Strasznie panu współczuję, bo ktoś pana oszukał.

Nikt mnie nie oszukał. Dokładnie analizowałem pańskie słowa. Pan powiedział: "Dopóki nie zobaczę dowodów ich winy, uważam ich za osoby niewinne".

Inaczej powiedział. Pyta pani Monika Olejnik: "Czy Drzewiecki i Chlebowski są niewinni w tej sprawie?". Odpowiadam: "Absolutnie nie widzę żadnych dowodów", a to co innego niż niewinność.

To ja panu zaraz przytoczę inny cytat: "Brak jest stenogramów podsłuchów. Do momentu, kiedy nie zobaczę, uważam Zbigniewa C. i Mirosława D. za osoby niewinne". To jest cytat z pańskiej konferencji prasowej.

Oczywiście, że tak. To jest prawo rzymskie i prawo polskie.

Pytam, czy dzisiaj, zobaczywszy dowody ich winy czy niewinności, uważa pan ich nadal za niewinnych?

Ja jeszcze nie zobaczyłem tych dowodów.

Czyta pan chyba czasami "Rzeczpospolitą"?

"Rzeczpospolita" to nie jest źródło dowodów, proszę pana. Współczuję panu, że pan buduje świat według wizji "Rzeczpospolitej". Strasznie panu współczuję.

Panie ministrze, niech pan mi nie współczuje, bo ja panu raczej współczuję pańskiej dzisiejszej sytuacji.

Dlaczego?

Bo ona jest nie do pozazdroszczenia.

Absolutnie.

Pan chyba będzie najkrócej urzędującym ministrem rządu Tuska. Bardzo współczuję panu, panie ministrze.

Proszę pana, ale ja mam w świadomości, że dwa tygodnie temu 10,5 tysiąca młodych ludzi dostało się na aplikację. To jest rekord w historii najnowszej. I to jest mój sukces, i radość.

Od premiera albo od jego współpracowników usłyszał pan, że pan dzisiaj odejdzie?

Nie. Nic takiego nie słyszałem.

Nie uważa pan to za dziwne, że najpierw media się dowiadują o dymisji ministra sprawiedliwości?

Media spekulują.

Nie. Media się dowiadują. Politycy Platformy mówią to niemal otwarcie.

Muszę panu współczuć, że pan to, co drukowane, uważa za prawdziwe. Tak było w PRL. Pan jeszcze czerpie z tych soków dawnych, peerelowskich.

Nie, panie ministrze. Nie to co drukowane, tylko to, co słyszę od polityków, co słyszę z otoczenia premiera. Otoczenie premiera mówi, że Andrzej Czuma zapłaci za swoje słowa o niewinności Drzewieckiego i Chlebowskiego.

No i niech zapłaci. Bardzo dobrze.

Wczoraj siedział tu rzecznik prasowy rządu i mówił, że pańskie słowa są niefortunne. Współczuję panu, panie ministrze, że pan musi słuchać takich słów.

Absolutnie nie. Polegnę w boju o starą zasadę prawa rzymskiego, na której rosła cywilizacja zachodnioeuropejska.

Współczuję też panu tego, że 2/3 Polaków domaga się pańskiej dymisji, że nawet pańscy koledzy partyjni mówią, że pan powinien odejść.

I tak bywa czasem.

Bardzo panu współczuję, panie ministrze.

To przyjmuję serdeczne wyrazy współczucia.

Uważa pan dzisiaj, że powinno być śledztwo w sprawie Drzewieckiego i Chlebowskiego, że powinno być śledztwo w sprawie afery hazardowej?

Z pana pamięcią jest kiepsko. Powiedziałem panu dwie minuty temu, że 28 września, tj. trzy dni przed opublikowaniem przez "Rzeczpospolitą", skierowałem to powiadomienie do śledztwa.

Powiadomienie.

Wie pan, co znaczy słowo śledztwo.

Tak, wiem, co znaczy słowo śledztwo.

...postępowanie, początek postępowania...

Więc pytam, czy uważa pan, że to śledztwo się powinno rozpocząć?

Absolutnie tak.

A czy w tym śledztwie powinien być też wątek przecieku z kancelarii premiera?

Oczywiście. Nie było jeszcze przecieku, nikt tego nie udowodnił.

A czy to śledztwo powinna prowadzić prokuratura, czy CBA? Bo Mariusz Kamiński mówi: "To CBA powinno prowadzić to śledztwo".

Proszę pana, znów panu współczuję. CBA nie prowadzi żadnych śledztw, prowadzi postępowanie operacyjne. Śledztwo prowadzi prokuratura.

Mariusz Kamiński twierdzi, że CBA ma prawo do tego, żeby prowadzić śledztwo w tej sprawie.

Nigdy tak nie powiedział.

Powiedział to wczoraj podczas konferencji prasowej.

Czynności operacyjne..

Współczuję panu, panie ministrze, że nie słyszał pan konferencji prasowej szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

... może prowadzić tylko czynności operacyjno-rozpoznawcze. Śledztwo prowadzi tylko prokuratura.

A uważa pan, że w tej sprawie powinna powstać komisja śledcza?

Wie pan, niechby i powstała.

Jest pan "za".

Absolutnie "za" jestem.

Kamiński zarzuca panu naruszenie prawa, mówi, że nie miał pan prawa ujawniać nazwiska Jolanty Kwaśniewskiej jako osoby, którą interesuje się CBA.

Ja nie ujawniłem, ja wymieniłem panią Kwaśniewską przy okazji postępowania, w którym ona w ogóle nie występuje.

Kamiński mówi również, że pana zachowanie jest karykaturalne, bo sam się pan zgodził na operację przeciwko Kwaśniewskiej.

Biedny człowiek, stara się coś tam hałasem słownym zasłonić rzeczywistość.

godził się pan na operację przeciwko Kwaśniewskiej?

Nie było żadnej operacji przeciwko Kwaśniewskiej. Według mojej wiedzy nie było.

Znaczy, była operacja, w której nie padało nazwisko Kwaśniewskiej?

Było zapowiadane. Było.

Ale nazwisko Kwaśniewskiej usłyszał pan tylko z ust Mariusza Kamińskiego, czy przeczytał pan je w dokumentach dotyczących tego śledztwa?

Z ust Mariusza Kamińskiego.

Czy żona byłego prezydenta jest dzisiaj osobą, którą interesuje się prokuratura i wymiar sprawiedliwości?

Żadną miarą.

Czyli może spać spokojnie.

Tak.

A są, pańskim zdaniem...

To znaczy może nie "spać spokojnie", bo są ludzie, tacy, jak pan Mariusz, którzy chcieliby jej jakieś kuku zrobić, ale prokuratura...

Prokuratura pod pańskim kierownictwem nie będzie jej tego kuku robić.

Tak jest.

A czy są podstawy prawe, według pana, żeby odwołać Mariusza Kamińskiego z funkcji?

Wie pan, nie chcę się wypowiadać. To jest sfera premiera, niech on decyduje.

On twierdzi, że to jego oskarżenie, to wczoraj przedstawione mu w prokuraturze rzeszowskiej, jego zarzuty wobec niego, ośmieszają prokuraturę i są efektem politycznych nacisków.

No biedny człowiek, no broni się, jak może, no. On już jest podejrzany, on może mówić wszystko.

I pan składa to wszystko na karb tego, że jest podejrzany i wobec tego ma wolną rękę...

Niestety tak.

A czy minister sprawiedliwości może porównywać jedną z gazet do partyjnej gazety NSDAP?

Jeżeli ta gazeta jest partyjną gazetą innej formacji, to tak.

Ale wie pan, że porównanie akurat do partyjnej gazety NSDAP... Gdyby porównał to pan, nie wiem, do partyjnej gazety socjalistów hiszpańskich, ale porównanie do partyjnej gazety NSDAP ma zupełnie inny wymiar.

To też socjaliści narodowi. Podobnie jak inne partie europejskie.

Czyli socjalizm...

Powiem panu pokornie. Może troszkę za mocno powiedziałem, ale niech ta gazeta... przeproszę. Ale niech ta gazeta przeprosi mnie za kłamstwa, które pisze od roku, za okłamywanie publiczności o moim synu, za oczernianie mojego syna zupełnie zuchwałe i niezgodne z rzeczywistością. Niech przeproszą, to ja wtedy przeproszę ich za "Volkische Beobachter".

Przeprosi pan "Rzeczpospolitą"?

Tak. Jeżeli oni przeproszą najpierw tych, których skrzywdzili, mnie i mojego syna.

A jeśli nie przeproszą?

To nie będę przepraszał.

Czyli nie uważa pan się za osobę winną?

Nie uczyniłem wielkiej krzywdy.

Czyli jak pana będziemy porównywali do Andrieja Wyszyńskiego albo do Hansa Franka, to uzna pan to za normalne.

Jeżeli... W jakimś sensie to tak.

Czyli można takie porównania stosować, do gazet stalinowskich, do gazet hitlerowskich. Nie ma reguł i nie ma żadnych zasad.

Nie, są reguły. "Volkische Beobachter" to gazeta partii narodowo-socjalistycznej w Niemczech.

I dlatego dziwię się, że pan takie porównania stosuje.

Czasem człowiekowi się coś wyrwie.

Bo uważam je za...

Jeszcze raz panu powiedziałem; nie był to za szczęśliwe wyrażonko, zgoda, ale ono miało opisywać funkcję pewnej gazety, która uporczywie nazywa się niezależną, a służy partii.

Minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, prawdopodobnie w ostatnim dniu urzędowania.

Bardzo dziękuję za zaproszenie w ostatnim dniu urzędowania.


http://fakty.interia.pl/raport/afera-hazardowa/news/czuma-w-rmf-nie-zaplacze-po-dymisji,1378919,,2
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Nie Paź 11, 2009 9:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Z felietonu naczelnego Rzepy - Pawła Lisickiego:

Cytat:
Najjaśniej zdołał się w tej sprawie wyrazić były już minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, który uznał, że afera ujrzała światło dzienne za sprawą „pisowskiego »Völkischer Beobachter«” zwanego „Rzeczpospolitą”. Piękna ta fraza raz jeszcze potwierdza, że człowiek całe życie musi uważać na to, co mówi, i żadne przeszłe zasługi nie chronią go przed głupotą i kompromitacją. Wszakże skoro ta postać opuściła już stanowisko ministra, można jej słowa puścić w niepamięć.


http://www.rp.pl/artykul/61991,375482_Media_na_tropie_antyrzadowego_spisku.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Wto Paź 13, 2009 1:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kończąc ten wątek poświęcony działalności Andrzeja Czumy jako ministra sprawiedliwości przytaczam jeszcze jeden cytat:

Cytat:
Czy to prawda?
Czy to prawda, ze A. Czuma nie miał w ogóle prawa startować w wyborach do Sejmu RP, i ze złamano dla niego ordynację wyborczą (dla jego kandydatury na posła), która jednoznacznie mówi, że aby startować w wyborach trzeba mieszkać ponad 5 lat w Polsce, on wrócił w 2005 roku z USA, po 20 latach tam pobytu? Czy nie przyznał to sam Tusk w swej wypowiedzi. Czy nie powinien natychmiast stracić mandat poselski.

Czy teraz znowu z premedytacją ponownie łamie się, i nagina prawo i przepisy w związku z jego kandydaturą na ministra sprawiedliwości oraz prokuratora generalnego?

Wątpliwości w tej sprawie wyrażają niektórzy prawnicy. Powołują się na ustawę o prokuraturze z 20 czerwca 1985 r., w której jest jasno określone, że prokurator generalny powinien m.in. złożyć egzamin prokuratorski lub sędziowski i pracować w charakterze asesora prokuratorskiego lub sądowego przez minimum rok. Ten warunek nie obowiązuje jeśli kandydat ma co najmniej tytuł doktora habilitowanego prawa lub przez minimum trzy lata wykonywał zawód prokuratora lub radcy prawnego.

Czuma jest tylko absolwentem wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego, ale nie zrobił aplikacji i nigdy nie pracował w zawodzie prawniczym.
2009-09-27 14:44
Mirosław Kraszewski


http://wszolek.salon24.pl/127423,co-ma-rzepa-na-rzecznika-czumy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Wto Paź 20, 2009 12:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Fragment wywiadu Cezarego Gmyza z Mariuszem Kamińskim z Rzepy:

Cytat:
- Niedawno CBA poniosło spektakularną klęskę. Chodzi mi o sprawę związaną z osobą Jolanty Kwaśniewskiej.

- Ta akcja to jedna z najbardziej udanych i w pełni profesjonalnie przeprowadzonych operacji specjalnych w historii CBA. Pojawienie się tej sprawy w mediach w tym momencie uważam za szokujące, gdyż postępowanie nadal trwa. Nazwisko Jolanty Kwaśniewskiej zostało wprowadzone do obiegu medialnego przez prokuratora generalnego Andrzeja Czumę. To Andrzej Czuma jako prokurator generalny osobiście wyraził zgodę na przeprowadzenie operacji specjalnej. W tej sprawie zostało zatrzymanych kilka osób, którym już postawiono zarzuty. Na tym etapie śledztwa, z uwagi na jego dobro, żadne szczegóły nie powinny być podawane do publicznej wiadomości. Tak umówiliśmy się z prokuraturą w Katowicach, która prowadzi sprawę. Zachowanie prokuratora generalnego Andrzeja Czumy, który ujawnił pewne fakty z materiałów znajdujących się w aktach sprawy objętych klauzulą „ściśle tajne“, jest nielojalne w stosunku do podległych mu prokuratorów oraz funkcjonariuszy CBA. Jest ewidentnym złamaniem prawa – w zakresie ochrony tajemnicy państwowej. Kiedy dowiedziałem się, że Andrzej Czuma w Radiu Zet w sposób karykaturalny, ale jednocześnie ujawniając pewne elementy ściśle tajnej operacji specjalnej, mówi o tym z taką swobodą, byłem oburzony. Dla mnie sprawa jest oczywista. Andrzej Czuma ujawnił publicznie informacje ściśle tajne, bo pewne elementy jego wypowiedzi były prawdziwe. Stanowczo stwierdzam, że informacje o rzekomym przebiegu tej operacji opisane w „Gazecie Wyborczej“ są nieprawdziwe. Mam nadzieję, że po zakończeniu śledztwa opinia publiczna pozna rzeczywisty przebieg wydarzeń. Wtedy też będzie można docenić profesjonalizm funkcjonariuszy CBA.


Całość - http://www.rp.pl/artykul/379949_Nie_bylo_katarskiego_inwestora.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Czw Paź 22, 2009 11:20 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
w środę Schetyna poinformował, że w komisji naciskowej Karpiniuka zastąpi Czuma. Czuma był już szefem komisji ds. nacisków, zrezygnował z tej funkcji, gdy premier Donald Tusk zaproponował mu objęcie resortu sprawiedliwości. Wówczas stanowisko w komisji objął Karpiniuk.

Przeciwko temu, aby Czuma ponownie kierował komisją naciskową, są posłowie opozycji.

- Nie powinien zasiadać w komisji śledczej. Jest konflikt interesów. Andrzej Czuma był ministrem sprawiedliwości. Był przełożonym wszystkich prokuratorów, którzy prowadzili sprawy będące przedmiotem badania komisji. Mógł na nie wpływać - ocenił Arkadiusz Mularczyk (PiS).

Podobnego zdania jest Krzysztof Matyjaszczyk (Lewica). - Andrzej Czuma nie może być członkiem sejmowej komisji śledczej ds. nacisków. Jako minister sprawiedliwości nadzorował śledztwa, nad którymi będziemy pracować - podkreślił poseł Lewicy.

Z kolei zdaniem Karpiniuka nie ma żadnych przeszkód, aby Czuma został ponownie szefem komisji.


http://fakty.interia.pl/raport/afera-hazardowa/news/czuma-wraca-do-komisji-opozycja-protestuje,1386009
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Sob Paź 31, 2009 10:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Przeciw fałszywemu świadectwu

Sławomir Cenckiewicz |Friday, October 30, 2009

Niedawne odejście Andrzeja Czumy z rządu jest okazją, by na spokojnie powrócić do oskarżeń, jakie od dłuższego czasu były minister sprawiedliwości formułuje pod adresem polonijnego publicysty Andrzeja Jarmakowskiego, któremu wielokrotnie zarzucał współpracę z tajnymi służbami PRL. Ostatnio tezę Czumy usiłował uprawdopodobnić kreujący się na specjalistę od spraw inwigilacji Polonii przez komunistyczne służby Marek Ciesielczyk, który w swoich artykułach i publicznych wystąpieniach nie tylko przywoływał autorytet ministra, ale również powoływał się na archiwalia udostępnione przez IPN. Problem w tym, że oskarżenia Czumy i Ciesielczyka to zwykłe pomówienia, zaś dokumenty IPN zaprzeczają tezie, iż Jarmakowski kiedykolwiek był agentem bezpieki.

Naznaczony czerwonym kolorem

O Andrzeju Jarmakowskim zaczęło być głośno, kiedy na początku bieżącego roku rozgorzał spór wokół emigracyjnej przeszłości Andrzeja Czumy, a media, w tym m. in. tygodnik „Polityka” (C. Łazarewicz, Minister na debecie, 10 II 2009 r.) i „Rzeczpospolita” (C. Gmyz, Chicagowskie długi Czumy, 11 II 2009 r.), obszernie informowały na temat domniemanych amerykańskich problemów finansowych ministra. Nazwisko zamieszkałego w Chicago Jarmakowskiego, jako osoby świadczącej przeciwko ministrowi sprawiedliwości, przewijało się wówczas w mediach. Czuma nie pozostał dłużny i nie po raz pierwszy oskarżył Jarmakowskiego o związki z bezpieką. Najpierw w wywiadzie dla TVN24 (10 II 2009 r.) w kontekście pytania o Jarmakowskiego minister wyznał: „Ja rozumiem, że niektórzy agenci bezpieki w Chicago, w Londynie czy we Francji przewerbowywani byli przez Urząd Ochrony Państwa i wówczas uzyskiwali gwarancję milczenia. Ja znam jednak fakty i umieściłem go czerwonym kolorem na liście członków, uczestników Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, z czego on się bardzo gniewa na mnie, grozi mi od jakichś pięciu, sześciu lat procesami sądowymi”. Swoje dywagacje powtórzył później m. in. na łamach „Polski The Times” (13 II 2009 r.) i „Gazety Krakowskiej” (14-15 II 2009 r.).

Nie było to jednak nic nowego, bowiem już kilka lat wcześniej na stronie rodziny Czumów (czuma.pl) pojawiła się informacja o współpracy Jarmakowskiego z SB (obecnie oskarżenie to usunięto z witryny). W grudniu 2006 r. Czuma mówił o tym bez ogródek w wywiadzie dla internetowej strony „The Polonia Portal”: „Na przykład w Chicago funkcjonuje – jak się dowiedzieliśmy od historyków, którzy nie bacząc na przepisy zrobili w tym kierunku dużo badań, otóż w Chicago działa były dziennikarz Andrzej J., który został zwerbowany jako kapuś już pod koniec lat 60. ubiegłego wieku, kiedy odbywał zasadniczą służbę wojskową w komendzie garnizonu Gdynia”. Co ciekawe, podobną tezę z powołaniem się na ustalenia Czumy, lansował w tym czasie publicysta i bloger Marek Ciesielczyk (Czy Jarmakowski Andrzej był agentem komunistycznym?, M.Ciesielczyk.salon24.pl/60337) oraz związany z Edwardem Mazurem tygodnik polonijny „Express” (A. Wąsewicz, Historia Polonijnego Agenta, www.expatpol.com).

Poszukiwanie kwitów

Awantura wokół Czumy z początku 2009 r. spowodowała szczególne zainteresowanie osobą Jarmakowskiego, który dostarczał mediom informacji na temat „pożyczek i nieuregulowanych rachunków” ministra w Stanach Zjednoczonych („Rzeczpospolita”, 11 II 2009 r.). „Andrzej Czuma twierdzi, że Jarmakowski mści się na nim, ponieważ Czuma miał informacje o tym jakoby Jarmakowski był współpracownikiem peerelowskich służb, działającym w środowisku amerykańskiej emigracji” – informowała Polska Agencja Prasowa (11 II 2009 r.). W związku powtarzanymi przez Czumę oskarżeniami, Jarmakowski zadeklarował wówczas, że wytoczy ministrowi proces sądowy. Tak też się stało – w kwietniu 2009 r. do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął pozew Jarmakowskiego przeciwko Czumie z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

Zdumiewa fakt, że jeszcze w czasie medialnej burzy wokół emigracyjnych problemów Czumy, w centrali IPN w Warszawie odnaleziono teczkę wywiadu cywilnego PRL (Departamentu I MSW) na temat Andrzeja Jarmakowskiego (IPN BU 02203/146). Co ciekawe, jak wynika z adnotacji sporządzonej na teczce, została ona odtajniona dopiero w dniu 2 lutego 2009 r. Istnieje zatem ścisła korelacja pomiędzy odtajnieniem tej teczki w IPN a początkiem dyskusji medialnej na temat Czumy. Akta nie były wcześniej znane archiwistom gdańskiego IPN, którzy we wrześniu 2006 r. przyznali Jarmakowskiemu status osoby pokrzywdzonej przez komunistyczne tajne służby. Materiałów tych nie znałem również i ja, chociaż w latach 2002-2004 prowadziłem zaawansowane badania na temat Ruchu Młodej Polski(m. in. Służba Bezpieczeństwa w walce z Ruchem Młodej Polski w latach 1979-1988, „Pamięć i Sprawiedliwość”, nr 4, 2003, s. 113-158), którego jednym z założycieli i czołowych działaczy w Gdańsku był przecież Jarmakowski. Nie udostępniono mi ich nawet wówczas, kiedy byłem pracownikiem IPN i miałem wgląd do materiałów oznaczonych klauzulą tajności. Być może akta o sygnaturze IPN BU 02203/146 znajdowały się wcześniej w tzw. zbiorze zastrzeżonym.

Bardzo szybko wokół odtajnionej teczki zaczęły krążyć legendy, które miały rzekomo potwierdzać dotychczasowe oskarżenia Czumy. Jedną z pierwszych osób, której udostępniono teczkę Jarmakowskiego był wspomniany już Ciesielczyk, który przez dłuższy czas budował wokół tej sprawy aurę sensacji zapowiadając ujawnienie zawartości teczki podczas prelekcji w Chicago. Nabrał się na to tygodnik „Wprost”, który na swojej stronie internetowej poinformował, że prezydent Lech Kaczyński został wprowadzony w błąd odznaczając Jarmakowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (15 X 2009 r.). Tygodnik powołał się przy tym na list otwarty niejakiej Sylwii Kawy z Komitetu Pamięci Polonijnej w Chicago, która 14 października 2009 r. protestowała przeciwko odznaczeniu Jarmakowskiego „z uwagi na zawartość dokumentów z IPN”. W piśmie do prezydenta RP Kawa zapowiedziała „sądny dzień” dla Jarmakowskiego, o którym całej prawdy Polonia miała dowiedzieć się z ust Ciesielczyka w Chicago.

Mizeria dowodów

Swoje rewelacje ogłosił Ciesielczyk podczas październikowych spotkań w Chicago i Clark (New Jersey), a później w internecie (m. in. videofact.com/jarmakowski.htm). Według niego, dowodem na „ochoczą” współpracę Jarmakowskiego z „konsulatem PRL”, „komunistycznym dyplomatą” i „rezydentem SB” ma być 6-stronnicowa notatka oficera rezydentury wywiadowczej w Chicago o kryptonimie „Rush”. Jest to zresztą jedyny dokument (nie licząc tzw. kart sprawdzeniowych) zawarty w 12-stronnicowej teczce, którą notabene Wydział VIII Departamentu I MSW zakwalifikował zaledwie jako tzw. segregator materiałów wstępnych (SMW), nie zaś typową sprawę operacyjną (np. agenturalną). Istotnie, w dniu 19 września 1989 r. dwaj polonijni dziennikarze – Andrzej Jarmakowski i Andrzej Stypuła, zapewne na fali euforii związanej z odzyskiwaną przez Polskę niepodległością, poprosili konsula PRL w Chicago o poufne spotkanie. Co zrozumiałe i w pewnym sensie normalne, w tej roli wystąpił odpowiednio „zalegendowany” jako dyplomata oficer bezpieki. Bezpośrednią przyczyną spotkania były kwestie wynikające z przemian gospodarczo-politycznych zachodzących w Polsce po 4 czerwca 1989 r., a przede wszystkim z faktu, że zaprzyjaźniony z Jarmakowskim lider Ruchu Młodej Polski – Aleksander Hall, został ministrem w rządzie PRL kierowanym przez Tadeusza Mazowieckiego. Jak zaznaczył w swojej notatce „Rush”, polonijni rozmówcy chcieli omówić sprawy związane z przyjazdem ministra Halla do Stanów Zjednoczonych. Hall miał prosić Jarmakowskiego o przygotowanie jego pobytu w Chicago. Chodziło o spotkania z polonijnymi biznesmenami, politykami (Zbigniew Brzeziński) i działaczami polonijnymi (Edward Moskal). Po Hallu, z wizytą do Chicago mieli przybyć m. in. Tadeusz Syryjczyk i Lech Wałęsa.

W rozmowie poruszano jednak głównie kwestie związane z polonijnym biznesem, który był coraz bardziej zainteresowany inwestowaniem w Polsce. Temu również poświęcona była, wspomniana w notatce „Rusha”, jedna z wizyt wiceministra przemysłu Stanisława Kłosa, od której datować się miały kontakty Jarmakowskiego i Stypuły z konsulatem. Stąd też podczas dyskusji z „Rushem” wiele miejsca poświęcono inicjatywie Lecha Wałęsy w sprawie utworzenia „Banku Rzeczpospolitej”, jak również organizacji banku inwestycyjnego i Chicagowskiego Forum Gospodarczego. Dyskutowano o wykorzystaniu kapitału Barbary Piaseckiej-Johnson i innych biznesmenów w Polsce. Zdaniem Jarmakowskiego i Stypuły – jak pisze „Rush” – kapitał polonijny miał być przeciwwagą dla groźnych „niemieckich inwestycji w Polsce”. Jarmakowski i Stypuła zgłosili też pewne obawy co bezpieczeństwa polonijnego kapitału inwestowanego w Polsce. Powołując się na wcześniejsze doświadczenia związane z kierowaną do kraju pomocą finansową dla podziemia „Solidarności” stwierdzili, iż obawiają się, że może ona trafić w prywatne ręce i zostać niewłaściwie wykorzystana. Pod koniec rozmowy działacze polonijni wspomnieli, że dla „wysoko postawionych osób w Warszawie z kręgu Solidarności” przygotowują ocenę działalności Konsulatu Generalnego PRL w Chicago. Wystraszonemu „Rushowi” powiedzieli: „dla uspokojenia Pana, ocena ta nie jest negatywna i taka zostanie przekazana do Polski kanałem LOT-owskim”.

Klęska oskarżycieli

Wspomniana notatka jest jedynym udokumentowanym kontaktem Andrzeja Jarmakowskiego z konsulatem PRL jesienią 1989 r. W 1991 r. teczkę Jarmakowskiego złożono do archiwum Urzędu Ochrony Państwa w Warszawie. W chwili jej zamknięcia zmikrofilmowana dokumentacja liczyła łącznie (razem z okładką, kartami ewidencyjnymi i informacją o mikrofilmowaniu) zaledwie 15 klatek. Wynika z tego, że kilka stron dokumentów (najpewniej 3 strony), ze względu na ustawową barierę roku 1990 (za niejawne uznaje się dokumenty wytworzone przez służby specjalne III RP) zostało wyłączonych z jawnej teczki dostępnej dzisiaj w IPN. „Obfitość” zgromadzonego przez SB i UOP materiału wskazuje, iż ponad wszelką wątpliwość nigdy nie było w niej żadnych rewelacji, o których wielokrotnie mówili Czuma i Ciesielczyk. Potwierdzają to zresztą wszelkie dostępne materiały ewidencyjne SB na temat Jarmakowskiego z których korzystałem. Wynika z nich niezbicie, że nigdy nie był on rejestrowany jako współpracownik komunistycznych tajnych służb. Od lat 70-tych Jarmakowski był rozpracowywany przez SB w ramach spraw obiektowych o kryptonimach „Młodzieżowcy” (duszpasterstwo akademickie w Gdańsku) i „Arka” (Ruch Młodej Polski), jak również w ramach personalnej sprawy operacyjnego rozpracowania o kryptonimie „Historyk”. W okresie emigracyjnym był z kolei rozpracowywany przez Departament I MSW w związku z działaniami wymierzonymi w antykomunistyczną organizację „Pomost” (kryptonim „Igof”). W związku z tym wywiad cywilny PRL aż do 1990 r. zarejestrował Jarmakowskiego w kategorii zabezpieczenie.

O tym wszystkim nie wie zapewne Marek Ciesielczyk, który za wszelką cenę starał się uprawdopodobnić oskarżenia Czumy. Niekompetentny i bezradny wobec mizerii archiwalnej odnalezionej na Jarmakowskiego, Ciesielczyk napisał: „nieważne, czy Jarmakowski był czy nie był agentem, istotne jest to, że jego działania są tak szkodliwe jakby nim był. Często SB odnosiła znacznie więcej korzyści z działań ludzi, którzy formalnie nie byli TW SB, niż z aktywności zarejestrowanych agentów”. A zatem w tej sprawie nie liczą się żadne dowody, argumenty, fakty i dostępne źródła historyczne. Nie ma to też nic wspólnego z nauką, ani nawet słuszną ideą „lustrowania Polonii”. Samozwańczy „lustrator Polonii” nie ma większego pojęcia na temat działań wywiadu PRL na gruncie polonijnym, nie rozumie zasad, którymi kierowały się służby względem Polonii amerykańskiej, nie zna struktur i kompetencji poszczególnych wydziałów Departamentu I MSW, szczególnej relacji pomiędzy bezpieką a MSZ (w tym zwłaszcza Wydziałem Konsularnym), nie zna również obsady personalnej i charakteru pracy rezydentur wywiadowczych na terenie Stanów Zjednoczonych, obiegu dokumentów, informacji i zasad ewidencjonowania danych w strukturach MSW. Fakt, że jest to tematyka złożona, wymagająca dużego nakładu pracy i nabywanej przez lata kompetencji. A to z kolei kłóci się z pogonią za tanią sensacją, której tak bardzo potrzebuje Ciesielczyk. W ten sposób sensacja rozmija się z prawdą. A sensacja w sprawie Jarmakowskiego karmi się wyłącznie kłamstwem stąd też wyssane z palca informacje o jego rzekomych „potajemnych” i „tajnych spotkaniach z rezydentem SB w Chicago”, „wychwalaniu komunistycznych dyplomatów z konsulatu RP w Chicago”, „przejęciu Jarmakowskiego przez UOP” czy przedstawieniu w rozmowie „Solidarności jako grupy oszustów” (mira888.salon24.pl/132581). W tej ostatniej sprawie warto odwołać się do informacji zawartych chociażby w książkach Petera Schweizera Victory czyli zwycięstwo (Warszawa 1994) i Gordona Thomasa Szpiedzy Gideona. Mossad tajna historia (Warszawa 2004), w których przedstawiono kulisy transferu pieniędzy dla podziemia w Polsce. Warto wspomnieć, że finanse te nigdy nie zostały w przejrzysty sposób rozliczone przez ludzi głównego nurtu „Solidarności”. Zresztą sprawa pomocy finansowej dla „Solidarności” była szczególnie kontrolowana przez bezpiekę, więc ewentualna negatywna opinia rozmówców „Rusha” w tej sprawie nie była żadnym zaskoczeniem i nowością.

O poziomie oskarżycieli niech świadczą jeszcze inne słowa Ciesielczyka: „Jako człowiek niewątpliwie inteligentny Jarmakowski zdaje sobie chyba sprawę, że przegrał swoje życie, ponosząc klęskę w sferze pracy zawodowej, towarzyskiej, finansowej, zdrowotnej, a nawet rodzinnej (nie potrafił zapewnić sobie i swej rodzinie godziwych warunków życia, mieszkając w kraju o nieograniczonych możliwościach), czy więc jego amoralny stosunek do otoczenia i wyjątkowo podłe zachowanie wobec rodaków w USA to wynik jego frustracji z powodu tej tragicznej sytuacji, w jakiej się znalazł po ponad 25-letnim pobycie w USA?” (mira888.salon24.pl/132581).
Być może rozpętując nagonkę na „kapusia Jarmakowskiego” Andrzej Czuma nie spodziewał się, że w takim stylu znajdzie ona swój finał. W ostatnim czasie były minister sprawiedliwości wielokrotnie apelował do dziennikarzy, aby nie rzucali fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu. Najwyższy czas zacząć od siebie.

***

Aktualnie z Andrzejem Jarmakowskim dzieli mnie zapewne większość poglądów i ocen na sprawy polonijne i krajowe. Ale obowiązkiem historyka jest służyć prawdzie, a kiedy trzeba to jej bronić i o niej świadczyć. Współpracować z prawdą trzeba zwłaszcza tam, gdzie kogoś skrzywdzono posługując się historycznym fałszem. Poglądy i wybory polityczne skrzywdzonego nie mają tu żadnego znaczenia. W prostowaniu faktów i walce z fałszowaniem dziejów szczególna rola przypadła historykom, o których wielki Stanisław Kutrzeba tak pisał: „Tylko zawodowi historycy tej pracy podołać mogą; by to bowiem zadanie wypełnić tak, jak się tego żąda, trzeba nie tylko mieć dobre chęci dyletanta, który sam wprawdzie nieraz za historyka się uważa, lecz naprawdę mąci tylko zwykle historię, trzeba posiadać i tę umiejętność, która jest niezbędną, by krytycznie ocenić materiał i w sposób właściwy z tego materiału wydobywać prawdę i tę prawdę w odpowiedni przedstawić sposób” (Wady i zadania naszej historiografii, Kraków 1916).

Sławomir Cenckiewicz


http://www.progressforpoland.com/artykul/przeciw-falszywemu-swiadectwu
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Czw Lis 19, 2009 9:34 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Czuma uciekł na przerwę
dok 19-11-2009,

(...)Opozycja zarzuciła szefowi komisji Andrzejowi Czumie, że może nie być bezstronny. – Jako prokurator generalny i minister sprawiedliwości nadzorował prace prokuratorów, którzy zajmowali się sprawami badanymi przez komisję. Ktoś może zarzucić, że nasze posiedzenia są nieważne – przekonywał Krzysztof Matyjaszczyk z Lewicy.

– Ustawa o komisji śledczej mówi, że osoby zaangażowane w sprawę nie powinny w komisji zasiadać – mówi „Rz” Arkadiusz Mularczyk (PiS).

Matyjaszczyk złożył wniosek, aby wyłączyć Czumę z prac. – PO nie miała większości, bo właśnie jeden z jej posłów odszedł z jej składu, więc Czuma nie zgodził się nad wnioskiem głosować – twierdzi Mularczyk.

Były minister zarządził przerwę. Twierdzi, że chce uzyskać opinie prawne dotyczące swojego udziału w pracach komisji. Ta zbierze się ponownie w grudniu, a wtedy PO będzie już mieć większość.

Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/394028.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9123

PostWysłany: Czw Sty 07, 2010 6:44 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Czuma zawadza wszystkim, nawet PO

Komisja śledcza ds. nacisków do likwidacji? Na to PO nie pójdzie. Ale godziny posła Andrzeja Czumy w tej komisji wydają się policzone. To jest cena za uratowanie jej istnienia - stwierdza "Gazeta Wyborcza".

Wczoraj komisja zebrała się po raz 89. Ale nie ustaliła dotąd nic. O jakimś raporcie z jej prac nawet się nie wspomina. Kolejny już miesiąc posiedzenia zaczyna rozstrzyganie wniosków o odwołanie z komisji jej aktualnego przewodniczącego, posła Andrzeja Czumy.

Wiceszef komisji Leszek Deptuła mówił wczoraj: "Grzęźniemy. Praca jest na jałowym biegu, zajmujemy się sami sobą. Albo likwidujemy komisję, albo bierzemy się do pracy. Oczekuję jasnej deklaracji ze strony koalicyjnego partnera, co chce z tym zrobić. Zwłaszcza po wypowiedzi pana Donalda Tuska na temat jego wątpliwości co do Andrzeja Czumy, byłego prokuratora generalnego, jako przewodniczącego komisji naciskowej" - czytamy w dzisiejszej publikacji "Gazety Wyborcze


http://fakty.interia.pl/polska/news/czuma-zawadza-wszystkim-nawet-po,1420692
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 31 Maj 2020
Posty: 123

PostWysłany: Nie Maj 31, 2020 1:21 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Maciej Gawlikowski



Dołączył: 11 Cze 2008
Posty: 388

PostWysłany: Czw Sty 07, 2010 10:19 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Od bohatera...
do kompletnego zera!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> ARCHIWUM Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum






Załóż bezpłatnie forum phpbb2 lub phpbb3 na Forumoteka.pl




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group