Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna polonus.forumoteka.pl
Archiwum b. forum POLONUS (2008-2013). Kontynuacją forum POLONUS jest forum www.konfederat.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

POD PRĄD (film o KPN) - Maciej Gawlikowski
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Maciej Gawlikowski



Dołączył: 11 Cze 2008
Posty: 388

PostWysłany: Sob Mar 06, 2010 8:41 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Komentarz Krzysztofa Wyszkowskiego kończący sprawę rzekomych manipulacji:

Cytat:
Wyjaśnienie Macieja Gawlikowskiego przyjmuję. Obstając przy poglądzie, że źródłem większości problemów była agenturalna przeszłość i wynikające z niej szkodliwe metody działania Leszka Moczulskiego, proszę wszystkich zainteresowanych o traktowanie całej sprawy KPN z dobrą wolą, zawierającą zrozumienie dla nieuniknionych różnic, wynikających nie ze złej woli, a z odmiennych punktów widzenia.

Krzysztof Wyszkowski, Sopot, dnia 6 marca 2010 r.


http://wyszkowski.com.pl/index.php/blog/Gawlikowski-o-oA-wiadczeniu-Wyszkowskieg.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 20 Wrz 2019
Posty: 123

PostWysłany: Pią Wrz 20, 2019 2:04 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Mar 07, 2010 8:42 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tymczasem TVP ciągle nie podała daty emisji filmu Macieja Gawlikowskiego o KPN.

Kolejny komentarz Rafała Ziemkiewicza związany z obecną sytuacją w TVP:

Cytat:
Tragedia to to, że „człowiek, który ukradł Polsce prawicę” (uważny czytelnik wie, kogo tak nazywam) zabrnął jak zwykle w swoje genialne strategie, które, wbrew życzliwemu dla niego stereotypowi, zwykle nie są żadnymi strategiami, tylko skutkiem emocji, by nie rzec wręcz histerii. PiS mógł się bez trudu dogadać z Farfałem, miał z jego strony całkiem sensowne propozycje (i chyba tego właśnie bał się salon, rozpętując taką histerię). Ale potraktował go jak szczeniaka, który ukradł Braciom ukochaną zabawkę. A poza tym, czy to się prezes PiS brzydził „byłym neonazistą” (PO się nie brzydziło, tak jak nie brzydzi się przyjmować wszechpolskich pogromców „parad równości”, gdy mu to daje władzę w województwie), czy psychologicznie nie był zdolny do przyznania Giertychowi podmiotowości politycznej… Dość, że wolał się ułożyć z SLD.

Od razu, wiedząc, kogo ze swej strony wyznaczył PiS do zawierania tego układu, można było być pewnym, że Kwiatkowski z Czarzastym zjedzą takich „partnerów” na przystawkę nawet nie popijając. No i proszę. Już się okazało, że zamiast z Giertychem, zawarł Kaczyński koalicję („nie ma żadnej medialnej koalicji”, powtarzają wszyscy działacze SLD i PiS − proszę się wyśmiać, ja poczekam…) − Owoż, zawarł koalicję wcale nie z SLD, ale wprost z PZPR, a wręcz z SB, które na Woronicza przetrwały ostatnie dwadzieścia lat w znakomitym stanie.

Konkrety? A proszę − pisałem o nowym szefie „Panoramy”, Jacku Skorusie, który w stanie wojennym, co przypadkiem przypomniał film Macieja Gawlikowskiego o KPN, robił arcypodłe, esbeckie programy „Z archiwum "Solidarności". Parę dni minęło, i nasza wiedza wzbogaciła się o to, że redaktor Skorus był nie tylko jawnym, i Tajnym Współpracownikiem SB o kryptonimie „Zbigniew”, pozyskanym w roku 1982 „na zasadzie dobrowolności”. Proszę, proszę! Oczywiście, jak się domyślam, TW „Zbigniew” „nikogo nie skrzywdził”, ale i tak, to już prawie Autorytet Moralny!


Całość - http://www.rp.pl/artykul/443366.html


Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia Nie Mar 07, 2010 8:58 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Mar 07, 2010 8:55 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Do ataków na Macieja Gawlikowskiego (twórcę filmu "Pod prąd") przyłączył się ... Jerzy Zalewski. Oto jego oświadczenie zamieszczone na Forum SW przez Janusza Szkutnika:

Cytat:
Otrzymałem mailem od Jacka Sucheckiego

Cytat:
Szanowny Panie,
Na prośbę Jurka Zalewskiego przesyłam jego list do Roberta Kaczmarka - producenta filmu M. Gawlikowskiego "Pod prąd" oraz oświadczenie Krzysztofa Wyszkowskiego w sprawie tego filmu.
Z poważaniem
Jacek Suchecki
Studio Filmowe
Dr Watkins Sp. z o.o.
Ul: Konstancińska 7b/89
02-942 Warszawa
tel/fax: 22 845 56 18
NIP: 113 00 03 055

Cytat:
Robercie,
Niedawno zgodziłem się na użycie tytułu mojego kilkuletniego telewizyjnego programu publicystycznego, "Pod prąd" przez Macieja Gawlikowskiego (n. b. bohatera jednego z odcinków) jako tytułu jego filmu o Konfederacji Polski Niepodległej. Po obejrzeniu filmu mam wrażenie, że w swej wymowie sprzeniewierza się on ideałom, które przyświecały mi w tworzeniu mojego programu. Ta laurka dla KPN, jako jedynych sprawiedliwych polskiego życia politycznego od końca lat 70-tych do dziś, została namalowana kosztem zdezawuowania postaci Jana Olszewskiego i Antoniego Macierewicza (innych i jednych z ważniejszych bohaterów mojego "Pod prąd"). Przedstawienie przebiegu i klimatu próby wprowadzenia w życie ustawy lustracyjnej w 1992 roku z perspektywy członków KPN, którzy uznają Leszka Moczulskiego i KPN za kozły ofiarne działania ówczesnego premiera i ministra spraw zewnętrznych, kreuje rażący fałsz historyczny i naraża na szwank dobre imię dwóch polityków wytrwale walczących po 1989 roku o odzyskanie polskiej tożsamości i suwerenności narodowej. W związku z tym proszę Cię o interwencję jako producenta filmu i doprowadzenie do zmiany jego tytułu. Uczulam Cię także na możliwość zmiany niekorzystnej dla tych dwóch polityków wymowy filmu, co także leży w twojej gestii jako producenta. W przypadku nie zmienienia tytułu filmu upublicznię swoją reakcję na nadużycie tytułu mojego programu w Internecie.

Jurek Zalewski

Studio Filmowe
Dr Watkins Sp. z o.o.
Ul: Konstancińska 7b/89
02-942 Warszawa
tel/fax: 22 845 56 18
NIP: 113 00 03 055


http://swkatowice.mojeforum.net/post-vp27437.html?highlight=#27437

--------------------------------------------------------------------------

Do kwestii tytułu filmu ustosunkuje się zapewne jego autor.

Pragnę zwrócić uwagę na inną bulwersującą kwestię.

Otóż Jerzy Zalewski, wykorzystując swoje znajomości z producentem filmu o KPN, podjął próbę niedopuszczalnej ingerencji w treść tego filmu!

Przyczyną tego skandalicznego działania był fakt, że twórca dokumentu na temat KPN zaprezentował inne oceny wydarzeń historycznych od ocen, które wyznaje Jerzy Zalewski.

Zawsze wydawało mi się, że tacy ludzie jak Jerzy Zalewski skłonni są dyskutować merytorycznie o kwestiach, w których różnią się z innymi osobami, a nie zamykać im usta.

Przykro mi, że przy okazji filmu o KPN Jerzy Zalewski ujawnił swoją inną twarz.


Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia Nie Mar 07, 2010 12:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Maciej Gawlikowski



Dołączył: 11 Cze 2008
Posty: 388

PostWysłany: Nie Mar 07, 2010 10:00 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wiem czemu dziwi Cię dołączenie się Jerzego Zalewskiego do tej akcji. Jurek jest autorem świetnych filmów, bardzo go cenię jako twórcę, ale jest też osobą bardzo mocno zaangażowaną politycznie. Jak sam wielokrotnie podkreślał, jest przyjacielem Antoniego Macierewicza.

Zarzut "kradzieży tytułu" pojawił się już wcześniej na forum SW, więc pozwolę sobie przytoczyć moją odpowiedź jednej z dyskutantek:

"Zgodnie z tą logiką, tytuł programu Jurka Zalewskiego jest powtórzeniem tytułu książki Wojciecha Jaruzelskiego "Pod prąd", powtórzeniem tytułu pisma studenckiego "Pod prąd", powtórzeniem nazwy ruchu Akademickiego "Pod Prąd" i wielu jeszcze innych inicjatyw medialnych czy społecznych.
Nikt nie ma zastrzeżonego prawa do tego tytułu, do tego zwrotu.
Ani Jaruzelski, ani Gawlikowski, ani też Zalewski.
Każdy, nawet średnio rozgarnięty widz, dostrzega różnicę między studyjnym programem a filmem dokumentalnym czy fabularnym.
Jakoś nikomu nie myli się TVN-owska "Kropka nad i" z polskim filmem fabularnym o tym samym tytule, więc zapewniam Panią, że program oraz
film "Pod prąd" też się nie pomylą. (...)
Tytuł, jak już Pani udowodniłem, znany jest publiczności od wielu, wielu lat.
Mimo, że miałem pełne prawo użyć tego tytułu, zadzwoniłem do Jurka Zalewskiego jeszcze przed zakończeniem montażu filmu i pytałem czy ma
coś przeciw temu.
Nie miał".

Teraz okazuje się, że jednak ma. Cóż, artysta zmiennym jest...
Niezmienne jest natomiast prawo, a to nie pozostawia żadnych wątpliwości - mogłem użyć tego tytułu.

Namawianie przez Zalewskiego producenta do dokonywania zmian merytorycznych w moim filmie, jest na tyle kuriozalne (zwłaszcza kiedy pisze to reżyser!), że pozostawię to bez komentarza.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Mar 07, 2010 12:03 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kolejna osoba, która na swoim blogu na portalu niepoprawni.pl od kilku już dni reklamuje film "Pod prąd":

Cytat:

Półkownik " Pod prąd "
kryska, 2 marzec, 2010 - 21:05

Konfederacja Polski Niepodległej (KPN) – polska partia polityczna (pierwsza o charakterze antykomunistycznym w dawnym bloku wschodnim), założona 1 września 1979 przez Leszka Moczulskiego, nawiązująca do tradycji piłsudczykowskich.

- „Jesteśmy kolejną zmianą w długim pochodzie pokoleń. Już ponad dwieście lat, od czasów Konfederacji Barskiej, społeczeństwo tysiącletniej Rzeczypospolitej prowadzi walkę o niepodległy byt państwowy. Czterdzieści lat mija, gdy pod ciosami hitlerowskich Niemiec i komunistycznej Rosji upadło Państwo Polskie. Zbliża się trzydziesta piąta rocznica niesławnej pamięci układów jałtańskich, w których mocarstwa zachodnie – wbrew głoszonym przez siebie szczytnym hasłom międzynarodowej sprawiedliwości i demokracji – usankcjonowały postanowienia ostatniego rozbioru Rzeczypospolitej i podporządkowanie Polski radzieckiej hegemonii. PRL – rządzona totalitarnie przez PZPR – stanowi współczesną formę zinstytucjonalizowanego władztwa rosyjskiego nad Polską”-

Tak brzmiał początek odczytanej 1 września 1979 r. w czasie manifestacji przed Grobem Nieznanego Żołnierza Deklaracji Ideowej Konfederacji Polski Niepodległej. Deklarację tę – w zastępstwie zatrzymanego przez milicję Leszka Moczulskiego – odczytała Nina Milewska. W ten właśnie sposób obwieszczone zostało powstanie pierwszej jawnie działającej, nowo założonej opozycyjnej partii w krajach komunistycznych.
Jej celem – jak mowa była we wspomnianej deklaracji – było stworzenie niepodległej i demokratycznej Trzeciej Rzeczypospolitej poprzez usunięcie zależności od ZSRR i pozbawienie władzy PZPR.

Pod Aktem Konfederacji Polski Niepodległej podpisało się 50 osób, w tym przedstawiciele takich organizacji, jak Ruch Porozumienia Polskich Socjalistów, Związek Narodowy Katolików, Chrześcijańska Wspólnota Ludzi Pracy, Lubelska Grupa Ludowa, Siedlecko–Podlaska Grupa Ludowo–Narodowa, Dolnośląska Grupa Ludowa, Wolne Związki Zawodowe z Katowic, Instytut Katyński i Społeczny Instytut Pamięci Narodowej im. Józefa Piłsudskiego.

Najbardziej znanymi założycielami KPN byli Romuald Szeremietiew, Tadeusz Jandziszak, Zdzisław Jamrożek, Adam Macedoński i przywódca ugrupowania Leszek Moczulski.

http://kalendarium.polska.pl/wydarzenia/article.htm?id=82763

Film Macieja Gawlikowskiego " Pod prąd " przedstawia historię pierwszej antykomunistycznej partii politycznej w bloku sowieckim po 1946 roku.
Film - półkownik miał być pokazany w telewizji publicznej.
Emisję wstrzymano.
Na razie jest w sieci.

Oto dokument.


http://niepoprawni.pl/blog/425/polkownik-pod-prad
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Nie Mar 07, 2010 8:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Konserwatyści o "półkownikach"
ww , zal 07-03-2010,

Stop cenzurze w TVP - pod takim hasłem demonstrowali dziś w Poznaniu działacze Młodych Konserwatystów.

Protest został zorganizowany przed głównym wejściem na teren Międzynarodowych Targów Poznańskich, gdzie trwał kongres Prawa i Sprawiedliwości. W apelu, który trafił do rąk dziennikarzy można przeczytać między innymi: "Z dnia na dzień przybywa "półkowników", czyli filmów i programów odłożonych na półkę, czy do szuflady, a tym samym nie dopuszczonych do emisji tylko dlatego, że nie spełniają kryteriów politycznych zamówień liderów medialnego klanu Kaczyński - Napieralski".

Taki los według autorów protestu spotkał choćby ,,Kerna" Grzegorza Królikiewicza, "Teatr wojny" Jerzego Zalewskiego, czy "Pod prąd" Macieja Gawlikowskiego. - Apelujemy do przywódców PiS-u o opamiętanie się - podkreślali uczestnicy protestu.
rp.pl


http://www.rp.pl/artykul/2,443763_Konserwatysci_o__polkownikach_.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ireneusz Głażewski



Dołączył: 15 Sty 2009
Posty: 382

PostWysłany: Nie Mar 07, 2010 11:30 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

fascynuje mnie tok rozumowania różnych ludzi...
jest zupełnie niedostosowany do realiów, które na codzień obserwujemy; zatem albo są megalomanami albo realia są tak niesprawiedliwe
posługując sie tym tokiem rozumowania wydawać by się mogło, że nie wolno używać żadnych słów, których wcześniej już ktoś użył Twisted Evil
przykładowo tytuł "Gazeta Polska"
nazwa partii: powiedzmy "Prawo i Sprawiedliwość"
a choćby i personalia; niechby Antoni Macierewicz
do kogo to należy...?
zastanawiam się jak to dokładnie reguluja przepisy, ale na świecie są niejednokrotnie takie same nazwy miast, a bywa, ze nawet w jednym państwie, w jednym z tych miast funkcjonują tak samo nazywające się firmy, a i ludzie nazywają się niejednokrotnie identycznie
czasami są to zupełnie niefajne skojarzenia; pamiętamy jak na liście wspomnianego AM z '92 znalazł się poseł "S", a później się okazało, że to samo imię i nazwisko, a jednak człowiek zupełnie inny Embarassed
Wikipedia nie podaje jego personaliów przedstawiając skład listy, choć się na niej znalazł;
niby oczyszczony, niby przeproszony a do Sejmu już nie wszedł i kto to wie jak by sie jego losy potoczyły, gdyby nie ten zbieg okoliczności

tak jest z nazwami, a co dopiero skróty!
sami pomyślcie ile znacie skrótów, które można by dopasować do KPN-u
ostatnio słyszałem, że ktoś chciał (czy nawet to uczynił) zastrzec notarialnie pewne zestawy liczb co już zakrawa na paranoję :/

zatem albo trzeba przejrzeć na oczy, albo (o ile to przestępstwo) warto wystapić na drogę sądową o ochrone dóbr, a nie toczyć dyskusje, które do nikąd nie zaprowadzą

_________________
ka?dy ?piewa razem z nami:
"precz, precz, precz z komunistami"
Jakub Sienkiewicz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pon Mar 08, 2010 10:30 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ciąg dalszy ciekawej dyskusji na - http://www.blogpress.pl/node/3166#comment-9479


Cytat:
Rzepka,
Obejrzałem film.Teraz żałuję, że tyle się o nim naczytałem, bo trudno jakoś ugryźć, żeby nie być wtórnym ;) Ale jak pomyślę, to też może coś skrobnę. Wygląda na to, że "Pod prąd" obrasta powoli legendą ;)


Maciej Gawlikowski,
Do boju ruszyły hufce obrońców mitu założycielskiego obozu IV RP.
Akcja jest spora - moi znajomi dostają maile i telefony o moim bolszewizmie, manipulacjach, sprzedaniu się wrogom, kradzieży tytułu programu Zalewskiemu, itp.
Do tego dochodzą naciski na kolejne osoby, które mogłyby poświadczyć moją rzekomą nierzetelność.
I jeszcze takie naciski na producenta filmu:
"Uczulam Cię także na możliwość zmiany niekorzystnej dla tych dwóch polityków (Macierewicza i Olszewskiego - przyp. mg) wymowy filmu, co także leży twojej gestii jako producenta" (cytat z listu do Roberta Kaczmarka).
Fajne?
Producent miałby zmieniać mój film, bo się nie spodobał autorowi listu. Reżyserowi, a prywatnie przyjacielowi Macierewicza :-)
Takich to mamy szermierzy wolności słowa.
Którzy lepsi - ci od Skorusa, czy ci "nasi"? ;-)


@Maciej Gawlikowski
ckwadrat,
Moim zdaniem "mit założycielski IV RP" jest nam tak samo potrzebny jak mit założycielski III RP jest potrzebny polityczno-medialnemu salonowi. Ja stoję w opozycji do tej symbolicznej III RP, czyli Polski według mnie wynaturzonej - Polski kapusiów, korupcji u władzy, monopolu światopoglądowego itd. Walka z mitem założycielskim IV RP jest niestety wodą na młyn Platformy i wąskich elit, także tych wprost postkomunistycznych, które się dzięki niej umacniają.


@ckwadrat
Maciej Gawlikowski,
A ja walczę z każdym fałszywym mitem.
Trudno mnie posądzić o sprzyjanie wynaturzeniom III RP, ale u podstaw budowania czegoś uczciwego nie może być kłamstwa.
Poza tym uważam, że zawsze można o tym dyskutować, spierać się, przekonywać. Tak jak tu, w blogpressie.
A jeśli ktoś w imieniu IV RP, budowanej ostatnio ze Skorusem i jego towarzyszami, próbuje pchac mi w gębę knebel, to nie czuję się z tym najlepiej.
Dyskomfort jest podwójny - wolę walczyć z esbecją niż z niedawnymi kolegami z prawicy, nawet jeśli ten ich antykomunizm i prawicowość są dość świeżej daty :-)


Rzepka,
"Do boju ruszyły hufce obrońców mitu założycielskiego obozu IV RP."
Panie Macieju,
niech Pan się nie dziwi. Miał Pan w filmie świetnego eksperta jakim jest Antoni Dudek. W pierwszych minutach pomyślałem nawet, że to jemu powierzył Pan rolę głównego narratora, przewodnika dla widza. Gdyby Pan poprowadził film tą ścieżką, nie naraziłby się Pan na zarzuty nierzetelności. Ale Pan poddał się bezkrytycznie emocjom i wersji wydarzeń Konfederatów ( czemu w końcu aż tak bardzo się nie dziwię, bo przecież był Pan jednym z nich) i starał się to, o czym mówią jak najpełniej w filmie zmaterializować i uwiarygodnić. I poszedł Pan trochę w jeżyny - stąd teraz te kolce.

Przyznam, że są w filmie takie momenty, że mnie samemu - zwykłemu szaraczkowi - szczęka opadła. Miałem coś o tym napisać, ale wobec takiego rozwoju wypadków chyba sobie daruję. Jak już nie raz pisałem, bardzo cenię Pana i Pański dorobek...


Bernard, ndz., 07/03/2010 - 22:03
O filmie (o jego plusach i minusach, o prawie do publikacji własnej wersji wydarzeń zreszta również) już się rozpisałem wyżej i nie chcę się powtarzać. Myślę że jednak nie należy łączyć Skorusa z "mitem założycielskim IV RP". IV RP to temat na osobną dyskusję. Nie lekceważyłbym go i nie wyśmiewał, ponieważ jest to symboliczna kontra do tego wszystkiego co negatywnego przyniosła RP numer III. Jakiś udział w tym ma również pamiętna noc teczek, i cokolwiek o tym powiedzieć, rząd został obalony w przyspieszonym trybie, choć mógł być obalany w trybie "normalnym". Przyspieszenie spowodowane było lękiem i ujął to Wałęsa "wy nie wiecie, jak daleko oni zaszli". I bez względu na kontekst bezpośrednich przepychanek politycznych i pod- i nad- skórnych walk był to pierwszy i na wiele lat jedyny krok który naprawdę mógł zmienić oblicze kraju odsuwając agenturę od bezpośredniego wpływu na politykę.

IMHO mówienie o Skorusie i IV RP to mniej więcej tak, jakby mówić o dzisiejszych losach KPNowców i na tej podstawie krytykować działanie KPN z przeszłości.


@Rzepka
Maciej Gawlikowski,
"Antoni Dudek. W pierwszych minutach pomyślałem nawet, że to jemu powierzył Pan rolę głównego narratora, przewodnika dla widza. Gdyby Pan poprowadził film tą ścieżką, nie naraziłby się Pan na zarzuty nierzetelności"

I taka właśnie rolę Dudek pełni.
Tyle, że nie lubię filmów, w których "pan od historii" ciągnie w nieskonczoność opowieść, przetykaną czasem jakąś wypowiedzią. Stąd obecność rozmówców z różnych obozów, różnych ugrupowań, stąd ilość archiwaliów.
Na dodatek to wszystko nie jest sprzeczne z tezami Dudka.
Bo niby z którymi?

"Pan poddał się bezkrytycznie emocjom i wersji wydarzeń Konfederatów ( czemu w końcu aż tak bardzo się nie dziwię, bo przecież był Pan jednym z nich) i starał się to, o czym mówią jak najpełniej w filmie zmaterializować i uwiarygodnić"

Ależ nie.
To nie jest film oświatowy ani podręcznik historii.
Kiedy robi się pierwszy w naszych dziejach film o KPN-ie, to pokazuje się ich wizję historii.

Czy ktoś postawił zarzuty np. twórcom kilku filmów o SW, że przedstawiają wizję Polski, wersję wydarzeń właśnie z pozycji SW, że na tej organizacji się skupiają?
Nie.

Czy ktoś postawił im zarzut jednostronności, bo nie dali wypowiedzi wrogów SW (żadnych!!! a ja pokazałem i to niejedną)?
Nie.

Czy oczekiwano od filmów o SW, że będą osądem tej organizacji, gdzie prokurator i obrońca będą mieli po 50% czasu?
Nie.

Napisałem o SW, ale dotyczy to także filmów o ROPCiO, KOR-ze, itp.
Nie wspomnę już nawet o "Dwóch kolorach" Jurka Zalewskiego, filmie pokazującym jak Kaczynscy, Macierewicz, Olszewski i Gwiazdowie, przy małej pomocy Borusewicza, Dymarskiego i Rokity, wywalczyli nam wolność.

Skąd więc takie oczekiwania akurat od filmu o KPN-ie?

Może ta filmowa wizja jest tak przekonująca, że budzi wściekłość, ale co ja na to poradzę? :-)

"Przyznam, że są w filmie takie momenty, że mnie samemu - zwykłemu szaraczkowi - szczęka opadła"

Dziękuję za komplement. Po to właśnie robię filmy.
Chodzi o emocje.
Nie interesuje mnie letnie, miałkie pitolenie, o którym widz zapomina szybciej, niż przeleci końcowa lista napisów.

"Miałem coś o tym napisać, ale wobec takiego rozwoju wypadków chyba sobie daruję. Jak już nieraz pisałem, bardzo cenię Pana i Pański dorobek..."

Wal Pan śmiało, że pozwolę sobie na taki kolokwialny żarcik :-)
Powoli się uodparniam, choć skala ataku jest zadziwiająca.


@Bernard
Maciej Gawlikowski,
"Myślę że jednak nie należy łączyć Skorusa z "mitem założycielskim IV RP""

To był żart, wyraźnie opatrzony emoticonem ";-)".
Choć akurat obie te grupy mają tu ochotę na "zatykanie trąby", jak śpiewał Klas Mittfoch.

"IV RP to temat na osobną dyskusję. Nie lekceważyłbym go i nie wyśmiewał, ponieważ jest to symboliczna kontra do tego wszystkiego co negatywnego przyniosła RP numer III"

To dla mnie symbol straconych nadziei, symbol roztrwonienia ogromnego ludzkiego zaufania, symbol szumnych zapowiedzi, które skończyły się paktem z "ludźmi o marnej reputacji".
Na dodatek denerwuje mnie samo określenie. W polskiej tradycji kolejne "numery" Rzeczypospolitej następowały po odrodzeniu się państwa po utracie niepodległości.

"był to pierwszy i na wiele lat jedyny krok który naprawdę mógł zmienić oblicze kraju odsuwając agenturę od bezpośredniego wpływu na politykę"

Nie zgadzam się.
Z bardzo wielu powodów. Jeden z nich jest taki, że na "liście Macierewicza" nie było agentów przewerbowanych przez UOP czy kilku co najmniej ludzi usuniętych z niewiadomych przyczyn.
Nie było tam agentury innej niż SB.
I na dodatek wiele osób z listy agentami nigdy nie było.

Chcieli odsuwac agentów?
Mogli zacząć od siebie - mieli w szerokim składzie rządu 9 osób rejestrowanych jako TW bezpieki, w tym szefa doradców premiera. I mieli o tym wiedzę od początku.
Bądź co bądź doradzał im taki fachowiec jak Anklewicz, a nie był on jedynym wysokiej rangi esbekiem w MSW, blisko współpracującym przy lustracji.

"IMHO mówienie o Skorusie i IV RP to mniej więcej tak, jakby mówić o dzisiejszych losach KPNowców i na tej podstawie krytykować działanie KPN z przeszłości"

Nie ma tu analogii.
Żartobliwie zestawiłem dwie grupy, które najchętniej - oczywiście w imię wolności słowa - ocenzurowałyby ten film.
Która walczy ostrzej?
Proszę zgadnąć? :-)))


@Maciej Gawlikowski - to jeszcze jedno zdanie :)
Bernard,
„To był żart, wyraźnie opatrzony emoticonem”
Aaaa, to przeoczyłem ;)

„które skończyły się paktem z "ludźmi o marnej reputacji".”
Być może prezydent powinien zaryzykować i rozwiązać parlament narażając się na zarzuty łamania demokracji, poprzez wybory (kuriozum na skalę światową), Tusk zapowiadał Trybunał i „marsz na Belweder”. Może PiS powinien zagrać va bank, ale to wiemy dzisiaj.

„Na dodatek denerwuje mnie samo określenie”
o faktycznie patetyczny zwrot, ale w sferze idei, położenia cezury, czegoś w rodzaju „grubej kreski”. W sferze praktyki nie było chyba nawet prób zmiany konstytucji, bo było to niemożliwe.

I jeszcze o lustracji i rządzie Olszewskiego. Napisałem że był to pierwszy krok. Kolejnych po prostu nie było i nie było ich przez długie lata. Warto pamiętać, że rząd Olszewskiego trwał raptem jakieś pół roku. Rząd Tuska trwa jakieś pięć razy dłużej! Był to pierwszy rząd powołany po pierwszych wolnych wyborach w szalenie rozdrobnionym parlamencie. Dlatego nie można patrzeć na ten rząd jako na zamknięty projekt od początku do końca.

PS
A filmu o SW i ROPCiO nie oglądałem. Są gdzieś dostępne?


Rzepka,
>"I taka właśnie rolę Dudek pełni.
Tyle, że nie lubię filmów, w których "pan od historii" ciągnie w nieskonczoność opowieść, przetykaną czasem jakąś wypowiedzią. Stąd obecność rozmówców z różnych obozów, różnych ugrupowań, stąd ilość archiwaliów."<

Nie chodziło mi o to, że w filmie wystąpił szeroki krąg rozmówców - to bardzo dobrze. Ale o to, że niektórych ich wypowiedzi Pan nie weryfikował ( jakaś kontra z drugiej strony ) lub, co gorsze, operował nieprawdziwym obrazem żeby je uwiarygodnić.

> Napisałem o SW, ale dotyczy to także filmów o ROPCiO, KOR-ze, itp.
Nie wspomnę już nawet o "Dwóch kolorach" Jurka Zalewskiego, filmie pokazującym jak Kaczynscy, Macierewicz, Olszewski i Gwiazdowie, przy małej pomocy Borusewicza, Dymarskiego i Rokity, wywalczyli nam wolność.<

Przepraszam, ale żeby porównać teraz poszczególne filmy musiałbym sobie odświeżyć pamięć, czyli obejrzeć je jeszcze raz, a te których nie oglądałem w ogóle obejrzeć.

>Wal Pan śmiało, że pozwolę sobie na taki kolokwialny żarcik :-)<

No cóż, jak Pan sobie winszuje ;-)

Na przykład we fragmencie, w którym jest mowa o powołaniu przez Antoniego Macierewicza wydziału studiów do badania akt MSW, Krzysztof Król zaczyna opowiadać o mrocznej postaci Andrzeja Anklewicza, który rzekomo nagle pojawia się wtedy w sejmie i widziany jest w towarzystwie ministra. A co widzimy na ekranie? Anklewicza obok …Marka Ungiera, który ani wtedy, ani też później nie miał nic wspólnego z Sejmem, a w 1992 r. był bodajże szefem Juventuru. Wykorzystano więc w filmie materiał nie z tego okresu, o którym mówiono. Zdjęcia pochodziły prawdopodobnie z czasów, kiedy Ungier pracował już w URM lub w Kancelarii Prezydenta, a więc zrobiono je dwa, a nawet trzy lata później. Ale do widza idzie przekaz, jak to Macierewicz spiskował z Anklewiczem. To jedno.

Postać byłego oficera SB, Anklewicza kojarzona jest przede wszystkim z lewicą, właśnie z takimi ludźmi jak Ungier, Siemiątkowski (koledzy ze studiów) i inni. Można też i trzeba kojarzyć tego człowieka z Andrzejem Milczanowskim, z którym w 1990 roku zaczynał pracę w UOP (do 1992). Z Krzysztofem Kozłowskim na polecenie którego wcześniej jako esbek weryfikował innych esbeków i przeprowadzał rekrutację do UOP-u właśnie. Ale z Macierewiczem?? Przecież Anklewicz nie pełnił przy rządzie Olszewskiego żadnych funkcji, ani oficjalnych, ani doradczych – jakie są na to dowody w filmie, słowa Krzysztofa Króla i Jana Lityńskiego? Owszem, pełnił je u wcześniejszych i późniejszych ministrów, doradzał Oleksemu, był nawet wiceministrem.

Czy naprawdę wierzy Pan w to, że Antoni Macierewicz spiskowałby z esbekiem, który za komuny dręczył Z. Romaszewskiego i jego żonę, działaczy KOR, a także gnębił członków KPN? Niebywałe! A jaki na to dowód w filmie – kadry Anklewicza z Ungierem?

I jeszcze Tomasz Tywonek, który mówi, że ten człowiek ma krew na rękach… Tak rzekł były rzecznik Macierewicza. Jego były szef miał za doradcę esbeka, który ma krew na rękach. Ciekaw jestem, czy Tywonek wiedział, że w takim kontekście użyta zostanie jego wypowiedź…

Panie Macieju, proszę pomyśleć : czy gdyby rzeczywiście Anklewicz prowadzał się po Sejmie z Macierewiczem, to po obaleniu rządu Olszewskiego zostałby wiceszefem gabinetu Milczanowskiego? A z jakiego powodu? Czy może w nagrodę za to, że mógł potencjalnie podsunąć Macierewiczowi materiały „Bolka”? Może za to, że wraz z Macierewiczem i Piotrem Naimskim szykowali zamach stanu, porwanie Wałęsy? ;) Przecież to wszystko jest nielogiczne.

Albo jeszcze inny obraz: ogólnikową wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że w tym rządzie (Olszewskiego przyp. mój) są również osoby w doświadczeniem administracyjnym i politycznym celowo zderza się z kadrem, w którym ukazuje się Andrzej Olechowski. To nie fair, bo Kaczyński nic wtedy nie wiedział o przeszłości Olechowskiego, który przyznał się do współpracy z wywiadem znacznie później, w oświadczeniu lustracyjnym. Ale w tym i powyższym przypadku poszedł przekaz do widza: chcą zniszczyć Moczulskiego, a sami mają w swoich szeregach esbeków i agentów. I doskonale o tym wiedzą. Ja tego po prostu nie kupuję.

To na razie tyle, choć to zaledwie część krytycznych uwag, ale by nie przynudzać starałem się wybrać takie wątki, które w dotychczasowej dyskusji były mało lub w ogóle nie były poruszane. Mam nadzieję, że Pana nie uraziłem.

A mam również i pozytywne wrażenia z filmu, napiszę więcej jeśli czas pozwoli. Zdania nie zmieniam, nadal uważam, że ten film powinien być pokazywany publicznie w TVP. Podpiszę się pod każdym protestem w tej sprawie. W imię wolności słowa, właśnie. Nie stać nas na "półkowniki".


@Rzepka
Maciej Gawlikowski,
Przepraszam, że teraz tylko kilka słów. Napisze później obszernie.

"Mam nadzieję, że Pana nie uraziłem"

Wręcz przeciwnie! Bardzo dziękuję za te krytyczne uwagi.
Skąd mam wiedzieć, które fragmenty filmu są w odbiorze widza np. słabo udokumentowane.

Np. Anklewicz... Moja wiedza o nim nie pochodzi od Króla czy Lityńskiego. Poznałem go w 1992 i dwukrotnie z nim wtedy rozmawiałem.

Był współpracownikiem Macierewicza jako ministra MSW. mówię to stanowczo. Pełnił wysoką funkcję.

Tomasz Tywonek miał pełną świadomość tego, w jakim kontekscie wykorzystam tę jego wypowiedź. Powiedział mi do kamery, że Anklewicz był blisko Macierewicza, miał jako jedna z niewielu osób w MSW stały dostęp do niego, że uczestniczył w opracowywaniu zasób archiwalnych pod kątem lustracji. Co więcej, że nie wyklucza, że miał wpływa na kształt listy!

Czemu tego wszystkiego nie dałem? Z braku czasu, oraz dlatego, że nie jest to film o Anklewiczu.

Pokazałem jedyne zdjęcia z Anklewiczem jakie miałem. Z późniejszego okresu, ale pokazywałem jego osobę i to normalny zabieg, nie żadna manipulacja. Alternatywą było nie pokazanie jego szlachetnego esbeckiego oblicza.


Rzepka,
>"Np. Anklewicz...(...)Był współpracownikiem Macierewicza jako ministra MSW. mówię to stanowczo. Pełnił wysoką funkcję."<

Czyli Macierewicz po zmianach w UOP i przyjściu tam Naimskiego (chyba w lutym 1992) przydzielił Anklewiczowi nową funkcję? Jaką? W jakich źródłach - oprócz filmu - można to znaleźć?

>"Pokazałem jedyne zdjęcia z Anklewiczem jakie miałem. Z późniejszego okresu, ale pokazywałem jego osobę i to normalny zabieg, nie żadna manipulacja."<

Ja sobie pomyślałem, iż jak się w jakiejś publikacji zamieszcza zdjęcie Kowalskiego z Malinowskim, to nie daje się podpisu, że jest to Kowalski z Wiśniewskim. Choć domyślam się, że Anklewicz jest osobą bardzo chroniącą swój wizerunek. Swoją drogą film o tej nieciekawej postaci też mógłby być ciekawy...;)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pon Mar 08, 2010 1:11 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W innych miejscach Sieci.

Cytat:
@Maciej Gawlikowski
(...)
Proszę też o dokładne informacje na temat losu Pana filmu. Kto konkretnie zatrzymał jego emisję? Czy zna Pan podobne przypadki zatrzymań czyli "półkowników". Nie mam możliwości zdobycia wiedzy szczegółowej na ten temat.
Serdecznie pozdrawiam
2010-03-03 01:05
Janina Jankowska


@Janina Jankowska
(...)
Film miał być emitowany jak najszybciej ze względu na to, że 30. rocznica powstania KPN minęła parę miesięcy temu. Takie były założenia Krzysztofa Nowaka, który był pomysłodawcą projektu i zleceniodawcą jako szef Dwójki.
Zmieniło się szefostwo, zmieniła się koncepcja :-)
Teraz usłyszałem, że nie ma odpowiedniego pasma, bo emitowane są tylko dokumenty "komercyjne", zachodniej produkcji (o lalce Barbie, skandalach, sprawach obyczajowych, itp.). Powiedziano mi, że może w lecie, w nocy, uda się to wypchnąć na antenę. Może...

Co do innych "półkowników", to wiedze mam niewielką, poza jednym przypadkiem.
To mój "Broniewski", w którego sprawie obiecała Pani interwencję po salonowym wpisie Consolamentum. Było to rok temu:
http://consolamentum.salon24.pl/72898,uwolnic-polkownika-broniewskiego-pytania-do-j-jankowskiej
Z tego, co wiem, Broniewski nadal "siedzi" - nie był powtarzany w ramach powtórek cyklu "Errata..." ani w Polonii, ani w Historii, nie ma go też na stronach www, gdzie są inne Erraty.

Oprócz "półkownika" pozwolę sobie zainteresować Panią osobą o niższej szarży :-) Chodzi o Jacka Skorusa. Poniżej parę słów, które napisałem w innym blogu na jego temat:

Wychodzi na to, że żadne z mediów nie jest zainteresowane tym, że szefem informacji 2 Programu publicznej telewizji jest facet od obrzydliwej esbeckiej propagandy w stanie wojennym, zarejestrowany od 1982 r. przez Wydział III katowickiej SB jako TW "Zbigniew" (nr rejestracyjny 48679).
Czy już "wybraliśmy przyszłość"?
Czy ważniejsze są przepychanki PO-PiS?

Pani Janino, przypomina Pani sobie co się działo po ujawnieniu przeszłości Suboticia? To w prywatnej telewizji tacy ludzie nie mogą być sekretarzami programowymi, a w publicznej mogą kierować informacją w drugiej co do ważności antenie?
Czemu milczą ci, którzy grzmieli w tamtej sprawie na całą Polskę?

Pozdrawiam
2010-03-03 17:22
Maciej_Gawlikowski


http://janinajankowska.salon24.pl/160252,leszek-miller-odkrywa-prawde#comment_2270248
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Wto Mar 09, 2010 9:52 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ciąg dalszy dyskusji na - http://www.blogpress.pl/node/3166#comment-9479

Cytat:
@Bernard
Maciej Gawlikowski,
"faktycznie patetyczny zwrot, ale w sferze idei, położenia cezury, czegoś w rodzaju „grubej kreski”. W sferze praktyki nie było chyba nawet prób zmiany konstytucji, bo było to niemożliwe"

Z dużej chmury mały deszcz.
Jeśli każda partia po wygranych wyborach zmieniałaby "numer" Rzeczypospolitej, to w samym XX-leciu międzywojennym ile ich mielibyśmy?
A kilka zwrotów było w tym czasie znacznie bardziej radykalnych, niż zmiana jednej partii okrągłostołowej, na inną :-)

"Dlatego nie można patrzeć na ten rząd jako na zamknięty projekt od początku do końca"

Niewiele zrobili, ale intencje mieli, że ho, ho! ;-)

"A filmu o SW i ROPCiO nie oglądałem. Są gdzieś dostępne?"

Wątpię. Niestety, nie mam nagranych.
O SW były ze trzy co najmniej.


@Rzepka
Maciej Gawlikowski,

"Nie chodziło mi o to, że w filmie wystąpił szeroki krąg rozmówców - to bardzo dobrze. Ale o to, że niektórych ich wypowiedzi Pan nie weryfikował ( jakaś kontra z drugiej strony ) lub, co gorsze, operował nieprawdziwym obrazem żeby je uwiarygodnić"

Nie każdą wypowiedź mogę i muszę weryfikować. Każdy rozmówca występuje pod nazwiskiem i gębą ręczy za to, co mówi. Jeśli opowieść jest wiarygodna, zgodna z moją wiedzą na ten temat, puszczam ją, nawet nie szukając na siłę jakiejś kontry.
Poniżej świetny przykład.

"Król zaczyna opowiadać o mrocznej postaci Andrzeja Anklewicza, który rzekomo nagle pojawia się wtedy w sejmie i widziany jest w towarzystwie ministra"

Nie ma słowa, że pojawia się "nagle", tylko że przechadza się z ministrem sejmowymi korytarzami. Pojawianie się wtedy Anklewicza w sejmie jest faktem. Wiem coś o tym :-)
I pozostaje tylko kwestia czy "przechadzał się" wraz z Macierewiczem korytarzami. Jest to wielce prawdopodobne. Anklewicz był wysokim rangą funkcjonariuszem MSW, Macierewicz jego szefem. Współpracowali bezpośrednio (poniżej napiszę skąd to wiem).
Nie miałem obowiązku szukać na siłę kogoś, kto będzie temu zaprzeczał, bo byłoby to głupie i sprzeczne z zasadami dziennikarstwa.

"A co widzimy na ekranie? Anklewicza obok …Marka Ungiera (...) Wykorzystano więc w filmie materiał nie z tego okresu, o którym mówiono. Zdjęcia pochodziły prawdopodobnie z czasów, kiedy Ungier pracował już w URM lub w Kancelarii Prezydenta"

To były trzy różne ujęcia Anklewicza z różnych miejsc i różnych dat. Jedyne, jakie miałem. Pokazywały widzowi jego osobę i tylko taka była ich funkcja. Nie ma żadnego znaczenia, że były robione wcześniej, czy później.

"Ja sobie pomyślałem, iż jak się w jakiejś publikacji zamieszcza zdjęcie Kowalskiego z Malinowskim, to nie daje się podpisu, że jest to Kowalski z Wiśniewskim"

Bingo!
Dlatego nie dawałem podpisu, że to Macierewicz z Anklewiczem :-)
I najważniejsze - zdjęcia nie pojawiły się wtedy, kiedy Król mówił o konkretnym zdarzeniu, lecz chwilę później, więc oczywiste jest, że nie służą zilustrowaniu tej opowieści. Pomijając to, że są z 3 różnych miejsc.

"Przecież Anklewicz nie pełnił przy rządzie Olszewskiego żadnych funkcji, ani oficjalnych, ani doradczych – jakie są na to dowody w filmie, słowa Krzysztofa Króla i Jana Lityńskiego?"

Myli się Pan. Pełnił.
Mam tę wiedzę jeszcze z tamtych czasów. Jak już pisałem, rozmawiałem z Anklewiczem w 1992 roku. Jedna z tych rozmów dotyczyła jego pracy w SB.
Nie muszę dowodzić w filmie każdej informacji o czyjejs pracy. To byłby obłęd.
Zresztą o wysokiej pozycji Anklewicza w MSW i jego bliskiej współpracy z Macierewiczem, także przy esbeckich papierach, opowiedział mi ówczesny rzecznik Macierewicza.
Sam Macierewicz odmówił wypowiedzi. W sposób dość szczególny, nawiasem mówiąc. Umówił się ze mną w lokalu swojej partii, której nazwy nie pamiętam (coś z narodem?) i ... wystawił mnie do wiatru. Nawet dosłownie do wiatru, bo spędziłem 3 kwadranse w przeciągu, w jakiejś zasikanej bramie...

"Czy naprawdę wierzy Pan w to, że Antoni Macierewicz spiskowałby z esbekiem, który za komuny dręczył Z. Romaszewskiego i jego żonę, działaczy KOR, a także gnębił członków KPN? Niebywałe!"

Bywałe, bywałe...
Chciałoby się zaśpiewać za kabaretem Elta: "Oj naiwny, naiwny..." :-)

"I jeszcze Tomasz Tywonek, który mówi, że ten człowiek ma krew na rękach… Tak rzekł były rzecznik Macierewicza. Jego były szef miał za doradcę esbeka, który ma krew na rękach. Ciekaw jestem, czy Tywonek wiedział, że w takim kontekście użyta zostanie jego wypowiedź…"

Już o tym pisałem, ale powtórzę.
Wiedział. O Anklewiczu rozmawialiśmy dość długo. Mam nagranie (na wszelki wypadek też 2 kopie :-)).

"czy gdyby rzeczywiście Anklewicz prowadzał się po Sejmie z Macierewiczem, to po obaleniu rządu Olszewskiego zostałby wiceszefem gabinetu Milczanowskiego? A z jakiego powodu?"

Bardzo prostego.
To on witał w MSW ludzi Milczanowskiego, wystawiał im poprzednią ekipę jak na widelcu, pracował dla Komisji Ciemniewskiego i wręczał jej posłom do wglądu materiały na osoby z "listy".
Już Pan rozumie?
Mądrzy dowódcy nie zabijają pojmanych do niewoli żołnierzy najemnych.

"ogólnikową wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że w tym rządzie (Olszewskiego przyp. mój) są również osoby w doświadczeniem administracyjnym i politycznym celowo zderza się z kadrem, w którym ukazuje się Andrzej Olechowski"

Bo ta wypowiedź właśnie dotyczyła Olechowskiego i chyba Lutomskiego. Po gromkich zapowiedziach przełomu i zerwania z polityką gospodarczą poprzednich rządów, dziennikarze cisnęli Kaczyńskiego o to, że na kluczowych stanowiskach pojawili się ci sami ludzie, co poprzednio.
A czyj obraz miałby lepiej ilustrować te sprzeczność rządu Olszewskiego, który co innego głosił, a co innego realizował w praktyce?

"To nie fair, bo Kaczyński nic wtedy nie wiedział o przeszłości Olechowskiego, który przyznał się do współpracy z wywiadem znacznie później, w oświadczeniu lustracyjnym"

Proszę mnie nie rozśmieszać. Premier i jego współpracownicy mieli pełny dostęp do archiwów MSW, mieli procedury sprawdzające, mieli nawet gotową "listę Milczanowskiego".
Świetnie wiedzieli o przeszłości Olechowskiego, Skubiszewskiego, Najdera i 6 innych osób z szerokiego składu rządu rejestrowanych przez SB jako tajni współpracownicy.
Wtedy działały jeszcze esbeckie kartoteki komputerowe i podstawowe sprawdzenie trwało kwadrans.

"w tym i powyższym przypadku poszedł przekaz do widza: chcą zniszczyć Moczulskiego, a sami mają w swoich szeregach esbeków i agentów. I doskonale o tym wiedzą"

Akurat w przypadku Olechowskiego nie chodziło o agenturalność, lecz o kontynuację polityki Balcerowicza, na dodatek nie mnie, lecz dziennikarzowi, który w 1991 roku rozmawiał z Kaczyńskim.
A że mieli i esbeków, i agentów, to inna sprawa.
I oczywiste jest, że o tym wiedzieli.

P.S.
Więcej wiedzy na temat Anklewicza i jego pracy w resorcie nie chcę ujawniać, bo czeka mnie jakaś kanonada prasowa (takie mam przynajmniej zapowiedzi) dziennikarzy i historyków z otoczenia Macierewicza. Muszę więc mieć mocne karty w garści.


Rzepka,
No, nieźle Pan sobie radzi z amatorską krytyką :)
Mam nadzieję, że z fachowcami też da Pan sobie radę.
Sądzę, że w tej formie nic Panu nie grozi...


@Rzepka
Maciej Gawlikowski,
"No, nieźle Pan sobie radzi z amatorską krytyką :)
Mam nadzieję, że z fachowcami też da Pan sobie radę.
Sądzę, że w tej formie nic Panu nie grozi..."

Bardzo dziękuję :-)
Za długo pracuję w tym zawodzie, żeby robić rzeczy nieetyczne, niezgodne z prawem. Gdybym tak postępował, biorąc pod uwagę tematykę, którą się zajmuję, dawno zostałbym wykończony procesami sądowymi.
Tymczasem wszelkie próby ze strony różnych esbeków i im podobnych indywiduów skazania mnie, skończyły się ich klęską. Jeden za to wylądował na ławie oskarżonych w procesie karnym za groźby karalne i został skazany.
Nie jestem amatorem.
Mam na wszystko, co trzeba, dowody - dokumenty, relacje świadków. Procesów się nie boję, bo racja jest po mojej stronie.
Jedyne czego się spodziewam z rzeczy niekomfortowych, to opluwanie mnie w internecie przez różnych tchórzliwych anonimów, ale już przywykłem i nie przejmuję się tym.
Ratlery ujadają, a ja robię swoje.


Rzepka,
"Pojawianie się wtedy Anklewicza w sejmie jest faktem. Wiem coś o tym :-)
I pozostaje tylko kwestia czy "przechadzał się" wraz z Macierewiczem korytarzami. Jest to wielce prawdopodobne."

W tamtym czasie w sejmie pojawiało się wiele osób powołujących się na wielkie wpływy wśród polityków tej, czy innej opcji. Często te „wpływy” nie przekładały się na rzeczywiste relacje. No, ale zostawmy to, bo można przyjąć, że Anklewicz nie był taką sobie pierwszą z brzegu osobą…

„To były trzy różne ujęcia Anklewicza z różnych miejsc i różnych dat. Jedyne, jakie miałem. Pokazywały widzowi jego osobę i tylko taka była ich funkcja. Nie ma żadnego znaczenia, że były robione wcześniej, czy później.”
Dla mnie jako widza ma znaczenie, inaczej bym o tym nie napisał. Nie mam zwyczaju czepiać się bez powodu.
„Bingo!
Dlatego nie dawałem podpisu, że to Macierewicz z Anklewiczem :-)”

Owszem, bingo, lecz w innym znaczeniu :) O podpis chodziło w publikacji, zaś w filmie o to co się mówi. A mówiło się o Macierewiczu i Anklewiczu, a pokazywało Anklewicza z Ungierem. Tu obstaję przy swoim.

„Myli się Pan. Pełnił.
Mam tę wiedzę jeszcze z tamtych czasów. Jak już pisałem, rozmawiałem z Anklewiczem w 1992 roku. Jedna z tych rozmów dotyczyła jego pracy w SB.
Nie muszę dowodzić w filmie każdej informacji o czyjejs pracy. To byłby obłęd.
Zresztą o wysokiej pozycji Anklewicza w MSW i jego bliskiej współpracy z Macierewiczem, także przy esbeckich papierach, opowiedział mi ówczesny rzecznik Macierewicza.
Sam Macierewicz odmówił wypowiedzi. W sposób dość szczególny, nawiasem mówiąc. Umówił się ze mną w lokalu swojej partii, której nazwy nie pamiętam (coś z narodem?) i ... wystawił mnie do wiatru. Nawet dosłownie do wiatru, bo spędziłem 3 kwadranse w przeciągu, w jakiejś zasikanej bramie...”

No i tu niestety póki co muszę zdać się na Pańskie słowo, bo nie dotarłem do innych źródeł potwierdzających bądź zaprzeczających podanym w dokumencie faktom. Szkoda, że do informacji tych nie mógł w filmie odnieść się sam Antoni Macierewicz. Tego mi właśnie w tym obrazie brakowało. Żałuję, że nie doszło do tego spotkania.

O Anklewiczu:
„To on witał w MSW ludzi Milczanowskiego, wystawiał im poprzednią ekipę jak na widelcu, pracował dla Komisji Ciemniewskiego i wręczał jej posłom do wglądu materiały na osoby z "listy".”

Trochę kiepski był ten „widelec” jeśli po obaleniu rządu Olszewskiego UOP musiał jeszcze inwigilować Macierewicza i Naimskiego…

„Proszę mnie nie rozśmieszać.”

A dlaczego nie :) Jeśli zerknął Pan przypadkiem na blog, który tu prowadzę powinien Pan się zorientować, że moja działalność na nim polega na rozśmieszaniu ludzi. Z lepszym lub gorszym skutkiem, ale zawsze ;)

„Akurat w przypadku Olechowskiego nie chodziło o agenturalność, lecz o kontynuację polityki Balcerowicza, na dodatek nie mnie, lecz dziennikarzowi, który w 1991 roku rozmawiał z Kaczyńskim.”

A to akurat zdołałem zauważyć ;) Zauważyłem też, że wizerunek Olechowskiego był często eksploatowany kiedy tylko była mowa o rządzie Olszewskiego. Jakby w sposób szczególny miał obciążać jego sumienie. Trzeba też pamiętać, że Andrzej Olechowski został odwołany w innym trybie niż cały rząd. Złożył dymisję w maju. Została ona przyjęta tuż przed odwołaniem całego rządu.


@Rzepka
Maciej Gawlikowski,
"W tamtym czasie w sejmie pojawiało się wiele osób powołujących się na wielkie wpływy wśród polityków tej, czy innej opcji. Często te „wpływy” nie przekładały się na rzeczywiste relacje"

Jedną z rozmów z nim odbyłem w jego potężnym gabinecie przy Rakowieckiej.
Poza tym, czemu mam nie wierzyć słowom ówczesnego rzecznika ministra?

"A mówiło się o Macierewiczu i Anklewiczu, a pokazywało Anklewicza z Ungierem. Tu obstaję przy swoim"

Przecież nikt nie wziął Ungiera za Macierewicza :-)
Poza tym widać, że to nie korytarze sejmowe.
W filmie nie musi na zdjęciach dokładnie to, o czym się mówi. Warunek jeden - nie można dezorientować widza. Sądziłem, że nikt nie pomyli tych panów. Może się myliłem...

"Szkoda, że do informacji tych nie mógł w filmie odnieść się sam Antoni Macierewicz"

Mógł, mógł...
Nie chciał.

"Trochę kiepski był ten „widelec” jeśli po obaleniu rządu Olszewskiego UOP musiał jeszcze inwigilować Macierewicza i Naimskiego"

Dobrego nigdy za wiele. Inwigilowali, szczuli, dezintegrowali. Byli w swoim żywiole.

"A dlaczego nie :) Jeśli zerknął Pan przypadkiem na blog, który tu prowadzę powinien Pan się zorientować, że moja działalność na nim polega na rozśmieszaniu ludzi"

Zerknąłem, i to dawno temu.
Chyba po tym, jak zetknęliśmy się u Junony. Dobrze pamiętam?
A do śmiechu, to mi jakoś ostatnio nie bardzo. Ale w walce czuję się w sumie nieźle ;-)

"Zauważyłem też, że wizerunek Olechowskiego był często eksploatowany kiedy tylko była mowa o rządzie Olszewskiego"

Ujęcia bliższe niż ogólne były chyba dwa, lub nawet jedno.
Problem (?) polega na tym, że jego widać, bo to kawał chłopa. Może stać trzech Kaczyńskich i Olechowski, i w szerokim planie zauważy się właśnie jego.
Nie była to na pewno z mojej strony chęć promowania kandydata na prezydenta AD 2010 :-)


Niestety tę spokojną i merytoryczną dyskusję o filmie zakłócił (występujący jak zwykle anonimowo) b. działacz SW z Warszawy (ten sam, który "zasłynął" z chamskich i obsesyjnych anonimowych wpisów na Forum SW Katowice) zapychając dyskusję tonami olszewickiej propagandy i atakując ad personam Macieja Gawlikowskiego.

Jak widać poziom niektórych wielbicieli Olszewskiego (zarówno pod względem intelektualnym jak i kulturalnym) daleko odbiega od (niewygórowanej przecież) średniej krajowej.


Cytat:
Maciej Gawlikowski,
Anonimowi oszczercy nie są mnie w stanie obrazić.
Szkoda nawet próbować.

Reszta uwag ad personam jest marną próbą wywołania pyskówki. Moja osoba nie jest tematem ani tej notki, ani tej dyskusji pod nią.
Jeśli ma pan jakieś obsesje na mój temat, radzę skierowac się do specjalisty.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sro Mar 17, 2010 10:09 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ciekawa rozmowa z Maciejem Gawlikowskim na portalu Fronda:

Cytat:
Gawlikowski: Film o KPN jest niewygodny dla medialnej koalicji

Dlaczego film "Pod prąd" krąży w internecie, a nie pokazano go w TVP? O przyczynach portalowi Fronda.pl opowiada autor, Maciej Gawlikowski. Ujawnia też, że agentem SB był obecny szef "Panoramy".



Dlaczego Konfederacji Polski Niepodległej się nie powiodło? Dlaczego tej partii nie ma już na scenie politycznej?

Główny cel KPN, czyli niepodległość, został przecież osiągnięty. Radykalnie antykomunistyczne postulaty tej partii spowodowały, że centrum przesuwało się w tym kierunku. Moim zdaniem to realny sukces. Radykalne organizacje na przełomie lat 80/90 zupełnie wypadły z gry. A KPN był potem jedyną poważną partią w Sejmie, która nie wywodziła się z układu okrągłostołowego.

Ale kto jest dobry na czas walki, nie musi być dobry w czasach, nazwijmy to, demokratycznych. Wielu ludzi KPN żyło wcześniej w podziemiu, w biedzie, cierpiało represje i gdy trafili na salony, spuścili z tonu, poszli na kompromisy. Do tego trzeba pamiętać o roli służb w rozbijaniu prawicy i słynnej już grupie płk. Lesiaka.

Pan sam był zaangażowany w działalność Konfederacji...

Dla mnie jednak KPN to przede wszystkim walka o niepodległość. I o takiej Konfederacji zrobiłem film. To dla mnie też sentymentalna podróż w przeszłość, bo działałem w KPN latach 80-tych, do 1990 roku. Później nie chciałem czynnie uczestniczyć w polityce, wybrałem dziennikarstwo.

KPN to już historia, a jednak miałem nadzieję, że obejrzę na jej temat w telewizji porywający dokument. Tymczasem film musiałem oglądać na niewielkim monitorze komputer.

Film „Pod prąd” przygotowałem na zamówienie poprzedniego dyrektora telewizyjnej Dwójki Krzysztofa Nowaka. Dzięki niemu powstał. Okazją była 30. rocznica powstania KPN. Dlatego film powstawał pod presją czasu. W ubiegłym roku został zatwierdzony, kolaudację przeszedł pozytywnie i … spoczął w magazynie.

Po to się Pan spieszył, żeby telewizja nie pokazała zamówionego przez siebie produktu?

Gdy ostatnio dopytywałem w Dwójce, co z filmem, usłyszałem, że nie ma pasma na emisję takich dokumentów. Czy jest to prawdziwy powód, tego nie wiem. Wiem, że czas na ten film jest zły.

Dlaczego?

Film jest niewygodny dla obu członów medialnej koalicji. O ile jednak czerwoni są przyzwyczajeni do wyciągania trupów z ich szaf, to znacznie gwałtowniej reagują ich obecni sojusznicy. W efekcie muszę odpierać wściekłe ataki ze strony zwolenników IV RP, głównie z kręgu ludzi związanych z Antonim Macierewiczem.

A mniej enigmatycznie?

Na pierwszym pokazie filmu w Warszawie zostałem wręcz obrzucony wyzwiskami przez historyka Piotra Gontarczyka. I co ciekawe, nie odnosił się prawie do kwestii merytorycznych zawartych w filmie.

A dla mnie to naturalne, że przedstawiłem wizję najnowszej historii ze strony KPN-owskiej. Bo o tym jest ten film. Od czerwca 1992 roku minęło prawie 20 lat. Myślałem, że można na te tematy rozmawiać spokojnie.

A co Pana zdaniem przeszkadza w rozmowie?

Okazało się, że nie można spokojnie mówić o micie założycielskim tego obozu politycznego, który potem tworzył PiS. Rząd Olszewskiego jest mitologizowany. Jednak, gdy zaczyna się mówić o tych mitach, to druga strona traktuje to jako najcięższą obrazę, szarganie świętości. Ponadto recenzenci często skupiają się głównie na 4 czerwca i Leszku Moczulskim. Podczas, gdy 4 czerwca w historii KPN to epizod.

Ale Moczulskiego nie można chyba nazwać epizodem.

Leszek Moczulski to wielka postać współczesnej historii. To facet, który głośno, jawnie dopominał się o wolną i niepodległą Polskę, i to wtedy, kiedy inni bali się mówić nawet o jakiejś finlandyzacji PRL-u. Przesiedział za to 6 lat po różnych więzieniach, także tak ciężkich jak Barczewo. Zostawił tam sporo zdrowia. To jedyny polski opozycjonista, uciszenia którego żądał Breżniew w rozmowach z władzami PRL.

A co z podejrzeniami wobec niego o współpracę z SB?

Generalnie nie traktuję wyroków Sądu Lustracyjnego jako faktu. Bo gdyby tak było, to należałoby mówić, że niewinni są np. Wałęsa czy Kwaśniewski. Ale gdyby nawet przyjąć, że sąd ma rację i Moczulski do 1977 r. był agentem, to sam sąd nie miał wątpliwości, że po tym roku był represjonowanym działaczem niepodległościowym. Nawet to wystarczyłoby do powiedzenia, że Moczulski dobrze zasłużył się Polsce. Poza tym Sąd Lustracyjny wydał wyrok na podstawie dokumentów sporządzanych przez esbeków i na podstawie ich zeznań obciążających Moczulskiego. Czy ktoś zna drugi taki przypadek, żeby oficerowie SB jak jeden mąż obciążali swojego agenta?

Czytał Pan akta Leszka Moczulskiego?

Znam je bardzo dobrze. I tak dziwnych akt, jak akta TW „Lecha” nigdy jeszcze nie widziałem. Akt, których prowadzenie jest sprzeczne z zasadami obowiązującymi w ówczesnym MSW. Np. kilka notatek z rozmów z TW „Lech” znajduje się w aktach innych osób. Nie ma jednak ich kopii w teczce „Lecha”. To wbrew procedurom. Nie ma tam również nic napisanego ręką Moczulskiego, poza pokwitowaniem wydanym nie wiadomo komu i za co. Teczkę Moczulskiego powinni opracować historycy. To, że do tej pory nikt tego nie zrobił, to też o czymś świadczy.

Jestem głęboko przekonany, że Moczulski na nikogo nie donosił. Nie wiem czy SB traktowała go jako agenta, czy nie. Bo kim jest zgodnie z procedurami SB tajny współpracownik? Ten, który świadomie, z pełnym przekonaniem służył SB i był jej narzędziem. Jestem pewien, że Moczulski takich kryteriów nie spełniał.

Ma Pan jakieś inne dowody na swoje głębokie przekonanie?

Najważniejsze w tych aktach jest jednak to, czego w nich nie ma. A nie ma śladu po niepodległościowej działalności Moczulskiego prowadzonej w tym czasie, w którym rzekomo był „Lechem”. Gdyby był agentem, SB wiedziałby o bardzo wielu rzeczach, o których nie miała pojęcia.

Esbecy odnotowali w aktach, że Moczulski poznał się z Szeremietiewem w 1977 roku, podczas kiedy wiadomo, że wtedy, od 5 już lat obaj prowadzili wspólnie działalność w nurcie niepodległościowym. I co? Agent Moczulski zapomniał przez 5 lat donieść na Szeremietiewa? To się nie trzyma kupy. Poza tym esbecy odnotowują, że niektóre spotkania z TW „Lechem” trwały kilkanaście godzin i były prowadzone przez kilku funkcjonariuszy w komendzie. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby domyślić się, że to zwyczajne przesłuchania.

Założyciel KPN prowadził z SB grę?

Poza wszelką dyskusją Moczulski prowadził z bezpieką grę. Sam o tym wielokrotnie opowiadał. W rozmowie-rzece, którą na początku lat 90-tych przeprowadziliśmy z Moczulskim razem z historykiem Antonim Dudkiem, mówił, że wolał się spotykać z bezpieką w kawiarni, niż być wezwanym lub wziętym z ulicy do Pałacu Mostowskich, gdzie przesłuchiwano go bez świadków.

Czy ceną działalności niepodległościowej była gra z bezpieką?

Kto w tamtych czasach, podobnie jak Moczulski, głośno mówił o Katyniu, o 17 września, o walce o niepodległą Polskę, mógł się liczyć z tym, że przypłaci to głową. Być może założyciel KPN tak myślał, że „dopóki mnie wzywają, spotykają się ze mną, to mnie nie załatwią”? Nie wiem. O tym, że gra z bezpieką nie wychodziła nikomu na dobre wiemy dziś bardzo dobrze, w 2010 roku. Czy Moczulski mógł sobie zdawać z tego sprawę w latach 70.?

Ale znów właściwie nie mówimy o filmie… Podobał się Panu? Pokazał coś nowego? Powinien znaleźć się na antenie publicznej telewizji?

Mówimy o spornych kwestiach tego filmu. Kwestia uwikłania Moczulskiego była wiele razy dyskutowana. Ale w Pana dokumencie jest bardzo aktualny przykład współpracy, o którym nie wiedzieć czemu, jest zupełna cisza.

I Rafał Ziemkiewicz napisał, że to pewnie przyczyna blokowania emisji filmu w Dwójce. Chodzi o obecnego szefa Panoramy Jacka Skorusa, który w stanie wojennym zajmował się najgorszą esbecką propagandą w Dzienniku Telewizyjnym. Jak wynika z dokumentów, oprócz jawnej współpracy z aparatem, Skorus jest także notowany jako tajny współpracownik o pseudonimie „Zbigniew” (nr ewid. 58679), zwerbowany na początku 1982 r. przez Wydział III SB w Katowicach na zasadach dobrowolności. Głównym programem informacyjnym w jednym z kanałów publicznej telewizji kieruje propagandzista stanu wojennego, notowany jako współpracownik SB, a media milczą.

Ale mieliśmy już podobny przypadek, tylko że w prywatnej telewizji…

Przypominam, co się działo po ujawnieniu przeszłości Milana Suboticia, dyrektora programowego tej prywatnej telewizji. Gdzie dziś są ci, którzy wtedy najgłośniej krzyczeli? Czemu dziś milczą, kiedy sprawa dotyczy postaci znacznie bardziej umoczonej, pełniącej ważną funkcję w telewizji publicznej?

Jak to powinno się zakończyć w normalnym kraju?

W normalnym kraju to by się w ogóle nie zaczęło! Czy wyobraża Pan sobie honeckerowskiego propagandzistę związanego ze Stasi, mianowanego na szefa informacji niemieckiej telewizji?
Rozmawiał Mariusz Majewski



Maciej Gawlikowski - dziennikarz, reporter i wydawca telewizyjny. W czasach PRL dziennikarz i wydawca prasy podziemnej m.in. pism „Niepodległość”, „Contra”, „Przegląd Krakowski”. W III RP pracował m.in. jako korespondent „Wiadomości”, „Teleexpresu” i „Panoramy”. Współautor i wydawca „Pulsu dnia”. Działał w KPN w latach w latach 1983-1990. W drugiej połowie lat 80. był przywódcą tej organizacji w okręgu małopolskim. Za swoją działalność brutalnie prześladowany przez SB. Autor takich filmów jak „Niemcy żądają współczucia”, „Fachowcy” czy „Zastraszyć księdza”, w którym ujawnił kulisy działań SB i KGB w Watykanie.


http://fronda.pl/news/czytaj/gawlikowski_film_o_kpn_jest_niewygodny_dla_obu_czlonow_medialnej

Gorąca dyskusja o tym wywiadzie (i nie tylko) tamteż oraz na FF - http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=3317706
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Sro Mar 17, 2010 10:22 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odpowiedź Piotra Gontarczyka na portalu Fronda:

Cytat:

Gontarczyk: Gawlikowski jest zaślepiony, chce wybielić Moczulskiego

KPN-owi film się należał. Ale nie w taki sposób, jak w „Pod prąd". Maciej Gawlikowski wyrządził też świństwo wielu ludziom - mówi w rozmowie z Fronda.pl Piotr Gontarczyk.

Nasz wywiad z twórcą filmu dokumentalnego „Pod Prąd" o historii Konfederacji Polski Niepodległej wzbudził spore kontrowersje. Publikujemy kolejny głos w gorącej debacie - z Maciejem Gawlikowskim polemizuje historyk IPN dr Piotr Gontarczyk.




Fronda.pl: Dlaczego ostro zaatakował Pan Macieja Gawlikowskiego za film o Konfederacji Polski Niepodległej? W rozmowie z nami powiedział, że Piotr Gontarczyk „niemal obrzucił go wyzwiskami, bez odnoszenia się do meritum tego dokumentu”?

Piotr Gontarczyk*: Pan Gawlikowski, nazywając rzecz możliwie najdelikatniej, po prostu mija się z prawdą. Nie obrzuciłem go żadnymi wyzwiskami, tylko ostro skrytykowałem jego film na pokazie zorganizowanym w klubie „Ronin” stawiając mu zarzut fałszowania historii. Sala byłą pełna, więc jak Gawlikowski mam kłopoty z pamięcią, to może spytać świadków. Zdanie w pełni podtrzymuję: to film po prostu chybiony.

Co to znaczy „chybiony” ?

Konfederacja Polski Niepodległej to bardzo ważne ugrupowanie w naszej historii. Zdecydowany antykomunizm i jednoznaczne artykułowanie konieczności odzyskania niepodległości powodują, że jest mi ona znacznie bliższa niż znaczna część tzw. konstruktywnej opozycji. Konfederatom ten film się należał i szkoda, że powstał on dopiero 20 lat po upadku muru. Ale film Gawlikowskiego to zmarnowana szansa. Sposób, w jaki ukazano, a raczej zakłamywano w nim historię jest dla mnie kompletnie nie do przyjęcia.

Co Pan konkretnie zarzuca Maciejowi Gawlikowskiemu?

Pan Gawlikowski, co nie jest nowością, jest bardzo mocno emocjonalnie zaangażowany po stronie Leszka Moczulskiego. Już kilka lat temu przekonałem się, że emocje są u niego w tej sprawie tak duże, że nie jest on w stanie przyjmować faktów niezgodnych ze swoimi poglądami. W imię swoich sympatii pozwolił sobie na to, by manipulować historyczną rzeczywistością. Tyle słyszę narzekań prawicowych publicystów, że lewica bez przerwy kłamie i fałszuje historię. „Jak Kalemu ukraść krowę, to źle, ale jak Kali kraść, to dobrze?” Ja się na tak ą filozofię nie zgadzam. Prawda jest prawdą i musza ją szanować wszyscy. Trzeba oddzielić własne poglądy od rzeczywistości. Jak nie umie, niech sobie da spokój z historią.

Chodzi Panu o sprawę TW „Lecha”?

Tak, ale nie tylko, bo żeby wybielić Leszka Moczulskiego autor filmu pozwolił sobie na wiele niesprawiedliwych ocen działań innych polityków, niedopuszczalnych zniekształceń kontekstu historycznego. To film, w którym rację ma tylko Moczulski: inni zostali obśmiani lub w ogóle pominięci. Szczególnie poważne konsekwencje mają dla filmu manipulacje wokół agenturalnego uwikłania Moczulskiego. Tu u Macieja Gawlikowskiego nie obowiązują żadne zasady. W imię promowania wersji wybielającej Moczulskiego autor na przykład dość bezceremonialnie traktuje wielu ludzi, którzy w różnych epokach i w różnych okolicznościach pracowali przy lustracji. Na przykład w 1992 r. tzw. listę Macierewicza, na której znalazł się Moczulski, zestawiali ideowi, młodzi ludzie, którzy pracowali w ciężkich warunkach 24 godziny na dobę dosłownie w gnieździe os. Z filmu „Pod prąd” wynika, że ich praca to nic. Bo słynną „listę Macierewicza”, miał stworzyć „jakiś esbek”, bodaj płk Anklewicz. Także cały proces lustracyjny, w którym po drugiej stronie (w stosunku do uznanego za kłamcę lustracyjnego” M. Moczulskiego) pracowali ideowi ludzie, z nieposzlakowanej czci sędzią Bogusławem Nizieńskim na czele, zostali przedstawieni jako ktoś w rodzaju pomocników SB, a w każdym bądź razie ludzie służący złej sprawie. I tym wszystkim ludziom Pan Gawlikowski wyrządził zwyczajne świństwo.

Gawlikowski powiedział, że wielokrotnie czytał teczkę TW „Lecha” i tak dziwnych dokumentów jeszcze nie widział. A Pan czytał te akta?

Tak, znam te dokumenty. Mało tego, znam też dokumentację Sądu Lustracyjnego. Dla mnie sprawa agenturalnej współpracy Moczulskiego w świetle tych materiałów nie przedstawia żadnych wątpliwości. A opinie Pana Gawlikowskiego w tej materii uważam za mało wiarygodne. Wiedziałem, że może on zrobić taki film, jaki zrobił, bo rozmawiałem z nim kiedyś na temat sprawy L. Moczulskiego i widziałem, że to człowiek kompletnie zaślepiony. Prosiłem więc producenta i jego współpracowników, żeby uważali, bo może wyjść z tego jakieś nieszczęście. Chyba tylko dlatego autor filmu udał się – a raczej chyba został do tego zmuszony - na kilkugodzinne nagranie do pracownika Biura Rzecznika Interesu Publicznego Pana Wojciecha Sawickiego, który tą sprawę u Rzecznika „prowadził”. Wiem, że rozmowa z nim się odbyła.

To chyba dobrze?

Tak, ale problem w tym, że dziennikarz prowadził rozmowę w stylu Moniki Olejnik pokrzykując i atakując swojego rozmówcę. A potem, w dokumencie nie umieścił nawet 5 sekund wywiadu. Oficjalna wersja brzmiała tak, że Sawicki był tak mało przekonujący, że nie nadawał się do pokazania. Nawet się nie dziwię. Jak by ktoś wobec mnie się tak zachowywał, tez bym się zdenerwował i może kiepsko wyglądał. Gawlikowski nie dał też prawa głosu innym osobom, które były zaangażowane w tą sprawę, np. sędziemu Nizieńskiemu. Co, to też ubek, jak Macierewicz? Co ciekawe, Moczulski przegrał z kretesem sprawę w Sądzie Lustracyjnym, który „oczyszcza z zarzutów kłamstwa lustracyjnego” każdego, kogo się tylko da. Tu sprawa była tak oczywista, że się najwidoczniej nie dało.

A co z tym argumentem Macieja Gawlikowskiego, że zwykle esbecy bronili agentów. Moczulskiego jednomyślnie obciążają.

A co to za argument? Gdzie tu logika? A gdyby SB-ecy zaprzeczali, że Moczulski jednak nie był agentem, to znaczyłoby, że kłamią, bo był? A czy te zeznania podważają choćby jedno słowo z zachowanych dokumentów archiwalnych? Tak to już jest, że większość SB-eków kłamie jak najęta, ale nie wszyscy i nie zawsze. Poza tym dla mnie te zeznania nie mają żadnego znaczenia. Zdecydowanie ważniejsze są zachowane dokumenty.

Może Moczulski był agentem, ale zrehabilitował się późniejszą działalnością?

To już jest kwestia oceny osoby i całego dorobku przywódcy KPN. Ja jestem historykiem i zajmuję się opisywaniem rzeczywistości, a nie wydawaniem podobnych ocen. Różni ludzie mogą sobie opisywać historię na różne sposoby, ważyć grzechy i zasługi. Mogą po swojemu opisywać historię, pod warunkiem wszakże, że dążą do prawdy i trzymają się faktów. Ale to niestety nie dotyczy filmu Gawlikowskiego.

Ale przecież jako pierwszy polityk Moczulski poddał się autolustracji?

Pytanie, jakie motywy nim kierowały. Niech Pan nie żartuje. Ja wtedy pracowałem w Biurze Rzecznika Interesu Publicznego i wszyscy u nas wiedzieli, w jakich okolicznościach Leszek Moczulski złożył wniosek o swoją lustrację. Myślę, że to silna presja środowiska wymusiła na nim ten krok. Nie miał więc innego wyjścia, no i nic do stracenia.

Zdaniem autora filmu sprawa TW „Lecha” jest jednak marginalna dla historii KPN, a on robił film o historii organizacji.

Zgadzam się, że to nie jest dla historii KPN element najważniejszy. Ale skoro Maciej Gawlikowski nie mógł sobie emocjonalnie poradzić ze sprawą TW „Lecha”, to robiąc film o historii KPN mógł tę kwestię śmiało pominąć. Zacząć film od powstania KPN i zakończyć go w 1989 r. i wszystko byłoby mniej więcej fair. Jeżeli jednak zdecydował się na dotknięcie wspomnianej kwestii, należało to zrobić uczciwie. Pokazanie tej sprawy w taki sposób, w jaki to zrobił Gawlikowski, to intelektualne oszustwo.

Zostawmy sprawę oceny materiałów w sprawie TW „Lecha”. Pojawia się pytanie o rolę Moczulskiego w obaleniu rządu Jana Olszewskiego. Dwa dokumenty, „Pod prąd” i „Nocna zmiana” Jacka Kurskiego inaczej przedstawiają ten temat.

Między pokazaniem roli Moczulskiego w obu dokumentach stawiam znak równości. Bez wątpienia ekipa Jana Olszewskiego starała się wykorzystać zgromadzony materiał dotyczący TW „Lecha” do próby zatrzymania upadku rządu. Interpretacja tego faktu jest trudna, choć osobiście jestem dość daleki od potępienia. Ale jest też oczywiste, że obalając rząd Moczulski wiedział, że jest na liście agentów i po prostu walczył o życie.

Czy rząd Olszewskiego jest mitologizowany przez dzisiejszych zwolenników IV RP?

To długi temat i przedmiot sporów historyków. Niektórzy, jak np. Antoni Dudek uważają że los tego rządu był przesądzony. Podzielam jego opinię. Dodam tylko od siebie, że jednym z ważniejszych elementów układanki były także sprawy związane z lustracją. Nie tylko Moczulskiego zresztą, ale przede wszystkim Lecha Wałęsy. To nie jest tylko kwestia mitologii.

Rząd Olszewskiego upadł. Ale dlaczego Pana zdaniem nie powiodło się KPN-owi zrealizować większości swoich celów, ani w czasie przełomu 1989 roku, ani w III RP?

Najważniejszy punkt programu Konfederacji – niepodległość – został wywalczony, także przy udziale Leszka Moczulskiego. Jak już powiedziałem, film się Konfederatom należał, choć na pewno nie taki. Nie wiem, czy powstanie lepszy, bo Gawlikowski „spalił” temat. Jestem wobec jego dzieła mocno krytyczny, ale nie miałem najmniejszej ochoty mówić tego publicznie. Zrobiłem to tylko na typowym spotkaniu klubowym, w którym obowiązuje zasada „niewynoszenia” i mimo kierowanych pod moim adresem próśb o napisanie tekstu o filmie konsekwentnie odmawiałem. Nie chciałem w najmniejszym stopniu przyczynić się do kłopotów filmu, bo zdecydowanie opowiadam się za jego pokazaniem. Dopiero teraz mówię głośno co myślę, bo zostałem przez autora publicznie wywołany.

Rozmawiałem na temat filmu z innymi przywódcami KPN: Tadeuszem Stańskim i Romualdem Szeremietiewem. Nasze opinie były nie tak odległe. Całą sprawa jest dla mnie smutna o tyle, że KPN-owcy to naprawdę wspaniali ludzie, którzy zasługiwali, by z ich wierności dla idei niepodległości zbudować przesłanie dla przedstawicieli młodego pokolenia. A jak się kończy film Gawlikowskiego? Ano, kończy się planszą, że Leszek Moczulski, w związku z przegraną sprawą lustracyjną zaskarżył Polskę do Trybunału w Strasburgu. I to ma być przesłanie filmu o KPN? Żenada.
Rozmawiał Mariusz Majewski



*dr Piotr Gontarczyk, historyk i politolog, w latach 1998-2005 pracownik Biura Rzecznika Interesu Publicznego, autor prac dotyczących najnowszej historii Polski. Najbardziej znane to „SB a Lech Wałęsa" (wraz ze Sławomirem Cenckiewiczem) i „Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941-1944". Obecnie pełni obowiązki Zastępcy Dyrektora Biura Lustracyjnego IPN.


http://fronda.pl/news/czytaj/gontarczyk_gawlikowski_jest_zaslepiony_chce_glownie_wybielic_moc

Dyskusja o tym tekście na ff - http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=3319399
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ireneusz Głażewski



Dołączył: 15 Sty 2009
Posty: 382

PostWysłany: Pią Mar 19, 2010 11:35 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ostrzegam...bedzie długo, ale mam nadzieję, że ciekawie : ...

czy ja -zwykły człowiek- mam prawo wyrazić swoją opinię gdy trwa ostra polemika między reżyserem a dr. nauk historycznych
czy będę obiektywny czyniąc przygany i wystawiając laurki...?
trudno powiedzieć, ale istnieje pewna szansa na to
otóż film obejrzałem tylko raz (mniej niż obaj panowie) i mogę sie mylić co do pewnych drobnych rzeczy, ale obiecuję że wkrótce to nadrobię Wink i wówczas pokuszę się o głębsze sądy o dziele
otóż ja w zasadzie nie znam ani p. Gawlikowskiego, ani p. Gontarczyka; nie sądzę, abym był jakoś blisko spokrewniony z którymkolwiek, ot widziałem ich łącznie kilka razy i to wszystko; nie widzę zatem tu jakichś szczególnych więzi emocjonalnych
ot, tyle, że byłem w Konfederacji Polski Niepodległej, ale okres ten nie pokrywał się z tym w którym był Gawlikowski-inne doświadczenia, inne oczekiwania; ba nie mogę wykluczyć, że MG popierał później jakąś inną formację polityczną, zatem mogło się zdarzyć, że byliśmy politycznymi przeciwnikami Exclamation Exclamation Exclamation ( w połowie '90 nastapił odprysk Ryszard Bocian, Staszek Mazurkiewicz i jeszcze ok 30 działaczy)
było to NA DŁUGO zanim opublikowana została "lista Macierewicza", która -warto to przypomnieć - nie tak bardzo różniła się od stworzonej wcześniej listy współpracowników SB...
Konfederaci wspomniani wyżej poparli w wyborach prezydenckich Lecha Wałęsę, którego ja jakoś nie zdążyłem nigdy polubić Embarassed ; a szansa, że się to zmieni jest mikroskopijna
nie polubiłem min za wspieranie "lewej nogi", bufonadę, wielokrotne oszukiwanie społeczeństwa i wykorzystywanie swojej pozycji do różnych nadużyć
natomiast pozytywnie oceniam jego działalność w WZZ i niektóre działanie w czasach wczesnej Solidarności
nie wiem czy dołączył do nich i zrobił to również (poparł L.W.) również reżyser omawianego filmu, a -nie ukrywam- że nie mogłem zrozumieć tego postepowania i nie byłem sympatykiem tej grupy
żaden z nich to mój brat, albo swat
zatem przyjmijmy, że ja mogę być w tej kwestii w miarę
obiektywny,...napisałem "w miarę", aby nie kruszyć kopii o to co się nie da zdefiniować

rozważmy zatem czy któryś z nich ma interes, aby zrobić coś powiedzmy "nieprzystojnego", naciągać rzeczywistość bądź kłamać
Piotr Gontarczyk zanagażował się -jak pisze w artykule- w
pracował w Biurze Rzecznika Interesu Publicznego i wspólnie z p. Sawickim prowadzili pewną działalność
taka praca
obydwaj przeszli podobna drogę i dostali się do pracy w IPN-ie, z czasem awansowali i zajmują tamże podobnej rangi stanowiska
żyją w przyjaźni

jeśli zatem PG pisze:
Cytat:
Gontarczyk: Gawlikowski jest zaślepiony, chce wybielić Moczulskiego

to można to zamienić ...Gawlikowski na Sawicki, Moczulskiego na Nizińskiego
albo Gawlikowski na Gontarczyk, Moczulskiego na Sawickiego
to ten sam jezyk, prawda...?
ale używa go tylko jedna strona, ta, która powinna zachować większy obiektywizm Exclamation
i nasywa się luźne pytanie: co może stracić Gontarczyk, gdyby się odciął Question Question Question
spory szacunek w środowisku ROPopochodnych (na tą nazwę mam copyright Wink ) i przyjaźń Sawickiego...a może i pracę jeśli większość IPN-owskich decydentów jest bliska prezentowanych przez p. Gontarczyka poglądów
nie sądzę, aby z tą pracą było aż tak źle, ale nie mozna tego wykluczyć
co może/mógł stracić p. Gawlikowski...?
no nie sądzę, aby Moczulski mógł mu coś załatwić...i nawet nie wiem czy by chciał, gdyby mógł...?
nie wiem, czy Gawlikowski by chciał, gdyby było można...
po prostu niemal Go nie znam
wyżej wspomniałem, że Gawlikowski odszedł z Konfederacji w okresie związanym z drobnym rozłamem
czy są zatem przyjaciółmi z byłym przewodniczącym?
nie wiem, ale wątpię w to
nie mam też pojęcia jak się personalnie układaja przyjaźnie w II obszarze, ale Administrator tej strony w Konfederacji pozostał jeszcze długo w partii, zatem zupełnie inaczej ocenił jej rolę niż MG,
a jednak wyczuwam nić sympatii miedzy nimi
czy w przypadku gdyby producentem filmu "Pod prąd" był dajmy na to Piotr Gontarczyk bądź Wojciech Sawicki (świadomie nie podaję nazwisk zaangażowanych w sprawę polityków) poróżnili by się
nie jestem pewien, ale chyba nie
dowiedziałem się w miedzyczasie, że Maciej Gawlikowski jest autorem przynajmniej kilku filmów o tematyce patriotycznej, zakładam, że sobie jakoś w pracy poradzi
nie sądzę, aby mógł coś zyskać albo coś stracić choć dopuszczam (jakieś 5% szans)jakieś złożone pozakulisowe działania, których nie znam

teraz warto się zastanowić kto może znać lepiej historię współczesną
Piotr Gontarczyk czy Antoni Dudek
warto o tym wspomnieć, bo wydaje się, że mają odmienne zdania w kilku tematach związanych z filmem
mają podobne tytuły naukowe, więc należałoby postawić znak równości między nimi, choć dorobek Dudka wydaje się wielokrotnie bogatszy i mniej szkalowany przez krytykantów
teraz warto się zastanowić kto może znać lepiej historię KPN-u
Piotr Gontarczyk czy Maciej Gawlikowski
nie są to postacie jakoś szególnie znane, zatem warto zajrzeć w biografię obydwu
nie wiem czy p. Gontarczyk należał do jakiejś partii politycznej, czy też należy obecnie, ale wiem w stanie wojennym chodził do podstawówki natomiast p. Gawlikowski wówczas (w najtrudniejszym okresie) podjął wielce aktywną działalność w formacji CAŁKOWICIE kontestującej zastany ustrój
jak wskazuje notka biograficzna gdy pierwszy szedł pobierać nauki do szkoły średniej drugi był już znanym działaczem opozycji w Małopolsce, a warto przypomnieć, że w owym czasie to była zdecydowanie najsilniejsza struktura konfederacka

Cytat:

Maciej Gawlikowski – dziennikarz, producent filmowy, reporter i wydawca telewizyjny TVP.
W drugiej połowie lat 80. jeden z przywódców Konfederacji Polski Niepodległej w Małopolsce. Członek Rady Politycznej KPN. W KPN od 1983 do 1990 roku. Wcześniej aktywny w opozycji młodzieżowej, drukował też pismo Aktualności Regionalnej Komisji Wykonawczej Solidarności Małopolska (1983-1984). Prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa, w 1985 r. uciekł z konwoju SB, ukrywał się, po kilku miesiącach został pobity przez nieznanych sprawców. Wielokrotnie zatrzymywany, karany przez Kolegia do Spraw Wykroczeń.
itd. itp

[color=green]można sprawiedliwie ocenić, że nie ma ŻADNEGO porównania w tym elemencie między zainteresowanymi

czy wszyscy ocenili działalność opozycyjną Macieja Gawlikowskiego pozytywnie?
z pewnością nie; powyżej (w notce biograficznej) są wymienieni ci co chieli mu przeszkodzić, ale są też tacy, którzy Go docenili!


Odznaczenia w 30 lecie KPN

Z okazji Jubileuszu 30-lecia Konfederacji Polski Niepodległej Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Ordery Odrodzenia Polski zasłużonym działaczom opozycji demokratycznej.
(...)Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
(...)Pan Maciej Gawlikowski (...)
Pan prezydent chyba jest osobą bliską sercu p. Gontarczyka, zatem może czas się jeszcze zreflektować...
chyba, że ktoś uważa, że w ferworze innych ważkich zajęć popełnił błędy w przyznawaniu wyróżnień
uważa tak ktoś...?


czy to znaczy, że Gawlikowskiego nie można krytykować, że nie rozliczył PITu lub bije małżonkę...?
-oczywiście że można
a że nieobiektywnie pisze/kręci/mówi o dawnej swojej formacji
-zapewne robi to najlepiej jak umie, ale można również i to robić, czego żywym dowodem jest p. Gontarczyk



a co sie stało po filmie?

Cytat:
Sala byłą pełna, więc jak Gawlikowski mam kłopoty z pamięcią, to może spytać świadków


otóż ja jestem jednym ze świadków i podtrzymuje swoją wersję opisaną wkrótce po filmie

co dalej "bohater" wywiadu" mówi:
Cytat:
Ja jestem historykiem i zajmuję się opisywaniem rzeczywistości, a nie wydawaniem podobnych ocen. Różni ludzie mogą sobie opisywać historię na różne sposoby, ważyć grzechy i zasługi. Mogą po swojemu opisywać historię, pod warunkiem wszakże, że dążą do prawdy i trzymają się faktów. Ale to niestety nie dotyczy filmu Gawlikowskiego.


ale jednocześnie ocenia, prawda...?
niechby i słusznie...
drobna rzecz, ale pokazuje, pewne niedociagnięcie logiczne



Cytat:
Jak już powiedziałem, film się Konfederatom należał, choć na pewno nie taki. Nie wiem, czy powstanie lepszy, bo Gawlikowski „spalił” temat.


pierwszy raz mogę nazwać głupotę głupotą i to czynię
wyobraźmy sobie temat II wojna światowa na ziemiach Polski, albo biografię Rydza -Śmigłego lub życie płciowe bielinka kapustnika, aby łatwiej było pojąć mój tok rozumowania
jak można spalić temat Question Question Question
jeśli ktoś popełnia błędy warsztatowe czy merytoryczne czym prędzej ktoś inny (nie zawsze błyskotliwszy) podejmuje działalnośc w celu wydania innej książki, jeśli jest ona lepsza specjaliści się wypowiedzą o tym i bedą się posługiwać odnośnikami w swoich pracach do pozycji lepszej, czy się mylę...?
w niektórych dziedzinach, ktorymi byłem zainteresowany spotkałem kilka wydawnictw papierowych, które momentami do siebie nijak nie przystawały
i nikt nie pisał/mówił, że ktoś spalił temat
idąc tym tokiem rozumowania można napisać, że zakłamana książka ===> Reniaka o KPN-ie, która kupiłem w kwietniu '84 uniemożliwia pisanie o Konfederacji już czegokolwiek
cisną się na pod palec różne sformułowania, ale ===> hipokryzja wydaje się utrzymana w dobrym tonie
a dalej:

Cytat:
Zacząć film od powstania KPN i zakończyć go w 1989 r. i wszystko byłoby mniej więcej fair.


tzn miał to być film o 33% istnienia Konfederacji, tak?
pomijając to, że niektórzy zostali w późniejszym okresie posłami, senatorami a nawet wiceministrami
raz już mieliśmy demokrację na 33%, cóz za wzór do naśladowania
Shocked

i jeszcze:

Cytat:
Jestem wobec jego dzieła mocno krytyczny, ale nie miałem najmniejszej ochoty mówić tego publicznie. Zrobiłem to tylko na typowym spotkaniu klubowym, w którym obowiązuje zasada „niewynoszenia” i mimo kierowanych pod moim adresem próśb o napisanie tekstu o filmie konsekwentnie odmawiałem. Nie chciałem w najmniejszym stopniu przyczynić się do kłopotów filmu, bo zdecydowanie opowiadam się za jego pokazaniem.


wszystko co powiedział i zrobił Piotr Gontarczyk wskazywało na coś odwrotnego
mało tego...nikt mnie nie poinformował, że istnieją jakieś szczególne zasady przy oglądaniu, zatem kładę to na roztargnienie osoby zapraszajacej lub moją słabiutką pamięć bo inaczej musiałbym się przyznać, że obce mi jest salonowe życie i w Salonie na ul. Świetokrzyskiej też wcześniej nie bawiłem



proszę zwrócić uwagę: ja staram się nie rozstrzygać i nie przesądzać kto ma rację ...tylko robię podsumowanie
przecież nikt mi za to nie płaci
szukam prawdy, bo też chciałbym więcej wiedzieć
czy strony tego konfliktu równiez chcę...?
z pewnością jedna nie chce

i zakończę kwestią z FRONDowego wywiadu
:
Cytat:
Jak nie umie, niech sobie da spokój z historią.


celnie powiedziane... ja bym tylko odwrócił kierunek Wink Wink Wink

_________________
ka?dy ?piewa razem z nami:
"precz, precz, precz z komunistami"
Jakub Sienkiewicz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Mar 19, 2010 2:24 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

Na dokumenty świadczące o agenturalnej przeszłości szefa "Panoramy" natrafili dziennikarze z regionalnego ośrodka TVP w Katowicach, którzy realizują projekt badawczy dotyczący mediów w okresie stanu wojennego

Propagandzista w telewizji

Obecny szef "Panoramy" Jacek Skorus robił w stanie wojennym propagandowe materiały deprecjonujące "Solidarność" - przypomina film dokumentalny Macieja Gawlikowskiego pt. "Pod prąd". Zapewne dlatego, mimo zamówienia go przez TVP 2 i pozytywnych opinii, materiał trafił na półkę.

Film zawiera urywki z "Dziennika Telewizyjnego", który w stanie wojennym emitował krótki propagandowy cykl "Archiwum 'Solidarności'". Jego celem było zdeprecjonowanie związku. Jednym z autorów materiałów był Jacek Skorus, dziś szef "Panoramy". Gawlikowski wspomina o tym w końcowych napisach.

- W okresie stanu wojennego telewizja pozostawała bastionem wiernym partii - mówi "Naszemu Dziennikowi" dr Grzegorz Majchrzak, historyk IPN. - Jest to okres, kiedy wiele materiałów powstaje z inspiracji, na zlecenie czy przy udziale Służby Bezpieczeństwa - podkreśla. "Solidarność" była szkalowana. - Trzeba było działaczy "Solidarności" pokazywać w jak najgorszym świetle, stąd sięgano po materiały innego pochodzenia niż dziennikarskie, materiały dostarczane przez Służbę Bezpieczeństwa, prezentowano np. "antypaństwowe", "antyradzieckie" materiały zarekwirowane przez SB z regionalnych biur związku - tłumaczy dr Majchrzak.

Historyk dodaje, że działaczy związkowych i innych organizacji niepodległościowych oskarżano o politykierstwo, terroryzm, przedstawiano jako osoby chorobliwie dążące do władzy, np. o KPN pisano, że "jest najbardziej skrajna i szowinistyczna z nielegalnych organizacji", której chodzi o "wzniecanie bratobójczych walk i obalenie konstytucyjnego porządku w Polsce".

Skorus w ubiegłym roku został z rekomendacji SLD szefem telewizyjnej "Panoramy", zastępując na tym stanowisku Jacka Karnowskiego. Od 1981 r. pracował w katowickim oddziale TVP, będąc m.in. reporterem, wydawcą, prezenterem, kierownikiem redakcji informacji oraz publicystyki. W latach 1998-1999 był wydawcą programu publicystycznego "W centrum uwagi" emitowanego w TVP 1, a w latach 2002-2007 wydawcą programów publicystycznych w TVP 3 ("Echa dnia" i "Gość dnia").

Przewodniczący Rady Nadzorczej TVP Bogusław Szwedo opowiada się za wyemitowaniem filmu "Pod prąd". - Jestem za emisją, to nie jest problem Gawlikowskiego, to niech Skorus się wstydzi - mówi. - Jest problem w telewizji z panem Skorusem - zaznacza.

Co więcej, jak ujawnił Gawlikowski w wywiadzie dla portalu Fronda, Skorus figuruje w katalogach IPN jako tajny współpracownik SB o pseudonimie "Zbigniew". Miał zostać zwerbowany w początkach 1982 r. przez Wydział III SB w Katowicach na zasadach dobrowolności. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, na dokumenty świadczące o agenturalnej przeszłości szefa "Panoramy" natrafili dziennikarze z regionalnego ośrodka TVP w Katowicach, którzy realizują projekt badawczy dotyczący mediów w okresie stanu wojennego.


Doktor Majchrzak zaznacza, że ze względu na zniszczenie dokumentów trudno przedstawić skalę infiltracji agenturalnej w mediach, ale była ona znaczna. - Materiały dotyczące Radiokomitetu zostały zniszczone, ocalały jedynie szczątki materiału z okolicy 1968 roku. Już wówczas było około 100 tomów, więc to musiała być ogromna, obszerna dokumentacja - stwierdza historyk IPN. - Współpraca dziennikarzy przyjmowała trojaką formę: to była jawna współpraca na antenie, to była tajna współpraca z SB, ale była też niejawna współpraca ze strukturami partyjnymi - wylicza.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ujawnione informacje na temat Skorusa mogą przyczynić się do jego dymisji.

Szef "Panoramy" na razie nie odniósł się publicznie do stawianych mu zarzutów. Na pytania dotyczące tych kwestii skierowane do rzecznika TVP jeszcze nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Zenon Baranowski


http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100319&typ=po&id=po01.txt
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 20 Wrz 2019
Posty: 123

PostWysłany: Pią Wrz 20, 2019 2:04 am    Temat postu: Może Cię zaciekawi... Odpowiedz z cytatem

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Administrator
Site Admin


Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9117

PostWysłany: Pią Mar 19, 2010 7:42 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
„Panoramie” szefuje TW Zbigniew, a w TVP cisza


Za główny program informacyjny TVP2 odpowiada Jacek Skorus, który w stanie wojennym przygotowywał propagandowe materiały szkalujące „Solidarność”. Co na to włodarze telewizji publicznej?

Jak ujawnił w rozmowie z portalem Fronda.pl Maciej Gawlikowski, z akt IPN wynika, że Skorus od początku 1982 r. był zarejestrowany przez Wydział III SB w Katowicach na zasadach dobrowolności. Sprawa zaangażowania Skorusa stanie wojennym wypłynęła w filmie o Konfederacji Polski Niepodległej „Pod prąd”. Znajdują się w nim fragmenty "Dziennika Telewizyjnego", który emitował wówczas uderzający w opozycję cykl "Archiwum 'Solidarności". Film zamówiony przez „Dwójkę” przeszedł pozytywnie kolaudację, by... spocząć w magazynie. Rzecznik TVP Stanisław Wojtera nie chciał komentować zamieszania wokół Jacka Skorusa.

I dlatego film o KPN poszedł do szafy?

- Głównym programem informacyjnym w jednym z kanałów publicznej telewizji kieruje propagandzista stanu wojennego, notowany jako współpracownik SB, a media milczą – powiedział w rozmowie z nami Gawlikowski. Sprawę opisał w piątek "Nasz Dziennik”. - Jest problem w telewizji z panem Skorusem – powiedział gazecie przewodniczący Rady Nadzorczej TVP Bogusław Szwedo.

- Taki człowiek powinien czuć sytuację i odejść – ocenia w rozmowie z portalem Fronda.pl członek Rady Etyki Mediów Maciej Iłowiecki. - Nie powinien absolutnie pracować w programach informacyjnych, bo zawsze będzie niebezpieczeństwo, że będzie albo segregował materiały, albo tak je okrajał, żeby chronić siebie lub swoich kolegów – wyjaśnia.

- To efekt nieprzeprowadzenia lustracji wśród dziennikarzy – ocenia Janina Jankowska, do niedawna członek zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. - Szef programu informacyjnego to stanowisko zaufania publicznego. Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, kto zajmuje się przygotowywaniem dla niej wiadomości. Środowisko dziennikarskie powinno zażądać od Jacka Skorusa oświadczenia lustracyjnego – tłumaczy.

Zdaniem Rafała Ziemkiewicza, to właśnie fragmenty dotyczące Skorusa blokują emisję filmu w telewizji. Co na to Szwedo? - Jestem za emisją, to nie jest problem Gawlikowskiego, to niech Skorus się wstydzi – stwierdził cytowany przez „Nasz Dziennik”.

"No name", który dobrze pracuje

Skąd Jacek Skorus wziął się na Woronicza? Nawet pracownicy TVP nie potrafią precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. - Taki człowiek „no name” - mówi nam jeden z byłych pracowników "Panoramy". Nawet przeciwnicy nowego szefa programu przyznają jednak, że jest dobrze przygotowany do pełnienia swojej funkcji.

Tyle, że problem w tym przypadku nie leży w kompetencjach. - To nie do pomyślenia np. w Niemczech, żeby agenci Stasi byli dziennikarzami. Tam standardy są ściśle przestrzegane – mówi Ziemkiewicz. - Skoro uważamy Niemcy za cywilizowany kraj, to taki Skorus nie ma racji bytu w polskiej publicznej telewizji.

Skorus filmu i teczki nie widział

Sam Jacek Skorus nie widzi jednak powodu do wstydu. W rozmowie z portalem Fronda.pl powiedział, że filmu Gawlikowskiego nie widział, a w Dzienniku Telewizyjnym był tylko lektorem i nie pamięta konkretnych materiałów. Przyznał też, że jeśli mówił, iż stan wojenny był mniejszym złem to było to całkowicie zgodne z jego przekonaniami, których do dziś w tej sprawie nie zmienił. Nie widział też swojej teczki i nie wie, co się w niej jest. Zapewnia jednak, że nikomu krzywdy nie wyrządził.

Skorus na jesieni ub. r. z rekomendacji SLD został szefem „Panoramy”, zastępując na tym stanowisku Jacka Karnowskiego, który przeszedł do „Wiadomości”. Od 1981 r. pracował w katowickim oddziale TVP, będąc m. in. reporterem, wydawcą, prezenterem, kierownikiem redakcji informacji oraz publicystyki. A przez ostatnie lata (2002-2007) był wydawcą programów publicystycznych w TVP 3 ("Echa dnia" i "Gość dnia").
Mariusz Majewski


http://fronda.pl/news/czytaj/panoramie_szefuje_tw_zbigniew_propagandzista_stanu_wojennego
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum polonus.forumoteka.pl Strona Główna -> SPRAWY BIEŻĄCE Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 4 z 6
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum






Załóż forum phpbb2 lub phpbb3 za darmo na Forumoteka.pl





Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group