Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zdaniem Jerzego Bukowskiego (2013)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 34, 35, 36 ... 60, 61, 62  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sob Sie 10, 2013 7:56 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Niebywałe chamstwo na stadionie Lecha
Nie tak dawno wyrażałem tutaj zdumienie, że Europejska Federacja Piłkarska ukarała klub piłkarski Lech Poznań grzywną w wysokości 10 tysięcy euro za to, że kilku jego kibiców sprzedawało podczas jednego z meczów naklejki o treści: „Good night, left side” („Dobranoc, lewico”), które ponoć nawoływały do przemocy.
Dzisiaj muszę napisać o tych samych fanach „Kolejorza” w zupełnie innym nastroju. Nie mogę jednak przemilczeć pokazu wyjątkowego chamstwa w ich wykonaniu (mniemam, że tylko części, a nie wszystkich), jakim było wywieszenie podczas meczu eliminacyjnego do Ligi Europy z Żalgirisem Wilno ogromnego transparentu z napisem: „Litewski chamie, klęknij przed polskim panem”.
Nie wiem, co przyszło do głów inicjatorom rozwinięcia tego napisu na stadionie, a także gdzie były służby porządkowe i delegat UEFA, którzy powinny natychmiast doprowadzić do jego usunięcia.
Następnego dnia za ten bezprzykłady pokaz chamstwa i głupoty przeprosili kierownictwo Lecha, wojewoda wielkopolski, Zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej, ubolewanie wyraziło polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, oburzył się jego litewski odpowiednik, należy też oczekiwać ostrej reakcji władz Europejskiej Federacji Piłkarskiej.
Nie mogę pojąć, skąd wziął się ten upiorny pomysł zademonstrowania przez niektórych kibiców „Kolejorza” pogardy dla Litwinów, z którymi mieliśmy w przeszłości różne relacje, ale dzisiaj racją stanu niepodległej Rzeczypospolitej jest rozsądna przyjaźń z tym narodem i kształtowanie wzorowych stosunków międzypaństwowych.
Jeżeli grupie durniów z Poznania wydawało się, że demonstrują w ten sposób swój patriotyzm, to trzeba im jak najszybciej uświadomić, że są w błędzie.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 25 Lut 2020
Posty: 123

PostWysłany: Wto Lut 25, 2020 6:44 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sob Sie 10, 2013 7:57 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Żałosny Miecugow
Popularny, mainstreamowy, mający o sobie wielkie mniemanie dziennikarz Grzegorz Miecugow został sprowadzony do właściwego poziomu przez redaktora naczelnego prowincjonalnego „Czasu Białegostoku” Karola Wasilewskiego.
Gwiazdor Telewizji TVN 24 na antenie Programu I Polskiego Radia skrytykował to czasopismo za zrobienie wywiadu z człowiekiem, który zaatakował go podczas plenerowego „Szkła kontaktowego” na Owsiakowym „Przystanku Woodstock”. Powiedział, że „jakiś pseudodziennikarz z gazety białostockiej zrobił z nim pełny wywiad pod pełnym nazwiskiem, pokazał jego zdjęcie i pozwolił mu wyrazić…  kompletne bzdury”. I zasugerował, że „pseudodziennikarz zrobił mu przysługę, być może to jest jego kolega”.
Wasilewski zareagował natychmiast, pisząc:
„Gdy TVN24 ściąga do Katowic swój helikopter, by na żywo relacjonować proces <matki Madzi z Sosnowca>, to jest to rzetelne i ważne misyjne dziennikarstwo. (...) Gdy większość dziennikarzy podczas konferencji prasowej prokuratora Przybyła łapała za aparaty i kamery, zamiast rzucić się człowiekowi na ratunek (jedynym z ludzkimi odruchami był nota bene dziennikarz regionalny, z <Głosu Wielkopolskieg>), to redaktor Miecugow milczał jak zaklęty. Gdy w telewizji pojawiały się wywiady z Adamem Czeczetkowiczem (tym od Kononowicza), samym Kononowiczem i Hubertem H. - bezdomnym, który naubliżał prezydentowi, to były perły dziennikarstwa. Gdy media promują osoby pokroju Natalii Siwiec, Patrycji Pająk czy Agnieszki <Frytki> Frytkowskiej, to jest to rozrywka wprowadzająca widza w inny poziom. Panią Frytkę, prowadzący pierwszej edycji <Big Brothera> - Grzegorz Miecugow powinien zresztą bardzo dobrze znać.”
Miecugow nie ukrywał też swojego stosunku do człowieka, który uderzył go w trakcie Woodstocku:
- To nie przypadek, że Oskar W. jest z Białegostoku. Przepraszam, że tak mówię. Białystok stał się centrum osób, które nazywają siebie prawicą i wzywają do tego, aby Polska się obudziła… I propagują taki obraz Polski, że dzieje się tu coś strasznego, że jesteśmy wyprzedani, jesteśmy wasalami i wszystko jest źle- mówił w radiowej Jedynce.
Wasilewski odparł:
„Holocaust, jak sugeruje w wywiadzie dla <Super Expressu> redaktor, nie zaczął się, gdy polityczny fanatyk (w głównej mierze ogłupiony wojną polsko-polską od rana do wieczora pokazywaną we wszystkich mediach) zastrzelił Marka Rosiaka w Łodzi. Zaczął się dopiero, gdy redaktor Miecugow dostał <liścia od niezrównoważonego, bezrobotnego 25-latka>.”
I tak właśnie dziennikarz „Czasu Białegostoku” załatwił gwiazdę TVN 24: konkretnie, rzeczowo, sugestywnie.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sob Sie 10, 2013 7:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Elektryczne auta zamiast koni?
Ten temat powraca w każde lato, a już zwłaszcza w tak upalne jak tegoroczne: jak ulżyć koniom ciągnącym pełne turystów wozy (tzw. fasiągi) z Palenicy do Morskiego Oka?
„Metro” sugeruje, że mogłyby je zastąpić auta elektryczne. Inwestycja w nie zwróciłaby się zaledwie w kilka tygodni.
„W wakacje przy dobrej pogodzie Morskie Oko odwiedza ponad 10 tys. turystów dziennie. Choć droga jest asfaltowa, to trzeba iść pod górę - z ostatniego parkingu przy Palenicy ponad 8 km, różnica wzniesień ponad 400 m. Wielu kusi się na podwózkę furą do Polany Włosienica. Woźnice mogą zabrać maks. 14 dorosłych naraz, ale nierzadko dochodzą do tego dzieci i plecaki. Konie ledwo zipią. Aktywiści Fundacji Viva! postanowili skończyć z ich męczarniami” - czytamy w bezpłatnym dzienniku.
W ramach ich starań przy zakopiańskim dworcu zawisł plakat przedstawiający słynnego Jordka leżącego w agonii obok fasiąga; to właśnie od jego śmierci kilka lat temu zaczęła się dyskusja na temat dramatcznego losu koni na drodze do Morskiego Oka.
„Na telebimie przy Krupówkach emitowany jest spot zachęcający turystów do rezygnacji z konnego transportu. Uruchomiono stronę Ratujkonie.pl, gdzie można przeczytać raport Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami na temat eksploatowania 235 zwierząt pracujących na trasie do Morskiego Oka w 2012 r. (dane udostępnił m.in. Tatrzański Park Narodowy i Polski Związek Hodowców Koni)” - napisano w „Metrze”.
Okazuje się, że co piąty koń z tej grupy już nie żyje.
„- W zeszłym roku trzy padły. Jeden miał tylko 4 lata i padł po 11 miesiącach pracy. Od początku zeszłego roku do połowy czerwca br. do rzeźni trafiły aż 44 konie, w tym zwierzęta 4- i 5-letnie, czasami po zaledwie kilku miesiącach pracy na trasie do Morskiego Oka” - powiedział gazecie szef Fundacji Viva! Cezary Wyszyński, który domaga się od wydającej woźnicom licencje dyrekcji TPN całkowitej likwidacji transportu konnego na tej trasie.
Pod petycją podpisało się już 11 tysięcy osób (link na www.ratujkonie.pl).
„- Mam nadzieję, że ten społeczny odzew przekona TPN i być może już w przyszłym sezonie koni tu nie będzie” - wyraził swoją nadzieję Wyszyński.
Wicedyrektor Parku Zbigniew Krzan uważa jednak, że likwidacja transportu konnego nad Morskie Oko w ogóle nie wchodzi w grę. W jego opinii czworonogi wcale nie są męczone i aby to udowodnić zamierza wspólnie z przedstawicielami Fundacji przeprowadzić koniom testy wysiłkowe.
„- Konie zawsze pracowały, bo taką mają rolę. Cieszmy się z tego, że dzięki konnym przewozom nad Morskie Oko ludzie mają pracę i mogą zarabiać” - dodał w rozmowie z gazetą Zbigniew Proszowski z zarządu Starostwa Powiatowego w Zakopanem i zasugerował, że ktoś może chcieć zarobić na likwidacji konnych przewozów, mając na myśli firmy gotowe wejść na tę trasę z samochodami elektrycznymi.
Wyszyński przyznał, że zastąpienie koni ekologicznymi autami o napędzie elektrycznym jest jednym z celów rozpoczętej przez jego fundację akcji. Gdyby dyrekcja TPN je zakupiła i udostępniła fiakrom, nikt nie straciłby pracy.
Prezes prywatnego Branżowego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Maszyn Elektrycznych „Komel” w Sosnowcu doktor habilitowany inżynier Jakub Bernatt wypożyczył elektryczny ciągnik w jednej z krajowych firm zajmujących się produkcją takich pojazdów i przeprowadził w czerwcu test.
„- Z wiadomych względów próba nie mogła się odbyć na trasie do Morskiego Oka, więc wybraliśmy trasę o podobnej długości i nachyleniu, prowadzącą z Wisły na Salmopol. Jadąc ze średnią prędkością 20 km na godz. maszyna nie miała problemów z wciągnięciem ważącego 1,3 tony forda mondeo (zbliżona waga do wozu wypełnionego turystami). Dziś są na rynku pojazdy, które z powodzeniem woziłyby turystów nad Morskie Oko” - powiedział „Metru”.
Szacuje on, że ciągnik można kupić za około 80 tysięcy złotych. Koszty zwróciłyby się więc po mniej więcej półtora miesiąca wakacyjnej pracy.
„- Problemem byłoby uzupełnianie energii. Po każdym kursie lub dwóch pojazd musiałby przynajmniej przez godzinę doładowywać akumulator. Ale można sobie wyobrazić stację zasilania gdzieś na Palenicy” - dodał dr Bernatt.
Przy wjeździe na wzniesienie podobne do Morskiego Oka z ładunkiem o podobnej wadze jak wypełniony turystami fasiąg, zużywa się energii za 2 zł. Zjazd jest bezkosztowy.
„Zakładając cztery kursy nad Morskie Oko dziennie i 26 dni pracy w miesiącu, koszty energii wyniosłyby 208 zł. Za takie pieniądze nie damy rady utrzymać ciężko pracującego konia. Wóz z koniem: zakładając, że woźnica bierze średnio na furę 12 turystów do Morskiego Oka (kurs w górę kosztuje dziś turystę 40 zł) i ma tylko w połowie zapełnioną furę, wracając (zjazd jest tańszy - 30 zł), z jednego kursu wyciągnie 660 zł. Ciągnik elektryczny: zakładając cztery kursy nad Morskie Oko dziennie i 26 dni pracy w miesiącu, przez miesiąc kierowca ma 68,6 tys. zł utargu” - podsumowało „Metro”.
Czy ten nowatorski, ekologiczny i odciążający konie pomysł spodoba się jednak nawykłym do tradycyjnych metod wożenia turystów góralom? Śmiem wątpić, zwłaszcza po cytowanych wyżej wypowiedziach przedstawiciela TPN i Starostwa Powiatowego w Zakopanem.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sob Sie 10, 2013 8:00 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
­­­­­­­­­­­Czy należy poić gołębie?
Wiadomo, jak poważny problem ma wiele miast z gołębiami. W szczególności dotyczy on Krakowa, w którym „bombardowani” są tak jego mieszkańcy, jak turyści, nie mówiąc już o zabytkach, szczególnie zaś pomnikach. Władze podwawelskiego grodu podejmowały już mnóstwo prób przepędzenia tych ptaków ze śródmieścia, ale wszystkie okazały sie bezskuteczne.
Okazało się, że krakowianie mają jednak dobre serca i kiedy nastały upalne dni, niektórzy z nich postanowili pomóc gołębiom, wystawiając dla nich poidła z wodą oraz domagając się, aby podobne działania nakazał podległym sobie służbom dyrektor Wydziału Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa.
W odpowiedzi usłyszeli, że takie postępowanie byłoby nieuzasadnione, a nawet szkodliwe, ponieważ poidła dla gołębi nie są w mieście potrzebne,jako że mogłyby przyczynić się do rozprzestrzeniania przenoszonych przez te ptaki chorób zakaźnych i osłabić ich instynkt samozachowawczy.
Zapewne mają rację, ale poszukujące wody do picia i dla ochłody gołębie taplają się w czasie największych upałów w miejskich fontannach, w których zanurzają się także ludzie, a zwłaszcza dzieci. Może lepiej więc jednak ustawić poidła­­­, co byłoby i bardziej humanitarne, i zdrowsze?
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Sie 11, 2013 6:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Napełnijmy tornistry ubogich dzieci
Ruszyła piąta już edycja organizowanej przez Caritas Polska kampanii „Tornister pełen uśmiechów”. Jej celem jest zwiększenie szans edukacyjnych dzieci i młodzieży poprzez zebranie funduszy na zakup oraz wyposażenie wyprawek szkolnych dla najbardziej potrzebujących.
Kampania potrwa do 25 sierpnia, a polega na ogólnopolskiej zbiórce środków za pomocą wysłanych wiadomości SMS, dzięki którym zostaną zakupione tornistry. W kościołach są natomiast wystawione kosze, do których można wkładać podstawowe artykuły szkolne.
„- Akcję można wesprzeć, wysyłając SMS z hasłem „Pomagam” pod nr 72052, koszt 2,46 zł z VAT. Można to także zrobić poprzez wpłatę na nasze konto z dopiskiem <Tornister pełen uśmiechów>, które znajduje się na stronie www.caritas.pl. Bardzo zachęcam, abyśmy otworzyli nasze serca na potrzeby innych, bo musimy pamiętać, że sami doświadczamy dobra od Pana Boga i wiele życzliwości od innych ludzi. Dlatego odpłaćmy też za to życzliwością. W ten sposób możemy przynajmniej częściowo zaradzić trudnej sytuacji rodziców spowodowanej bezrobociem lub innymi względami, np., chorobą lub wypadkiem, którzy mają kilkoro dzieci w wieku szkolnym. Ludzie ubodzy, biedni potrzebujący są zawsze, dlatego ta akcja będzie kontynuowana” - wyjaśnił na łamach „Naszego Dziennika” sens tej kampanii dyrektor Caritas Polska ksiądz Marian Subocz.
Przez poprzednie cztery lata Caritas rozdała najuboższym rodzinom 37 tysięcy wypełnionych tornistrów.
„Kampania zakończy się wielkim finałem 25 sierpnia w Przemyślu, gdzie dzieciom zostaną uroczyście wręczone tornistry. Pozostali uczniowie objęci akcją dostaną wyprawki na przełomie sierpnia i września od Szkolnych Kół Caritas i Parafialnych Zespołów Caritas” - czytamy w gazecie.
Tę piękną akcję wspiera również kilka wydawnictw, które za pośrednictwem Caritasu bezpłatnie przekazują swoje podręczniki dzieciom. Także na poziomie lokalnym pojawiają się liczni sponsorzy i ofiarodawcy.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Sie 11, 2013 6:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Jak zdelegalizować KPP?
Powraca poruszana tu już przeze mnie sprawa ewentualnej delegalizacji zarejestrowanej 9 października 2002 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie Komunistycznej Partii Polski.
Prezydent Bronisław Komorowski zaproponował przyznanie temu właśnie sądowi - jako prowadzącemu ewidencję partii politycznych - prawa zwracania się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności statutu każdej partii z Konstytucją RP - poinformowała Polska Agencja Prasowa.
Ta kwestia została niejako wywołana przez posła Prawa i Sprawiedliwości Wojciecha Szaramę, który skierował do ministra sprawiedliwości interpelację dotyczącą funkcjonowania KPP, określającą się - zgodnie ze swym statutem - jako marksistowsko-leninowska, a źródło działalności ideowo-programowej upatrująca w idei komunistycznej.
„Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia” - brzmi jeden z zapisów statutu KPP, a na jej stronie internetowej, poza symbolem sierpa i młota, znajduje się także hasło: „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!”, będące fragmentem „Manifestu Komunistycznego” Karola Marksa i Fryderyka Engelsa.
PAP przypomina, że „art. 13 konstytucji zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji, które w swoich programach odwołują się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu”.
Rzecznik prasowy warszawskiego SO sędzia Maja Smoderek poinformowała PAP, że sąd wpisał KPP do ewidencji partii politycznych, ponieważ w jego ocenie jej statut nie sprzeciwiał się treści art. 13 konstytucji.
- Przepis ten zakazuje istnienia partii politycznych odwołujących się do metod i praktyk działania komunizmu, a takiego odwołania w statucie partii nie było - powiedziała sędzia Smoderek.
Poseł Szarama spytał natomiast w swej interpelacji, jak minister sprawiedliwości zamierza wyjaśnić brak reakcji SO w Warszawie na funkcjonowanie w Polsce partii odwołującej się w swoim programie do ideologii komunistycznej i czy złoży wniosek o wykreślenie KPP z rejestru partii politycznych lub o zbadanie legalności jej działania.
W odpowiedzi wiceminister Wojciech Hajduk wyjaśnił, że jego resort nie tylko nie może oceniać orzeczeń sądu, ale nie może też wystąpić do TK w sprawie zbadania zgodności celów i zasad działania partii z konstytucją. Poinformował PAP, że takich uprawnień nie ma również prowadzący ewidencję partii warszawski SO, który może jedynie przeprowadzić kontrolę tzw. prewencyjną, czyli na etapie rozpatrywania wniosku o wpis, a także w razie wniosku o wpis zmian w statucie. Celem tej kontroli jest „zapobieżenie wpisowi do ewidencji partii lub zmian w statucie partii, które są niezgodne z konstytucją”.
Poinformował natomiast PAP, że napisze w tej sprawie do Prokuratora Generalnego, który ma uprawnienia, by wystąpić do Trybunału o zbadanie zgodności z konstytucją celów lub działalności partii politycznych.
„O tym, kto może złożyć do TK wniosek o zbadanie celów lub działania partii z konstytucją, mówi art. 191 konstytucji. Są to m.in.: prezydent, marszałek Sejmu, marszałek Senatu, premier, 50 posłów, 30 senatorów, prezes Sądu Najwyższego, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, Prokurator Generalny, prezes Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich. Konstytucja nie daje natomiast takich uprawnień ministrowi sprawiedliwości, ani Sądowi Okręgowemu w Warszawie” - czytamy w depeszy PAP.
Teraz częściowo chce to zmienić prezydent Komorowski, ale nie poprzez nowelizację konstytucji, co byłoby bardzo trudne w obecnej sytuacji politycznej. W przesłanym w lipcu do Sejmu projekcie nowej ustawy o TK zaproponował on, by warszawski SO mógł występować do Trybunału o zbadanie zgodności z konstytucją statutu partii politycznej „w zakresie celów partii i zasad działania partii określonych w statucie”.
„Sąd nie miałby pytać TK o <zgodność celów lub działania partii z konstytucją>, bo na to nie pozwala mu art. 191 konstytucji, tylko o zgodność z konstytucją samego statutu partii. W uzasadnieniu prezydenckiego projektu napisano, że w ten sposób rozwiązuje on dwa istniejące obecnie problemy: usuwa ewentualny zarzut naruszenia art. 191 konstytucji, polegający na tym, że postępowanie (...) inicjuje podmiot niewymieniony w tym artykule, a <po drugie - nie następuje pozbawienie SO możliwości wystąpienia do Trybunału z pytaniem prawnym>. W ślad za tym zmienione miałyby zostać odpowiednio przepisy ustawy o partiach politycznych” - napisała Polska Agencja Prasowa.
Byłoby wskazane, aby te pomysły zostały jak najszybciej wdrożone i zastosowane po raz pierwszy właśnie wobec Komunistycznej Partii Polski, której istnienie w niepodległej Rzeczypospolitej jest czymś równie niezrozumiałym jak haniebnym
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pon Sie 12, 2013 8:22 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Pisior zaszkodził Tuskowi
Kto jak kto, ale polityk tak doświadczony i wyczulony na pielęgnowanie własnego wizerunku jak premier Donald Tusk nie powinien dać się przyłapać mediom w sytuacji mało dla siebie komfortowej. Doskonale wie przecież, że dziennikarze bywają bezlitośni nawet dla niego, a także iż w gronie swoich współpracowników może natrafić na kogoś, kto chętnie sprzeda mediom kompromitującą go odzywkę dla sensacji, z chęci zrewanżowania się za jakąś urazę z przeszłości lub z myślą o zmianie partyjnych barw w niedalekiej przyszłości.
Tygodnik „Newsweek” właśnie poinformował, że dotarł do nagrania z wyborczego spotkania Tuska z działaczami Platformy Obywatelskiej, które odbyło się 2 sierpnia w ogrodzie hotelu Belweder nieopodal Kancelarii Premiera. Uczestniczyli w nim przedstawiciele trzech regionów PO: kujawsko-pomorskiego, dolnośląskiego i opolskiego. Przebieg rozmowy zarejestrował jeden z nich.
„Podczas dyskusji pojawił się temat polityki kadrowej w MSW. Poruszył go Henryk Koczan, weteran platformerskiego aparatu, kandydat w rozmaitych wyborach, były wiceprezes jednej ze spółek kontrolowanych przez KGHM, a dziś doradca wojewody i szef rady programowej TVP Wrocław” - czytamy w „Newsweeku”.
Zwrócił on uwagę na to, że w ostatnim czasie pojawiła się informacja, która wzbudziła „głębokie zaniepokojenie” oraz „obawę naszych członków” związana z faktem, iż szefem gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych został Paweł Majcher. Na Dolnym Śląsku został on bardzo dobrze zapamiętamy „z okresu wzmożenia moralnego i IV RP jako sprawny funkcjonariusz mediów publicznych” (w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości pełnił funkcję prezesa Polskiego Radia Wrocław).
Dalej zarejestrowana przez informatora tygodnika dyskusja potoczyła się następująco:
„Henryk Koczan: Wielu członków z Dolnego Śląska zadaje mi pytania, na które nie potrafię racjonalnie odpowiedzieć. W jaki sposób osoba z takim doświadczeniem i o takiej proweniencji znalazła się na tak eksponowanym stanowisku w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych?
Donald Tusk: Ja nie mam pojęcia, kim jest pan Majcher, chociaż nazwisko dość znaczące, powiedziałbym, semantycznie.
HK: Semantycznie bardzo.
DT: Semantycznie jest interesujące i może potwierdzać pańską ocenę. Dzisiaj jeszcze spytam pana ministra Sienkiewicza kto zacz. I jak rozumiem - nie usłyszałem tutaj szmeru sprzeciwu, to jest solidarny pogląd Dolnego Śląska, że to jest zupełnie obcy człowiek.
Ktoś z sali: Pisior.
DT: Pisior. Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem gabinetu (rubaszny śmiech, brawa). Na pewno będę musiał usłyszeć bardzo szczegółowe uzasadnienie, wyjaśnienie, i trudno mi sobie wyobrazić, po tym, co powiedzieliście, żeby ono było przekonujące.
HK: Dziękuję, uspokoi to nocne lęki na Dolnym Śląsku. I moczenia.”
Można powiedzieć - nawiązując do używanej na spotkania u premiera stylistyki - że rozmawiano jak platfus z platfusem. Na pewno była to nader szczera wymiana opinii, podjęta jednak nieostrożnie i nieodpowiedzialnie. Jeżeli toczy się bowiem takie dyskusje w szerszym gronie, to zawsze należy brać pod uwagę, że ktoś może wykazać się niedyskrecją, zwłaszcza w obliczu spadających notowań rządzącej partii i jej lidera.
Trudno dziwić się natomiast mediom, nawet pozornie (jak się to okazało w przypadku „Newsweeka”) zaprzyjaźnionym z aktualnym obozem władzy, że nie skonsumują tak smakowitego z dziennikarskiego punktu widzenia kąska, przysparzając kolejnych kłopotów nie narzekającemu ostatnio na ich brak Donaldowi Tuskowi.
Ten pisior będzie mu się jeszcze długo odbijał niezdrową polityczną czkawką, z czego już do woli korzystają opozycja i sprzyjające jej media.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pon Sie 12, 2013 9:10 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Co dalej z krakowskim Muzeum PRL?
Niejasne są losy Muzeum PRL, które miało powstać w budynku dawnego kina Światowid w Krakowie-Nowej Hucie. Wiele osób, które przekazały tam - w ramach akcji „Uwolnij pamięć” - swoje rodzinne pamiątki jest rozgoryczonych tym, że nie są one i nie wiadomo, czy w ogóle będą eksponowane.
„Muzeum PRL-u miało być jednym z najbardziej oczekiwanych muzeów w Krakowie i w nowoczesny sposób opowiadać najnowszą historię. Jego pomysłodawcami byli Andrzej Wajda i jego żona Krystyna Zachwatowicz. Od samego początku podlegało ministrowi kultury i było częścią Muzeum Historii Polski w Warszawie. W tworzenie placówki już w 2009 r. zaangażowały się takie autorytety, jak prof. Andrzej Chwalba, prof. Andrzej Paczkowski czy prof. Tomasz Gąsowski. Bardzo szybko okazało się jednak, że nie pójdzie to gładko. Kolejne scenariusze ogólnej wizji muzeum były odrzucane przez członków Rady Programowej. Szefowa tej rady, Krystyna Zachwatowicz, już w 2010 r. wypowiadała się publicznie, że czas na stworzenie scenariusza został zmarnowany. Rada przestała się spotykać. Przez cztery lata organizacja nowej placówki nie ruszyła nawet z miejsca” - przypomniał „Dziennik Polski”.
Z inicjatywy Wajdy Rada Miasta Krakowa poparła z końcem ub. r. pomysł przejęcia muzeum przez gminę, przyjmując za dobrą monetę obietnicę ministra Bogdana Zdrojewskiego, że będzie przez pięć lat przekazywał po 1 milionie złotych rocznie na jego prowadzenie. Dodatkowe środki obiecał na sfinansowanie konkursu na scenariusz i projekt ekspozycji stałej. W rezultacie Kraków przejął placówkę 1 stycznia br. Wsparcie od ministra do tej pory jednak nie dotarło. Podobno umowa ma zostać podpisana we wrześniu, ale MHP już zabrało eksponaty do Warszawy, ponieważ nie było co z nimi zrobić po wyprowadzce ze Światowida. Formalnie były one kupowane i darowane warszawskiej placówce, więc zgodnie z prawem należą teraz do niej.
„Wśród około pięciu tysięcy rzeczy są fragmenty pomnika Lenina, sztandary ,<Solidarności>, przeważają dokumenty, gazety, zdjęcia, są też meble, ubrania, sprzęty, np. saturator, który przyjechał do Krakowa aż z Legnicy” - czytamy w „DP.
Zastępca dyrektora Muzeum Historii Polski Dariusz Barański powiedział gazecie, że zgodnie z ustawą o muzealnictwie, na przekazanie tych rzeczy Krakowowi zgodę musi wydać minister kultury. Każdy przedmiot, który czeka przeprowadzka, wymaga odrębnej ekspertyzy i opinii.
„Muzeum PRL-u jest dalej w fazie organizacji i podlega teraz Muzeum Historycznemu Miasta Krakowa. Pięć lat temu jego powstanie budziło takie emocje i nadzieje, jak Fabryka Schindlera na Zabłociu, która dziś bije rekordy popularności. Czy Muzeum PRL-u też odniesie spóźniony sukces, a Nowa Huta odzyska swoje pamiątki? Dyrektor Michał Niezabitowski z MHK mówi, że jest otwarty na współpracę z warszawskim muzeum” - napisał „Dziennik Polski”.
Czy władze Krakowa podejmą zdecydowane działania w celu doprowadzenia tej sprawy do takiego finału, jaki przewidywano na początku, czyli cztery lata temu, kiedy mnóstwo ludzi z entuzjazmem przeszukiwało domowe archiwa i przynosiło do powstającej placówki muzealnej cenne pamiątki?
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pon Sie 12, 2013 9:12 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Pożyteczna aplikacja
Tegoroczne upalne lato obfituje w Polsce w tragiczne wypadki w wodzie. Liczba osób, które toną w rzekach, jeziorach i innych akwenach rośnie z dnia na dzień. Te śmiertelne wypadki zdarzają się najczęściej w miejscach, w których kąpiel jest zabroniona.
Chcąc chociaż troche ograniczyć te tragedie, Szpital Uniwersytecki w Krakowie przygotował specjalną aplikację, którą można zainstalować na swoim smartfonie. Znajdują się w nim instrukcje jak udzielać pierwszej pomocy.
Jak poinformowało Radio Kraków-Małopolska, wystarczy ją pobrać za darmo ze sklepów AppStore lub Play, zainstalować w telefonie, a po uruchomieniu korzystać z filmów instruktażowych. Można z niej korzystać w trakcie udzielania pomocy, a jeszcze lepiej przed wyjściem nad wodę, aby przypomnieć sobie najważniejsze informacje o udzielaniu pomocy tonącym.
Czy ta nowoczesna metoda zmniejszy liczbę utonięć? Pewności nie ma, ale pomysł jest wart rozpowszechnienia.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Sie 16, 2013 6:34 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Lepperowo zamiast Zielnowa?
Po dwóch latach od tragicznej śmierci Andrzeja Leppera wójt gminy Darłowo Franciszek Kupracz wpadł na pomysł, aby uczcić go poprzez zmianę nazwy rodzinnej wioski lidera Samoobrony: zamiast Zielnowo miałaby się ona nazywać Lepperowo - poinformowała Niezależna, powołując się na Telewizję Superstacja.
Początkowo wójt chciał nadać imię Leppera jednej z ulic, ale potem „poszedł na całość” i rozważa zmianę nazwy leżącej w jego gminie wsi.
- Czas, by takie nazwisko uhonorować, zapisać. Czy to w nazwie ulicy czy to nawet Zielnowo może być Lepperowo. Nic nie stoi na przeszkodzie - powiedział Superstacji.
Gdyby to się jednak nie udało, wójt zapowiada stworzenie na cmentarzu w Krupach, gdzie jest pochowany Lepper, miejsca zadumy i pamięci lub utworzenie poświęconego chłopskiemu watażce kącika w wiejskiej świetlicy w Zielnowie. Po żniwach zamierza urządzić referendum w tej sprawie, przewidując że połowa mieszkańców wioski poprze jego pomysł.
Niezależna przypomina, że prokuratura zdecydowała o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci Leppera, ponieważ śledczy nie stwierdzili udziału w niej osób trzecich i podkreśla, iż dysponuje dowodami, które wskazują na to, że były wicepremier chciał potwierdzić zeznania Jarosława Kaczyńskiego dotyczące „afery gruntowej”.
„Wśród dowodów przekazanych przez redakcję <Gazety Polskiej> prokuraturze są nagrania rozmowy z Andrzejem Lepperem, w czasie której szef „Samoobrony” ujawnia źródło przecieku w aferze gruntowej oraz chęć podzielenia się tą wiedzą z prokuraturą” - czytamy w Niezależnej.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Sie 16, 2013 6:35 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
O rozwagę w Tatrach
Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe apeluje do turystów, aby zachowali rozsądek i rozwagę podczas wysokogórskich wycieczek, a także o wybieranie mniej obleganych szlaków, bo na tych najpopularniejszych tworzą się korki, co powoduje nerwowość, mogącą prowadzić do nieszczęścia.
Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego szacuje, że codziennie w sierpniu wchodzi na jego teren nawet kilkadziesiąt tysięcy osób.
„Tak jest zresztą nie tylko w Morskim Oku czy dolinie Kościeliskiej ale i w wielu innych rejonach Tatr. Tłumy więc widać na Giewoncie, w rejonie Hali Gąsienicowej ale i są dni że oblężona jest legendarna Orla Perć” - czytamy na stronie internetowej Radia Kraków-Małopolska, które przypomina, że część szlaków, zwłaszcza w wyższych partiach Tatr jest mokra i bardzo śliska po ostatnim załamaniu pogody.
Dlatego przyrodnicy z TPN oraz kierownictwo TOPR wspólnie apelują do turystów, aby nie zbaczali z wytyczonych szlaków i nie pozostawiali w górach żadnych resztek żywności ani śmieci, które przyciągają dzikie zwierzęta podchodzące w zaludnione tereny.
Marek Pęksa z TPN powiedział na antenie krakowskiej rozgłośni, że dzięki względnej czystości na szlakach w tym roku nie zdarzyły się jeszcze bliskie spotkania niedźwiedzi z turystami.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Sie 16, 2013 6:37 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Czy w Warszawie powstanie pomnik rtm. Pileckiego?
Prawicowe stowarzyszenia „Młodzi dla Polski” oraz „Red is Bad” zainicjowały akcję budowy w Warszawie pomnika rotmistrza Witolda Pileckiego - poinformował portal www.rp.pl.
Ruszyła już strona na Facebooku, a czas zakończenia tej inicjatywy zależy od jej powodzenia.
„Swoje postanowienia uczestnicy akcji chcą realizować w mediach społecznościowych oraz w formie działań obywatelskich. Głównym zamierzeniem inicjatorów jest uzyskanie poparcia jak największej liczby osób, nagłośnienie żądania oraz - jak sami deklarują - przybliżenie sylwetki rotmistrza osobom z nią niezaznajomionym. Chcą oni wypromować postawę Witolda Pileckiego jako niedoścignionego wzoru do naśladowania dla młodych Polaków. Zwieńczeniem akcji ma być doprowadzenie do decyzji o powstaniu pomnika” - czytamy w portalu internetowym „Rzeczypospolitej”.
Młodzieżowe stowarzyszenia podjęły tę akcję, ponieważ uważają, że obecność postaci rtm. Pileckiego w świadomości społecznej jest ciągle zbyt mała i brakuje monumentu, który upamiętniałby tego wybitnego Polaka i bohatera w stolicy Polski.
Organizatorzy zakładają, że akcja „Chcemy pomnika Witolda Pileckiego w Warszawie” spotka się z entuzjastycznym przyjęciem środowisk patriotycznych i poprzez swój zasięg „przyczyni się do upamiętnienia wybitnego Polaka”.
„Wzmocnieniu przekazu mają służyć pisma skierowane do władz m.st. Warszawy oraz ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Młodzi proszą w nich o rozpoczęcie starań, mających doprowadzić do powstania w stolicy Polski żądanego pomnika. Oprócz tego, <Red is Bad> dodatkowo zadbało o atrakcyjną identyfikację wizualną przedsięwzięcia, mającą służyć promowaniu sylwetki Witolda Pileckiego wśród ludzi młodych jako wzoru godnego naśladowania dla wszystkich Polaków. Stowarzyszenie <Młodzi dla Polski> ma ponadto w planach organizację na Uniwersytecie Warszawskim w nadchodzącym roku akademickim <Dnia rotmistrza>, podczas którego zorganizowana byłaby konferencja o życiu rotmistrza Pileckiego,  a także inne wydarzenia, które przybliżą studentom postać jednego z największych bohaterów najnowszej historii Polski, a za czym idzie, rozszerzania poparcia dla powstania pomnika” - czytamy w portalu.
Inicjatywę prawicowych studentów można wesprzeć na Facebooku.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Sie 16, 2013 6:12 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Prof. Żaryn „zapomniał” o Piłsudskim
Bardzo cenię profesora Jana Żaryna, który potrafi przedstawiać swoje poglądy na temat najnowszej historii Polski i Europy w bardzo fachowy interesujący, sugestywny, a zarazem atrakcyjny sposób.
Z tym większym zdumieniem przeczytałem więc wywiad udzielony przezeń Niezależnej pt. „W 1920 r. Polacy zdali egzamin. Uratowaliśmy znaczną część Europy”, w którym przedstawiając w wielkim skrócie bieg wydarzeń sprzed 93 lat i podkreślając wagę ówczesnego zwycięstwa naszej armii nie tylko dla Rzeczypospolitej, ale także dla całego Zachodu, nie wymienił ani raz nazwiska Naczelnego Wodza, czyli Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Powiedział natomiast: „Wojsko Polskie broniło się tak dzielnie pod dowództwem gen. Rozwadowskiego, że to było ponad ludzką miarę.”
Niczego nie ujmując zasługom szefa Sztabu Generalnego, ani nie wchodząc w szczegóły głośnego niegdyś sporu o autorstwo manewru znad Wieprza, chcę zwrócić uwagę, że odpowiedzialność za każde zwycięstwo i za każdą klęskę spoczywa na głównodowodzącym. A tym był w 1920 roku Piłsudski, czego nie sposób podważyć.
Nie bardzo chce mi się wierzyć, aby tak wytrawny historyk, jakim jest prof. Żaryn na moment zapomniał nazwiska Naczelnego Wodza lub uznał, że w tak krótkim wywiadzie brakuje dla niego miejsca. W tym „przeoczeniu” dostrzegam raczej echo endeckich prób pozbawienia Piłsudskiego należnych mu laurów za wygraną wojnę z Sowietami. I to mnie bardzo smuci.
Pragnąc na koniec zapewnić Pana Profesora Jana Żaryna o wielkim szacunku dla jego dorobku oraz poglądów zwracam uwagę, że większość historyków o zdecydowanie piłsudczykowskich sympatiach nigdy nie pomija, ani nie pomniejsza w swoich pracach znaczącej, bardzo pozytywnej roli, jaką odegrał w naszej historii Roman Dmowski - główny polityczny antagonista Komendanta. Mimo dzielących ich zasadniczych różnic Józef Piłsudski zawsze wysoko cenił jego patriotyzm i dyplomatyczne kwalifikacje, którym odradzająca się Rzeczpospolita w dużej mierze zawdzięczała kształt zachodnich granic.
Byłoby pięknie, gdyby ideowi spadkobiercy obu tych wielkich mężów stanu umieli zachowywać się dzisiaj wobec siebie tak jak kiedyś robili to oni.
dr Jerzy Bukowski
wiceprzewodniczący Ogólnopolskiej Federacji Piłsudczyków
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirek Lewandowski



Dołączył: 07 Maj 2008
Posty: 492

PostWysłany: Pią Sie 16, 2013 6:21 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To nie pierwszy faul prof. Żaryna, który jest - niestety - zacietrzewionym endekiem i ta endeckość przysłania mu nie tylko zdolność do logicznego myślenia, ale niekiedy potrafi także zabić przyzwoitość.

Od czasu, gdy Jan Żaryn napisał w Rzepie (wtedy jeszcze rządzonej niepodzielnie przez PiSowców) o agencie SB Stachniku, że to "działacz KPN donosił na ks. Jerzego" (co ochoczo podchwyciła TVP, gdy rządziła tam koalicja PiS-SLD), wiem, że Jan Żaryn jest skłonny popełnić nawet podłość, byleby obsikać znienawidzonych piłsudczyków.

Więcej o tym tutaj - http://www.polonus.mojeforum.net/temat-vt856.html

Niestety prof. Żaryn to kliniczny przypadek zjawiska, które miał ny myśli Marszałek, gdy mówił o "potwornych zaplutych karłach na krótkich nóżkach...".

_________________
Mirek Lewandowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 25 Lut 2020
Posty: 123

PostWysłany: Wto Lut 25, 2020 6:44 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Sie 16, 2013 6:23 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Skwer „Anny Solidarność”
Imię Anny Walentynowicz otrzyma 26 sierpnia skwer we wrocławskim Śródmieściu; upamiętnienie legendarnej działaczki będzie jednym z elementów tegorocznych obchodów 33. rocznicy powstania NSZZ „Solidarność” na Dolnym Śląsku - poinformowała Polska Agencja Prasowa.
Stosowną uchwałę w tej sprawie podjęła Rada Miejska Wrocławia na wniosek prezydenta Rafała Dutkiewicza. Uroczystość nadania nazwy zaplanowano na 26 sierpnia.
Przewodniczący zarządu regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk Kazimierz Kimso powiedział PAP, że wybór patronki dla śródmiejskiego skweru wynika z potrzeby opowiedzenia prawdy o narodzinach związku.
- Pamiętamy o naszych zmarłych kolegach z dolnośląskiej Solidarności i upamiętniamy ich dokonania, ale Anna Walentynowicz jest dla nas wszystkich postacią wyjątkową, bo to ona symbolizuje tę prawdziwą solidarność, rozumianą jako służenie drugiemu człowiekowi. Prawda jest taka, że bez niej raczej nie byłoby tego strajku i zrywu społecznego. Potem wielokrotnie deprecjonowano jej rolę, bo była osobą szczerą i bezkompromisową, niewygodną dla wielu ludzi. Jednak my chcemy o niej pamiętać i cieszę się, że we Wrocławiu będzie patronką skweru - podkreślił Kimso.
Przewodniczący dodał, że miejsce upamiętnienia „Anny Solidarność” nie jest przypadkowe, ponieważ właśnie tę część wrocławskiego Śródmieścia zamieszkują m.in. robotnicy dawnych dużych zakładów wielkoprzemysłowych, które 33 lata temu prowadziły sierpniowy strajk.
„Tegoroczne obchody 33. rocznicy powstania Solidarności na Dolnym Śląsku będą trwały od 26 sierpnia do 7 września, a ich program jest bardzo atrakcyjny. W słynnej zajezdni MPK przy ul. Grabiszyńskiej, gdzie zakończył się strajk i podpisano porozumienie, zagrają Goran Bregović, Zakopower i zespół De Press. Zaplanowano też tradycyjny już Bieg Solidarności, w którym startuje rokrocznie kilka tysięcy biegaczy, wystawę wydawnictw niezależnych ze zbiorów Janusza Wolniaka oraz specjalny pokaz laserowy na pergoli pod Halą Stulecia. Działacze złożą też kwiaty na grobach ofiary stanu wojennego, zastrzelonego tokarza Kazimierza Michalczyka oraz działacza wrocławskiej <S> Piotra Bednarza” - czytamy w depeszy PAP.
Jerzy Bukowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 34, 35, 36 ... 60, 61, 62  Następny
Strona 35 z 62
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum






Załóż bezpłatnie forum phpbb2 lub phpbb3 na Forumoteka.pl




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group