Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 




Spory, walki, swary, kłótnie i wzajemne obsobaczanie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciej Gawlikowski



Dołączył: 11 Cze 2008
Posty: 388

PostWysłany: Wto Cze 23, 2009 10:19 am    Temat postu: Spory, walki, swary, kłótnie i wzajemne obsobaczanie Odpowiedz z cytatem

Zganił mnie wczoraj Rysiek Bocian, że nie udzielam się na Polonusie.
Zawstydzony, uderzyłem się w pierś i obiecałem poprawę.
Uwaga, uwaga! Nadciągam!
Nie wiem czy ucieszy to wszystkich, ale postaram się być aktywny Smile
Zbliża się nasza rocznica a środowisko jest mocno podzielone i skłócone.
Wyznaję zasadę, że nie daje nic wmiatanie g... pod dywan, a jedynym
sposobem oczyszczenia atmosfery jest wyciągnięcia brudów na wierzch i
ich kulturalne wypranie. Warunkiem jest użycie w dyskusji niemałych w
moim wypadku zasobów dobrej woli i chęci dogadania się ze wszystkimi
dawnymi Konfederatami. Jeśli takie będziemy mieć intencje, to wyjdzie
nam na dobre, czego sobie i Państwu z całego serca życzę Smile
A drogiemu Adminowi (niech jego wielbłądy będą płodne jak króliki i
szybkie jak wiatr!) - nie zazdroszczę Laughing
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej Gawlikowski



Dołączył: 11 Cze 2008
Posty: 388

PostWysłany: Wto Cze 23, 2009 10:22 am    Temat postu: Kochani, odczepcie sie od Tolka Odpowiedz z cytatem

Będę bronił Tolka Piekałkiewicza, choć ani mi swat ani brat.
Wpadł w stanie wojennym i sypnął. To fakt. Tylko czy kolejka chętnych do
rzucania kamieniem nie jest za długa? Smile
W stanie wojennym na 10 zamkniętych w sprawie politycznej, co najmniej 7
gadało. Jeden więcej, inny mniej. Jeden "tylko" potwierdzał to, o czym
niby bezpieka i tak wiedziała (dając im dowody procesowe zamiast
domysłów), a inny śpiewał wszystko. Rekordziści po wysypaniu wszystkiego
zaczynali zmyślać, żeby tylko nie przestać mówić - tak bali się
przesłuchujących SB-eków (casus niejakiego Sikory, mojego byłego kolegi).
W naszych szeregach wielu przeszło przez śledztwa. Niektórzy przez
bardzo ciężkie. Zagrożeni byli sporymi wyrokami. Wywierano na nich
ogromną presję, nierzadko bito i szantażowano zemstą na rodzinie. Nie
wszyscy wytrzymali. Niektórzy pękli i coś powiedzieli jak Tolek. Mimo to
są naszymi kolegami. Choćby dlatego, że po wyjściu nie uciekli na
Zachód, nie schowali się w mysiej dziurze, nie poddali się.
Włączyli się do działania i byli z nami do końca. Tak jak Tolek.
Bo choć w wikipediowym życiorysie ma nałgane jak Rumun na żebraczym
kartoniku, to faktem jest, że był z nami i na marszach Kadrówki, i na
demonstracjach, i na głodówce w Bieżanowie, i w wielu miejscach gdzie
nie przydzielano wtedy odznaczeń, walono za to pałą po łbie i zamykano
do ciupy.
Przygotowując jakieś stare szpargały dla Mirka Lewandowskiego
przeglądałem zdjęcia z zadym. Co krok - Tolek!
Na przykład 11. listopada 1984 roku... Po nie ruszonym przez ZOMO marszu
doszliśmy pod Grób Nieznanego Żołnierza. Po drodze panika - co zrobimy
jak dojdziemy? Wypadałoby złożyć kwiaty w imieniu manifestantów. Ktoś
skoczył po wiązankę. Konsternacja - kto to złoży? To pewna sprawa za
organizację nielegalnego przemarszu.
Znalazło się trzech odważnych - Stanisław Kuś, Ryszard Majdzik i...
Antoni Piekałkiewicz.
Kiedy 3. maja 1987 schodziliśmy pochodem z Wawelu wprost na kordony ZOMO
i mieliśmy pewność, że zaraz dostaniemy po łbach (choć nie wiedzieliśmy
jeszcze, że od tyłu), w pierwszym szeregu szedł z nami Tolek.
I tak dalej, i tak dalej...

Popełnił fatalny błąd, ma plamę w życiorysie, ale później robił sporo
żeby ją wymazać. I chyba wymazał.
Nikt by mu tego pewnie nie wywlekał gdyby nie sprawa jego Krzyża
Oficerskiego Polonia Restituta. To rzeczywiście dziwaczne, że Tolek jest
jedynym żyjącym KPN-owcem mającym tak wysokie odznaczenie państwowe. To
nawet nie dziwaczne - to chore! To świadczy jednak o chorobie naszego
państwa a nie o Tolku.
Zna dobrze PiS-owców, którzy dają ordery - dostał order. Przecież to w
Polsce normalne.
Ten z nas, kto ma sztamę z Klichem, dostaje na razie medal za obronność
nadawany zasłużonym nauczycielom Przysposobienia Obronnego, kto trzyma z
PiS-em - dostaje do klapy Polonia Restituta.
Skończy się kadencja Kaczyńskiego, przyjdzie czas w kolejce do PR na
kumpli Klicha czy Schetyny. Tak się kręci ten interes i możemy jedynie
wyrazić z tego powodu święte oburzenie, od którego fora internetowe
takie jak Polonus aż pękają w szwach.
Więc pooburzajmy się przez minut parę!
Pooburzajmy się i zostawmy w świętym spokoju Tolka, który jest swój
chłop - grzeszny, błądzący, lubiący błyskotki (jak my wszyscy), ale to w
sumie bardzo porządny gość. A niewielu było takich w 1984, 1985 czy 1986
roku. Większości chojraków z czasu karnawału Solidarności już nie było
na polu walki - siedzieli cicho
na tyłkach albo dawno dali nogę do Reichu czy odpłynęli za "Wielką
Wodę".

Jeśli chcemy piętnować każdego, kto powiedział coś w śledztwie, to
pręgierz wystawmy ogromny. I nie dziwmy się potem, że trafili pod niego
także jacyś nasi kumple, czy nawet my sami Smile

I najważniejsze - stosujmy żelazną zasadę informowania o zarzutach
samego zainteresowanego zanim sprawę nagłośnimy. Rzeczywistość czasem
odbiegała od tego co zostawili nam po sobie w formie meldunków,
opracowań i protokołów SB-eccy pisarczykowie. A czy ktoś zapytał Tolka
jak było?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirek Lewandowski



Dołączył: 07 Maj 2008
Posty: 492

PostWysłany: Wto Cze 23, 2009 12:27 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Drogi Maćku,

Cytat:
Wyznaję zasadę, że nie daje nic wmiatanie g... pod dywan, a jedynym sposobem oczyszczenia atmosfery jest wyciągnięcia brudów na wierzch i ich kulturalne wypranie.


Pełna zgoda. Nie zauważyłem w naszym środowisku (w przeciwieństwie do niektórych kolegów z innych środowisk) dążenia do zamiatania pod dywan. Przeciwnie. I jest na to wiele dowodów.

Aby być członkiem ZKPN trzeba legitymować się statusem pokrzywdzonego, co wprawdzie nie w 100%, ale jednak zabezpiecza przed wstąpieniem do ZKPN osób ewidencjonowanych jako TW. Z tego co wiem żadne inne stowarzyszenie kombatanckie (także te, które zrzesza środowiska uznawana za bardziej radykalne od nas) nie przestrzega takiej zasady.

O osobach działających w środowisku KPN a ewidencjonowanych jako TW piszemy bez żadnej cenzury. W dyskusji na Forum VIP POLONUS osoby te są podane z imienia i nazwiska, a ich winy (a także zasługi - bo były tez takie!, czy okoliczności łagodzące fakt współpracy) są obszernie przedstawione.

Zwracam jednak uwagę, że w przypadku TW sprawa, co do faktów, jest relatywnie prosta. Mamy ostre kryterium - decyzję SB o zaewidencjonowaniu danej osoby jako TW (przypominam jednak, że w jedynym, ale bardzo ważnym przypadku, część z nas uznaje, iż rejestracja przez SB danej osoby jako TW jest niewiarygodna). Ponadto większość TW po 1989 roku przyznała się do występowania w tej roli (np. Gąsiorowski, Gut, Koch), co znacznie upraszcza sprawę.

Sprawa jest mniej jednoznaczna, gdy idzie o zarzut "sypania". Co to znaczy, że ktoś "sypał"? Mało kto w naszym środowisku przesłuchiwany przez SB odmawiał odpowiedzi na jakiekolwiek pytania (choć takie były rady w "Małym konspiratorze"). Zwykle każdy odpowiadał na pytania i zmyślał, albo mówił rzeczy, które uznawał za nieistotne. Dziś łatwo jest o każdej takiej osobie powiedzieć, że "sypała", bo coś zeznawała.

Sądzę więc, że stawianie zarzutu "sypania" w śledztwie wymaga precyzji i ostrożności. Ktoś, kto formułuje taki zarzut wobec innej osoby powinien opisać jakie informacje taka osoba ujawniła "na protokół" (najlepiej, aby stawiający zarzut dysponował, choć niekoniecznie trzeba go od razu upubliczniać, kserem tego protokołu, bo to pozwala ocenić kontekst tych zeznań) a następnie określić, jakie szkody ujawnienie tych informacji wyrządziło (skazanie lub przynajmniej możliwość skazania innych osób, dekonspiracja osób i lokali nieznanych wcześniej SB). Niewątpliwie trzeba też wziąć pod uwagę, czy osoba, która "sypała" później wycofała się z działalności politycznej (to dobrze), czy tez nie (to źle) oraz to czy po wyjściu z łap SB ujawniła fakt "sypania" (to dobrze), czy tez fakt ten zataiła (to źle).

Myślę, drogi Maćku, że się zgadzamy, co do powyższych kwestii?

Cytat:
Będę bronił Tolka Piekałkiewicza, choć ani mi swat ani brat.


Tolka jakoś specjalnie nikt nie atakuje na POLONUSie. Owszem na Forum VIP ujawniono fakt, iż "sypał" on w śledztwie (co jest bezsporne), przy czym dość precyzyjnie określono, na czym polegało owo "sypanie" oraz stwierdzono fakt, iż się do tego nigdy nie przyznał.

Cytat:
Okazało się, kiedy ujęło go SB w październiku 1982 r., że ukrywał się na nieszczęście tych szlachetnych i odważnych ludzi "S" i KPN, którzy zapewniali mu prawie przez rok mieszkania, wikt i opierunek, pieniądze, a których wydał Służbie Bezpieczeństwa. Ujawnił również przesłuchującemu go ubekowi wiele z tego, czego się dowiedział o sprawach i ludziach KPN. Nigdy się nie przyznał do zdrady.


Wiemy też, że Tolek nie zaniechał działalności konspiracyjnej, co z resztą sam przyznajesz wyżej i co dokumentują zdjęcia. Kontynuując działalność w konspiracji z jednej strony uzyskał możliwość "odkupienia" swoich win (na co słusznie zwracasz uwagę), ale z drugiej strony wywołał niebezpieczeństwo, że przy kolejnej wpadce i przesłuchaniu ujawni czy obciąży kolejne osoby. Nie wiem, czy była kolejna wpadka i jak wypadły ew. kolejne przesłuchania. Jednak to, iż Tolek nie przyznał się do tego, że "sypał" oraz to, że kontynuował działalność, raczej go dodatkowo obciąża.

Zgadzam się z Twoim zarzutem, że nikt do tej pory na POLONUSie nie opisał zasług Tolka i dopiero dzięki Tobie, Maćku, ujrzały on światło dzienne na naszym Forum.

Z drugiej jednak strony w Wikipedii jest hasło "Antoni Piekałkiewicz" (na co zwracam uwagę na POLONUSie - http://www.polonus.mojeforum.net/temat-vt385.html?postdays=0&postorder=asc&start=0 ), które owe zasługi Tolka wymienia. Tu jednak pojawia się problem, na który Ty pierwszy zwracasz uwagę - to hasło zawiera nieprawdziwe informacje na temat Tolka. Autor tego hasła przypisał Tolkowi nieprawdziwe zasługi. A kim jest ów autor? Czy masz Macku jakieś przypuszczenia? Smile Jest to oczywiście od ustalenia, ale szkoda czasu na takie śledztwa. Wystarczy nam fakt, że sam zainteresowany tych nieprawdziwych informacji na swój temat w Wikipedii nie sprostował...

Zgadzam się też z Tobą, że to, co w spawie Tolka jest na prawdę bulwersujące, to fakt, iż został on odznaczony przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego bardzo wysokim odznaczeniem państwowym w sytuacji, gdy bardzo wiele osób z naszego środowiska, z pewnością od Tolka bardziej zasłużonych, takiego odznaczenia jak dotąd nie otrzymało. Napisałeś:

Cytat:
Nikt by mu tego pewnie nie wywlekał gdyby nie sprawa jego Krzyża
Oficerskiego Polonia Restituta. To rzeczywiście dziwaczne, że Tolek jest
jedynym żyjącym KPN-owcem mającym tak wysokie odznaczenie państwowe. To nawet nie dziwaczne - to chore!


Cytat:
2007-11-11
Polityka budowania prawdziwych autorytetów

11 listopada 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim w dniu Narodowego Święta Niepodległości wręczył ordery zasłużonym żołnierzom-kombatantom oraz działaczom opozycji niepodległościowej.

Po raz pierwszy wręczone zostały także Krzyże Wojskowe ustanowione z inicjatywy Prezydenta RP, za wykazane męstwo i odwagę w działaniach przeciwko aktom terroryzmu podczas wykonywania obowiązków służbowych poza granicami kraju.

Za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej

KRZYŻEM WIELKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI
odznaczeni zostali pośmiertnie „żołnierze wyklęci”

Kazimierz KAMIEŃSKI „Huzar”
Władysław ŁUKASIUK „Młot”
Zygmunt SZENDZIELARZ „Łupaszka”

za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i działalności społecznej odznaczeni zostali

KRZYŻEM KOMANDORSKIM Z GWIAZDĄ ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Edward PIETRZYK
Ojciec Franciszek STUDZIŃSKI

Pośmiertnie

Józef MAŁCZUK
Lucjan MINKIEWICZ
Lucjan NIEMYJSKI
Walerian NOWACKI
Roman OSTROWSKI
Kazimierz PARZONKO
Marian PLUCIŃSKI
Adam RATYNIEC
Teodor ŚMIAŁOWSKI
Eugeniusz TYMIŃSKI
Henryk WIELICZKO
Kazimierz WYROZĘBSKI

KRZYŻEM KOMANDORSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Andrzej CIELECKI
Gościmierz GERAS
Zygmunt JĘDRZEJCZAK
Ksiądz Leon KANTORSKI
Janusz KENIC
Ojciec Łucjan KRÓLIKOWSKI
Admirał floty Roman KRZYŻELEWSKI
Irena MAŁCZUK
Aleksander RUSIN
Jan WÓJCIK
pośmiertnie
Antoni BOROWIK
Marian BORYCHOWSKI
Eugeniusz KORZENIEWSKI
Kazimierz TKACZUK
Antoni WODYŃSKI

KRZYŻEM OFICERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Janusz BEDYŃSKI
Mieczysław BOJEŚ
Ryszard CZAICKI
Władysław DOBROWOLSKI
Ksiądz Stanisław FALKOWSKI
Irena GRABOWSKA
Maria GRABOWSKA
Ryszard GRABOWSKI
Józef HASIŃSKI
Józef KOZAK
Antoni PIEKAŁKIEWICZ
Stanisław PIETRUSZEWSKI
Irena PIOTROWICZ
Marian SŁOWIŃSKI
Stanisław SOWIŃSKI
Irena SZPAK
Stanisław ŚLESICKI
Jerzy WESOŁOWSKI
Antoni WIERZCHOSŁAWSKI
Kazimierz WILEWSKI
pośmiertnie
Józef WIERZBICKI
Tadeusz WOJNO


http://www.prezydent.pl/x.node?id=6042908&eventId=14528016

Aby uzmysłowić wszystkim hierarchię autorytetów, którą wyznaje Kancelaria Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wobec środowiska KPN, dodam, że bardzo zasłużona osoba, która działała w ROPCiO a potem była członkiem - założycielem KPN, działała odważnie w latach 1979 - 81, a potem została internowana, otrzymała takie samo odznaczenie jak Tolek, zaś b. członek AK, NSZ i czołowy działacz KPN w latach 1981 - 1989 otrzymał (pośmiertnie) odznaczenie niższe! Lista bardzo wybitnych KPNowócw (o zasługach ewidentnie przenoszących zasługi Tolka nawet jeżeli pominiemy fakt "sypania"), którzy nie otrzymali do tej pory żadnego odznaczenia jest bardzo długa. Czemu właśnie Tolek został - jako jedyna nam znana osoba - w ten sposób wyróżniony?

Publiczną tajemnica jest fakt, iż jest pewna osoba, która mu to załatwiła. Tolek zna tę osobę. I trudno jest uwierzyć, iż cała ta dwuznaczna i niesmaczna sytuacja nastąpiła bez jego udziału. Nie zgadzam się więc z Twoja oceną:

Cytat:
To świadczy jednak o chorobie naszego państwa a nie o Tolku.
Zna dobrze PiS-owców, którzy dają ordery - dostał order. Przecież to w Polsce normalne.


Ta sprawa świadczy nie tylko o chorobie naszego państwa (i o poziomie osób, które pracują w kancelarii Prezydenta), ale świadczy także o Tolku i pozwala po raz kolejny postawić pytanie o przyzwoitość ...

Cytat:
Skończy się kadencja Kaczyńskiego, przyjdzie czas w kolejce do PR na kumpli Klicha czy Schetyny. Tak się kręci ten interes i możemy jedynie
wyrazić z tego powodu święte oburzenie, od którego fora internetowe
takie jak Polonus aż pękają w szwach.
Więc pooburzajmy się przez minut parę!


Zgadzam się z Tobą, że nasze środowisko nie powinno się już oburzać. Kogo obchodzi nasze oburzenie? Natomiast nie powinniśmy siedzieć cicho. Nie złamała KPN komuna, mając w zanadrzu potężne represje, a miałby się KPN "sprzedać" za "kawałek blachy"? Dlatego kolejne kłamstwa na nasz temat i kolejne próby poniżania naszego środowiska powinny spotkać się z naszej strony z reakcją, o której pisał poeta:

Cytat:
"w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku


który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby za to.."


... Choćby za to nikt z naszego środowiska miał nie otrzymać już żadnego odznaczenia. Przecież fakt pomijania KPNowców przy nadawaniu odznaczeń nie hańbi nas, ale hańbi tych, którzy nas pomijają? Ten, kto działa w imieniu Rzeczypospolitej (o której niepodległość nasze środowisko walczyło jak żadne inne w Polsce, za co zapłaciło cenę jak żadne inne środowisko w Polsce), otóż ten kto działa w imieniu Polski Niepodległej i załatwia swoje doraźne polityczne interesy kosztem prawdy i przyzwoitości zasługuje co najwyżej na ... wzruszenie ramion.

Cytat:
A niewielu było takich w 1984, 1985 czy 1986 roku. Większości chojraków z czasu karnawału Solidarności już nie było na polu walki - siedzieli cicho na tyłkach albo dawno dali nogę do Reichu czy odpłynęli za "Wielką Wodę".


Sądzę, że to zbyt ogólnikowe stwierdzenie. Zgadzam się, że po 13 grudnia 1981 roku aktywność polityczną przejawiała znikoma część z 10 milionów członków "Solidarności", ale nie zgadzam się z Twoją generalną negatywną oceną osób, które w 1984, 1985 czy 1986 "siedzieli cicho". Pisząc teraz historię krakowskiej KPN znajduję, aż nadto dowodów na to, że osoby, które w okresie, o którym napisałeś, siedziały cicho zdążyły wcześniej (w okresie przed Sierpniem i/lub w w 1982 czy 1983 roku) dać dowód swej wielkiej dowagi i bohaterstwa. Dzieje naszego środowiska od 1977 roku (ROPCiO) do końca lat 80. dowodzą, że mało kto działał aktywnie i nieprzerwanie przez cały ten okres. Praktycznie byli to: Zygmunt Łenyk (1979 - 1989) oraz Rysiek Bocian, Andrzej Izdebski i - choć na dużo mniejszą skalę, niż trzej wymienieni wcześniej - ... Antoni Piekałkiewicz (1981 - 1989). Pozostałe osoby po dłuższym lub krótszym okresie heroicznym zwykle "wyhamowywały". Po prostu działalność w KPN była bardzo wyczerpująca. A przecież każdy, kto choć parę miesięcy w tym czasie aktywnie włączył się w działalność KPN ryzykował bardzo wiele i dał dowód wielkiej odwagi. A było ich w KPN bardzo wielu!

_________________
Mirek Lewandowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej Gawlikowski



Dołączył: 11 Cze 2008
Posty: 388

PostWysłany: Wto Cze 23, 2009 2:54 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mirek Lewandowski napisał:
większość TW po 1989 roku przyznała się do występowania w tej roli (np. Gąsiorowski, Gut, Koch)


Koch nigdy się nie przyznał. Kłamie, kręci i wypiera się.

Cytat:
Sprawa jest mniej jednoznaczna, gdy idzie o zarzut "sypania". Co to znaczy, że ktoś "sypał"?


No właśnie o tym pisałem. Nie ma jasnych kryteriów od którego momentu potępiać gadanie z SB-kami.

Cytat:
Sądzę więc, że stawianie zarzutu "sypania" w śledztwie wymaga precyzji i ostrożności. Ktoś, kto formułuje taki zarzut wobec innej osoby powinien opisać jakie informacje taka osoba ujawniła "na protokół" (najlepiej, aby stawiający zarzut dysponował, choć niekoniecznie trzeba go od razu upubliczniać, kserem tego protokołu, bo to pozwala ocenić kontekst tych zeznań) a następnie określić, jakie szkody ujawnienie tych informacji wyrządziło (skazanie lub przynajmniej możliwość skazania innych osób, dekonspiracja osób i lokali nieznanych wcześniej SB).


Amen.
O to właśnie mi chodzi.
Jest to niemożliwe bez konfrontacji z samym oskarżonym o sypanie.
Bo może się okazać, że fakty byly trochę inne niż zapisy w SB-eckim protokole.

Cytat:
trzeba też wziąć pod uwagę, czy osoba, która "sypała" później wycofała się z działalności politycznej (to dobrze), czy tez nie (to źle) oraz to czy po wyjściu z łap SB ujawniła fakt "sypania" (to dobrze), czy tez fakt ten zataiła (to źle).


Co do konieczności wyjawienia prawdy o sypaniu - pełna zgoda.
Jeśli chodzi o wycofywanie się - nie zgadzam sie. Kilka osób z naszego Związku powiedziało za dużo SB (o ile wierzyć protokołom!) a później walczyli dalej z komuną.

Cytat:
Myślę, drogi Maćku, że się zgadzamy, co do powyższych kwestii?


Będę komentował tylko sprawy kontrowersyjne. Inaczej mdło się zrobi od wzajemnych potakiwań i wymiany grzeczności Smile

Cytat:
na Forum VIP ujawniono fakt, iż "sypał" on w śledztwie (co jest bezsporne), przy czym dość precyzyjnie określono, na czym polegało owo "sypanie"


Nie wolno wydawać wyroku bez choćby wysłuchania oskarżonego. Prawnika mam pouczać (a nawet dwóch prawników)? Smile
Co "precyzyjnie określono"? Ja nie wyczytałem nigdzie ani słowa o tym, czy ktoś ucierpiał wskutek tego gadania, czy SB dowiedziała się o nowych dla nich osobach czy lokalach. A jeśli tak, to trzeba napisać konkretnie o kogo chodzi.

Cytat:
oraz stwierdzono fakt, iż się do tego nigdy nie przyznał.


To prawda.

Cytat:
wywołał niebezpieczeństwo, że przy kolejnej wpadce i przesłuchaniu ujawni czy obciąży kolejne osoby. Nie wiem, czy była kolejna wpadka i jak wypadły ew. kolejne przesłuchania.


Był wielokrotnie później zatrzymywany i nie ma ani śladu informacji, które by go obciążały. Nie był też TW, co jest pewne po sprawdzeniach w komputerowych bazach PRL-owskiego MSW.

Cytat:
to, że kontynuował działalność, raczej go dodatkowo obciąża.


Obciążać go ma fakt, że kiedy nie było innych chętnych do nadstawiania głowy pod pały i kastety, to szedł w pierwszym szeregu kolejnych naszych demonstracji?
Obciążać go ma współorganizowanie marszów szlakiem Kadrówki? Kolportaż bibuły?
Litości...

Cytat:
to hasło zawiera nieprawdziwe informacje na temat Tolka. Autor tego hasła przypisał Tolkowi nieprawdziwe zasługi. A kim jest ów autor? Czy masz Macku jakieś przypuszczenia? Smile


Sądzisz, że Tolek? Wątpię.
W "moim" hasle w wiki jest też sporo bzdur, jest ono bardzo nieaktualne. Zapewniam Cię jednak, że nie jestem jego autorem. Co więcej - przyznam Ci się, że jestem takim głąbem, że nie potrafię go edytować Smile

Cytat:
Wystarczy nam fakt, że sam zainteresowany tych nieprawdziwych informacji na swój temat w Wikipedii nie sprostował...


Wam wystarczy, mnie nie Smile

Cytat:
bardzo zasłużona osoba, która działała w ROPCiO a potem była członkiem - założycielem KPN, działała odważnie w latach 1979 - 81, a potem została internowana, otrzymała takie samo odznaczenie jak Tolek


Już się poprawiam - pisząc o tym, że Tolek jest najwyżej docenionym przez Prezydenta KPN-owcem miałem na myśli osoby, które dostały ordery za KPN, a nie za wcześniejszą działalność w ROPCiO.

Cytat:
Publiczną tajemnica jest fakt, iż jest pewna osoba, która mu to załatwiła. Tolek zna tę osobę. I trudno jest uwierzyć, iż cała ta dwuznaczna i niesmaczna sytuacja nastąpiła bez jego udziału.


Zadzwonił do niego kumpel i rzucił: "Damy ci Tolku jakiś fajny medal!". Co miał chłop zrobić? Odmówić?
Trochę mu było wstyd, bo nie przyznawał sie do tego. Oczywiście mógł to jakoś mądrzej rozegrać - zapytać parę osób co ma robić. Przecież każdy by mu powiedział: "Bierz!".

Cytat:
świadczy także o Tolku i pozwala po raz kolejny postawić pytanie o przyzwoitość ...


Miał odmówić?
Czy również mieli odmówić ci Konfederaci, którzy dostali PR za Ruch Obrony?

Cytat:
Nie złamała KPN komuna, mając w zanadrzu potężne represje, a miałby się KPN "sprzedać" za "kawałek blachy"?


Nikt na razie nie próbuje nas kupować, ale jeśli tak się stanie, to zapewniam Cię, że zdziwisz się srodze ilu na to poleci Smile

Cytat:
... Choćby za to nikt z naszego środowiska miał nie otrzymać już żadnego odznaczenia.


Problem jest taki, że nie istnieje dziś żadne "nasze środowisko". Parę osób działa w PO i na siłę manewruje naszymi obchodami w tę stronę usiłując czynić za wszelką cenę możnych PO-wców patronami jubileuszu, inni są zakochani w PiS-ie i z rąk Kaczynskiego wezmą nawet medal Klubu Wiewiórka, inni znów prowadzali się w ostatnich latach z Geremkami i Kwaśniewskimi (jeden nawet publicznie wylizał tyłek temu ostatniemu w GW, pisząc że Polacy powinni przeprosić Kwasa za podejrzenia, że będzie złym prezydentem).
To jest środowisko? Wolne żarty...

Cytat:
Zgadzam się, że po 13 grudnia 1981 roku aktywność polityczną przejawiała znikoma część z 10 milionów członków "Solidarności", ale nie zgadzam się z Twoją generalną negatywną oceną osób, które w 1984, 1985 czy 1986 "siedzieli cicho".


Może wyraziłem się nieprecyzyjnie.
Nie potępiam nikogo z milionowych rzesz, kto wycofał się z działalności. Nie potępiam nikogo z przywódców, kto na jakiś czas odsuwał się od czynnej roboty, bo rzeczywiście można było to przepłacić zdrowiem czy rozpadem rodziny.
Inna sprawa z emigracją przywódców. Tu dezercja bywa hańbiąca. Nikt nikomu nie kazał być np. członkiem Komisji Krajowej Solidarności. Jeśli ktoś się na to decydował, to nie miał prawa zostawiać na placu boju swoich żołnierzy i dezerterować.
Pamiętam jakim ciosem dla nas była każda informacja PRL-owskiej propagandy o wyjeździe przywódców opozycji na emigrację. Czuliśmy się zdradzeni.
Chyba każdy z nas był przecież pytany przez UB-oli czy nie chciałby sobie pożyć w dobrobycie na zgniłym, kapitalistycznym Zachodzie. Bogu dziękuję, że zawsze odpowiadałem, że moje miejsce jest w Polsce a im krzyż na drogę Smile

Cytat:
mało kto działał aktywnie i nieprzerwanie przez cały ten okres. Praktycznie byli to: Zygmunt Łenyk (1979 - 1989) oraz Rysiek Bocian, Andrzej Izdebski i - choć na dużo mniejszą skalę, niż trzej wymienieni wcześniej - ... Antoni Piekałkiewicz (1981 - 1989).


Ś.P. Andrzejowi udało się wyżebrać na trumnę najniższy rangą krzyż PR, Tolek odznaczony Smile
Tylko Rysiek ma figę.
A z SKS-ów, KOR-u czy Solidarności to zaczynają już krzyżować trzecie, czwarte szeregi. Smutne...

Cytat:
Po prostu działalność w KPN była bardzo wyczerpująca.


Stąd nikt z nas normalny nie jest Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirek Lewandowski



Dołączył: 07 Maj 2008
Posty: 492

PostWysłany: Wto Cze 23, 2009 4:10 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Koch nigdy się nie przyznał. Kłamie, kręci i wypiera się.


Myślałem, że w rozmowie z Tobą się przyznał ...

Cytat:
Jest to niemożliwe bez konfrontacji z samym oskarżonym o sypanie.
Bo może się okazać, że fakty byly trochę inne niż zapisy w SB-eckim protokole.


Jeżeli protokół przesłuchania jest własnoręcznie podpisany? A z reguły jest, skoro ma być dowodem w sprawie. Co innego raport TW, który spisywał z reguły ubek.

Cytat:
Kilka osób z naszego Związku powiedziało za dużo SB (o ile wierzyć protokołom!) a później walczyli dalej z komuną.


"Sypali", nie przyznali się kolegom i dalej walczyli? To raczej wyjątki niż reguły. Ale zgadzam się z Tobą, ze każdy ma prawo do drugiej szansy (o czym świadczy przykład z mojej ulubionej książki "Lord Jim").

Cytat:
Nie wolno wydawać wyroku bez choćby wysłuchania oskarżonego.


Jak można wysłuchać oskarżonego, który się nie przyznaje do winy?

Cytat:
Co "precyzyjnie określono"? Ja nie wyczytałem nigdzie ani słowa o tym, czy ktoś ucierpiał wskutek tego gadania, czy SB dowiedziała się o nowych dla nich osobach czy lokalach. A jeśli tak, to trzeba napisać konkretnie o kogo chodzi.


Precyzyjnie określono, na czym polegało "sypanie". Natomiast rzeczywiście nie ma pozostałych informacji, które wymieniasz.

Cytat:
Był wielokrotnie później zatrzymywany i nie ma ani śladu informacji, które by go obciążały. Nie był też TW, co jest pewne po sprawdzeniach w komputerowych bazach PRL-owskiego MSW.


Co do pierwszej kwestii nie mam żadnych informacji, ale tez nigdy tego nie badałem. Co do drugiej kwestii - zgoda.

Cytat:
Obciążać go ma fakt, że kiedy nie było innych chętnych do nadstawiania głowy pod pały i kastety, to szedł w pierwszym szeregu kolejnych naszych demonstracji?
Obciążać go ma współorganizowanie marszów szlakiem Kadrówki? Kolportaż bibuły?
Litości...


Zgadzam się, że to są zasługi Tolka, za które zasługuje na order (choć w porównaniu z zasługami innych osób, pewnie nie jako jeden z pierwszych i niższy od tego, który należy się osobom bardziej zasłużonym). Natomiast obciążają go inne kwestie: fakt sypania, fakt, że się nie przyznał i fakt, że po cichu załatwił sobie order.

Cytat:
Sądzisz, że Tolek?


Jest fan klub Tolka Banana. Sądzisz, że i nasz Tolek ma swój fan klub? Jest możliwe, że to hasło na Wikipedii zamieścił jakiś miłośnik Tolka, działając bez jego wiedzy i zgody (ciekawe skąd miał dane do biogramu?), ale przyznasz, że prawdopodobieństwo przeciwnej wersji jest dużo większe. A znalezienie kolegi, co się zna na komputerach i umie to wkleić nie jest takie trudne.

Cytat:
Zadzwonił do niego kumpel i rzucił: "Damy ci Tolku jakiś fajny medal!". Co miał chłop zrobić? Odmówić?


Aż się wzruszyłem. Smile

I widzę, że jednak uważasz za prawdopodobne, że w Kancelarii Prezydenta Tolek ma miłośników, którzy - bez jego własnej inicjatywy - składają mu takie propozycje...

W takim razie nie mogę się z Tobą zgodzić, że odznaczenie Tolka źle świadczy o Polsce. Polska to fantastyczny kraj! Ma świetnego Prezydenta! A ten Prezydent ma doskonałych i kompetentnych urzędników, którym tak bardzo zależy na uhonorowaniu nieznanych bohaterów z KPN, że najpierw prowadzą na własną rękę badania na ten temat, a potem wciskają na siłę wzbraniającym się KPNowcom wysokie odznaczenia!

Cytat:
Miał odmówić?


Jeżeliby mu faktycznie zaproponowali - jak piszesz - bez jego udziału i inicjatywy, to absolutnie nie powinien.

Cytat:
Czy również mieli odmówić ci Konfederaci, którzy dostali PR za Ruch Obrony?


Tym i wielu innym Konfederatom odznaczenia się należą. Pisałem o tym wielokrotnie. Dlaczego mieliby odmawiać?!

Cytat:
Nikt na razie nie próbuje nas kupować, ale jeśli tak się stanie, to zapewniam Cię, że zdziwisz się srodze ilu na to poleci Smile


Przyznanie odznaczenia za rzeczywiste zasługi nie jest kupowaniem ludzi. Natomiast stosowanie niejasnych i wybiórczych kryteriów honorowania niektórych ludzi z jednego środowiska przy równoczesnym pomijaniu innych, bardziej godnych - jest moim zdaniem próbą kupowania.

Cytat:
Problem jest taki, że nie istnieje dziś żadne "nasze środowisko"


Istnieje środowisko ludzi odważnych, niepokornych, bezinteresownych, z bohaterską przeszłością, silnie związanych wspólną walką z komuną. I dobrze pamiętających, że większość opozycji była wobec nich wroga, za to, że ośmielali się żądać Polski Niepodległej. Ci ludzie dziś się rozpierzchli, stracili poczucie własnej tożsamości. Dali sobie wmówić, że przynależności do KPN trzeba się wstydzić. Ale wierze, że niewiele trzeba, aby ponownie wrócili do wspólnego gniazda i aby poczuli (uzasadnioną) dumę ze swoich dokonań. Najpierw trzeba prawdziwie opisać przeszłość. Wierze, że książka, która przygotowuję spełni to zadanie. Gdy ludzie, którzy byli w KPN przypomną sobie swoją historię, to wierzę, iż odzyskają dumę z faktu, iż należeli do KPN.

Cytat:
Inna sprawa z emigracją przywódców. Tu dezercja bywa hańbiąca.


Moim zdaniem, nie można generalizować. Były różne sytuacje. Jeśli ktoś działał ofiarnie i odważnie przez jakiś czas przed Sierpniem i/lub po 13 grudnia a potem wyjechał, to jego wyjazd nie przekreśla jego wcześniejszego bohaterstwa. Choć zgadzam się, że emigracja jako taka nie była powodem do dumy. I nikt jej chyba w ten sposób nie traktuje ...

_________________
Mirek Lewandowski
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej Gawlikowski



Dołączył: 11 Cze 2008
Posty: 388

PostWysłany: Wto Cze 23, 2009 6:47 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mirek Lewandowski napisał:

Myślałem, że w rozmowie z Tobą się przyznał ...


Nie. Pierniczył trzy po trzy o jakiejś tajnej misji, o tym że jest depozytariuszem jakiejś tajemnej wiedzy i nie może jeszcze wszystkiego wyjawić. Sadził takie kocopoły, że aż słuchać hadko.

Cytat:
Jeżeli protokół przesłuchania jest własnoręcznie podpisany? A z reguły jest, skoro ma być dowodem w sprawie.


Jeśli zobaczę porządnie, uczciwie zrobiony protokół przesłuchania świadka zawierający pytania śledczego, to w takim przypadku przyznam Ci rację.
W przypadku niby swobodnej wypowiedzi świadka zdarzało się, że przesłuchiwany jedynie potwierdzał SB-ecji wiedzę, jaką miała ze źródeł operacyjnych. W ten sposób stwarzali materiał procesowy. Wiedza operacyjna - z raportów TW, z podsłuchów, z wyników pracy analityków - nie mogła być dowodem sądowym, stąd wciskanie tego do zeznań świadkom.
Jak widzisz, warto zbadać jak było w każdym konkretnym przypadku.

Cytat:
"Sypali", nie przyznali się kolegom i dalej walczyli? To raczej wyjątki niż reguły.


Zostawmy tę kwestię, bo musiałbym użyć konkretnych nazwisk, a tego nie zrobię bez zbadania każdej sprawy.

Cytat:
Jak można wysłuchać oskarżonego, który się nie przyznaje do winy?


Mirku, litości... Smile
Jakieś 80% oskarżonych nie przyznaje się do winy i są przesłuchiwani - przez policję, prokuraturę i sądy.
Mam rozumieć, że jeśli ktoś uważa że jest niewinny, to chcesz mu odebrać prawo do obrony - podstawowe prawo człowieka???

Cytat:
Zgadzam się, że to są zasługi Tolka, za które zasługuje na order (choć w porównaniu z zasługami innych osób, pewnie nie jako jeden z pierwszych i niższy od tego, który należy się osobom bardziej zasłużonym).


Nareszcie w czymś się zgadzamy!

Cytat:
Natomiast obciążają go inne kwestie: fakt sypania


Trzeba jednak ustalić kogo konkretnie wsypał i czy np. ktoś przez to poszedł siedzieć. Jesli tak, jest to bardzo obciążające.

Cytat:
fakt, że się nie przyznał


Z tym jest jak z donoszeniem - nie znam nikogo, kto by wyszedł i powiedział: "Sypnąłem, nie wytrzymałem, przepraszam".
Taka jest ludzka natura.

Cytat:
fakt, że po cichu załatwił sobie order.


Udowodnij, proszę, to twierdzenie.

Cytat:
Jest fan klub Tolka Banana. Sądzisz, że i nasz Tolek ma swój fan klub? Jest możliwe, że to hasło na Wikipedii zamieścił jakiś miłośnik Tolka, działając bez jego wiedzy i zgody (ciekawe skąd miał dane do biogramu?)


A jest jakis mój fan klub?
Jeśli żeński - bardzo proszę o namiary!
Ktoś zrobił mój biogram na wiki i słowo daję, że nie mam pojęcia kto i dlaczego.

Cytat:
ale przyznasz, że prawdopodobieństwo przeciwnej wersji jest dużo większe.


Nie przyznam.
Jest wielce prawdopodobne, że jeden z wikipedystów "obsługuje" Kancelarię Prezydenta i robi biogramy wszystkich odznaczanych.
Nawet jestem gotów się założyć, że tak było w tym przypadku. Wchodzisz? Smile

Cytat:
I widzę, że jednak uważasz za prawdopodobne, że w Kancelarii Prezydenta Tolek ma miłośników, którzy - bez jego własnej inicjatywy - składają mu takie propozycje...


Ależ tak! Nawet chyba wiem czyja to sprawka.
I ci koledzy Tolka najprawdopodobniej złożyli mu propozycję, działając w dobrej wierze. Wysłuchali na kolejnych kadrówkach opowieści Tolka o dawnych czasach (takie "Moje pierwsze boje" w nowej wersji), mieli wpływ na decyzje kancelarii, więc uhonorowali bohatera Smile
Idę o zakład, że Tolek o to nie zabiegał, a jak znam ich wszystkich, to głowę dam, że nie był pomysłodawcą Smile

Cytat:
tak bardzo zależy na uhonorowaniu nieznanych bohaterów z KPN, że najpierw prowadzą na własną rękę badania na ten temat, a potem wciskają na siłę wzbraniającym się KPNowcom wysokie odznaczenia!


Ależ nikt się nie wzbraniał! Wręcz przeciwnie.
To pewnie było tak: X z Y-kiem wpadli na pomysł. Napisali wniosek, rekomendowali go i dalej poszło.
Tak się załatwia różne sprawy Smile Nie tylko w Kancelarii Prezydenta.
Tak też będzie się załatwiało ordery w kancelarii prezydenta Tuska.

Cytat:

Cytat:
Miał odmówić?


Jeżeliby mu faktycznie zaproponowali - jak piszesz - bez jego udziału i inicjatywy, to absolutnie nie powinien.


Sądzę, że bez jego inicjatywy. Oczywiście sie nie opierał i pewnie kibicował temu wnioskowi jak ja Cracovii, ale chyba mu się nie dziwisz? Smile

Cytat:
Przyznanie odznaczenia za rzeczywiste zasługi nie jest kupowaniem ludzi.


A o tym czy zasługi są rzeczywiste zdecydujemy my? Smile

Cytat:
Natomiast stosowanie niejasnych i wybiórczych kryteriów honorowania niektórych ludzi z jednego środowiska przy równoczesnym pomijaniu innych, bardziej godnych - jest moim zdaniem próbą kupowania.


Więc zobaczysz niedługo próbę kupowania. Założę się o to Smile

Cytat:
Istnieje środowisko ludzi odważnych, niepokornych, bezinteresownych, z bohaterską przeszłością, silnie związanych wspólną walką z komuną. I dobrze pamiętających, że większość opozycji była wobec nich wroga, za to, że ośmielali się żądać Polski Niepodległej. Ci ludzie dziś się rozpierzchli, stracili poczucie własnej tożsamości.


Ci ludzie w warunkach wolnej Polski poszli swoją drogą. To chyba normalne.
I podzieliły ich późniejsze polityczne wybory. To jest normalne tylko wtedy, jeśli nie utrudnia komunikacji i możliwości zrobienia czegoś razem.
Choć z drugiej strony, czy dziwisz się, że np. zerwałem kontakty z Krzysztofem Królem po jego napadach miłości do Aleksandra Kwaśniewskiego?
Mielibyśmy razem przygotowywać obchody rocznicy KPN-u?

Cytat:
Dali sobie wmówić, że przynależności do KPN trzeba się wstydzić.


Masz dużo racji, ale zapominasz o tym jak KPN lat 90-tych zrobiła wiele, żeby KPN-u należało się wstydzić. Mam wymieniać różne ówczesne wyczyny?
Przecież wszyscy palilismy się wtedy ze wstydu.

Cytat:
Najpierw trzeba prawdziwie opisać przeszłość. Wierze, że książka, która przygotowuję spełni to zadanie. Gdy ludzie, którzy byli w KPN przypomną sobie swoją historię, to wierzę, iż odzyskają dumę z faktu, iż należeli do KPN.


Pełna zgoda i pełne poparcie Smile

Cytat:
Cytat:
Inna sprawa z emigracją przywódców. Tu dezercja bywa hańbiąca.


Moim zdaniem, nie można generalizować.


Skoro piszę "bywa", to przecież nie generalizuję.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ireneusz Głażewski



Dołączył: 15 Sty 2009
Posty: 382

PostWysłany: Pon Kwi 26, 2010 7:00 pm    Temat postu: Re: Kochani, odczepcie sie od Tolka Odpowiedz z cytatem

Maciej Gawlikowski napisał:
Będę bronił Tolka Piekałkiewicza, choć ani mi swat ani brat.
Wpadł w stanie wojennym i sypnął. To fakt. Tylko czy kolejka chętnych do
rzucania kamieniem nie jest za długa? Smile
W stanie wojennym na 10 zamkniętych w sprawie politycznej, co najmniej 7
gadało. Jeden więcej, inny mniej. Jeden "tylko" potwierdzał to, o czym
niby bezpieka i tak wiedziała (dając im dowody procesowe zamiast
domysłów), a inny śpiewał wszystko. Rekordziści po wysypaniu wszystkiego
zaczynali zmyślać, żeby tylko nie przestać mówić - tak bali się
przesłuchujących SB-eków (casus niejakiego Sikory, mojego byłego kolegi).
W naszych szeregach wielu przeszło przez śledztwa. Niektórzy przez
bardzo ciężkie. Zagrożeni byli sporymi wyrokami. Wywierano na nich
ogromną presję, nierzadko bito i szantażowano zemstą na rodzinie. Nie
wszyscy wytrzymali. Niektórzy pękli i coś powiedzieli jak Tolek. Mimo to
są naszymi kolegami. Choćby dlatego, że po wyjściu nie uciekli na
Zachód, nie schowali się w mysiej dziurze, nie poddali się.
Włączyli się do działania i byli z nami do końca. Tak jak Tolek.
Bo choć w wikipediowym życiorysie ma nałgane jak Rumun na żebraczym
kartoniku, to faktem jest, że był z nami i na marszach Kadrówki, i na
demonstracjach, i na głodówce w Bieżanowie, i w wielu miejscach gdzie
nie przydzielano wtedy odznaczeń, walono za to pałą po łbie i zamykano
do ciupy.
Przygotowując jakieś stare szpargały dla Mirka Lewandowskiego
przeglądałem zdjęcia z zadym. Co krok - Tolek!
Na przykład 11. listopada 1984 roku... Po nie ruszonym przez ZOMO marszu
doszliśmy pod Grób Nieznanego Żołnierza. Po drodze panika - co zrobimy
jak dojdziemy? Wypadałoby złożyć kwiaty w imieniu manifestantów. Ktoś
skoczył po wiązankę. Konsternacja - kto to złoży? To pewna sprawa za
organizację nielegalnego przemarszu.
Znalazło się trzech odważnych - Stanisław Kuś, Ryszard Majdzik i...
Antoni Piekałkiewicz.
Kiedy 3. maja 1987 schodziliśmy pochodem z Wawelu wprost na kordony ZOMO
i mieliśmy pewność, że zaraz dostaniemy po łbach (choć nie wiedzieliśmy
jeszcze, że od tyłu), w pierwszym szeregu szedł z nami Tolek.
I tak dalej, i tak dalej...

Popełnił fatalny błąd, ma plamę w życiorysie, ale później robił sporo
żeby ją wymazać. I chyba wymazał.
Nikt by mu tego pewnie nie wywlekał gdyby nie sprawa jego Krzyża
Oficerskiego Polonia Restituta. To rzeczywiście dziwaczne, że Tolek jest
jedynym żyjącym KPN-owcem mającym tak wysokie odznaczenie państwowe. To
nawet nie dziwaczne - to chore! To świadczy jednak o chorobie naszego
państwa a nie o Tolku.
Zna dobrze PiS-owców, którzy dają ordery - dostał order. Przecież to w
Polsce normalne.
Ten z nas, kto ma sztamę z Klichem, dostaje na razie medal za obronność
nadawany zasłużonym nauczycielom Przysposobienia Obronnego, kto trzyma z
PiS-em - dostaje do klapy Polonia Restituta.
Skończy się kadencja Kaczyńskiego, przyjdzie czas w kolejce do PR na
kumpli Klicha czy Schetyny. Tak się kręci ten interes i możemy jedynie
wyrazić z tego powodu święte oburzenie, od którego fora internetowe
takie jak Polonus aż pękają w szwach.
Więc pooburzajmy się przez minut parę!
Pooburzajmy się i zostawmy w świętym spokoju Tolka, który jest swój
chłop - grzeszny, błądzący, lubiący błyskotki (jak my wszyscy), ale to w
sumie bardzo porządny gość. A niewielu było takich w 1984, 1985 czy 1986
roku. Większości chojraków z czasu karnawału Solidarności już nie było
na polu walki - siedzieli cicho
na tyłkach albo dawno dali nogę do Reichu czy odpłynęli za "Wielką
Wodę".

Jeśli chcemy piętnować każdego, kto powiedział coś w śledztwie, to
pręgierz wystawmy ogromny. I nie dziwmy się potem, że trafili pod niego
także jacyś nasi kumple, czy nawet my sami Smile

I najważniejsze - stosujmy żelazną zasadę informowania o zarzutach
samego zainteresowanego zanim sprawę nagłośnimy. Rzeczywistość czasem
odbiegała od tego co zostawili nam po sobie w formie meldunków,
opracowań i protokołów SB-eccy pisarczykowie. A czy ktoś zapytał Tolka
jak było?




mądrego to i posłuchać [poczytać] warto
nic więcej tu...

_________________
ka?dy ?piewa razem z nami:
"precz, precz, precz z komunistami"
Jakub Sienkiewicz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Sie 27, 2017 3:38 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sprawa został dokładnie wyjaśniona w książce M. Lewandowskiego i M. Gawlikowskiego w książce "Gaz na ulicach" (tom I, s. 550 i nast.)

Cytat:
Ostatnim działaczem KPN, którego internowano, był Antoni Piekałkiewicz, który ukrywał się od 17 grudnia 1981 roku (od pacyfikacji strajku w HiL). Początkowo schronił się wraz z Eugeniuszem Kochem w mieszkaniu jego znajomego. Jednak na początku 1982 roku Koch został internowany (decyzja o internowaniu go nosi datę 25 stycznia 1982 roku, a decyzja o zwolnieniu – 13 lipca 1982 r.). W tym czasie Piekałkiewicz ukrywał się na os. Tysiąclecia u pracownika MPK Władysława Tarki oraz (po 1-2 dni) w mieszkaniach innych pracowników MPK. Nawiązał kontakt z Janem Paculą. Poprzez Paculę poznał Bociana, który znalazł mu kolejne mieszkania: u Krystyny Wassus-Kydryńskiej przy ul. Ziai, a potem u Michała Żaka przy ul. Wrzesińskiej. Latem przebywał u swojej siostry w Konstancinie oraz u matki Kocha pod Lublinem. Od października 1982 roku ukrywał się w mieszkaniu, które znalazł mu Koch – u Elżbiety Kościelniak.

Zdzisław Celban przedstawia okoliczności, w jakich SB zdobyła informację o miejscu ukrywania się Piekałkiewicza. Nie jesteśmy w stanie informacji tej zweryfikować. Nie podajemy więc nazwiska człowieka, którego opisuje dziś były funkcjonariusz SB. Osoba ta już nie żyje. Zamieszczamy jego relację, bo ukazuje ona mało znane aspekty pracy SB. Sam fakt dobrowolnego zgłoszenia się do SB, aby donieść na kogoś, wydaje się prawdopodobny, bo znamy okoliczności wpadki Bogdana Głowackiego czy Stanisława Papieża.

Oto relacja Celbana: Piekałkiewicza wystawił ktoś, kto jeszcze nie był TW. Akurat miałem po południu dyżur w Wydziale [przy Mogilskiej]. Przyszedł do mnie znajomy, nie pracujący w Firmie, przyniósł flaszkę i tak żeśmy sobie gadali. Nagle zadzwonił oficer dyżurny z WSK [Wojewódzkie Stanowisko Kierowania] i powiedział, że miał telefon od jakiegoś faceta, który chciał rozmawiać z oficerem, który zajmuje się KPN-em. Trochę się wkurzyłem,
bo tu już ćwiartka poszła, a ten z WSK mi głowę zawraca. Bałem się jakiejś prowokacji. Zadzwoniłem na WSK, żeby mi dali samochód, a kolegę wziąłem do obstawy. Powiedziałem mu: „Pojedziesz ze mną. Mamy się spotkać z facetem. Tylko nic się w samochodzie nie odzywaj – ani do mnie, ani do kierowcy! Jedziesz jako pracownik SB. Jak już facet wsiądzie, to patrz tylko, czy nie wyciąga z kieszeni granatu, czy czegoś ostrego!”.

Podjechałem w określone miejsce, facet wsiadł. Podjechaliśmy pod komendę. Powiedziałem do kierowcy, wskazując na kolegę: „Porucznika proszę zawieźć do domu. A my sobie pójdziemy”. I facet mi opowiedział o tym, co wiedział. Mnie zatkało. Podszedłem do szafy, wziąłem ze 20 lewych
zdjęć i dałem temu facetowi: „Może pan kogoś rozpozna na tym zdjęciu. To są ludzie, którymi się zajmujemy”. A to była gówno prawda. On nikogo nie rozpoznał, bo nie miał prawa rozpoznać. Taki mały test na szczerość intencji. Podał mi rysopis gościa z KPN-u, który się ukrywa i adres meliny. Tylko tyle i nic więcej! Musiałem tydzień chodzić, żeby ustalić, że chodzi o Piekałkiewicza! Ustaliłem na 70-80%, że to on. Wystawił go nam. Spotkałem się wkrótce z tym informatorem, a on ciekawe rzeczy gadał. Takie ciekawe, że znowu mnie zatkało, drugi raz! Szukałem w głowie motywu, dlaczego to robił. Nic mi nie spasowało. Odbyłem z nim ze trzy spotkania i „sprzedałem” go Wróblowi. A Wróbel na pierwsze spotkanie z nim wziął zdjęcie Bociana. Jak mu pokazał, to facet mało z krzesła nie spadł, bo nie sądził, że my wiemy, że Bocian jest w KPN. Potem ten facet został TW. Nie należał nigdy do KPN, ale kręcił się koło jej działaczy. Dużo później, jak Moczulski przyjeżdżał do Krakowa, to widziałem go w jego pobliżu. To było 11 listopada 1986, gdy byłem na tzw. punkcie zakrytym na ulicy Grodzkiej, skąd obserwowaliśmy zbiórkę kapeenowców przed mszą.

O tym, co było dalej z Piekałkiewiczem, dowiadujemy się z „Uzupełnienia do planu przedsięwzięć operacyjnych Wydziału III-1” z 25 października dotyczacego Eugeniusza Kocha – dokument ten zatwierdził szef krakowskiej SB, płk Wiesław Działowski: Według potwierdzonych informacji tut[ejszego] Wydziału, Eugeniusz Koch jest aktywnie zaangażowany w działalność konspiracyjną b. Solidarności oraz w działalność na rzecz KPN. Utrzymywał on organizacyjne kontakty w KPN m.in. z Ryszardem Bocianem – aktualnie internowanym.

W działalności na rzecz Solidarności skupia się nad jej rozwijaniem w odniesieniu do Kombinatu HiL. Utrzymuje ścisłe kontakty m.in. z Elżbietą Kościelniak, zam. w Nowej Hucie i zatrudnioną w „Budostalu-3” (na terenie Kombinatu). Mieszkanie jej stanowi punkt kontaktowy dla grupy osób prowadzących działalność konspiracyjną z terenu HiL. Aktualnie w jej mieszkaniu ukrywa się figurant tut[ejszego] Wydziału V [ochrona gospodarki] Piekałkiewicz. W/w poprzednio ukrywał się w miejscach zorganizowanych przez E. Kocha.

Według źródła KO „Marek” – Koch, Piekałkiewicz i Kościelniak odgrywają istotną rolę w organizowaniu nielegalnej działalności w Kombinacie HiL, dysponują dużymi ilościami nielegalnych wydawnictw oraz poligrafią w nierozpoznanych miejscach. W/w są nieufni, kontrolują swoje otoczenie, ograniczają się do przekazu niezbędnych informacji dla współpracowników.

Ostatnie działania w stosunku do KPN – wg nich – spowodowały unieruchomienie wydawnictwa „Niepodległość” oraz „Robotnik Polski w Walce”. Zamierzają oni kontynuować te wydawnictwa i w tym celu chcą przeszkolić kilku poligrafów. KO „Marek” ma być jednym z nich. Mając na uwadze stopień zaangażowania w/w w nielegalną działalność i płynące z tego zagrożenie planuje się następujące przedsięwzięcia, celem wyeliminowania w/w osób ze szkodliwej działalności:
1. Przeprowadzić przeszukanie w miejscu zamieszkania E. Koch, zam. Nowa Huta, os. Wandy […]
2. Przeprowadzić przeszukanie w miejscu zamieszkania Elżbiety Kościelniak, zam Nowa Huta os. Ogrodowe […]. Będzie się to łączyło z zatrzymaniem Elżbiety i Marii Kościelniak oraz A. Piekałkiewicza (...).
3. Przeprowadzić przeszukanie w miejscu zamieszkania Andrzeja Kościelniaka zam. Nowa Huta, os. Ogrodowe […]. Będzie się to łączyło z zatrzymaniem w/w w areszcie śledczym (…).
4. Z w/w zostaną przeprowadzone rozmowy operacyjne na okoliczność ich działalności.

Zgodnie z tym planem, 9 listopada 1982 roku SB wkroczyła do mieszkania Elżbiety Kościelniak i zatrzymała tam m.in. Antoniego Piekałkiewicza.

Piekałkiewicz: Potrzymali mnie ok. 2-3 tygodni na Mogilskiej. Dostałem decyzję o internowaniu. Zawieźli mnie do Kielc na kilka godzin, prawdopodobnie w celu okazania mnie innym osobom. Kazali mi samemu siedzieć w pustej celi na krześle. Potem przewieźli mnie do Krakowa i zwolnili. Jak siedziałem, to SB „wypożyczyła sobie” mój dowód osobisty.

Rzeczywiście, 11 listopada 1982 roku kpt. Więckowski złożył wniosek do komendanta wojewódzkiego MO w Krakowie płk. Adama Trzybińskiego o internowanie Piekałkiewicza. W uzasadnieniu wniosku napisano: W czasie ukrywania się, aktywnie działa w tajnych zakonspirowanych strukturach KPN, będąc odpowiedzialnym wspólnie z Ryszardem Bocianem za sprawy poligraficzne. W okresie trwania stanu wojennego wydaje biuletyny pod nazwą „Niepodległość”, „Robotnik Polski w Walce” i „Opinię Krakowską”.

Piekałkiewicz: Przeceniali moje możliwości. Nie wydawałem, a nawet nie drukowałem w tym czasie żadnych pism kapeenowskich.

Jeszcze tego samego dnia zostaje wydana decyzja o internowaniu Antoniego Piekałkiewicza (z datą 11 listopada 1982). Na odwrocie nakazu osadzenia Piekałkiewicza w areszcie z 9 listopada 1982 roku por. Marek Dwuraźny napisał: W dniu 10 listopada 1982 wypożyczyłem dow. os. na nazwisko Antoni Piekałkiewicz.

23 listopada 1982 roku kpt. Więckowski złożył wniosek o zwolnienie Piekałkiewicza z internowania z następującym uzasadnieniem: Do chwili obecnej przeprowadzono z nim kilka rozmów operacyjnych, na podstawie których można stwierdzić, że przyczyny internowania ustały. Również z uwagi na poszerzenie naszych możliwości operacyjnych, istnieje możliwość kontroli operacyjnej w/w.

Tego samego dnia została wydana decyzja o uchyleniu internowania Piekałkiewicza oraz wydano świadectwo jego zwolnienia, podając jako miejsce odosobnienia – Kraków.

Piekałkiewicz: W grudniu 1982 ponownie mnie zamknęli. Zawieźli mnie do więzienia do Łodzi i do innych miast. Nie wiem, po co. Sadzali mnie w komisariatach i jacyś ludzie mnie oglądali. Wozili mnie też na Monte, gdzie siedziałem w otwartej celi, koło której przechodzili wciąż jacyś ludzie. Może chcieli im zasugerować, że ja jestem z SB? W ogóle nie mieli do mnie pytań. Byłem traktowany jak małpa w klatce. I tak do połowy stycznia 1983. Potem jeszcze kilka razy mnie tak zamykali. W marcu 1983 to się skończyło.

Przyczyny i cel takiego traktowania Piekałkiewicza przez SB nie są jasne. Niejasność tę dodatkowo nasila następujący fragment analizy SOR „Konspiratorzy” z 10 października 1983 roku, autorstwa por. Celbana, z którego wynika, że Piekałkiewicz w ogóle nie był internowany! W miesiącu listopadzie 1982 dokonano zatrzymania ukrywającego się członka KPN od chwili ogłoszenia stanu wojennego Antoniego Piekałkiewicza. Po przeprowadzonej z nim rozmowie, po 48 godz[inach] został zwolniony. W wyniku przeprowadzonych działań ustalono, że utrzymywał on kontakt organizacyjny z R[yszardem] Bocianem, Elżbietą i Marią Kościelniak i innymi członkami KPN-u. Być może w tym czasie jakiś agent SB, posługując się „wypożyczonym” przez SB dowodem osobistym Piekałkiewicza, działał na jego konto w innych miastach? Za taką hipotezą opowiada się sam Piekałkiewicz: Chyba w 1984 przyszedł do mnie do mieszkania człowiek, który w progu powiedział, że chce rozmawiać z Antonim Piekałkiewiczem: „Słucham”. – „Ale ja chcę rozmawiać z Antonim Piekałkiewiczem”. – „Słucham. To ja jestem Piekałkiewicz”. Ale on zaprzeczał, żebym to ja był tym Piekałkiewiczem, z którym on chciał rozmawiać. Potem dowiedziałem się, że ten człowiek, który był u mnie, działał w podziemiu w Łodzi. Nie mamy jednak żadnych bliższych informacji, które pozwoliłyby w pełni odczytać działania SB w tej sprawie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum



Załóż forum phpbb2 lub phpbb3 za darmo na Forumoteka.pl





Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group